Gość: Adam
IP: *.acn.waw.pl
05.02.05, 21:02
Własnie wróciłem z Bydgoszczy. Pod Płońskiem w srebrnej skodzie octavii
obejrzałem film za 300 zł, mówi się trudno, ale nie ujechałem daleko bo w
miejscowości Siekluki stali suszarkowcy. Nie muszę dodawać, że wsciekły na
poprzednich jechałem na maksa. Popatrzyłem, że stoją starym Volksvagenem
transporterem i ominąłem usiłującego mnie zatrzymać z lewej krawędzi jezdni
policjanta z czerwoną latarką i oczywiscie pedał dno, ale niestety kilometr
dalej stali następni i po zatrzymaniu nawet niczego nie tłumaczyli tylko
powiedzieli, że "zaraz przyjadą koledzy". Po paru minutach byli i zabrali mi
prawo jazdy za nie zatrzymanie się do kontroli i zapowiedzieli skierowanie
sprawy do sądu grodzkiego. Jak na jeden dzień to wystarczająco dużo
wrażeń!!!! Dlatego może nie proszę o ocenę mojego czynu czy uwagi w stylu
musisz jeździć wolniej tylko czy mógłby mi ktoś wyjasnić co dalej???? Jaka
mnie czeka droga do odzyskania prawa jazdy? Z góry zapowiadam brak skruchy i
pomimo 40 lat i dwudziesto-cztero letniego stażu za kierownicą nie mam
zamiaru jeździć przez kraj 60 czy 90 na godzinę, ani dawać łapówek
policjantom.Kto miał podobne doświadczenia, proszę o radę.