oixio
26.01.24, 10:50
Autko A wyłącza się z ruchu w lewo w miejscu przerywanej linii podwójnej ciągłej (P-1 umożliwiającej wjazd na inną drogę:"2. Znak P-1 o podwójnej szerokości, w którym kreski i przerwy są równe, informuje ponadto, że wyznaczony pas ruchu jest pasem:
1) ruchu powolnego;
2) zanikającym albo
3) przeznaczonym wyłącznie dla pojazdów wyjeżdżających na inną drogę lub jezdnię.").
Czyni to poza obszarem zabudowanym. Zatrzymuje się i stoi ze skręconymi kołami w lewo - musi ustąpić pierwszeństwa pojazdom zbliżającym się z kierunku przeciwnego.
Autko B jedzie jako 3 w nieformalnej kolumnie. B1 widzi stojącego i w ostatniej chwili robi unik objeżdżając go z prawej po poboczu. B2 zdąży zrobić to samo. B3 nie zdąży i zostaje uznanym winnym karambolu, gdyż uderza w stojący pojazd A i wpycha go na czołówkę z przeciwnej jadącym pojazdem.
Takich wypadków było już setki i będzie setki.
O problemie pisałem już 8 lat temu: wyłączanie się z ruchu.
Współwinni wypadku to:
1.Ustawodawca - brak przepisu o wyłączaniu się z ruchu;
2.Zarządca drogi wraz z systemem projektowania i budowania infrastruktury drogowej - brak wiedzy o aktualnych przepisach i podstawach bezpieczeństwa;
3.Kierowca pojazdu A - brak wiedzy o wyłączaniu się z ruchu i sposobu ustawienia kół;
4.Kierowca B-1 - brak wiedzy o nagłych manewrach na jezdni ;
5.Kierowca B-3 - brak wiedzy o właściwym odstępie bezpiecznym do poprzednika oraz o skutkach nagłego zadziałania kierowcy B-1: zahamowania, nagłego ominięcia przeszkody... czyli o prawach fizyki.
Wskazanie jednego winnego gwarantuje powstanie następnych tego typu.
Czy zmiana władzy daje nadzieję na cokolwiek?