mrzagi01
10.10.07, 11:18
w pn-wt wykonałem tradycyjną okresowo-cykliczną "byznesową" podróż w okolice
Kościerzyny. Przez pryzmat mapy oznacza to korzystanie kolejno z DK3, DK12,
DK5, DK11, DK22, no i dwóch czy trzech żóltych wojewodzkich. Od wiosny (kiedy
jechałem tamtędy ostatnią razą) istotnie zmieniło się to, że potroiła (a może
i poczworzyła) się ilość fotoradarów. każda dziura w dupie, ma szare pudło na
słupie (ale rym :) szczególnie w wielkopolsce- nie wiem, w promocji nakupowali
czy co?
powiem szczerze że to jest IMHO przegięcie pały. taka jazda to koszmar.
człowiek zamiast skupić uwagę na drodze mimowolnie wypatruje tego zasranego
szpicla, irracjonalnie hamuje, zaczyna niepotrzebnie głowkować czy na
przypadkiem nie przegapił jakiegoś ograniczenia prędkości, czy 50 będzie ok.,
czy może sie asekurować i pojechać 40, a może jednak radar ma jakiąs
tolerancje ustawioną i 60 będzie ok? to może lepiej 59?
co by nie powiedzieć, wydaje mi sie że takie dyrdymały przynoszą skutek
odwrotny do zamierzonego, tzn. zwiększają ryzyko nieprzyjemnego incydentu w
wyniku osłabienia koncentracji na sprawach w prowadzeniu auta istotnych.
jednakowoż wzrok powinien śledzić sytuacje na drodze a nie strzałkę
prędkościomierza.