agios_pneumatos
17.11.18, 20:10
Bo to już karwasz przechodzi ludzkie pojęcie. Wszędzie wokół kle kle kle. Zaraz potem ten duszący, charakterystyczny swąd. Na stacjach, nomen omen, benzynowych dystrybutory z benzyną pozarastane pajęczyną.
Nie o tym. Człowiek dorosły sobie poradzi. Zobaczy jak wieje wiatr i przejdzie wstrzymując oddech na zawietrzną. Czasami w większym mieście wstrzymuję oddech i staram się jak najszybciej uciec za róg pierzei. Pomaga. Ale dokąd uciec w tak zwartej zabudowie jak tutaj?
www.google.pl/maps/@53.779001,20.4780226,3a,75y,210.77h,82.54t/data=!3m6!1e1!3m4!1sk6WNPvmptbTFPHAAk1xVlQ!2e0!7i13312!8i6656
I kolejna rzecz. Jak mam uchronić swoją trzyletnią córkę? Faktem jest, że gdy słyszę kle kle kle od raz biorę ją na ręce i uciekam w bezpieczne miejsce. Ona nie rozumie jeszcze, że kle kle kle oznacza śmiertelną truciznę.
Czy maski węglowe do lakierowania wystarczą by ochronić nas przed tym syfem? Kurde od pracowników będę pożyczał, albo sobie kupię dodatkową.
Ten wątek to nie prowokacja. Poważnie pytam jak uchronić siebie i małe dzieci przed tym kle kle syfem.
Jednym ze sposobów jest wyprowadzka na ranczo z dala od suwerena uważającego, że to nie diesle trują, kopcą i powodują smog, lecz palenie w piecu, ale kiedy chcę załatwić jakieś sprawy w większym mieście? Co wtedy?