toreon
05.09.18, 09:19
Wczoraj miałem przyjemność przejechać najciekawszy fragment autostrady w Polsce czyli odcinek A2 stolica - Stryków i zauważyłem ciekawe zjawisko. Jak wiadomo na tym odcinku są dwie opcje - snuć się prawym pasem 85 km/h za tirami albo jechać lewym 160-200 a w przypadku zagęszczenia na lewym skracać dystans do poprzedzającego na 3-4 metry aby nie narazić się na szykany z tyłu (i tak nie zawsze pomaga). Do tej "presji" z tyłu ze strony użytkowników "wypasionych" osobówek można się już przyzwyczaić ale żeby robiły to też ciężarówki i dostawczaki? Jadę sobie jakieś 95 za kawalkadą na lewym a za mną ciężarówka wywiera presję w odległości na oko jakichś 3 metrów. Nie tir wprawdzie ale takie coś bez naczepy. Potem mniej więcej to samo z udziałem jakiegoś dostawczego. Tak sobie myślę czy te pojazdy mają jakieś hamulce umożliwiajace zatrzymanie w miejscu w momencie depnięcia czy ich kierujący mają jakieś nadludzkie refleksy? Bliższa jednak prawdy chyba jest opcja, że po prostu nie zakładają gwałtownego hamowania a jeśli już to "szlachta na koń wsiędzie i jakoś to będzie".
W każdym razie można się poczuć jak bohater znanego dosyć filmu "Duel" z lat 70-tych