qqbek
10.05.25, 21:49
Po 3,5 miesiącach jeżdżenia dzisiaj dobiłem do 4500 przebiegu (a więc typowo "miejski").
Dwie pozamiejskie trasy, reszta "wokół komina".
Średnie zużycie za całość (zima wliczona) 13,5 kWh/100 km, ale za ostatnie 2000km 11 kWh/100 km.
Coś jest chyba z łącznikiem stabilizatora, bo przy skręconych kołach potrafi delikatnie "stuknąć" jak się cofa i zahamuje, umówiony jestem za tydzień z hakiem do ulubionego warsztatu. Dobre wieści, że mechanicznie to też "zwykły Up!" i ceny oryginalnych części są śmieszne.
Poza tym nie miałem chyba fajniejszego auta. X5 się chowa. Przynajmniej jeśli chodzi o zastosowania "podmiejskie". Boję się, że pourywam w końcu przeguby od "zabawy spod świateł", ale jak startuje z prawego pasa gdzieś spod świateł, a na lewym stoi coś 200 KM+ z młodym i gniewnym za kierownicą, to po prostu nie potrafię się powstrzymać, żeby mu nie "utrzeć nosa".
Zaczynam się powoli zastanawiać nad tym, czy za zło wcielone nie kupić większego elektryka, o 2x takim zasięgu.
Zło wcielone zrobiło w tym samym okresie czasu 1500 km ledwie.
Uprzedzam tych, co to twierdzą, że "elektryki tracą 50% wartości w pierwszym roku" - kupiłem za jakieś 50% wartości auto trochę ponad 2,5-letnie (wliczam remont, bo widzieliście na zdjęciach, jak był obtarty), więc akurat jeżeli już coś, to zyskałem na tym, a nie straciłem (AC mam na jakieś 60% wartości nowego, więc chyba nie jest tak źle z tą utratą wartości, skoro tyle wyliczyli).
Czy to auto do wszystkiego?
Nie, bo jak coś jest do wszystkiego, to jest do prezydenta.
Ale do "kręcenia się wkoło komina" nic lepszego nie znajdę.
Dojeżdżę przynajmniej do końca gwarancji na baterię (jeszcze 5 lat), albo i dłużej. Kolejny przegląd gwarancyjny w ASO za rok, będzie drogo (z 900 zeta) bo będzie wymieniany płyn chłodniczy i hamulcowy 🤣