Dodaj do ulubionych

Snajper ze śrutówką

07.12.04, 23:12
Obserwując powszechną krytykę silników małej mocy (ze szczególnym upodobaniem
1.2 Skody) i zachwyty nad kolejnymi rekordami mierzonymi w Nm, mam wrażenie,
że większość krytyków po prostu boi się jeździć bez nadwyżki mocy.

Wyprzedzanie długiego zespołu pojazdów poza drogą jednokierunkową to często
używany straszak na niepewnych, wahajacych się przed kupnem taniego samochodu.

Jeździłem już wieloma samochodami i nie da sie ukryć, że nadmiar mocy mieć
jest dobrze, ale z powodzeniem można jeździć bezpiecznie z silnikami słabszymi
i to z obciążonym samochodem z włączona klimatyzacją.

Lepiej być pięknym, młodym i zdrowym niż biednym, starym i chorym, ale jeśli
nie można być/mieć "lepiej"?
Wtedy trzeba umieć lepiej jeździć - lepiej oceniać sytuację na drodze,
dobierać przełożenia, podejmować decyzje.

Wciskać gaz można nauczyć nawet małpę.

Pogadajcie z kierujacymi maluchami czy cieniasami, którzy dobrze zaplanowawszy
manewr wyprzedzania, muszą poradzić sobie z niespodziankami zajechania drogi z
przeciwka, przyspieszenia wyprzedzanego i innymi atrakcjami.

A udowadnianie innym swojego mistrzostwa w poruszaniu się po drogach w
sytuacji, gdy ma się mocny silnik, przypomina zaklinanie, że jest się
wyśmienitym snajperem, podczas celowania ze śrutówki z odległości 30 m we
wrota od stodoły.

Pozdrawiam,
Mejson
--
"Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
(Leonardo Da Vinci)
Obserwuj wątek
    • Gość: Dorosia Re: Snajper ze śrutówką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 23:17
      Mejson - popieram Twoją teorię!

      P.S.
      Śmieszną masz sygnaturkę :)
    • Gość: TO JA A ja nie popieram Twojej teorii IP: *.honeywell.com 07.12.04, 23:58
      Auta male bylyby dobre gdyby wszystkie auta na drodze byly male. Ale poniewaz
      odbiegaja zanadto od sredniej, ich mizerne osiagi moga byc w pewnych sytuacjach
      niebezpieczne. Powinno byc ustawowo wyznaczone pewne minimum stosunku mocy do
      wagi. Sam jezdzilem samochodem o malej mocy i musialem niezle wytezac komputer
      w glowie zeby wykalkulowac dystans, predkosc i czas rozpoczecia manewru
      wyprzedzania, wlokacego sie potem w nieskonczonosc. Nie bylo to ani przyjemne
      ani bezpieczne.
      Problemem sa tez uzytkownicy samochodow mocnych, ktorzy umieja tylko naciskac
      gaz (jak malpa).
      • Gość: Mamlas Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-)))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 00:35
        bede miał wiecej klientów :-D (jestem właścicielem zakładu pogrzebowego)
        • Gość: Tur Re: Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 01:21
          Nie pie..poprzedniku.Miałem kiedys kaszlaczka(kilka lat temu mniej było
          drsiarstwa w BMW nie zdejmujących nogoi z gazu) i powiem wam ze samochód jak
          wiemy mizerny jesli chodzi o ilośc koników lecz przy odpowiedniej technice i
          uzywaniu zawartości głowy był całkiem niezła maszyna do wyprzedzania.O ile
          potrafiło się wyczuc na słuch obroty i majleopszy moment obrotowy to wyprzedzało
          się elegancko.Oczywiscie zakresy predkości to już inna sprawa,nie wyprzedziło
          sie niczego jadacego powyżej 100 bo i maluszek powyzej tej predkości leciał
          ostatkiem sił.Więc mości panowie-nie siła w miesniach lecz w umysle.Pozd.
          • Gość: TO JA Re: Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-))) IP: *.honeywell.com 08.12.04, 02:39
            No to na razie naliczylem nas trzech co potrafia wyprzedzac slabym autem. Jest
            tam jeszcze ktos? Prosze sie odezwac!
            • glupi_antos Re: Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-))) 08.12.04, 07:36
              Też kiedyś szalałem maluszkiem - gdy trzeba było wyprzedzić, to wyprzedzałem -
              ale w tamtych czasach prędkość podróżna oscylowała koło 90-ki. Teraz, gdy nie
              schodzi poniżej 120, trudno by mi było powtórzyć to osiągnięcie pojazdem,
              którego maksimum to własnie 120 km/h.
              Dlatego zdecydowanie najlepiej mieć dawne umiejętności i dzisiejszą moc
              silniczka.
            • pavulon78 Re: Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-))) 08.12.04, 21:33
              Swoje pierwsze kroki w roli kierowcy stawiałem w kilku egzemplarzach polonezów z
              silnikami 1.5. To uczyło techniki jazdy, oceny odległości i wyprzedzania z
              rozpędu a nie zza zderzaka pojazdu do którego sie przykleiliśmy z gazem
              wciśniętym w podłogę. Przez jakiś czas jeździłem też CC700. To z kolei oprócz
              techniki uczyło też pokory na drodze;) Ale zarówno jednym i drugim bardzo dobrze
              jeździło się w trasie.
            • Gość: kotek Re: Lećcie do salonu po Fabie 1.2 HTP/55 KM ;-))) IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 09.12.04, 11:32
              He, ja jeżdzę w123 200D 60KM. A co do za małej mocy - problem jest tylko w
              głośności pojazdu - przy 120 km/h nie słychac radia. Z tego też powodu predkość
              podróżna oscyluje u mnie między 90-100 km/h. A wyprzedzam głównie ciężarówlki i
              autobusy i nie mam z tego powodu większych kłopotów.

              PZDR
    • Gość: Pittt Re: Snajper ze śrutówką IP: 62.148.84.* 08.12.04, 08:41
      Popieram ..więcej rozumu ludzie to i bezpieczniej będzie .
      Sam śmigam Seicentem 900 i widzę jak co niektórzy po prostej cisną ile fabryka
      dała a potem na krętych drogach ich dochodzę ;P bez pojęcia ludzie , a
      wyprzedzanie ciężarówek czy innych kolosów to fakt, przy odpowiednim
      zaplanowaniu manewru można go bardzo sprytnie wykonać i nie trzeba mieć 200 KM
      pod maską co by sprawnie jeździć.... ale u nas moc jest ważniejsza od rozumu i
      rozsądku.
    • Gość: Doki Re: Snajper ze śrutówką IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.04, 08:47
      Masz slusznosc, mejson.e.
      • Gość: Mamlas tylko po huja sie męczyć skoro można mieć200 koni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:19
        jazda takim autem jest o wiele bezpieczniejsza a nade wszystko -
        PRZYJEMNIEJSZA, nie trzeba co pare sekund bawić sie w matematyka,można sie za
        to zrelaksować i traktować jazde jako przyjemność a nie szary obowiązek. No i
        siwe włosy przyjdą pare lat później.
        • Gość: Doki Re: tylko po ... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.12.04, 20:49
          pierwsza uwaga jest ortograficzna. Prawidlowa pisownia slowa uzytego w Twoim
          tytule to "ch..".

          > to zrelaksować i traktować jazde jako przyjemność a nie szary obowiązek

          Ale jazda to przewaznie obowiazek.

          > No i siwe włosy przyjdą pare lat później.

          Wczesniej, nie pozniej. Wszystkie badania mowia to samo: ten moze utrzymac swoj
          umysl (i cala reszte) w formie, kto regularnie umysl (i cala reszte) cwiczy.
        • Gość: xxx Re: tylko po huja sie męczyć skoro można mieć200 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.04, 00:51
          To tez prawda. Zawsze powtazam, ze jak jezdzilem 200D, to zmieniajac w miescie
          pas ruchu musialem wyczekac na odpowiedni moment. Natomiast majac teraz 280E
          moge sobie ten "moment" prawie dowolnie wybrac.
    • konrad.boryczko Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 09:14
      Popieram co do zasady, przez lata jazdy polonezem poznalem ten temat.
      Natomiast chce zwrocic uwage na jedna rzecz. Dluga jazda slabym samochodem (a
      juz zwlaszcza malym i slabym), ciagle liczenie, przymierzanie sie do kazdego
      wyprzedzania itp. jest cholernie meczaca. I dlatego w trase lepiej jechac
      prawdziwym samochodem, a nie 1,2 htp czy 1,0 vvti.
      Mnie moje 115 KM wystarcza, do bardzo sprawnej jazdy wiecej nie potrzebuje. Ale
      wczesniej 60KM w escorcie tez pozwalalo na dlugie jazdy. Z tym, ze z bolem
      glowy po 300 km.
      Pzdr.
      • apodemus Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 09:19
        To i ja dorzucę swoje 3 grosze...
        Przez 3 lata śmigałem po Polsce (i nie tylko) Cinquecento 700 i byłem
        szczęśliwy, że samodzielnie poruszam się po drodze :-) wbrew pozorom z 30 KM da
        się jeździć, chyba nawet nie byłem zbyt uciążliwą zawalidrogą... co ciekawe,
        kiedy przesiadłem się na moje obecne auto - Megankę z 95 KM - i prędkość
        podróżną na trasie mam podobną (~100), widzę zdecydowanie mniej chętnych do
        tego, żeby mnie spychać z drogi. Ciekawe, dlaczego...
        • Gość: kotek Re: Snajper ze śrutówką IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 09.12.04, 11:38
          I to jest prawda. Gdy jeździłem Fiestą, każdy miał mnie w d...ie (spychanie
          było częścią rytuału wyprzedzania). Sprawa poprawiła się gdy jeździłem BX (było
          mniej chętnych chociażby na czołówkę). Teraz poruszam się W123 i jest bardzo
          mało kolesi, którzy chcą na tym pojeździe coś wymusić (no chyba, że ciężarówki,
          busy itp.). Jednak świadomość spotkania z czymś, co przypomina usportowioną
          wersje czołgu nie zachęca do hamskich zachowań.


          PZDR.
    • niknejm Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 10:27
      Coś w tym jest. I dlatego jestem zadowolony, że swoją przygodę motoryzacyjną
      zacząłem za kierownicą kaszlaka. Tam to trzeba było nieźle kombinować ;-))

      Pzdr
      Niknejm
      • gruman Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 10:39
        Zgadzam się z Wami - można spokojnie poradzić sobie z mniejszą liczbą KM, zwłaszcza jeśli jeżdzi się po zatłoczonym mieście.
        Pozdr
    • Gość: Maciej Re: Snajper ze śrutówką IP: *.mors.pl / *.mors.pl 08.12.04, 11:49
      zgadzam się z tym.

      Wiem coś na ten temat.

      Takie "małe silniki 1,2 czy 1,0" jak to ktoś określił , z reguły posiadają
      któtkie przełożenia biegów dopasowane do swojej .Może nie mają super
      przyśpieszenia (14-18s) ale mają w miarę dobrą dynamikę na swoich biegach (z
      tytułu krótkich przełożeń)
      Takie autka mają "swój max" na V biegu przy ok 160km/h przy bardzo wysokich
      obrotach silnika co w innym autku (1,6-2,0) można spokojnie zrobić na IV biegu
      przy tych samych obrotach silnika ( 160km/h )
      Zapewniam Was , że autkiem 60km można zrobić 5000km (podczas wycieczki)w 4
      osoby z klimatyzacją i wrócić cało i zdrowo do domu , a czy będzie się na
      miejscu o 2godz później na trasie 1700km (niż w przypadku większej mocy
      silnika) z podniesioną adrenaliną to jak dla mnie wolę wolniej ale bezpieczniej
      (z wyprzedzaniem zawsze można trochę poczekać , a na prostej i tak max.
      dozwolone jest 130 na autos. a 90 za miastem))


    • emes-nju Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 12:08
      Na tym forum trzeba miec odwage cywilna, zeby pisac takie rzeczy. Gratulacje!

      Poza tym popieram. Duze moce i momenty obrotowe to wynalazek na naszych "drogach" stosunkowo niedawny. I wcale nie przyczynia sie do poprawy bezpieczenstwa czynnego. Wrecz przeciwnie bo ludzie przesiadaja sie ze slabych aut do mocnych i grzeja ile fabryka dala (najczesciej uprawiajac mistrzostwa prostej), a umiejetnosci mizerne.

      Jezdzilem hyundaiem pony 1.3 (ok 60 KM "mocy") i zupelnie dobrze mi sie toczylo. Nie bylo oczywiscie mowy o wyscigach, ale wyprzedzanie wychodzilo zupelnie dobrze - wymagalo wczesniejszej redukcji i juz. Teraz jezdze znacznie mocniejszym escortem i rozpiescilem sie do tego stopnia, ze nie chce mi sie redukowac. Czasem wiec brakuje mi mocy :-))) Poza tym jakos magicznie dzieje sie tak, ze predkosci max. mam wyzsze, a srednie pozostaly prawie niezmienione. Czyli jezdze bardziej niebezpiecznie! Staram sie byc odpowiedzialny i zachowywac umiar, ale ten samochod tak ladnie przyspiesza... A ilu kierowcow nawet nie zauwaza tego, ze tak ladnie przyspiesza bo w nowoczesnaych autach tego faktycznie nie czuc.

      Bardzo podobalo mi sie porownanie ze snajperem :-)))
      • niknejm Re: Snajper ze śrutówką 08.12.04, 12:43
        emes-nju napisał:

        > Na tym forum trzeba miec odwage cywilna, zeby pisac takie rzeczy. Gratulacje!
        >
        > Poza tym popieram. Duze moce i momenty obrotowe to wynalazek na
        > naszych "drogach" stosunkowo niedawny. I wcale nie przyczynia sie do poprawy
        > bezpieczenstwa cz
        > ynnego. Wrecz przeciwnie bo ludzie przesiadaja sie ze slabych aut do mocnych
        > i grzeja ile fabryka dala (najczesciej uprawiajac mistrzostwa prostej), a
        > umiejetnosci mizerne.

        Hi hi, co ciekawe, w ruchu miejskim dojazd spod domu rodziców na mój wydział
        (studia) zajmował mi kaszlaczkiem mniej więcej tyle samo czasu co teraz
        ośmiokrotnie mocniejszą Hondą, po nabyciu znacznie większego doświadczenia
        (także na lekcjach jazdy sportowej) ;-) Fakt, że ruch znacznie wzrósł w ciągu
        ostatnich lat, ale i ja przestałem sie spieszyć na drodze. ;-))

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: tralal Re: Snajper ze śrutówką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:38
          Sam jezdzilem samochodem o malej mocy i musialem niezle wytezac komputer
          w glowie zeby wykalkulowac dystans, predkosc i czas rozpoczecia manewru
          wyprzedzania, wlokacego sie potem w nieskonczonosc. Nie bylo to ani przyjemne
          ani bezpieczne.

          AKTO CI KAZAL WYPRZEDZAĆ???
          • Gość: observer Re: Snajper ze śrutówką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:42
            Sam śmigam Seicentem 900 i widzę jak co niektórzy po prostej cisną ile fabryka
            dała a potem na krętych drogach ich dochodzę ;P

            przepraszam ,jaki to był tytuł tego filmu?.
            szanujmy sie trochę ,seicento 900 niewiele może ,wie po co te nadecie.
            Chyba że chodzi :wszystko na styk(tak zauwazam te auta)
          • Gość: TO JA Re: Snajper ze śrutówką IP: *.honeywell.com 08.12.04, 20:51
            Natura.
            Bo pomiedzy mna a wychodkiem byl samochod jadacy jak na moja sytuacje zbyt
            wolno.
            • Gość: observer Re: Snajper ze śrutówką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 20:53
              OK jestes wytłumaczony :)
    • Gość: xxx Re: Snajper ze śrutówką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.04, 00:48
      W sumie racja. Ponad 10lat jezdzilem Mercedesem z silnikiem 200D. Auto mialo
      przyspieszenie do setki rzedu ponad 30s. I mimo tego dawalo sie nim ruszac z pod
      swiatel nie powodujac zadnej "obstrukcji", jak rowniez dawalo sie nim bezpiecznie
      wyprzedzac w warunkach szosowych. Aczkolwiek, predkosc maksymalan auta to
      bylo jakies 120-130km/h, wiec na szosie "walczylo sie" glownie z ciezarowkami.

      Najwazniejsza byla technika jazdy i dobre wyczucie auta - wiedza co auto moze z
      siebie dac przy okreslonej predkosci jazdy i predkosci obrotowej silnika.

      Zasadniczo bylo OK. Polecam takie auta mlodziezy - trudno sobie w nich zrobic
      krzywde ;))
    • mejson.e Rozjechany 09.12.04, 01:01
      No, bałem się że mnie rozjadą te supermocne auta, jakie są wychwalane na codzień
      na tym forum!
      A tu proszę - akt łaski i wsparcie sporej grupy!

      Dziękuję za fajne wpisy i chciałbym dodać, że nie jestem przeciwnikiem silnych
      samochodów.

      Umartwianie się samochodem z pojedynczymi KM pod maską nie jest do pozazdroszczenia.
      Chociaż podobno cierpienie uszlachetnia ;-)

      Swoją samodzielną przygodę z samochodami rozpocząłem od Golfa 1500.
      Jeździło mi się fajnie, silnik dużo mocniejzy od królujących wtedy Polonezów i
      dużych Fiatów.
      Gdy przesiadłem się do malucha musiałem nauczyć się jeździć od nowa.
      Nawyki z malucha przydają mi się do dzisiaj, mimo że często jeżdżę z trzycyfrową
      ilością KM.
      Ale nie przeraża mnie ani jazda najsłabszym Pandą ani wolnossącym dieslem.

      Chociaż wolę silniejsze samochody.
      Ale nie pod dystrybutorem...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
      (Leonardo Da Vinci)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka