Dodaj do ulubionych

Nissan Leaf

22.11.12, 05:21
Się raczej kiepsko sprzedaje w USA:
blog.caranddriver.com/nissan-leaf-way-off-sales-target-ceo-says—the-problem-is-worse-than-it-seems/
Zamiast planowanych 20 tysięcy sztuk poszło jedynie 6791. To mniej niz w 2011.

P.S. A w Polsce podobno tylko trzy egzemplarze sie sprzedały?
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Nissan Leaf 22.11.12, 14:28
      Wysoki koszt zakupu to jedno. Drugie, to zaprogramowane dlugotrwale "naprawy" przez podlaczenie do specjalnego zlacza serwisowego. Mamy zatem czesto "psujacy sie" pojazd, ktory kosztuje majatek. Hm.... Ja na przyklad nie mam tabletu, choc to o wiele tanszy bibelot...
        • emes-nju Re: Nissan Leaf 22.11.12, 17:40
          typson napisał:

          > Nie masz tabletu??? To co robisz w kiblu?

          Nie wiem co Edek, ale ja mam netbóka. Wielkość jak tablet, ale ma klawiaturę, a nie obrazek przypominający klawiaturę. I nie paskudzę ekranu paluchami ;)
        • bassooner Re: Nissan Leaf 27.11.12, 16:47
          typson napisał:

          > Nie masz tabletu??? To co robisz w kiblu?

          _____________________________________________________________________________

          ja na ten przykład tylko i wyłącznie sram. robię to bardzo szybko, bo zwyczajowo u mnie w domu nie zamyka się drzwi do łazienki, a że sranie jest czynnością, powiedzmy lekko krępującą (grymasy, napinanie twarzy, postękiwanie) to każdy jeden robi to szybko i bez certolenia się. można by oczywiście drzwi zamknąć, ale wtedy i tak Mania wejdzie, bo akurat wtedy ma mi coś ważnego do pokazania lub powiedzenia.
          można by co prawda drzwi zaryglować, ale wtedy dobija się, krzyczy i płacze... postawiła na swoim i sramy przy otwartych, ewentualnie niedomkniętych...
    • emes-nju Re: Nissan Leaf 22.11.12, 17:44
      Leaf to kosztowna i wyjątkowo niepraktyczne ekstrawagancja... Jeżeli ktoś chce przekonać sąsiadów, że jest eko i w ogóle fajowski, to kupuje Priusa, który bardzo sprawnie został zareklamowany jako urządzenie do rodzenia foczek i stąd wielki sukces tego koromysła (jak również innych hybryd).

      Prius nad Leafem ma wielką przewagę - nie trzeba mu co ileś mil pompować bateryjki.
      • dr.verte Re: Nissan Leaf 22.11.12, 19:13

        wszystkich elektrykow i hybryd bym zakazal jako niebezpiecznych dla ruchu , malo
        mnie nie rozjechal prius pare dni temu , nic go nie bylo slychac , wiem ze patrzyc
        tez trzeba ale na dobrze znanej osiedlowej uliczce jak nic nie slychac to wiadomo
        ze nic nie jedzie , ciekawe ilu pieszych rozjechaly juz te priusy...
      • cracovian .......................... 27.11.12, 04:25
        No i po co takie bzdury piszesz???

        LEAF jest o polowe tanszy jesli chodzi o koszt "paliwa" od Priusa... To jedno.

        Leasing to teraz dwiescie $ z hakiem na trzy lata. ($5 tys. Georgia dodatkowo na podatkach dorzuca, wiec policz dokladnie...) Ludzie wiecej na sama benzyne wydaja.

        Mam z LEAFem razem trzy samochody i elektrycznie pokrywa to 95% naszych zapotrzebowan z wielka przyjemnoscia. Jezdzimy wiecej niz kiedykolwiek i przez rok z obrzydzeniem raz dotknalem pompe. Sam zaplacilem premium rok temu, ale nie zaluje, bo mam w dooopie Exxona, Arabow, Ruskich skurw. i kogo tam jeszcze.

        Fabryka w Tennessee sie w za pare dni otwiera. Cene drastycznie obniza i zasieg podobno o 40% skoczy. Musza, bo 150-200 tys. sztuk rocznie trzeba bedzie jakos upchnac.

        To tyle w temacie...
        • edek40 Re: .......................... 27.11.12, 09:51
          Jaki jest koszt nowych bateryjek?

          Jaki jest oczekiwany (bo wciaz nie sprawdzony w praktyce i przez wielu uzytkownikow) okres ich eksploatacji?

          Jaki jest oczekiwany spadek wartosci auta, zwiazany glownie z koniecznoscia wymiany bateryjek? I czy odsprzedaz w ogole jest mozliwa z uwagi na to, ze decydujacy sie na uzywane auto moze w ogole nie podniesc ciezaru utrzymania auta (onegdaj prawie kupilem uzywanego diesla - na szczescie zastanowilo mnie czemu kosztuje nieco taniej niz benzyna i wyszlo, ze po 150-200 kkm nalezy oczekiwac nakladow serwisowych zblizonych do kosztu zakupu tegoz uzywanca) ***

          Jaki jest zasieg tego auta przy -30oC (w Polsce w 2011 i 2012 roku takie mrozy byly nawet w Warszawie)

          Jaki jest zasieg auta przy klimie wlaczonej na maksa? Chyba, ze nie ma klimy. Ale wtedy tylko z tego powodu za drogo kosztuje.

          ***
          ----
          Fakt, do takiego stanu rzeczy producenci zaczynaja nas przyzwyczajac. Laduja do aut tyle i w taki sposob (w typie komputera wnetrza, ktorego awaria w zasadzie uniemozliwia jazde, a kosztuje slonooooo), ze praktyczny okres eksploatacji bedzie sie skracal nie z uwagi na wyeksploatowanie, a z uwagi na calkowicie nie akceptowalny poziom kosztow serwisowych. Nabywca nowego auta zatem w koncu moze zaczac sie spodziewac, ze bedzie jego wlascicielem do konca. Wtedy auto zaczyna byc naprawde drogie...
        • emes-nju Re: .......................... 27.11.12, 11:04
          cracovian napisał:

          > No i po co takie bzdury piszesz???
          >
          > LEAF jest o polowe tanszy jesli chodzi o koszt "paliwa" od Priusa...

          Bez wątpienia!

          A jaki ma realny (zwykła jazda, a nie oszczędzanie na klimatyzacji, radiu, naciskaniu gazu itd.) zasięg i ile czasu trzeba to pompować, żeby mieć znowu zasięg? Czy nie jest prawdą, że czas to pieniądz...?

          A co ile czasu trzeba za kupę kasy wymieniać komplet (szalenie szkodliwych dla środowiska) bateryjek, żeby mieć zasięg, a nie tylko jego połowę?

          > Sam zaplacilem premium rok temu, ale nie zaluje, bo mam w dooopie Exxona,
          > Arabow, Ruskich skurw. i kogo tam jeszcze.

          A z czego w hameryce robi się prąd? Nie z paliw kopalnych, a więc również ropy? Ropy wciąż jeszcze kupowanej od wyżej wymienionych zdaje się...

          Wierzę, że Tobie Leaf odpowiada. Ale wyniki sprzedaży wskazują, że jesteś w mniejszości. Ale nie ośmieliłbym się być na tyle niegrzecznym, żeby pisać, że jakieś bzdury wypisujesz :P
            • emes-nju Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 11:56
              crannmer napisał:

              > Po raz kolejny demonstrujesz maksymalna impregnacje.

              To dobrze. Nie spleśnieje od nadmiaru wilgoci :P

              Rozumiem, że produkcja i utylizacja baterii jest obojętna dla środowiska?

              Rozumiem też, że Nissanowi udało się jakoś zwalczyć dość znany problem z utratą parametrów baterii wystawionych stale na wysokie temperatury?

              Popytałbym jeszcze, ale przecież nie odpowiesz. Wolisz walić po pysku zamiast nieść oświaty kaganek. Wole chyba jednak być grzecznym ignorantem niż "wszechwiedzącym" bufonem.
              • crannmer Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 12:14
                emes-nju napisał:
                > Rozumiem, że produkcja i utylizacja baterii jest obojętna dla środowiska?

                Uzyte metody erystyczne:
                - uogolnienie (instantia)
                - przedstawienie przesadzonej az do absurdu antytezy

                Faktem jest, ze produkcja nowoczesnych nieolowiowych akumulatorow trakcyjnych do samochodow osobowych swa szkodliwoscia nie odbiega szczegolnie od reszty produkcji konwencjonalnych samochodow. Utylizacja rowniez nie.

                > Rozumiem też, że Nissanowi udało się jakoś zwalczyć dość znany problem z utratą
                > parametrów baterii wystawionych stale na wysokie temperatury?

                Problem znany skad? I jaki jest zwiazek tej tezy z teza o wielkiej szkodliwosci akumulatorow nieolowiowych trakcyjnych dla srodowiska?

                Poza zwiazkiem poprzez metody erystyczne. Tu w postaci mutatio controversiae i dywersji.

                > Popytałbym jeszcze, ale przecież nie odpowiesz. Wolisz walić po pysku zamiast n
                > ieść oświaty kaganek. Wole chyba jednak być grzecznym ignorantem niż "wszechwie
                > dzącym" bufonem.

                Ignorant, ktory uparcie rozpowszechnia nieprawdziwe tezy mimo kilkukrotnego wskazania mu, ze mowi nieprawde, nie jest grzecznym ignorantem, lecz jest klamca lub glupcem. Jaka latke wolisz?
                • emes-nju Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 12:31
                  crannmer napisał:

                  > Ignorant, ktory uparcie rozpowszechnia nieprawdziwe tezy mimo kilkukrotnego
                  > wskazania mu, ze mowi nieprawde

                  TERAZ być może coś wskazałeś. Przedtem tylko wytykałeś.

                  Czyli jednak produkcja i utylizacja baterii obciąża środowisko... A że trzeba tej wymiany dokonać co najmniej ze dwa razy w czasie życia auta (po 8-10 latach pojemność nawet najlepszych baterii spada na tyle znacząco, że eksploatacja auta staje się, delikatnie mówiąc, mało wygodna), to mam wątpliwość czy przy dzisiejszej technologii elektryczny samochód jest tak zielony, jak piszą. Tym bardziej, że większość energii elektrycznej na świecie (że nie wspomnę o USA) pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Czyli "zieleń" auta elektrycznego, to w istocie przeniesienie rury wydechowej z jednego miejsca w inne :P

                  Poza tym auta elektryczne maja wady nie do zaakceptowania przez znaczną część ludzi. Np. to, że baterie nie lubią gorąca. Niestety nie posłużę się linkiem, bo nie potrafię go teraz znaleźć, ale czytałem, że właśnie z Leafem zdarzały się problemy typy znaczny spadek pojemności baterii aut niezbyt często użytkowanych w ciepłym klimacie. Można (to znaczy część ludzi może - ta z bardziej uregulowanym trybem życia) w planie dnia znaleźć te "parę" minut co jakiś czas na pompowanie bateryjki. Trudno za to przyjąć do wiadomości, że auto, którego nie używamy na co dzień traci walory tylko od tego, że jest gorąco.

                  Nadal, niezależnie od tego jak dużo "trudnych słów" będziesz używał, żeby obalić tę tezę, auta elektryczne są wciąż raczej ekstrawagancją. Może będą przyszłością. Ale, sądząc ze statystyk sprzedaży (których debil emes chyba nie sfałszował), wciąż jeszcze nie są. Bo maja wady :P
                  • franek-b Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 14:05
                    > Czyli jednak produkcja i utylizacja baterii obciąża środowisko... A że trzeba t
                    > ej wymiany dokonać co najmniej ze dwa razy w czasie życia auta (po 8-10 latach
                    > pojemność nawet najlepszych baterii spada na tyle znacząco, że eksploatacja aut
                    > a staje się, delikatnie mówiąc, mało wygodna), to mam wątpliwość czy przy dzisi
                    > ejszej technologii elektryczny samochód jest tak zielony, jak piszą. Tym bardzi
                    > ej, że większość energii elektrycznej na świecie (że nie wspomnę o USA) pochodz
                    > i ze spalania paliw kopalnych. Czyli "zieleń" auta elektrycznego, to w istocie
                    > przeniesienie rury wydechowej z jednego miejsca w inne :P

                    Czysty populizm.
                    To może też populizmem pojadę: wolisz jak ktoś pierdzi Ci prosto w twarz, czy jednak lepiej trzymać się od takiej osoby z daleka? Osobiście wolałbym nie wdychać różnego rodzaju efektów spalania produkowanych mi codziennie przez setki tysięcy aut.
                    Poza tym określenie 'szkodliwe dla środowiska' jest uogólnieniem bardzo daleko posuniętym. Czym innym są szkody dla środowiska z powodu wydobycia kopalin, a czym innym zatruwanie srodowiska spalinami.
                    Kolejną kwestią jest zarządzanie szkodami dla środowska i ewentualnemu zapobieganiu temu. Dużo łatwiej (w uproszczeniu) wymóc na 10 elektrowniach założenia filtrów, niż zrobienie tego samego z 15 mln użytkownikami aut.

                    Powoływanie się na niższe wyniki sprzedaży aut elektrycznych jest śmieszne i pachnie na kilometr tanim populizmem, i jedyne co możesz tym udowodnić (a raczej potwierdzić), że istnieje coś takiego jak krzywa popytu i podaży i że elastyczność cenowa przy zakupie aut jest niska. Cała reszta jest tylko wymysłem interpretatorów tych faktów.
                    • edek40 Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 14:09
                      > Powoływanie się na niższe wyniki sprzedaży aut elektrycznych jest śmieszne i pa
                      > chnie na kilometr tanim populizmem, i jedyne co możesz tym udowodnić (a raczej
                      > potwierdzić), że istnieje coś takiego jak krzywa popytu i podaży i że elastyczn
                      > ość cenowa przy zakupie aut jest niska. Cała reszta jest tylko wymysłem interpr
                      > etatorów tych faktów.

                      Co zatem odpowiada za zalosne wyniki sprzedazy? Ludziska bojo sie nowego?
                      • tomek854 Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 15:35
                        > Co zatem odpowiada za zalosne wyniki sprzedazy? Ludziska bojo sie nowego?

                        Brak stacji ładowania, marny zasięg (w porównaniu do zwykłych aut) i zaporowa cena. Jak się kupi auto w rodzaju np. mojego Daihatsu czy Hondy Jazz, to codzienna eksploatacja nie jest aż tak droga, cena zakupu jest trykrotnie niższa, a w odróżnieniu od Leafa można pojechać sobie raz do roku do babci na wczasy, nie martwiąc się o tym, że się stanie po drodze, albo że będzie trzeba czekać trzy godziny na przydrożnym parkingu na zwolnienie się miejsca przy ładowarce.

                        Cracoviana stać na "fanaberie" w rodzaju posiadania kilku aut, i nie muszą to być najtańsze auta, to sobie może kupić leafa i się cieszyć satysfakcją z tego, że ma auto elektryczne. Większosć ludzi w Europie, a już na pewno w Polsce, nie stać na fanaberię posiadania dwóch osobnych aut na bliższe i dalsze wyjazdy.
                    • emes-nju Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 14:34
                      franek-b napisał:

                      > Czysty populizm.

                      Nazywaj to jak chcesz. Według mnie wyrażam swoja opinię

                      > To może też populizmem pojadę: wolisz jak ktoś pierdzi Ci prosto w twarz,
                      > czy jednak lepiej trzymać się od takiej osoby z daleka?

                      Zważywszy na to, że mieszkam rzut beretem od dwóch elektrociepłowni, przejeżdżam koło drugiej co najmniej dwa razy dziennie, to nie robi mi to większej różnicy :D No chyba, że rzeczywiście z powodu jakichś powodów przytknę ryja do czyjejś rury wydechowej :P

                      Znacznie śmieszniej jest gdy (uwaga - populizm!) mieszkańcy jakichś bogatych okolic chcą mieć czysto i krystalicznie i nie zawracając sobie głowy, że eksploatacja ich "czystych" samochodów MOŻE robić kuku biedniejszym (mieszkającym koło elektrowni, miejsc produkcji czy utylizacji baterii), kupują sobie elektrozłomy :D

                      > Osobiście wolałbym nie wdychać różnego rodzaju efektów spalania
                      > produkowanych mi codziennie przez setki tysięcy aut.

                      Ja też! Ale jak na razie bilans dla planety wcale nie jest tak różowy. Większość energii pochodzi ze spalania paliw kopalnych. To że smuga smrodu nie wlecze się za samochodem jest oczywiście miłe, ale dopóki samochody elektryczne są marginesem nie ma to znaczenia dla zapachu w okolicy :D A jak będą regułą, ale nie zmienią się metody wytwarzania energii (USA zdaje się coraz radośniej eksploatują złoża taniego gazu i ropy z łupków, a więc, jeżeli nie wprowadzą restrykcyjnych przepisów, to nie bardzo wierze w to, że firmy energetyczne same z siebie zaczną inwestować miliardy w poszukiwanie nowych, nietrujących źródeł energii), to śmierdzieć będzie ludziom z gorszych dzielnic. Wiem, że to populizm :P Ale nie jest już populizmem stwierdzenie, że w takich warunkach emisja CO2 jakoś radykalnie się nie zmniejszy.

                      > Dużo łatwiej (w uproszczeniu) wymóc na 10 elektrowniach założenia
                      > filtrów, niż zrobienie tego samego z 15 mln użytkownikami aut.

                      Bez wskazania źródła finansowania założenia i eksploatacji filtrów, uprawiasz populizm :D

                      O ile się zresztą nie mylę da się odfiltrować ze spalin elektrowni różne świństwa, ale nadal jest problem z CO2. Nawet nie z odfiltrowaniem tylko z tym, co po odfiltrowaniu z nim zrobić...

                      > Powoływanie się na niższe wyniki sprzedaży aut elektrycznych jest śmieszne
                      > i pachnie na kilometr tanim populizmem

                      Wiesz... Początkowo tylko napisałem jak rozumiem przyczyny niewielkiego zainteresowania Leafem...

                      Dopiero potem, o dureń nieekspert na eksperckim forum, ośmieliłem się wyrazić SWOJĄ opinie nt. elektrowzów :(
                      • crannmer Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 14:58
                        emes-nju napisał:
                        > Dopiero potem, o dureń nieekspert na eksperckim forum, ośmieliłem się wyrazić S
                        > WOJĄ opinie nt. elektrowzów :(

                        Klamiesz. I usilujesz uzyc erystycznej metody ironicznej niekompetencji.
                        Nie wyraziles opini, lecz zapodales konkretna teze o rzekomej wielkiej szkodliwosci akumulatorow samochodow elektrycznych dla srodowiska.

                        Mimo, iz ten temat byl juz kilkakrotnie (i to po Twoich lub Edka wypowiedziach tego samego typu) walkowany na A-M, Bezpieczenstwie i AFIK rowniez Automobilu.
                        • emes-nju Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 15:41
                          crannmer napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          > > Dopiero potem, o dureń nieekspert na eksperckim forum, ośmieliłem się
                          > > wyrazić SWOJĄ opinie nt. elektrowzów :(
                          >
                          > Klamiesz.

                          Wyraziłem swoja opinię. Oczywiście, jak na standardy akademickiej dyskusji, którą Ty jednostronnie prowadzisz, zbyt kategoryczną. Ja jednak pozostanę przy zdaniu, że wyraziłem swoja opinię.

                          Gdzie tu znajdujesz kłamstwo?
                  • crannmer Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 14:51
                    emes-nju napisał:
                    > Czyli jednak produkcja i utylizacja baterii obciąża środowisko...

                    I znowu banalna erystyka.
                    Tak. Produkcja akumulatorow obciaza srodowisko. Produkcja Twojego obiadu, co go dzisiaj jadles, obciaza srodowisko. Kupa, ktora rano zrobiles, obciaza srodowisko.

                    > A że trzeba t
                    > ej wymiany dokonać co najmniej ze dwa razy w czasie życia auta (po 8-10 latach
                    > pojemność nawet najlepszych baterii spada na tyle znacząco, że eksploatacja aut
                    > a staje się, delikatnie mówiąc, mało wygodna), to mam wątpliwość czy przy dzisi
                    > ejszej technologii elektryczny samochód jest tak zielony, jak piszą.

                    Produkcja i utylizacja akumulatorow (nawet kilku na jeden egzemplarz samochodu) jest na tyle malo znaczaca w calym bilansie produkcji i utylizacji pojazdu, ze samochod elektryczny w swej produkcji i utylizacji jest obciazeniem srodowiska tego samego rzedu, co samochod spalinowy.

                    Przeczytaj to kilka razy, zakonotuj i nie chedoz wiecej pubilcznie o ach jak straszenie szkodliwych akumulatorach samochodow elektrycznych.

                    > Tym bardzi
                    > ej, że większość energii elektrycznej na świecie (że nie wspomnę o USA) pochodz
                    > i ze spalania paliw kopalnych. Czyli "zieleń" auta elektrycznego, to w istocie
                    > przeniesienie rury wydechowej z jednego miejsca w inne :P

                    Po pierwsze nie na temat. Zaczelo sie bowiem od ach jak strasznej szkodliwosci akumualtorow. A teraz taktycznie robisz dywersje tematyczna i probujesz zmylki.

                    Po drugie to zalezy, gdzie.

                    > Np. to, że baterie nie lubią gorąca. Niestety nie posłużę się linkiem, bo
                    > nie potrafię go teraz znaleźć, ale czytałem, że właśnie z Leafem zdarzały się
                    > problemy typy znaczny spadek pojemności baterii aut niezbyt często użytkowanych
                    > w ciepłym klimacie. Można (to znaczy część ludzi może - ta z bardziej uregulow
                    > anym trybem życia) w planie dnia znaleźć te "parę" minut co jakiś czas na pompo
                    > wanie bateryjki. Trudno za to przyjąć do wiadomości, że auto, którego nie używa
                    > my na co dzień traci walory tylko od tego, że jest gorąco.

                    Argument z czapy. Jak samochodu elektrycznego nie uzywasz, to tenze stoi w garazu i wisi na gniazdku. Poza tym nie ma obowiazku posiadania elektrycznego samochodu. Nie chcesz, to nie masz. Nie lam sobie glowy problemami innych ludzi.

                    A jesli nawet (zakladajac, ze problem istnieje), jaki to ma zwiazek z ach jak strasznie szkodliwymi dla srodowiska akumulatorami?

                    > Nadal, niezależnie od tego jak dużo "trudnych słów" będziesz używał, żeby obali
                    > ć tę tezę, auta elektryczne są wciąż raczej ekstrawagancją.

                    A jaki to ma zwiazek z ach jak strasznie szkodliwymi dla srodowiska akumulatorami?

                    > Może będą przyszłoś
                    > cią. Ale, sądząc ze statystyk sprzedaży (których debil emes chyba nie sfałszowa
                    > ł), wciąż jeszcze nie są. Bo maja wady :P

                    A jaki to ma zwiazek z ach jak strasznie szkodliwymi dla srodowiska akumulatorami?
                    • emes-nju Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 15:18
                      crannmer napisał:

                      > Produkcja i utylizacja akumulatorow (nawet kilku na jeden egzemplarz samochodu)
                      > jest na tyle malo znaczaca w calym bilansie produkcji i utylizacji pojazdu, ze
                      > samochod elektryczny w swej produkcji i utylizacji jest obciazeniem srodowiska
                      > tego samego rzedu, co samochod spalinowy.

                      A czy ja kiedykolwiek pisałem, że samochód elektryczny niszczy planetę?! Nie przypominam sobie. Za to kilkakrotnie pisałem, że nie jego zieleń nie jest aż tak zielona. Z tego m. in. powodu elektryczne samochody nie są przez ludzi rozchwytywane. Nie wszyscy są geniuszami, ale większość umie robić rachunek zysków i strat. Szczególnie ci, którzy maja dość w głowie, żeby rozważać dość kosztowną przesiadkę na eko-auto. Być może to kwestia złego PRu (ale warto wiedzieć, że m. in.. z niego takie durnie jak ja czerpią część wiedzy o produktach), ale elektrowozy w rodzaju Leafa nie znajdują dostatecznie dużo zwolenników, bo zyski dla ludzi i planety wynikające z ich użytkowania (tu i teraz!!!) nie są dostateczne.

                      Spróbuj zejść ze swych eksperckich wyżyn i zauważyć, że eko-auta maja być produktem powszechnego użytku.

                      > Jak samochodu elektrycznego nie uzywasz, to tenze stoi w garazu
                      > i wisi na gniazdku.

                      Nie mam garażu. Nie mam dostępu do gniazda, pod które mógłbym auto podwieszać na stałe.

                      Żyje za to w klimacie, w którym -30 st. C i +30 st. C zdarza się dostatecznie często, żebym miał chęć zastanawiać się czy kilka dni nie eksploatowane auto da rade pojechać.

                      > Poza tym nie ma obowiazku posiadania elektrycznego samochodu.
                      > Nie chcesz, to nie masz

                      I właśnie o tym jest ten wątek :P
                      • crannmer Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 15:33
                        emes-nju napisał:
                        > A czy ja kiedykolwiek pisałem, że samochód
                        > elektryczny niszczy planetę?!
                        >>Nie przypominam sobie.

                        No to mozesz zaczac cos robic przeciw Alzheimerowi.

                        emes-nju napisał:
                        > A co ile czasu trzeba za kupę kasy wymieniać komplet (szalenie szkodliwych dla
                        > środowiska
                        ) bateryjek
                      • cracovian Re: Maksymalna impregnacja 27.11.12, 17:27
                        Ok, to wiemy, ze emes-nju nie kupi elektryka...

                        Ludzie nie robia bilansu po dwoch latach, bo 90% nadal nie wie nawet o istnieniu tego typu samochodow.

                        A bilans jest taki, ze dla srodowiska jest duzo lepiej, a w kieszeni przy $220 leasingu podczas gdy wiecej wydaje sie na sama benzyne tez by bylo lepiej. Niestety nie kazdy, jak widac, jest w temacie kumaty. Jeszcze rok temu pisalem, ze dla ekonomii sie tego nie kupuje, ale teraz moge powiedziec, ze jak najbardziej sie oplaca i bedzie coraz lepiej (nie mowie o Polsce, bo nie o Polske chodzi).

                        Masz racje, ze LEAF ma baterie chlodzona powietrzem (tylko podgrzewa w skrajnych temperaturach) i problem w Arizonie np. powstal (40+ stopni C nie za dobrze toleruja). Ale ten sam problem od poczatku rozwiazany zostal przez Tesle i GM (gdzie baterie sa chlodzone ciecza). Podejrzewam, ze Nissan to szybko zrektyfikuje.

                        Podsumowujac, wysokie temperatury przespieszaja trwala degeneracje (gdy brakuje chlodzenia) podczas gdy niskie maja tymczasowy wplyw na zasieg (plus trzeba grzac w kabinie co jest trzy razy gorsze od chlodzenia), ale tylko tymczasowy dopoki temperatury nie pojda w gore. Baterie litowe przy niskich temperaturach sie nie niszcza.
          • cracovian Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 15:18
            emes-nju napisał:

            > A jaki ma realny (zwykła jazda, a nie oszczędzanie na klimatyzacji, radiu, naci
            > skaniu gazu itd.) zasięg i ile czasu trzeba to pompować, żeby mieć znowu zasięg
            > ? Czy nie jest prawdą, że czas to pieniądz...?

            70-120 mil - wiecej w miescie i na peryferiach, bo im wolniej i wiecej stopow tym lepiej; na autostradzie wypada wolniej jezdzic jesli po drugiej stronie nie ma stacji ladowania. Do lokalnych dojazdow az za duzo, do miasta tez spokojnie wystarcza. Na coroczny wyjazd do Babci i nad moze mozna pojechac vanem :-)

            Z jednorazowym nocnym ladowaniem (1-6 godzin) moze pokryc 30+ tys. mil (50 tys. km) rocznie. Czas to pieniadz - spie kiedy sie rano sam zaczyna ladowac w zaleznosci od potrzeb i jest pelny i gotowy zeby dzieci do szkoly podwiezc. 480 voltow (jest tych stacji coraz wiecej) laduje do 20 minut.

            > A co ile czasu trzeba za kupę kasy wymieniać komplet (szalenie szkodliwych dla
            > środowiska) bateryjek, żeby mieć zasięg, a nie tylko jego połowę?

            Gwarancja jest na 8 lat. Nissan mowi, ze po 10 latach zostanie ~70%. Po roku mam nadal 100%. Jest 44 modulow (Tesla ma duzo wiecej), ktore indywidualnie sa testowane i mozna wymieniac w zaleznosci od potrzeb. Cena gwaltownie spada, ale mnie to raczej teraz nie interesuje.

            Czas poczytac o chemicznym skladzie najnowszych baterii. Lit to reaktywny metal, sam szybko sie oksyduje i jako ze jest wzglednie drogi, odysk bedzie spokojnie w 99% podobnie jak jest teraz z duzo tanszym olowiem. Za 10 lat teoretycznie 70% zasiegu bedzie duzo wiecej niz potrzebuje.


            > A z czego w hameryce robi się prąd? Nie z paliw kopalnych, a więc również ropy?
            > Ropy wciąż jeszcze kupowanej od wyżej wymienionych zdaje się...

            Na Hawajach pala rope. W Georgii prad jest glownie z atomowek, wegla z Wyoming i Zach. Wirginii. Wegiel jest gwaltownie zastepowany gazem lupkowym (dobry krok jesli chodzi o emisje gazow). Wszystko w 100% krajowa produkcja. Arabom i Exxonowi z czystym sumieniem pokazuje faka.

            A ogolnie jesli o rope chodzi to coraz mniej importujemy (ponizej 50%) - przed 2030 mowi sie, ze USA energetycznie bedzie samowystarczalne


            > Wierzę, że Tobie Leaf odpowiada. Ale wyniki sprzedaży wskazują, że jesteś w mni
            > ejszości. Ale nie ośmieliłbym się być na tyle niegrzecznym, żeby pisać, że jaki
            > eś bzdury wypisujesz :P
            >

            LEAF sprzedaje sie lepiej niz Prius przez pierwsze 2 lata. Lepiej od terazniejszej Corvette, wiekszosci modeli Audi, itd. I to w czasie kiedy wiekszosc ludzi nadal nie zdaje sobie sprawy, ze te samochody istnieja i sa na sprzedaz, a jeszcze dwa lata temu nie wiedzial nikt :-) Moge rownie dobrze UFO latac - naprawde mam chciec byc w tej powolutku malejacej wiekszosci (?)

            Tak jak juz wspomnialem, Nissan stawia na ten samochod otwierajac fabryke w TN i w Wlk. Brytanii w 2013. Beda duze zmiany, a postep i rosnaca sprzedaz elektrycznych samochodow jest nieodwracalna (co LEAF w tym roku "stracil", Volt np. trzy razy wiecej nadrobil)

            Ale 20-letnie BMW dla chetnych zawsze sie znajdzie...
            • emes-nju Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 16:26
              Zasięg z nóg nie zbija. I niestety dla kogoś pracującego tak, jak ja, jest nie do przyjęcia. Są dni (większość) kiedy jeżdżę rowerem, a są dni, kiedy "służbowo" mogę po mieście wyjeździć dobrze ponad 150 km. A że nie mam garażu ani zewnętrznego gniazdka, to żaden współczesny elektrowóz się dla mnie nie nadaje. Nie bez znaczenia jest też znikoma liczba gniazdek z prądem w stolicy Polski :D

              cracovian napisał:

              > Gwarancja jest na 8 lat. Nissan mowi, ze po 10 latach zostanie ~70%.

              Ciekawe czy mówi, czy tez wie, że zostanie te 70% :P

              > Czas poczytac o chemicznym skladzie najnowszych baterii. Lit to reaktywny metal,
              > sam szybko sie oksyduje

              Tym niemniej produkcja baterii od wydobycia litu jest energochłonna i toksyczna.

              > Arabom i Exxonowi z czystym sumieniem pokazuje faka.

              Ale nie wiem czy będziesz mógł pokazywać go Boliwijczykom, bo na terenie Boliwii zlokalizowane jest ok. 40% zasobów litu. Tak naprawdę przesiadając się do elektrowozu zmieniasz tylko "dyktatora" :D

              Na razie Boliwijczycy nie trzymają nas w szachu, jak Arabowie czy Ruscy. Ale zapotrzebowanie na lit do baterii rośnie szybko. Jak już odpowiednio się od niego uzależnimy, to na pewno znajdzie się ktoś, kto zechce na tym zarobić.
              • cracovian Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 16:37
                Nikt nie mowi, ze LEAF jest dla wszystkich - niektorzy jezdza rowerem, niektorzy do innego miasta, a niektorzy caly dzien w domu w pracy siedza. Najlepiej zreszta tramwajem.

                Nie mowimy rowniez o Tobie - LEAFa w Polsce z pewnych wzgledow nie ma. Nie patrz przez wlasne zwierciadlo. Te samochody beda mialy najwiekszy wplyw tam gdzie tego potrzeba. Tam gdzie 90% podrozy to krotkie wyskoki (do 40 mil), tam gdzie dzieci i samochodow przypada 2-3 na rodzine. Robia i beda robic coraz wieksza roznice. Nawet w Indiach i Chinach. Reszte potrzeb za 10 lat pokryje Tesla i podobne :-) Powinienes sie cieszyc, bo ropy wystarczy na dluzej i na to co chcesz, a nie bezsensowne palenie w korkach i dojazdach.

                Najwieksze zloza litu sa podobno w Afganistanie - Chenney i Bush mieli wizje i podobno z Bogiem rozmawiali - teraz wiadomo dlaczego...
                • emes-nju Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 16:46
                  cracovian napisał:

                  > Nikt nie mowi, ze LEAF jest dla wszystkich

                  Sądząc ze statystyk, dla dość wąskiego grona odbiorców.

                  > Najwieksze zloza litu sa podobno w Afganistanie

                  Mam niesprecyzowane wrażenie, że ten kraj jest jeszcze mniej przewidywalny niż Irak i Rosja razem wzięte :D
                  • cracovian Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 17:01
                    O jakich statystykach mowisz? 7 tys. egzemplarzy w USA? No i co? Na tym sie swiat konczy? Volt sprzedal 3 razy wiecej, nawet nowy Prius plug-in wiecej niz LEAF. Moze hybrydowe (nie myslic z 100% spalinowa hybryda) podejscie ludziom bardziej odpowiada. Wszystko ok, niektorzy wola na kole ratunkowym troche poplywac albo maja inne potrzeby. Ale jak sie okaze, ze na pradzie wiekszosc czasu jezdza to sie przerzuca na 100% albo nie - wazne, ze popyt na benzyne i emisje maleja.

                    Czy ignorujesz te fakty, czy patrzysz tylko na krotki moment w historii? Czy Prius, ktory sprzedawal sie na poczatku nie jest teraz wielkim sukcesem? Wspomnialem o fabryce, ktora od nastepnego roku 100 tys. LEAFow zacznie produkowac z celem produkcji 200 tys. na lokalny rynek. Kazdy sprzedany egzemplarz kosztuje ich mniej. Wlasnie oglosili w Japonii cene nizsza o 20% i zasieg lepszy o 40%. Moze pomysl o tego typu trendach? Nissan da sobie rade - a jesli nie to paleczke przejmie ktos inny.

                    A ile Daimler sprzedal w pierwsze 2 lata kiedy furmankami ludzie nie chcieli przestac jezdzic?

                    O czym Ty w ogole mowisz? Ze elektryczne wozy to kaprys i z rynku za pare lat znikna? Naprawde???
              • cracovian Re: .......................... odpowiadam :-) 27.11.12, 16:51
                Nikt rowniez nie mowi, ze nie sa toksyczne, ani przy produkcji ani przy eksploatacji. Ale jest poprawa i to duza. W obu przypadkach. Nie wspominajac o dywersyfikacji i duzo lepszych osiagach i przyjemniejszej jazdzie. Poprawa na kazdym froncie - Biore spalinowce czasem, bo brakuje mi zasiegu albo miejsca dla 8 osob (~5% czasu, ale glownie zeby nie rdzewialy). Z czasem to bedzie coraz mniejszy problem i to dla wszystkich.

                Za kazdym razem syf i zadna przyjemnosc. A jeszcze przeciez niedawno GTO z silnikiem 5,7 jezdzilem, pialem z zachwytu i myslalem, ze to samochod idealny (w sumie byl :-))
    • cracovian Re: Nissan Leaf 27.11.12, 04:34
      W Polsce LEAF sie nie sprzedaje, wiec trzy egzemplarze to nieskonczenie wiecej niz planowano :-) Popatrz lepiej na sprzedaz i-MiEV - jeden na dzien w calych stanach.

      Volt sprzedaje sie lepiej niz 60% samochodow na rynku, LEAF jest powyzej dolnej 1/3. Leasingi sa teraz smiesznie tanie, a ludzie po prostu ograniczeni choc Kalifornia jest sporo do przodu pod tym wzgledem. Zajmie to jednak troche czasu.

      TN otwiera fabryke - cena spadnie, bo musi, a zasieg idzie w gore. Zaluje, ale nie zaluje. Super samochod - powiem, ze najlepszy poza Tesla S oczywiscie. Cala reszta to bestialstwo.
      • franek-b Re: Nissan Leaf 27.11.12, 10:01
        Większość nie jeździła a jak zwykle ma najwięcej do powiedzenia (powszechne podejście do tematu)... to tak dygresja.
        W PL się nie sprzedaje poniewaz cena 160 tyś. za auto, które powinno kosztować max 40 tyś. to jeszcze takich idiotów nie sieją.

        Z ciekawostek w PL jest gość co przerabia Fordy Mondeo na full elektryki, one kosztują ok 140 tyś. (można sobie takiego kupić). Użytkowane są jako taksówki, więc trudno mówić tutaj o fanaberii...
        www.youtube.com/watch?v=6QjhcwgjwnY
        Wg mnie jedynym problemem to wciąż długi okres ładowania (i zasięg). W przypadku, gdy ktoś ma auto na dłuższe wypady, jestem pewien, że elektryk jako drugie do miasta jest najlepszym rozwiązaniem. Spalinowe do piachu :-)
        • emes-nju Re: Nissan Leaf 27.11.12, 14:07
          franek-b napisał:

          > Wg mnie jedynym problemem to wciąż długi okres ładowania (i zasięg).

          Hm... uważaj. Bo jak napisałem coś podobnego, to zostałem potraktowany (co najmniej) grubiańsko jako nieznający się na rzeczy troll :P
          • crannmer Re: Nissan Leaf 27.11.12, 14:36
            emes-nju napisał:
            > jak napisałem coś podobnego,
            > to zostałem potraktowany (co najm
            > niej) grubiańsko jako nieznający się na rzeczy troll :P

            Ani cos podobnego, ani nawet cos dalece chocby podobnego.
            Czyli jednak klamliwy troll.
          • cracovian Re: Nissan Leaf 27.11.12, 15:30
            Ladujesz w nocy (zabiera mi to osobiscie 1-6 godzin). Albo w downtown gdzies mozna doladowac jak jestes w sklepie albo w pracy (nie z wielkiej potrzeby, ale ze jest np. za darmo).

            Coraz wiecej jest opcji ladowania 480 voltami (40 amperow) do 20 minut. Wiedziales np. o tym?

            https://imageshack.us/a/img411/209/hitche.jpg

            • tomek854 Re: Nissan Leaf 27.11.12, 15:41
              Trudno nie wiedzieć... wklejałeś te focie już z 50 razy na forum :)

              Ale rzecz w tym, że to że u Was stacje ładowania stają się popularne nie znaczy, że gdzie indziej też sie stają popularne...
              • cracovian Re: Nissan Leaf 27.11.12, 15:49
                Foty z rowerami jeszcze nie wklejalem!!! A to moja ulubiona strategiczna stacja chociaz robi sie tlok :-( A wiesz ile to bylo pieniedzy, zachodu i pracy zeby taki hak zainstalowac? Trzeba pokazac...

                Chodzilo mi o wiedze o 480V... Tam gdzie sie LEAF sprzedaje, stacji codziennie przybywa. Ale daleko wszystkim do Norwegii. Tam jest i dlugo bedzie pod tym wzgledem najlepiej.
                • tomek854 Re: Nissan Leaf 27.11.12, 17:35
                  No fakt, z rowerami chyba jeszcze nie było.

                  + 2 do lansu, jesteś taki ekologiczny :D :D :D

                  A co do stacji - w moich okolicach to wygląda gorzej, z tego co widzę, to publiczne są trzy: electropoints.co.uk/points/Glasgow

                  Widziałem też stacje na parkingach wielopoziomowych (ale tam żeby zatankować prądu to musisz parkować na parkingu - ja jak jadę do centrum to parkuje 200 metrów dalej po drugiej strony rzeki za darmo i przechodzę sobie wygodną kładką), kilka jest u nas na uniwerku (ale na potrzeby własne) i poza tym to chyba tyle. Widziałem jeszcze kilka stacji w Anglii...

                  Faktem jest, że firmom nie opłaca się utrzymywać stacji ładowania jak nikt na nich nie tankuje, a z drugiejs strony ludzie nie kupują aut, jak nie mają ich gdzie tankować, ale jednak mimo wszystko wydaje mi sie, że dostępnosć stacji ładowania to nie jedyny argument przemawiajacy przeciw kupnu takiego auta.
                  • cracovian Re: Nissan Leaf 27.11.12, 17:43
                    W Europie jest zupelnie inaczej, bo macie 240 voltow - do zwyklego gniazdka mozna podlaczyc - zwyczajne stacje praktycznie sa zbedne, bo niewiele ladowanie paroma dodatkowymi amperami przyspiesza. Nie zapominaj, ze kazdy diler Nissana doladuje za darmo jak trzeba. Rewolucja bedzie dopiero przy 480 i tego dilerom potrzeba (podobno w UK tego juz jest calkiem duzo).

                    U nas jest 120 V wszedzie, wiec stacja z 240 voltami to wielka laska :-)
                      • marekatlanta71 Re: Nissan Leaf 29.11.12, 14:32
                        Problemem jest nie tylko napięcie, ale także maksymalny prąd ładowania. Np. Tesla pozwala na użycie ładowarki o napięciu 440V i prądzie maksymalnym 140 amperów = 61 kW - żeby przenieść taką moc, potrzebne są specjalne kable i złącza. "Normalne" gniazdko 220V ma zazwyczaj bezpiecznik 15A = możesz conajwyżej przenieść 3 kW. "Normalne" amerykańskie gniazdka 240V są zazwyczaj zabezpieczone 30A bezpiecznikiem = 7 kW (bo jedyny powód ich istnienia w domach to podłączenie elektrycznej suszarki do ciuchów która żre równie przerażające ilości prądu co ładujący się samochód). Domowe ładowarki Tesla używają take 240V, ale mają o ile pamiętam zabezpieczenie na 50A lub (to już wymaga większych ingerencji w okablowanie + przyłącze) 100A.


        • edek40 Re: Nissan Leaf 27.11.12, 14:15
          > Wg mnie jedynym problemem to wciąż długi okres ładowania (i zasięg).

          Gdy ktos kiedys wymysli jakis kosztowny bibelot w typie samochodu z kwadratowymi kolami, dowodzac ich wielkiej wyzszosci nad okraglymi, co usprawiedliwia wysoka cene (w tym eksploatacji w okresie koniecznych duzych serwisow) napiszesz, ze glupia gawiedz sie nie zna, a jedyna istotna wada tego rozwiazania jest to, ze troche trzesie?
          • crannmer Re: Nissan Leaf 27.11.12, 14:39
            edek40 napisał:
            > Gdy ktos kiedys wymysli jakis kosztowny
            > bibelot w typie samochodu z kwadratowym
            > i kolami

            Kolejna emesowsko-edkowska absurdalna antyteza.
            Z takim belkotem nie da sie nawet dyskutowac.
            • edek40 Re: Nissan Leaf 28.11.12, 11:36
              > Kolejna emesowsko-edkowska absurdalna antyteza.

              A jak mozna dyskutowac z teza postawiona przez franka, ktory wytyka podstawowe i fundamentalne wady tego auta, zarzucajac nam jednak, ze jestesmy zasciankowi. Ten samochod jest zawodny (w planowaniu dnia) i drogi. To niweczy jego domniemane ogromne zalety. I to wlasnie, glupi Amerykanie, zauwazyli masowo nie kupujac bibelota za ciezkie pieniadze.
              • cracovian Re: Nissan Leaf 28.11.12, 16:34
                Amerykanie ostatnio kupuja bibelota chetniej niz polowe innych samochodow (1.500 na miesiac), a o istnieniu elektrycznych wozow nawiet nie wiedza... Volt idzie w granicach 3000 sztuk na miesiac - to juz chyba duzo?
                • edek40 Re: Nissan Leaf 28.11.12, 19:38
                  > Amerykanie ostatnio kupuja bibelota chetniej niz polowe innych samochodow (1.50
                  > 0 na miesiac), a o istnieniu elektrycznych wozow nawiet nie wiedza... Volt idzi
                  > e w granicach 3000 sztuk na miesiac - to juz chyba duzo?

                  O volcie nie powiem zlego slowa. To jest sluszna koncepcja do czasu wymyslenia czegos lepszego. Zasieg tego auta jest wystarczajacy, a na wypadek wielogodzinnego postoju w korku na trzaskajacym mrozie nie odmroze sobie dupy i w koncu dojade do domu, gdzie spokojnie doladuje bateryjki z gniazdka.

                  Jego wada jest tylko cena. I to, ze zdaje sie jest tylko 4 miejscowy. Mam jednak nadzieje, ze sukces tej koncepcji zaowocuje w koncu jakims vanem.
                  • cracovian Re: Nissan Leaf 28.11.12, 21:06
                    Volta nie kupilem wlasnie dlatego, ze ma cztery miejsca, a ja mam trojke dzieci. Sienne na vana z taka technologia chetnie zamienie.

                    Z jednej strony sluszny koncept, ale z drugiej dla mnie bezsensowny. Wszyscy ludzie (podobnie jak ja) maja vana i SUVa co najmniej pod garazem (na Poludniu jeszcze pickup dochodzi). Po co nam nastepny silnik wozic? Dla rodzin bez sensu - ja bym kupil, bo "amerykanski" choc LEAF teraz tez juz bedzie.

                    Cena w leasingu ponizej $200/miesiac (zero down) dwa miesiace temu byla (~$7200 na trzy lata). Odliczyc $5000 z podatkow w Georgii i wychodzi $2.200 w oplatach na trzy lata za jazde $50 tys. samochodem. Duzo cholera - wiecej na prad pojdzie :-)
                    • edek40 Re: Nissan Leaf 28.11.12, 21:23
                      > Z jednej strony sluszny koncept, ale z drugiej dla mnie bezsensowny. Wszyscy lu
                      > dzie (podobnie jak ja) maja vana i SUVa co najmniej pod garazem (na Poludniu je
                      > szcze pickup dochodzi). Po co nam nastepny silnik wozic?

                      To nie jest silnik, tylko generator. Wedlug producenta zasadnicza wiekszosc Amerykanow pokonuje dziennie 60 km i taka wlasnie autonomie ma volt. Na wypadek wypadku ma mozliwosc ratowania sie generatorem. Fakt, ze pracuje z jednakowa, ekonomiczna predkoscia obrotowa, ze nie ma skomplikowanych dodatkow w rodzaju skrzyni biegow czy mozliwosci wspolpracy w napedzaniu jest jego ogromna zaleta. Nie jest wiec kosztownym bibelotem, bedacym z musu autem "dodatkowym". To funcjonalne w 100% auto. A gdy zbuduja vana bede agitowal u zony za proba nabycia takiego wynalazku tu w Polsce.
                      • cracovian Re: Nissan Leaf 28.11.12, 22:28
                        Ciezki jestes, ale to taki (polski) typ ma. Ohydne charaktery... Moze powiedz "bibelot" jeszcze pare razy zeby sobie dogodzic?

                        Dzieki za pouczenie, ze 1,4 l to nie silnik, a GENERATOR, bo u mnie jak widzisz z wiedza o elektrycznych autach jest slabo i nie wiem nic z pierwszej reki.

                        Teraz wiem, ze baterie sa straszliwie szkodliwe, ze rope na elektrycznosc palimy, ze LEAF to kompakt, ze drogi i ze to ciotki na wypad nie pojedzie.

                        "Co pan mowi jaka wymiana oleju w silniku, ja wymieniam olej w generatorze!", "GM mowi, ze nastepny silnik (engine) bedzie mial dwa litry, a przeciez debile musza ten sam wynalazek nazywac generatorem w Volcie choc w Cruze to juz jest silnik, bo polaczony ze skrzynia biegow..." Naprawde k. szal moze czlowieka wziac - jak Ty sobie radzisz w srodowisku z ludzmi, tak z ciekawosci pytam?

                        Po co ja pisze i wyjasniam cos z czym mam stycznosc na codzien, czy naprawde niczego sie nie dowiedziales? Nie jestes ciekawy i czy moze taki stary dziad, ze juz wszystko wiesz? Im czlowiek glupszy tym bardziej nieomylny... Czy naprawde ci debilni Amerykanie to ostatni normalni ludzie na tym swiecie?
                        • edek40 Re: Nissan Leaf 29.11.12, 10:05
                          > Po co ja pisze i wyjasniam cos z czym mam stycznosc na codzien, czy naprawde ni
                          > czego sie nie dowiedziales? Nie jestes ciekawy i czy moze taki stary dziad, ze
                          > juz wszystko wiesz? Im czlowiek glupszy tym bardziej nieomylny... Czy naprawde
                          > ci debilni Amerykanie to ostatni normalni ludzie na tym swiecie?

                          Amerykanom, jak widac, w pewnym mondym zaslepieniu nie przeszkadza, ze kupujac pojazd "ekologiczny" musza pod domem trzymac co najmniej jeszcze jeden, albo nawet dwa. po to, aby "ekologicznie" nie pamietac o kosztach dla srodowiska, ktore ucierpialo przy produkcji jednego zbednego auta oraz przy przyszlej utylizacji tegoz. Piszac o utylizacji zbednego auta zakladam, ze w rodzinie jest dwoch uzytkownikow i kazde ma auto na codzien i jeden bibelot "ekologiczny"

                          Dlatego wole auto z generatorem (zoptymalizowanym na waski zakres obrotow uzytkowych), poniewaz moze byc jedynym autem w rodzinie, a ewentualny zakup kolejnego/kolejnych jest wylacznie wynikiem potrzeb transportowych, a nie koniecznosci posiadania czegos, co jezdzi na codzien i niezaleznie od dystansu.

                          Bo, tak na moj polski i stetryczaly rozum, nawet gdy jezdzisz "ekologicznie" leafem, to ekologicznym wyrzutem sumienia musi byc auto, ktorego uzywasz, gdy leafa nie mozesz z roznych powodow uzyc. Nawet wtedy, gdy stoi, a Ty jezdzisz "ekologicznie".

                          Ale co ja tam wiem, tu na wschodzie.
          • franek-b Re: Nissan Leaf 27.11.12, 14:43
            Przykład jest tak głupi, że aż boli.

            Dla Twojej informacji: używam na codzień ajfona, którego ładuję codziennie. W szufladzie leży samsung slajder, którego ładuję co 12-14 dni. Mój tryb życia w niczym koliduje z krótkim czasem życia baterii w ajfonie, mam ładowarkę w aucie, mam w domu, mogę podłączyć do kompa.
            • edek40 Re: Nissan Leaf 28.11.12, 12:36
              > Przykład jest tak głupi, że aż boli.
              >
              > Dla Twojej informacji: używam na codzień ajfona, którego ładuję codziennie. W s
              > zufladzie leży samsung slajder, którego ładuję co 12-14 dni. Mój tryb życia w n
              > iczym koliduje z krótkim czasem życia baterii w ajfonie, mam ładowarkę w aucie,
              > mam w domu, mogę podłączyć do kompa.

              Tia... I taki ajfon, jak Ci sie rozladuje z powodu nieoczekiwanego zdarzenia powoduje, ze do cioci na imieniny, z rodzina, smigasz z buta?
              • cracovian Re: Nissan Leaf 28.11.12, 16:37
                W domach gdzie srednio przypadaja 2-3 samochody smiganie do ciotki nie jest problemem (szczegolnie jesli ciotka u siebie ma wtyczke i np. wychodek). To jest docelowa publika - pod blokowiskiem przez nastepne 20 lata pewnie LEAFa nie zobaczysz (ale Ampere moze juz tak)
    • cracovian LEAF w serwisie... 28.11.12, 13:27
      Ktos napisal o wysokim koszcie serwisu... WTF? Do dilera trzeba jezdzic co roku na DARMOWE sprawdzenie stanu baterii pod komputerem. I to tyle.

      Opony, rotacja, wycieraczki, byc moze kiedys hamulce, ale watpie, bo sa bardzo malo uzywane. Aha... Jest w ksiazce napisane, ze plyn chlodzeniowy trzeba za 15 lat wymienic.

      Byc moze poleca kiedys komputery, byc moze jakis modul baterii trzeba bedzie wymienic - zobaczymy, ale jak na razie to jest najbardziej niezawodny i najtanszy w obsludze model Nissana.
      • edek40 Re: LEAF w serwisie... 28.11.12, 14:37
        > Ktos napisal o wysokim koszcie serwisu... WTF?

        Ja.

        Wyjasniam: kiedys mnie naszlo, aby w kwocie okolo 25 000 zl kupic uzywane mondeo diesel. Zastanowilo mnie czemu podobne mondeo z silnikiem benzynowym kosztowac ma nie mniej niz 28-30 000 zl. Poszperalem i wyszlo, ze interesujacy mnie rocznik jest wlasnie w przededniu wymiany kompletu wtryskiwaczy, pompy paliwowej i sprzegla z kolem dwumasowym. Szacunkowy koszt tych wszystkich przylemnosci wynosil wtedy okolo 20 000 zl i byl rozpatrywany nie w kategoriach "czy", tylko w kategoriach "kiedy" oraz "czy aby nie wszystko na raz". Tarcz, klockow i takich tam w ogole nie mialem na mysli.

        Wracajac do leafa, jaki jest koszt bateri, ktore na razie sa sprawne? Jaki jest szacowany okres ich eksploatacji, szczegolnie wtedy, gdy kierowca bedzie czesto tylko je doladowywal? Czy potencjalne problemy w znalezieniu nabywcy auta uzywanego nie sa potencjalnym zwiastunem "dozywotnosci" posiadnia tego auta?
        • cracovian Re: LEAF w serwisie... 28.11.12, 15:04
          Uzywane LEAFy sprzedaja sie powyzej sredniej wartosci w porownaniu z innymi samochodami. Byc moze pomaga 8-letnia gwarancja na baterie i byc moze zupelny brak problemow z pierwszymi dwoma rocznikami? (Poza Arizona gdzie wymienili czterem ludziom baterie albo oddali forse)

          Szacuje sie, ze baterie beda mialy 80% pojemnosci po 5 latach, a 70% po 10. Po roku ja nadal mam 100% po przejechaniu 12 tys. mil i dosc intensywnym lecie.

          Problem z tymi bateriami powstaje w skrajnie wysokich temperaturach i przetrzymywaniu z pelnym naladowaniem (przyspiesza degeneracja)

          Koszty wymiany sa w tej chwili niewazne (kazdy z 44 modulow jest niezalezny co ulatwi kiedys sprawe), ale tak z ciekawosci tylko niektore pierwsze ponad 10-letnie Priusy wymagaja wymiany starej generacji baterii za ok. 2 tys. $ co jest wiele razy mniej niz teoretyczny koszt na poczatku.

          • edek40 Re: LEAF w serwisie... 28.11.12, 15:17
            > Uzywane LEAFy sprzedaja sie powyzej sredniej wartosci w porownaniu z innymi sam
            > ochodami.

            Masz na mysli srednia utrate wartosci?

            > Koszty wymiany sa w tej chwili niewazne (kazdy z 44 modulow jest niezalezny co
            > ulatwi kiedys sprawe), ale tak z ciekawosci tylko niektore pierwsze ponad 10-le
            > tnie Priusy wymagaja wymiany starej generacji baterii za ok. 2 tys. $ co jest w
            > iele razy mniej niz teoretyczny koszt na poczatku.

            Czyzby zatem powodem kiepskiej sprzedazy mialy byc tylko marny i zawodny zasieg oraz wysoka cena jak za kompakt?
            • cracovian Kiepska sprzedaz? 28.11.12, 16:17
              Co do sprzedazy... W ostatnim miesiacu LEAF sprzedal 1.500 egzemplarzy w USA. To jest 18.000 w skali rocznej. To ze Marek jak zwyle cos glupiego i tendencyjnego wypali to nie musimy sie dziwic.

              Slabsza niz oczekiwana sprzedaz wynika najbardziej z tego, ze w zeszlym roku wszystko trzeba bylo zamawiac przez internet. W drugim kwartale zmienili proces i cala sprzedaz nagle szla przez dilerow, ktorzy nie byli na to przygotowani i nawet nie mieli wystarczajaco ich na placu (0-2 egzemplarzy)

              W ostatnie dwa miesiace LEAF sprzedal wiecej modeli niz przeszlo polowa dostepnych wozow w USA. Na samochod, o ktorym publika nie ma w ogole pojecia to niezle. Brakuje wiedzy i marketingu, ale powoli robi sie lepiej.

              VW Jetta albo Corolla to klasa kompakt. Nissan LEAF jest w klasie sredniej i ma w standardzie lepsza technologie i wyposazenie niz samochody w swojej klasie. Jesli chcesz szczegolow co do ceny to napisze jeszcze raz, ale teraz sa tanie jak barszcz szczegolnie w leasingu. Ludzie placa wiecej za sama benzyne. Jeszcze raz, brakuje wiedzy i zdrowego rozsadku, ale najbardziej wiedzy.
      • cracovian Ehhh... 28.11.12, 18:18
        Marek - Chory jestes czy ignorant czy moze robisz na zlosc?

        Ze sprzedaza zapierdoliles, bo LEAF teraz w ilosci 1.500 co miesiac idzie, wiec trend dosc dobry.

        Teraz z tym fiatem jak maniak... Subcompact z klasa srednia? Samochod, ktory jest compliance dla Kalifornii z samochodem swiatowym porownujesz?

        Niby niezaleznie myslacy, a jednak ostatnio cos nie tak.
    • cracovian Pierdolnieci ludzie... 28.11.12, 22:41
      Marek rzuca splesniala kielbase, a ja jak idiota sie rzucam i czas trace.

      Marek niech mniej wody slonej pije, bo zgorzknialy typ sie zrobil (zona odeszla?), a edek niech sobie chirurgicznie przedluzy fujarke.

      Spadam - chore srodowisko...
      • tomek854 Re: Pierdolnieci ludzie... 28.11.12, 22:53
        Przyszedł, poobrazał adwersarzy i się wypiął.

        Cracovian: my wiemy, że jesteś wielkim fanem leafów, i (ja na ten przykład) wiem, że dla Ciebie, w Twojej sytuacji tak finansowej jak i ładowarkowej w okolicy może to być całkiem dobre rozwiązanie. Ale też wiem, ze dla wielu (np. dla mnie) nie jest. Ja tankuję raz na trzy tygodnie za 40-50 funtów. I mi to wystarcza (a z drugiej strony w mojej pracy bez samochodu dlaeko bym "nie zajechał". )

        Tak jak wypowiedzi niektórych z Twoich adwersarzy, że leaf jest be i śmierdzi kupą są przesadzony, tak też Twój entuzjazm jest lekko przegięty w przeciwną stronę :)

        Wyluzujcie, chłopaki :)
      • marekatlanta71 Re: Pierdolnieci ludzie... 29.11.12, 03:55
        Ja powiem tak - bardzo mi się podobają samochody elektryczne. Z dwóch powodów - po pierwsze dlatego że są ciche, bardzo ciche. A po drugie dlatego że zazwyczaj mają bardzo przyzwoite osiągi w zakresie prędkości miejskich dzięki dużemu momentowi obrotowemu silnika elektrycznego od zerowych obrotów.

        Ale....

        No właśnie - abstrahując od znanych wszystkim wad - ograniczonego bardzo zasięgu oraz długiego czasu ładowania, dla mnie największym problemem jest nie domykanie się rachunku ekonomicznego. Policzmy na przykładzie jakiegoś innego samochodu niż Leaf żeby nie wkurzać Cracoviana. Niech będzie np. Ford Focus Electric:
        - wersja elektryczna kosztuje $32500 + $3K za ładowarkę i instalację = $35500 (uwzględniam $7500 rabatu)
        - porównywalna wersja spalinowa (biorę pod uwagę najdroższą wersję wyposażenia - titanium, która jest lepiej wyposażona niż electric) - $18500

        Czyli różnica wychodzi $17000. Za $17000 można obecnie kupić 5312 galonów paliwa. Ford Focus spalinowy pali 27 MPG w mieście (uwzględniam najgorszy przypadek) = można na tym przejechać 143 tysiące mil = 230 tysięcy kilometrów. Zakładając dzienny przebieg 50 mil (bo dalej się nie da z uwagi na ładowanie) daje to 8 lat zanim zacznie się opłacać eksploatacja elektrycznego.

        Pominąłem koszty serwisów spalinowego a także koszty prądu dla elektrycznego bo są one mniej-więcej jednakowe - spalinowy wymiana zmiany oleju a elektryczny ładowania (a energia elektryczna nie jest za darmo). Przy 50 milach dziennie koszty stają się podobne, a jak doliczymy koszty (mniejsze, ale nadal istniejące) serwisowania elektryka (w którym tak samo trzeba zmieniać klocki, opony, wycieraczki i filtr kabinowy) to wychodzi zupełnie na to samo.

        Osiem lat to bardzo długi okres a dodając do tego sporą niepewność w utracie wartości elektryka, inwestowanie w taki pojazd wydaje mi się bez sensu w przypadku większości modeli. Ale jest wyjątek - Tesla Model S. Dlaczego? Bo jest ona relatywnie tania - najtańszy model kosztuje $50K i można założyć że oferuje podobny luksus jak najtańszy Mercedes E350. W związku z czym nie ma "kary finansowej" za zakup elektryka - za $50K kupujemy $50K samochodu i nie musimy czekać 8 lat aż nam się zwróci różnica między nim a wersją spalinową jak w przypadku Focusa Electric, Fiata 500E, Chevroleta Spark E czy Nisaana Leaf/Versa. I gdyby w Orlando był dealer Tesli i można by było pomacać ten samochód, to bym się pewnie już dawno nie zastanawiał, tylko kupował. Ale najbliższy dealer jest w Miami a wersja o jakiej myślę nie będzie miała nawet zasięgu by tam dojechać = nie ma jak robić przeglądów, napraw itp. I dlatego pewnie pozostaniemy przy klasycznym benzynospalaczu...
        • tomek854 Re: Pierdolnieci ludzie... 29.11.12, 18:17
          > Czyli różnica wychodzi $17000. Za $17000 można obecnie kupić 5312 galonów paliw
          > a. Ford Focus spalinowy pali 27 MPG w mieście (uwzględniam najgorszy przypadek)
          > = można na tym przejechać 143 tysiące mil = 230 tysięcy kilometrów. Zakładając
          > dzienny przebieg 50 mil (bo dalej się nie da z uwagi na ładowanie) daje to 8 l
          > at zanim zacznie się opłacać eksploatacja elektrycznego.

          Dokładnie. W moim przypadku rachunki są bardziej skomplikowane, bo np. elektrycznym mógłbym parkować za darmo w różnych miejscach, nie musiałbym płacić road taxu itp, ale za to ja czasem jedżę w długie trasy...

          Generalnie bardzo dobrze podsumowałeś. Dla kogoś, kto potrzebuje tylko jednego auta, to się zupełnie nie opłaca w większości przypadków...

          A tak w sprawie formalnej: 27 galonów tylko? Jakiś monstrualny silnik to ma, jak to w Ameryce? Czy Wy tam po prostu macie jakieś jeszcze bardziej barbarzyńskie galony niż tutaj? :)
                • plawski Re: Pierdolnieci ludzie... 30.11.12, 09:55
                  truskava napisał:

                  > bassooner napisał:
                  >
                  > > jeśli 2 litry jest dla ciebie kosiarkowy, to co powiesz na trzycylindrową
                  > litrówkę,
                  > > którą też montują... ;-)))
                  >
                  > Taki motorek dedykowany jest do modelarstwa ;)
                  ______
                  :-)
                  A żeby było ciekawiej, jedzie nie gorzej niż 1.6, do tego ciszej i oszczędniej.
                  Przejechałem nim 500 kilosów.


                  >
                  • franek-b Re: Pierdolnieci ludzie... 30.11.12, 14:36
                    1.6 było tak beznadziejnym silnikiem, że niewiele trzeba by być lepszym. Generalnie podniecanie się liczbą cylindrów w silniku niedługo będzie jak rozmowa o liczbie koni w zaprzęgu.. who cares?
              • marekatlanta71 Re: Pierdolnieci ludzie... 30.11.12, 20:47
                Toyota się chyba bała reakcji amerykańskich kierowców na trzycylindrowce i zarówno w Yarisie jak i w iQ dają cztery cylindry. Także Ford w Fieście daje cztery zamiast trzech. Nawet Fiat w 500 daje cztery cylindry...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka