Gość: Kierowca Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00 Oczywiscie w Warszawie. Nie bede wyliczal bledow technicznych - sa one oczywiste. Kierowcy w Warszawie sa: - aroganccy, - pozbawieni zrozumienia dla innych uczestnikow ruchu, - nie szanuja sie nawzajem, - zachowuja sie jak kamikadze, - im lepsza marka auta tym wiecej chamstwa w ruchu, - i tak dalej... ( lista przekracza moja cierpliwosc ) Mam troche praktyki za kierownica w wielu krajach Europy , USA, Brazylii, Meksyku, ale to , co widzi sie w Warszawie to zupelne DNO. Zaraz odezwa sie Warszawiacy w swojej obronie, ale to nie zmieni sytuacji - jest cholernie zle. Dlaczego tyle dzieci , mlodziezy i doroslych musi ginac na ulicy przez idiotow za kierownica - odpowidzcie sobie prosze i zacznijcie robic to, co powinien kazdy normalny czlowiek - MYSLEC ,MYSLEC ,MYSLEC ,MYSLEC ,MYSLEC , Link Zgłoś
Gość: rar Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: 192.168.102.* / *.rtk.net.pl 23.06.01, 00:00 uwaga na Wadowice-niby miasto święte ale okropne chamstwo. Wczoraj jechałem i wiem. Aby wyjechac z bocznej musisz miec duzo czasu. Wszyscy sa jak nadludzie. Link Zgłoś
Gość: marek w Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.ciechanow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00 Wszyscy wiedzą ze w Mławie Link Zgłoś
Gość: boner Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: 9.67.96.* 25.06.01, 00:00 Najbardziej chamsko jeżdżą w Warszawie, a jak na wąskiej drodze wyprzedza Was na trzeciego pirat drogowy, to w 99% jest to mieszkaniec dawnego woj. częstochowskiego (patrz. "medalikorz"). Jednym słowem chamstwo i głupota ! Link Zgłoś
Gość: janusz Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? do kierowcy IP: *.horsens.dk 26.06.01, 00:00 Msle, ze prawdziwy warszawiak tylko ci przytanie ale niestety tych jest juz malo, wyjechali za granice. Ta dzisiejsza Warszawa,to wlasnie przecietna Polski a wiec tak jezdza jak jezdzi sie w Polsce czyli absolutnie bez kultury. Poniewaz pamietam jeszcze czasy furmankowe a to niczym sie nie rozni. Link Zgłoś
Gość: ZEN Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 11:08 Porozmawiajmy jeszcze chwilę... Nagorzej to jeżdżą KAPELUSZNICY, wszystko jedno skąd. Uważajcie na takich gości, jeśli przyjdzie Wam wymyślić coś nieprzewidywalnego to taki Kapelusznik to zrobi. Co do miast to moim zdaniem najgorzej jeżdżą w Krakowie, zaraz potem w Gdańsku. W Krakowie jeździ się OKROPNIE. Ilekroć muszę przejechać przez to miasto to jestem chory - korki a do tego ci kierowcy - jeżdżą wolno, "mulasto", włączenie się w sąsiedni pas graniczy z cudem, lewy pas dla najwolniejszych etc., etc. Gdańszczanom wydaje się że są tacy sprawni a umiejętności poruszania się po mieście nie wystarcza. Co do Warszawy to jeżdzi się dobrze, szybko i inteligentnie. Przeszkadza tylko nachalne cwaniactwo niektórych mądrali szos (do pasji doprowadza mnie np. jazda na wprost z wydzielonego pasa skrętu w lewo). Pozdrawiam . ZEN Link Zgłoś
Gość: Marian Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.06.01, 00:56 Najgorzej jezdza w Czestochowie i w Kielcach - raczej stoja w miejscu niz jada. A ci z Gdanska rzeczywiscie jezdza jak wariaci, zwlaszcza jak juz sa blisko domu - od Nowego Dworu jada do dechy wyprzedzajac na trzeciego lub czwartego wszystko, co sie da. A w Opolu nie jest tak zle. Natomiast Siedlce i Ciechanów rzeczywiscie pozostawiaja sporo do zyczenia. Kiedys beznadziejnie jezdzili wszyscy Wartburgowcy i wiekszosc Skodziarzy - teraz zastapili ich Daewoo'owcy. No i generalnie Oplami Vectra - bez wzgledu na rejestracje - jezdza seryjni mordercy; pewnie to Ci menadzerowie w pierwszym pokoleniu, ktorzy wczesniej jezdzili tylko maluchem ojca. Marian Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.iservice.pl 02.07.01, 14:14 Gość portalu: Marian napisał(a): > Najgorzej jezdza w Czestochowie i w Kielcach - raczej stoja w miejscu niz jada. > A ci z Gdanska rzeczywiscie jezdza jak wariaci, zwlaszcza jak juz sa blisko > domu - od Nowego Dworu jada do dechy wyprzedzajac na trzeciego lub czwartego > wszystko, co sie da. A w Opolu nie jest tak zle. Natomiast Siedlce i Ciechanów > rzeczywiscie pozostawiaja sporo do zyczenia. > Kiedys beznadziejnie jezdzili wszyscy Wartburgowcy i wiekszosc Skodziarzy - > teraz zastapili ich Daewoo'owcy. > No i generalnie Oplami Vectra - bez wzgledu na rejestracje - jezdza seryjni > mordercy; pewnie to Ci menadzerowie w pierwszym pokoleniu, ktorzy wczesniej > jezdzili tylko maluchem ojca. > > Marian A ty w którym pokoleniu jesteś menadżerem i co ta głupia genealogia ma wspólnego z umiejętnościami jazdy ? Proponowałbym najpierw zgłębić zasady logiki, a potem zabierać głos. Link Zgłoś
Gość: Jkkkk! Re: niestety on ma rację IP: *.*.*.* 03.07.01, 09:34 menedżerowie w pierwszym pokoleniu to poważne zagrożenie, nie tylko w ruchu drogowym. Znam wielu takich, również z mojej wioski. Do niektórych nie przyznaję się. Sadzę że to oni odpowiedzialni są za to bydło w Warszawie. Oczywiście niczego nie ujmujemy warszawskim bałwankom. Link Zgłoś
Gość: wov Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.wsjoe.czest.pl 03.07.01, 19:47 Obserwuję, dużo jeżdzę i myślę,ale najgorzej to w Opolu. Najlepiej w Krakowie i Poznaniu. Link Zgłoś
Gość: Michał Tarnów, Stalowa Wola, Ciechanów, Białystok IP: 213.77.38.* 26.06.01, 00:00 Najgorsze jest niezdecydowanie kierowców, naduzywanie hamulca przez ludzi niepewnych swego miejsca za kierownicą. Najlepiej mimo wszystko jeżdżą warszawiacy - bez pewnych umiejetności w warszawie po prostu nie da się jeździć. Link Zgłoś
Gość: Alex Warszawa, Poznań, Rzym - do Michała IP: 212.160.130.* 27.06.01, 18:33 Gość portalu: Michał napisał(a): > Najgorsze jest niezdecydowanie kierowców, naduzywanie hamulca przez ludzi > niepewnych swego miejsca za kierownicą. Najlepiej mimo wszystko jeżdżą > warszawiacy - bez pewnych umiejetności w warszawie po prostu nie da się jeździć > . Co do Warszawy i tego, że tu bez pewnych umiejętności po prostu nie da się jeździć: to wcale nie znaczy, że warszawiacy jeżdżą dobrze. Gdyby pojechali do Rzymu, też nie umieliby tam jeździć, ale nie dlatego, że tam jeżdżą dobrze, tylko, że jeżdżą po swojemu. Przykład: skręt w lewo z prawego pasa. Każdy warszawiak zdębiałby na ten widok, tam to normalka. Tu stłuczka pewna, tam - nie, bo każdy się spodziewa, że mu ktoś zajedzie droge z prawej strony i skręci w lewo. Tak samo z tym jeżdżeniem w polskich miastach. Mój kolega wyprowadził się z Warszawy do Poznania. Musiał troche przyhamować (nomen omen) ze stylem jazdy, bo tam niektóre numery nie przechodzą. Np. w Warszawie wciskanie się na siłę przed jadący samochód na innym pasie, to norma. W Poznaniu - nie. Ale też tam chyba tego nie potrzebują. Tam jak chcesz zmienić pas, to raczej cię wpuszczą, tutaj (w Warszawie) raczej cię nie wpuszczą. Link Zgłoś
Gość: janusz Re: Warszawa, Poznań, Rzym - do Michała IP: *.horsens.dk 28.06.01, 12:23 Ludzie, nauczcie sie jednej zasadniczej rzeczy: przepisy sa po to, zeby je przestrzegac i to obojetne gdzie. To skrecanie z prawego pasa w lewo jest nie tyle praktykowane we Wloszech co raczej w Polsce, chyba sie komus cos pomylilo. To co sie dzieje w Warszawie i ogolnie na polskich drogach trudno opisac. To czysty horror. Dotyczy to takze pieszych, ktorzy poruszaja sie po ulicach jak stado dzikich zwierzat gdzies na afrykanskiej sawannie. Odnosi sie wrazenie, ze wiekszosc pieszych to nalogowi daltonisci. Mozna wszystko zrozumiec a najbardziej tlok na ulicach ale glupote trudno czymkolwiek wytlumaczyc. Sam jestem warszawiakiem ale dzisiejsi "ci niby warszawiacy" to w wiekszosci jakas dzicz wypuszczona z klatek, wystarczy posluchac jezyka na ulicy, w sklepie czy kawiarni. I to to wsiada za chwile do samochodu zapominajac, ze tu jest miasto a nie bezdrozne stepy. Drgawki przechodza. Przyjemnych wakacji Link Zgłoś
Gość: kolo Re: W jakim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.unregistered.formus.pl 29.06.01, 08:54 w londynie. popierdolily im sie kierunki Link Zgłoś
Gość: Marek Re: UWAGA NA TORUŃ !! IP: *.ic.net.pl 29.06.01, 09:27 UWAGA NA TORUŃ ! Nawet jeśli jesteście w swoich miastach to uważajcie na auta z toruńskimi numerami.Jeżdżą fatalnie.Stare tablice to :TO , TU itp. Nowe tablice to CT , CTR . Link Zgłoś
Gość: klas Sieradz i Piotrków Tryb. IP: 157.25.164.* 03.07.01, 13:31 Kierowcy z tych miast jeżdzą jak po wlasnym polu! Mam wątpliwą przyjemność dzielić parking z KOŁTUNEM z Piotrkowa Tryb.(na dodatek jest taksówkarzem)zawsze stawia swój samochód w poprzek zajmując w porywach trzy miejsca - tłumaczy to moja teoria, iż czują sie jak na własnym polu buraczanym. Link Zgłoś
Gość: ZEN Re: Sieradz i Piotrków Tryb. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 14:12 Gość portalu: klas napisał(a): > Kierowcy z tych miast jeżdzą jak po wlasnym polu! > Mam wątpliwą przyjemność dzielić parking z KOŁTUNEM z Piotrkowa Tryb.(na > dodatek jest taksówkarzem)zawsze stawia swój samochód w poprzek zajmując w > porywach trzy miejsca - tłumaczy to moja teoria, iż czują sie jak na własnym > polu buraczanym. ja to nazywam że parkuje po "kielecku", chociaż poza tym to tam jeszcze nie jest najgorzej Pozdr.ZEN Link Zgłoś
Gość: Tomash Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.gazeta.pl 04.07.01, 10:28 Moim skromnym zdaniem najgorzej jeżdżą ludzie z małych miejscowości, którzy przyjadą do dużego miasta. Widzi szerokie ulice, mnóstwo samochodów i głupieje nie wie co ma robić, jak jechać. Drugą grupę stanowią ludzie, którzy "nie czują blusa" kierując, czyli nie jest to dla nich przyjemność, tylko stres. Można ich łatwo rozpoznać - trzyma tak mocno kierownice jakby ją miał zaraz wepchnąć do silnika, nie potrafiący prawidłowo usiąść w samochodzie (zbyt blisko kierownicy) i co najgorsze - patrzy się jak sroka w gnat jedynie przed siebie i nie widzi co się dzieje do okoła niego. Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: 62.47.74.* 04.07.01, 14:08 Uwazam ze w Polsce kierowcy jezdza bardzo dobrze, jezeli technike ich jazdy porownamy ze stanem drog. Ja nie mam w Polsce zadnych problemow z jazda, chociaz przyjezdzam do Polski raz w roku. Nie mam tez zadnych problemow w Warszawie. jezdzi sie tam tak samo jak w kazdym duzym miescie Europy. Jesli ktos ma problemy to jest sam sobie winny. Uwazam ze na Warszawiakach wiesza sie psy, bo im sie zazdrosci, ze im lepiej ogolnie idzie.Ja nie pochodze z Warszawy, tylko z Trojmiasta, jezeli ktos podejrzewalby mnie o stonniczosc. Mam nadzieje ze niedlugo zaczna wreszcie budowac autostrady, bo za 10 lat bedzie sie juz tylko stalo w korkach. Link Zgłoś
Gość: M. Małe miasteczka IP: *.unregistered.formus.pl 18.07.01, 11:42 Masz rację. Dodam jeszcze, że kierowcy z małych miasteczek nie wiedzą do czego służy prawe lusterko. Link Zgłoś
Gość: wojtek Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.euro-net.pl 04.07.01, 16:46 Gość portalu: Alex napisał(a): w łomzy Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 20:34 Moim zdaniem (i zdaniem wielu moich kolegów) najgorzej jeżdzą kierowcy w Lublinie i Warszawie. Najgorszymi (tzn.najbardziej niebezpiecznymi) są wśród nich kierowcy samochodów dostawczych tzw."busów". Co to oni wyprawiają na drogach to po prostu makabra. Zmorą podlubelskich dróg są także mlodzi kierujący autami swoich tatusiów, którzy nie wiedzą co to rozwaga, a dla nich najważniejszy jest szpan i dominacja (cokolwiek miałoby to znaczyć) na drodze. Link Zgłoś
Gość: Jasiek Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.elektro.agh.edu.pl 06.07.01, 12:19 To prawda, że kierowcy busów jeżdżą bardzo niebezpiecznie - rozpychają się tak jakby jechali 25-tonowymi kolosami, często z prędkością przekraczającą wszelkie normy bezpieczeństwa. Co do młodych kierowców, to najbardziej uważać trzeba na tzw. "element", który np. potrafi jeździć po pijanemu bez prawa jazdy! Tak czasem dzieje się w Krakowie. Byłem także świadkiem wypadku, w którym jeden kierowca (niestety mój znajomy) nie zahamował przed nadjeżdżającym z naprzeciwka pojazdem, tylko dlatego, że chciał dostać duży zwrot z polisy OC sprawcy. Do wypadku mogłoby nie dojść. Ogólnie jednak w Polsce jeździ się coraz lepiej - kierowcy nabierają kultury i sprawności. Do zachodu (np. Niemiec) dużo nam brakuje, ale jest nieźle (lepiej niż np. w Grecji). Najbardziej niebezpieczni są ludzie, którzy nie przekraczają w mieście 30 km/h, ponieważ wyprzedzając ich inni uczestnicy stwarzają dodatkowe niebezpieczeństwo. Link Zgłoś
Gość: Brenna Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 13:16 Mężczyxni zawsze narzekają na kobiey za kierownicą a to przecież MĘŻCZYŹni są spprawcami większości wypadków w kraju (oprócz 80% z rejesrtacjami SD. i KX.) Poza tym przecież one musiały się od kogoś tego nauczyć Link Zgłoś
Gość: Niknejm Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.pg.com 09.07.01, 14:12 Gość portalu: Brenna napisał(a): > Mężczyxni zawsze narzekają na kobiey za kierownicą a to przecież MĘŻCZYŹni są > spprawcami większości wypadków w kraju Wątek podejmę, ale tylko na jeden post. To prawda, co piszesz, że mężczyźni powodują więcej wypadków. Ale jednocześnie tylko 20% (statystycznie) klientów stacji benzynowych to kobiety (ostatnio publikowane dane, dostępne w prasie motoryzacyjnej). Sugeruje to, że mężczyźni jeżdżą dużo więcej od kobiet... Zauważmy też, że kobiet - zawodowych kierowców - jest bardzo mało. Co za tym idzie, statystycznie mężczyźni jeżdżą więcej, więc i ryzyko rośnie. Dlatego jestem przeciwny wszelkim uwagom 'seksistowskim'. Ani kobiety nie jeżdżą lepiej, ani mężczyźni. Kropka. Pozdrawiam, Niknejm Link Zgłoś
Gość: Alex Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: 195.205.4.* 10.07.01, 11:43 Gość portalu: Brenna napisał(a): > Mężczyxni zawsze narzekają na kobiey za kierownicą a to przecież MĘŻCZYŹni są > spprawcami większości wypadków w kraju (oprócz 80% z rejesrtacjami SD. i KX.) > Poza tym przecież one musiały się od kogoś tego nauczyć Po pierwsze: co to ma wspólnego z tym tematem? Po drugie: gdzie tu logika? Np. konie nigdy nie są sprawcami wypadków, ale to nie znaczy, że są lepszymi kierowcami. Po prostu konie w ogóle nie siadają za kierownicą. Z kolei kobiety prowadzą rzadziej niż mężczyźni, więc powodują mniej wypadków. Link Zgłoś
Gość: phillis Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.wsi.edu.pl 07.07.01, 13:09 w Żywcu i jego okolicach Link Zgłoś
Gość: zorro Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: 195.117.126.* 11.07.01, 13:17 Zmienię trochę temat ale sens zostaje. Najgorzej w/g mnie jeżdzą woźnice z WAŁBRZYCHA. Jeśli ktoś zmienia pas bez kierunkowskazu, wymusza z podporządkowanej drogi to musi być woźnica z Wałbrzycha. Oczywiście są wyjątki ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Może zrobimy ranking beznadziejnych kierowców ?? Pierwsze miejsce dla Wałbrzycha !!!!!!!!!! Link Zgłoś
Gość: Piotr Mistrzowie nad mistrzami i Cienkie Bolki IP: *.deu.dupont.com 12.07.01, 17:19 Po przeczytaniu wszystkich postow dochodze do wniosku ze jednak jest tak jak myslalem, to znaczy nie za dobrze. Nie bede wypowiadal sie na temat tego ktore miasto lepiej, a ktore gorzej, bo samo pytanie o to jest pozbawione sensu. W kazdym miescie ludzie przyzwyczaili sie do jakiegos lokalnego stylu jazdy i bardzo trudno jest im zaakceptowac inny styl. Pytanie 1.:Czy inaczej, to znaczy gorzej? Generalna zasada, wedlug ktorej jezdzi sie na polskich drogach, to "moj samochod moim skarbem", czyli inaczej: Nie traktujemy samochodu jako urzadzenia, za pomoca ktorego przemieszczamy sie, tylko jest on wyznacznikiem czyjejs pozycji. Kierujemy ambicjonalnie. Stad te wszystkie opowiesci typu "k.... jade, a on k.... nie zjezdza, wiec go wyprzedze i zahamuje mu przed nosem" i z drugiej strony "k.... jade, a on mi k.... siedzi na plecach i mruga, wiec go na zlosc nie przepuszcze". Pytanie 2.: Czy to madre? Chcesz jechac bardzo wolno, wolno, szybko lub bardzo szybko - twoja sprawa. Pomijajac oczywiscie sprawe przepisow, do ktorych przekraczania nie namawiam, kazdy jezdzi na swoje konto. Jezdze szybko - nie zawsze zgodnie z przepisami, ale widzac kogos na plecach przewaznie go puszczam (jesli mam gdzie zjechac). Tak jest latwiej. Dlatego tez wdzieczny jestem niektorym kierowcom Maluchow, ktorzy jada mozliwie blisko prawej strony (czasem nawet poboczem, jesli jest wyasfaltowane), aby mozna bylo ich szybko wyprzedzic. Z drugiej strony - podziekowanie swiatlami awaryjnymi nic nie kosztuje... Pytanie 3.:Co zyskujesz, a co tracisz przez swoj styl jazdy? Ostatnio jezdzilem po Niemczech, Holandii i Danii. Nie mowie, ze tam jezdza lepiej, bo trzeba przyznac, ze przy naszej jakosci drog, wypadkow w Polsce jest i tak niewiele. A i po zachodnich drogach jezdzi cala masa "dup wolowych", ale zasada jest jedna: ulatwiamy sobie zycie. Szczeka mi opadla, gdy chcialem sie wlaczyc do ruchu na autostradzie holenderskiej - normalnie, gazu na rozbiegowce i szukamy "dziury", a tu WSZYSCY Z PRAWEGO PASA (kto tylko mogl) PRZEJECHALI NA LEWY, zeby umozliwic mi manewr "bez bolu". Mimo ze mialem samochod na niemieckich numerach, a tam takich nie lubia. Jezdze po Warszawie i widze, ze NIE MA PROBLEMOW Z WLACZENIEM SIE DO RUCHU! Trzeci, czwarty samochod zawsze poczeka. Naprawde jest coraz lepiej. Tylko musisz, kochaniutki wskoczyc szybciutko w te dziure, bo inaczej stajemy wszyscy i jest po herbacie, bo sie robi korek. Pytanie 4.: Umiesz, czy tylko myslisz, ze umiesz? Tu przechodzimy do nastepnej kwestii. Refleks, pewnosc manewrow, obycie na drodze - to sie wyrabia z czasem. I tu dwa punkty: a) Polski system szkolenia kierowcow jest do dupy. Gdzie treningi z jazdy szybkiej? (czy ktos z Was jezdzil z L-ka powyzej 100km/h? Ja nie.), gdzie nauka wychodzenia z poslizgu? Dlaczego w czasie deszczu wszyscy od razu jada 60 na godzine? Bo, pomijajac fatalny stan samochodow, brak odpowiedniego ogumienia (opony zimowe to dla wiekszosci marzenie lub zbytek), ludzie mysla, ze szybciej sie nie da, bo samochod od razu wyleci z trasy. Nie wyleci. Wiem, bo moja firma zafundowala nam szkolenie, na ktorym kazdy mogl wcisnac w pedal ile wlezie, zrobic pare kolek, ominac pare "losi" (losiow? - chodzi o 'test losia'). Bezpiecznie. I teraz wiem co moge, a co nie, na ile ten samochod stac. b) Tak jak wydaje sie zaswiadczenia o dysleksji czy dysgrafii, powinno sie wydawac zaswiadczenia o niezdolnosci do prowadzenia samochodu. Zaraz sie podniesie krzyk, ale taka jest prawda - nie kazdy sie do tego nadaje. "Spiewac kazdy moze", choc nie kazdy potrafi. Pytanie 5,6 i 7: Kiedy ostatni raz cwiczyles na pustym placu? Wiesz co naprawde potrafi Twoj samochod? Wiesz co to jest zasada ograniczonego zaufania? Podsumowujac: Na wszystkich (nie tylko polskich) drogach jezdza kierowcy bardzo dobrzy, dobrzy, przecietni, slabsi i zli. Tak bylo, jest i bedzie i tylko od Ciebie zalezy czy bedzie nam sie jezdzilo dobrze czy zle. I na koniec o sobie: Pochodze z miasteczka, w ktorym na blachach bylo kiedys CAP. To nie jest Ciechanow, choc niedaleko. Czy jestem Warszawiakiem? Nie wiem - mieszkam tu dopiero pare lat... Jak jezdze? W Warszawie - po warszawsku, czyli male odstepy, jazda dynamiczna - po to mamy mocne silniki, caly czas patrzymy w lusterka. Jest nas duzo, a miejsca malo. Takie zycie... Na trasie - szybko i w miare mozliwosci bez innego samochodu przed maska (czy wszyscy wiemy co to jest: budowanie przewagi predkosci?). A w malym miasteczku - tam wszystko sie dzieje wolniej... Aha - nie jestem najlepszym kierowca na swiecie. Jest jeszcze duzo do zrobienia w tej materii... Pozdrawiam wszystkich Piotr Link Zgłoś
Gość: Niknejm Re: Mistrzowie nad mistrzami i Cienkie Bolki IP: *.pg.com 13.07.01, 16:56 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Generalna zasada, wedlug ktorej jezdzi sie na polskich drogach, to "moj > samochod moim skarbem", czyli inaczej: Nie traktujemy samochodu jako > urzadzenia, za pomoca ktorego przemieszczamy sie, tylko jest on wyznacznikiem > czyjejs pozycji. Kierujemy ambicjonalnie. Stad te wszystkie opowiesci > typu "k.... jade, a on k.... nie zjezdza, wiec go wyprzedze i zahamuje mu przed > nosem" i z drugiej strony "k.... jade, a on mi k.... siedzi na plecach i mruga, > wiec go na zlosc nie przepuszcze". To jest prawda. Niestety. > Tu przechodzimy do nastepnej kwestii. Refleks, pewnosc manewrow, obycie na > drodze - to sie wyrabia z czasem. I tu dwa punkty: > a) Polski system szkolenia kierowcow jest do dupy. Gdzie treningi z jazdy > szybkiej? (czy ktos z Was jezdzil z L-ka powyzej 100km/h? Ja nie. Fakt. I dlatego ludzie nie umieją jeździć na autostradach i drogach ekspresowych. Których jest niestety tragicznie mało... > wychodzenia z poslizgu? Dlaczego w czasie deszczu wszyscy od razu jada 60 na > godzine? Bo, pomijajac fatalny stan samochodow, brak odpowiedniego ogumienia > (opony zimowe to dla wiekszosci marzenie lub zbytek), ludzie mysla, ze szybciej > sie nie da, bo samochod od razu wyleci z trasy. Nie wyleci. Wiem, bo moja firma > zafundowala nam szkolenie, na ktorym kazdy mogl wcisnac w pedal ile wlezie, > zrobic pare kolek, ominac pare "losi" (losiow? - chodzi o 'test losia'). > Bezpiecznie. I teraz wiem co moge, a co nie, na ile ten samochod stac. Radzę Ci - zwolnij jednak w deszczu. Przyczepność jest dużo gorsza. A jak wjedziesz na dużej prędkości (będącej jeszcze OK na suchym) w kałużę na zakręcie (takie mamy drogi), to na 100% opanujesz poślizg? Przykłady wypadających z trasy kierowców rajdowych (którzy umieją jeździć dużo lepiej od Ciebie i ode mnie też) świadczą, że nie zawsze... A to nie jest symulacja komputerowa. Pozdrawiam, Niknejm Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Mistrzowie nad mistrzami i Cienkie Bolki IP: *.deu.dupont.com 16.07.01, 11:31 Gość portalu: Niknejm napisał(a): > Radzę Ci - zwolnij jednak w deszczu. Przyczepność jest dużo gorsza. A jak > wjedziesz na dużej prędkości (będącej jeszcze OK na suchym) w kałużę na zakręci > e > (takie mamy drogi), to na 100% opanujesz poślizg? Przykłady wypadających z tras > y > kierowców rajdowych (którzy umieją jeździć dużo lepiej od Ciebie i ode mnie też > ) > świadczą, że nie zawsze... A to nie jest symulacja komputerowa. Fakt - zabrzmialo to tak, jakbym caly czas jezdzil z ta sama predkoscia, niezaleznie od warunkow. Tak oczywiscie nie jest. Informacja, ktora chcialem przekazac, jest taka, ze a)b.duzo zalezy od stanu technicznego auta, b)dodatkowe szkolenia pozwalaja (poza "wyzyciem sie") choc w przyblizeniu stwierdzic gdzie jest granica Twoich umiejetnosci - i na przesuwanie jej coraz dalej. Czego Tobie i wszystkim zycze. A kaluze na zakretach/w koleinach itd. to rzeczywiscie nasza narodowa plaga. Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Mistrzowie nad mistrzami i Cienkie Bolki IP: 195.205.4.* 15.07.01, 15:11 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Po przeczytaniu wszystkich postow dochodze do wniosku ze jednak jest tak jak > myslalem, to znaczy nie za dobrze. Nie bede wypowiadal sie na temat tego ktore > miasto lepiej, a ktore gorzej, bo samo pytanie o to jest pozbawione sensu. W > kazdym miescie ludzie przyzwyczaili sie do jakiegos lokalnego stylu jazdy i > bardzo trudno jest im zaakceptowac inny styl. > > Pytanie 1.:Czy inaczej, to znaczy gorzej? > > Generalna zasada, wedlug ktorej jezdzi sie na polskich drogach, to "moj > samochod moim skarbem", czyli inaczej: Nie traktujemy samochodu jako > urzadzenia, za pomoca ktorego przemieszczamy sie, tylko jest on wyznacznikiem > czyjejs pozycji. Kierujemy ambicjonalnie. Stad te wszystkie opowiesci > typu "k.... jade, a on k.... nie zjezdza, wiec go wyprzedze i zahamuje mu przed > > nosem" i z drugiej strony "k.... jade, a on mi k.... siedzi na plecach i mruga, > > wiec go na zlosc nie przepuszcze". > > Pytanie 2.: Czy to madre? > > Chcesz jechac bardzo wolno, wolno, szybko lub bardzo szybko - twoja sprawa. > Pomijajac oczywiscie sprawe przepisow, do ktorych przekraczania nie namawiam, > kazdy jezdzi na swoje konto. Jezdze szybko - nie zawsze zgodnie z przepisami, > ale widzac kogos na plecach przewaznie go puszczam (jesli mam gdzie zjechac). > Tak jest latwiej. Dlatego tez wdzieczny jestem niektorym kierowcom Maluchow, > ktorzy jada mozliwie blisko prawej strony (czasem nawet poboczem, jesli jest > wyasfaltowane), aby mozna bylo ich szybko wyprzedzic. Z drugiej strony - > podziekowanie swiatlami awaryjnymi nic nie kosztuje... > > Pytanie 3.:Co zyskujesz, a co tracisz przez swoj styl jazdy? > > Ostatnio jezdzilem po Niemczech, Holandii i Danii. Nie mowie, ze tam jezdza > lepiej, bo trzeba przyznac, ze przy naszej jakosci drog, wypadkow w Polsce jest > > i tak niewiele. A i po zachodnich drogach jezdzi cala masa "dup wolowych", ale > zasada jest jedna: ulatwiamy sobie zycie. Szczeka mi opadla, gdy chcialem sie > wlaczyc do ruchu na autostradzie holenderskiej - normalnie, gazu na rozbiegowce > > i szukamy "dziury", a tu WSZYSCY Z PRAWEGO PASA (kto tylko mogl) PRZEJECHALI NA > > LEWY, zeby umozliwic mi manewr "bez bolu". Mimo ze mialem samochod na > niemieckich numerach, a tam takich nie lubia. Jezdze po Warszawie i widze, ze > NIE MA PROBLEMOW Z WLACZENIEM SIE DO RUCHU! Trzeci, czwarty samochod zawsze > poczeka. Naprawde jest coraz lepiej. Tylko musisz, kochaniutki wskoczyc > szybciutko w te dziure, bo inaczej stajemy wszyscy i jest po herbacie, bo sie > robi korek. > > Pytanie 4.: Umiesz, czy tylko myslisz, ze umiesz? > > Tu przechodzimy do nastepnej kwestii. Refleks, pewnosc manewrow, obycie na > drodze - to sie wyrabia z czasem. I tu dwa punkty: > a) Polski system szkolenia kierowcow jest do dupy. Gdzie treningi z jazdy > szybkiej? (czy ktos z Was jezdzil z L-ka powyzej 100km/h? Ja nie.), gdzie nauka > > wychodzenia z poslizgu? Dlaczego w czasie deszczu wszyscy od razu jada 60 na > godzine? Bo, pomijajac fatalny stan samochodow, brak odpowiedniego ogumienia > (opony zimowe to dla wiekszosci marzenie lub zbytek), ludzie mysla, ze szybciej > > sie nie da, bo samochod od razu wyleci z trasy. Nie wyleci. Wiem, bo moja firma > > zafundowala nam szkolenie, na ktorym kazdy mogl wcisnac w pedal ile wlezie, > zrobic pare kolek, ominac pare "losi" (losiow? - chodzi o 'test losia'). > Bezpiecznie. I teraz wiem co moge, a co nie, na ile ten samochod stac. > b) Tak jak wydaje sie zaswiadczenia o dysleksji czy dysgrafii, powinno sie > wydawac zaswiadczenia o niezdolnosci do prowadzenia samochodu. Zaraz sie > podniesie krzyk, ale taka jest prawda - nie kazdy sie do tego nadaje. "Spiewac > kazdy moze", choc nie kazdy potrafi. > > Pytanie 5,6 i 7: > Kiedy ostatni raz cwiczyles na pustym placu? > Wiesz co naprawde potrafi Twoj samochod? > Wiesz co to jest zasada ograniczonego zaufania? > > > Podsumowujac: > Na wszystkich (nie tylko polskich) drogach jezdza kierowcy bardzo dobrzy, > dobrzy, przecietni, slabsi i zli. Tak bylo, jest i bedzie i tylko od Ciebie > zalezy czy bedzie nam sie jezdzilo dobrze czy zle. > > I na koniec o sobie: > Pochodze z miasteczka, w ktorym na blachach bylo kiedys CAP. To nie jest > Ciechanow, choc niedaleko. Czy jestem Warszawiakiem? Nie wiem - mieszkam tu > dopiero pare lat... Jak jezdze? W Warszawie - po warszawsku, czyli male > odstepy, jazda dynamiczna - po to mamy mocne silniki, caly czas patrzymy w > lusterka. Jest nas duzo, a miejsca malo. Takie zycie... > Na trasie - szybko i w miare mozliwosci bez innego samochodu przed maska (czy > wszyscy wiemy co to jest: budowanie przewagi predkosci?). > A w malym miasteczku - tam wszystko sie dzieje wolniej... > Aha - nie jestem najlepszym kierowca na swiecie. Jest jeszcze duzo do zrobienia > > w tej materii... > > Pozdrawiam wszystkich > Piotr Zgadzam się z Tobą w 95 procentach. Te 5 procent to jakieś drobiazgi i dwa wielkie drobiachy: 1. Pytanie wcale nie jest bez sensu (nie piszę tak tylko dlatego, że jestem autorem wątku). Są miasta gdzie jeździ się lepiej i miasta gdzie jeździ się gorzej. Mnie interesowało, gdzie jeżdżą najgorzej. To pytanie wcale nie różni się od pytania: W jakim kraju jest największa korupcja?, albo W jakim kraju jest najlepsza służba zdrowia?. Tyle, że na te pytania odpowiadaja wyspecjalizowane instytucje, a na to moje - my sami. każdy jest w końcu w jakimś stopniu ekspertem, bo jeździ tu i tam, więc widzi. 2. Nie zgadzam się, że jak w Warszawie chcesz wjechać z podporządkowanej, to cię wpuszczą. NIGDY mi się to nie zdarzyło. Raz wpuścił mnie facet na Placu Narutowicza, ale to był Niemiec. Za to WIELE razy mnie nie wpuszczano choćby na pas obok. Kilka razy musiałem przez to gdzieś skręcić, bo byłem na skrajnym pasie, za późno zobaczyłem strzałki, a nikt nie pozwolił mi wjechać na środkowy. Raz miałem z tego powodu dzwon, bo zmieniałem pas na lewy, a koleś sobie wymyślił, że nie ustąpi, więc nie hamował tylko trąbił. Wina była oczywiście moja. Ale pamiętaj, że jakby na tej autostradzie w Holandii (wtedy, jak jechałeś na niemieckich numerach) wszyscy jechali jak ten koleś, to też byś tam stał do śmierci, albo miał dzwon. Z "Twojej" winy oczywiście... Link Zgłoś
Gość: M. Jakie kryteria dobrej jazdy? IP: *.unregistered.formus.pl 18.07.01, 12:22 Myślę, że masz rację - dla "rajdowca" omijającego korek pasem do skrętu "dobra jazda" jest czymś zupełnie innym, niż dla stojących w tymże korku. Link Zgłoś
Gość: andre Re: W jakim polskim mieście jeżdżą najgorzej? IP: *.pcplus.com.pl 15.07.01, 14:33 w CHEŁMIE Kierunkowskaz służy do sygnalizacji faktu a nie zamiaru manewru. A z parkingu jak wyjadą dwa samochody, to w miejsce po nich wpakuje się jeden i ma to w... .Sami wiecie gdzie. Link Zgłoś
Gość: Alex Re: Coś tu jest nie tak. IP: 212.160.130.* 22.06.01, 00:00 Gość portalu: Daras napisał(a): > Czytając posty w tym wątku można odnieść dwa zaprzeczające sobie wrażenia. Z > jednej strony wynika z nich, że w Polsce praktycznie są sami źli kierowcy. Z > drugiej strony prawie każdy krytykując innych zakłada, że sam jeździ bardzo > dobrze lub co najgorzej dobrze. Nie ma w tym nic dziwnego. Podam przykład. W dyskusji o językach obcych mogą przeważać przecież opinie, że w Polsce jest z tym kiepsko (rzeczywiście, po angielsku potrafi porozumiec się tylko 7 procent Polaków). A mogą skarżyc się na to właśnie ludzie, którzy władają językami. Link Zgłoś