Dodaj do ulubionych

Psy w samochodzie.

IP: *.acn.pl / 10.128.137.* 25.04.02, 22:34
Jestem w trakcie nabywania dwóch pokaźnych ( po dorośnięciu) psów.
Z racji sporej ilości wyjazdów zrozumiałe jest , że te bydlaki ( po
dorośnięciu) będą jeździły ze mną i z żoną.
Zapewne wielu forumowiczów wozi swoje czworonogi ( psy , koty , kozy , swinie
itp.) w autach osobowych .
Poradźcie jak i czy trzeba się do tego przygotować , coś zmienić w aucie , coś
kupić z wyposażenia itp.

Sprawa bezpiecznego i bezkonfliktowego transportu psów to mój problem i jeden z
warunków zgody żony na ich nabycie.
Proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • Gość: Icefall Re: Psy w samochodzie. IP: *.acn.waw.pl 25.04.02, 22:57
      Ja mam wielkiego ponad miarę Husky (wyrósł wiekszy od swoich rodziców i rodzeństwa ;-))) i nie ma bata -
      musisz mieć kombi. Jak już go masz, to załóż KONIECZNIE kratę (może być plastikowa, zdejmowana na
      teleskopowych rozpórkach - do kupienia np w FauVert przy Geancie za 100zl) - warunek jest taki, ze krata musi
      na szerokosc pasować scisle od okna do okna (inaczej pies przelezie - mojemu sie udawało - nie wiem jakim
      cudem).

      Jeżeli nie masz kombi, to są jakies takie siatki, które się rozpina na wysokosci oparć w normalnych samochodach;
      słyszałem tez o kratkach montowanych w tym miejscu, ale nigdy się z tym nie spotkałem.

      Generalnie - im większy samochód tym lepszy - kombi wskazane na 1000%. Ważne też, żeby psy sie nawzajem
      lubiły i nie żarły, bo może być niezła jatka jak się będą zdeżać.

      Icefall

      Ps. Dzis *wyjątkowo* mój pies jechał na kanapie z tyłu. Po gwałtownym hamowaniu znalazł się na siedzeniu
      pasażera (na szczęscie pustym). Hamowanie było po łuku - inaczej wyleciałby przez przednią szybę.

      Pozdro,

      Icefall
    • chaladia Re: Psy w samochodzie. 25.04.02, 23:02
      Jak masz możliwość - kup samochód combi lub hatchbacka z odpowiednio dużą
      przestrzenią ładunkową i załóż siatke odgradzającą przestrzeń ładunkową od
      przedziału "dla ludzi". Uwaga: kup sobie siatkę w jakimś sklepie z
      samochodowymi gadgetami, a nie u dealera, bo u niego siatka wiaże się z atestem
      na ciężarówkę itp i kosztuje parę tysięcy, a w sklepie - paręset zł.
      Taka przegroda ma jeszcze dodatkowy plus - w razie zderzenia czołowego pise nie
      wylatuje przez przednią szybę i ma jakieś szanse na przetrwanie.
      Oczywiście dobrze jest podłogę bagażnika wyłożyć jakąś wodoodporną i łatwą do
      czyszczenia wykładziną.
      Jak nie masz takiej możliwości - kup wykładzinę zakładaną na cztery zagłówki -
      dwa przednie i dwa tylne, która daje możliwość przewożenia psów na tylnym
      siedzeniu bez szkody dla tapicerki (ale i bez możliwości przewozu tam ludzi).
      Takie coś też można dostać w sklepach z motoryzacyjnymi gadgetami.

      Pozdrawiam,

      Chaladia Bolandi
      • Gość: Adam W. Re: Psy w samochodzie. IP: *.acn.pl / 10.128.137.* 25.04.02, 23:27
        Dziękuję za porady.
        Cholera , ja mam yarisa 5d a psy to Czarne Teriery Rosyjskie ( KGB Teriery) - z
        ich zachowaniem względem siebie i ludzi nie powinno być problemu ale jak by nie
        było mają swoją wagę i objętość ( jak dorosną).
        Myślę , że dobrym rozwiązaniem będzie złożenie tylnej kanapy , jest wtedy
        prawie 1000 l. pojemności na płaskiej podłodze ( w yarisie robi się to bardzo
        szybko i wygodnie) , do tego jakaś wykładzina i siatka zabezpieczająca.

        P.S. Gdy dorobię się posiadłości wiejskiej też będę trzymał całą sworę husky -
        te niebieskie oczy.
        Ale CTR jest także niesamowity.

        Pozdrawiam.
        • chaladia Re: Psy w samochodzie. 27.04.02, 22:34
          Z tym Yatisem to Ty się nie bardzo będziesz chaciał rozstać, bo domyślam się,
          że sporo jeździsz po mieście, skoro taki samochód sobie sprawiłeś.
          Zakładając, że masz jakieś stałe i stosunkowo wysokie dochody (takie pieski to
          spory wydatek na początek i potem też) - proponuje rozważenie drugiego
          samochodu do wypraw weekendowych za miasto. Np. VW T3 Caravelle, albo nawet
          Ogórek, jak dasz radę dostać takiego w dobrym stanie i znajdziesz warsztat,
          który Ci to będzie serwisował. Wtedy problem z transportem masz "z głowy" i to
          nie tylko psów, ale i gości, bagażu etc. A takie wyprawy w większym gronie to
          niezła frajda, do tego w przypadku "ogórka" dochodzi prestiż "klasyka".
      • marekggg Re: Psy w samochodzie. 27.04.02, 21:50
        naprawde super pomysl z ta krata za pare zlotych...tylko pytanie potem po co
        masz hamulce w samochodzie - przeciez wystarczy reczny, bo tez hamuje...
        jak kupis badziewna krate bez porzadnego umocowania - nawet ktos proponowal
        siatke, to przy zderzeniu pies przelatuje jak worek ziemniakow do przodu.
        skutek jest taki jakby to naprawde byl wor ziemniakow - po prostu jego masa
        lamie kregoslupy pasazerow. dogadaj sie z sasiadem ktory mieszka o pietro
        wyzej, zeby ci zrzucil worek ziemniakow z balkonu - starczy 5 - 10 kg - tyle
        wazy MALY pies. te kraty w ciezarowych nie sa tylko dla tego ze tego wymaga
        fiskus. jak jestesz duzym frajerem, to zlap ten worek na glowe i od razu sobie
        zainstalujesz porzadna krate ( po powrocie ze szpitala)
    • Gość: grogreg Re: Psy w samochodzie. IP: 212.160.165.* 26.04.02, 09:24
      Mam Swifta Hachbacka. Psy siostry (kundle wielkosci PONa) woze, po usunieciu
      polki w bagazniku.
      • kropka. Re: Psy w samochodzie. 26.04.02, 19:10
        Mam dwa psy (wilczarz i omc seter-gordon) i dużą papugę w dużej klatce. Oraz
        parę sztuk dzieci. Samochód - nissan almera. Żaden combi.
        Robi się tak:
        Na tylne siedzenie kładzie się duży koc, utykając go za oparcie. Otwiera się
        drzwi i wpuszcza psy. Należy chwilę odczekać, żeby psy się umościły. Potem
        dopiero wpuszcza się dzieci. Sam wsiadasz z przodu, szybko włączasz silnik i
        radio na tyle głośno, żeby zagłuszyło wrzaski: "Posuń się byku", "tato, on się
        rozpycha", "mamo, on się na mnie kładzie", "na cholerę były nam te psy",
        Udajesz, że nie słyszysz i nie widzisz szamotaniny zwierzęco-dziecięcej, nie
        zastanawiasz się, czy to, co właśnie walnęło cię w szyję, to ręka synka, czy
        może psi łeb. Ich brocha. Mniej więcej po 10 minutach z tyłu robi się cicho.
        Nadal nie odwracasz głowy i nie podglądasz w lusterku. Jak dojedziesz na
        miejsce, sprawdzisz, kto przeżył. I naogół okazuje się, że żyją WSZYSCY. I psy
        i dzieci. Troszkę podduszeni, troszkę zmaltretowani, ale żyją.
        Wysiadanie odbywa się podobnie, ale szybciej. Otwierasz drzwi i liczysz
        wypadające sztuki. Zwijasz koc, trzepiesz, składasz, wkładasz do bagażnika.
        Jak widzisz, proste jak budowa dzidy.
        Jak nie masz papugi (jeździ na przednim siedzeniu), możesz nawet zabrać żonę.
        pozdrawiam
        • Gość: Marek Zle doswiadczenia z transportem zwierzat IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 26.04.02, 19:14
          Mam zle doswiadczenia z transportem zwierzat. Kiedys wiozlem znajoma z jej
          kotem. Na wielopoziomowym parkingu chcialem pokazac jak sie jezdzi. No i kot
          nie wytrzymal i sie zrzygal. A siedzial za mna. Obrzygal mnie i samochod
          dokumentnie (do dzis nie moge pojac skad tyle tego sie znalazlo w malym kocie).
          Od tego czasu zwierzeta i osoby o slabych zoladkach ze mna nie jezdza.
          • Gość: Peter Re: Zle doswiadczenia z transportem zwierzat IP: *.eranet.pl 27.04.02, 18:27
            A mnie, pies mojej Żony zawsze „maluje” nosem szyby. Siedzi na kolanach żony
            (pasażera) i wydaje mu się, że jest nie do ruszenia (może przez wrodzoną
            złośliwość wyciera sobie ryj o mój samochód).
            Pozdrawiam
            Peter
            • Gość: poldeck Re: Zle doswiadczenia z transportem zwierzat IP: 62.233.183.* 27.04.02, 21:19
              nasz sznaucer wymiotował od małego. Ktoś powiedział "załóż pasek
              antystatyczny". Założyłem. Przestał wymiotować. Może to pasek pomógł a może
              pies poprostu z tego wyrósł. Jeśli ktoś wozi psa na tylnej kanapie, to może
              sobie kupić szelki ze specjalną klamrą do pasów bezpieczeństwa. Są różne
              rozmiary. Pozdro!
              • ex_is Re: Zle doswiadczenia z transportem zwierzat 27.04.02, 21:59
                Też mamy dużego psa. Jak woziliśmy go omegą kombi w bagażniku to każda podróż
                była koszmarem. Najlepiej znosił podróże maluchem - wskakiwał na tylną kanapę,
                tyłkiem zapierał się o jeden bok samochodu, pyskiem o drugi i spał jak zabity.
                Pozdrawiam.
            • Gość: martynka Re: Zle doswiadczenia z transportem zwierzat IP: *.lukowa7.waw.pl 30.04.02, 15:21
              mam ten sam problem ! moja sunia jest mała i zazwyczaj siedzie sobie grzecznie
              z tyłu - niestety lubi wyglądać przez okno! Mam całe szyby "zanosowane" -
              polecam ściereczki CIF- przecierasz i wywalasz ściereczkę!
    • Gość: bocian Re: Psy w samochodzie. IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.04.02, 13:15
      Gość portalu: Adam W. napisał(a):

      > Jestem w trakcie nabywania dwóch pokaźnych ( po dorośnięciu) psów.
      > Z racji sporej ilości wyjazdów zrozumiałe jest , że te bydlaki ( po
      > dorośnięciu) będą jeździły ze mną i z żoną.
      > Zapewne wielu forumowiczów wozi swoje czworonogi ( psy , koty , kozy , swinie
      > itp.) w autach osobowych .
      > Poradźcie jak i czy trzeba się do tego przygotować , coś zmienić w aucie , coś
      > kupić z wyposażenia itp.
      >
      > Sprawa bezpiecznego i bezkonfliktowego transportu psów to mój problem i jeden z
      >
      > warunków zgody żony na ich nabycie.
      > Proszę o rady

      Niestety nie pociesze CIę.
      Po pierwsze wszystko zależy od tego jak pies znosi podróże samochodem (kwestia
      indywidualna). Dla mojej suki każda podróż to było przeżycie potworne - na
      trasach na działkę - 30 km - potrafiła zwymiotować całą zawartość żołądka (jazda
      spokojna!!!). Trasy dłuższe pokonywała początkowo bez lekarstw - po kilkukrotnym
      zwymiotowaniu padała wykoczona i wyglądała na w pół żywą. Później dłuższe trasy
      pokonywała na prochach - oczy jej zachodziły białą błoną i wyglądała też
      beznadziejnie.
      Mam nadzieję że TWoje będą to lepiej znosić.
      NAtomiast koniecznie pamiętaj że bezwładność psa (zwłaszcza stojącego np. na
      tylnym siedzeniu) jest znacznie większa niż człowieka. Pies nawet przy zwykłym
      chamowaniu może rozbić ci się o konsolę środkową czy doznać urazów kręgosłupa
      przelatując między siedzeniami. Więc koniecznie odgrodż porządnie przestrzeń psów
      od reszty (w Yarisie po złożeniu siedzeń koniecznie zamontuj coś trwałego między
      bagażnikiem a przednimi siedzeniami co w razie kolizji czołowej nie połamie się
      pod masą Twoich psów).
      A swoją droga to jesteś odważny - 2 duże psy do Yarisa. Hmmmm....
      Pozdrawiam
      bocian
      • kropka. Re: Psy w samochodzie. 29.04.02, 15:43
        Dziś widziałam w sklepie samochodowe szelki dla psów. Na długiej smyczy, którą
        przyczepia się do zagłówków. Pies może się spokojnie położyć, bo ma luz, ale
        nie leci na łeb przy hamowaniu, bo szelki trzymają. Fajny wynalazek.
        A własnie wczoraj moje bydlę wielkości wyrośniętego cielaka ułożyło się na
        tylnej półce mordą do tyłu. Jak on to zrobił - nie mam pojęcia i chyba wszyscy
        kierowcy się zastanawiali, bo nikt mnie nie chciał wyprzedzać :-)
        pozdrawiam
        • Gość: bocian Re: Psy w samochodzie. IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.04.02, 16:05
          kropka. napisał(a):

          > Dziś widziałam w sklepie samochodowe szelki dla psów. Na długiej smyczy, którą
          > przyczepia się do zagłówków. Pies może się spokojnie położyć, bo ma luz, ale
          > nie leci na łeb przy hamowaniu, bo szelki trzymają. Fajny wynalazek.
          > A własnie wczoraj moje bydlę wielkości wyrośniętego cielaka ułożyło się na
          > tylnej półce mordą do tyłu. Jak on to zrobił - nie mam pojęcia i chyba wszyscy
          > kierowcy się zastanawiali, bo nikt mnie nie chciał wyprzedzać :-)
          > pozdrawiam

          WOlę nie myśleć Kropko co by było jak by ten cielaczek przeleciał do przodu przy
          czołówce.
          A swoją drogą WIlczarz to imponująca psina ;-)))
          Pozdrawiam

        • vwdoka Re: Psy w samochodzie. 29.04.02, 16:10
          Ale w razie wypadku są uwięzione w samochodzie.

          vwdoka
          kropka. napisał(a):

          > Dziś widziałam w sklepie samochodowe szelki dla psów. Na długiej smyczy, którą
          > przyczepia się do zagłówków. Pies może się spokojnie położyć, bo ma luz, ale
          > nie leci na łeb przy hamowaniu, bo szelki trzymają. Fajny wynalazek.
          > A własnie wczoraj moje bydlę wielkości wyrośniętego cielaka ułożyło się na
          > tylnej półce mordą do tyłu. Jak on to zrobił - nie mam pojęcia i chyba wszyscy
          > kierowcy się zastanawiali, bo nikt mnie nie chciał wyprzedzać :-)
          > pozdrawiam

    • Gość: Władek Rottweiler w aucie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.02, 11:48
      Mam takiego pieska i woże go vw golfem na tylnej kanapie. Musze mu chyba kupić
      specjalne szelki, bo tak sie nauczył, że pcha łeb między oparcia i patrzy w
      przednią szybę. Nieraz juz zleciał na dół podczas hamowania. Na szczęscie nie
      woże go daleko i nie po ruchliwych trasach.
      Niezbedna jest niestety jakaś dera, bo slini się jak cholera.
    • Gość: tom DLACZEGO POLACY TO ZOOFILE ? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.04.02, 15:49
      U nas kochać psy.
      Mimo, że brudne, śmierdzące to
      gównowąchacze to i tak jest wielka
      aprobata dla trzymania psów.

      Może tak zorganizować specjalne
      osiedla (getta) dla miłośników
      psów i oddzielić ich od tych
      którzy uważają że miejsce
      zwierząt jest w lesie/na wsi.

      Jeden z moich kolegów woził
      psa w samochodzie - efekt: smród
      nie do usunięcia.

      Widać nie wszyscy mają poczucie
      higieny.
      • Gość: Peter Re: DLACZEGO POLACY TO ZOOFILE ? IP: 213.158.197.* 30.04.02, 16:24
        Gość portalu: tom napisał(a):
        > Jeden z moich kolegów woził
        > psa w samochodzie - efekt: smród
        > nie do usunięcia.

        A może to był skunks? Skunksy w przeciwieństwie do większości psów potrafią
        stawać na przednich łapkach (serio). Zapytaj kolegi (tego, który rzekomo woził w
        samochodzie psa) czy ma gwizdek na skunksy? (to by dużo wyjaśniało).
        Słyszałem od rodaków zza Wielkiej Wody, że jak się puknie skunksika autkiem - to
        co najmniej przez rok w autku trudno jest wysiedzieć.

        Ojjj Tom - nie lubisz ty piesków, ojjj nie lubisz...
        • Gość: kokos pies brzuchu IP: 195.41.66.* 03.05.02, 07:35
          Pamietam do dzis o wypadku jaki spotkal sasiada. Zwykl byl jezdzic ze swym
          malym pieskiem spiacym na kolanach. Kiedys sasiad chyba przysnal i stuknal sie
          z drzewem. Lekarze jak go skladali to musieli mu pieska wyjmowac z brzucha bo
          kierownica wcisnela malenstwo pod klatke. Od tego czasu nawet nie mysle o psie
          w samochodzie.

          PS
          piesek nie przezyl a kierowca omal nie przezyl.

          kokos

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka