Dodaj do ulubionych

OBCIACHOWCY.

21.02.05, 10:22
czasem tu zaglądam i nie bardzo wiem w jakim świecie się znajduję. jakieś
obciach czy jakoś tak. jestem pieszym. kiedys jezdziłem. przej3chałem coś ok
1000000km. to chyba coś wiem o jezdzie. teraz jeżdże autobusem miejskim,ok.20
min do pracusia. i jest mi fajnie. czy jestem obciachowcem?
kużden baran który kupi se pojazd, nawet hulajnogie-uważa że złapał p.boga
za nóżki. i jest piękny i wspaniały. reszta to OBCIACHOWCY.a w pojezdzie
chyba chodzi o to żeby się przemieścić z miejsca na miejsce , a nie o szpan.
w pojezdzie kólka się kręcą- to klawo i jade.
ale może to jakaś inna filozofia?
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 10:59
      Mysle, ze na tym forum najlepszymi specjalistami sa "kierowcy" dowozeni przez rodzicow do szkoly. Wnosze to z ich opinii - jak bylem w ich wieku tez bylem superspecjalista od supersamochodow. Wiedze czerpalem z modeli Matchboxa (im bardziej odjechany ksztalt - tym lepiej) i z obserwacji ile dany samochod "ma na liczniku". Jak mial za malo to byl kiepski :-P

      Dzisiejsi mlodzi ludzie maja szersze horyzonty. Wiedza np. ze oszczedzanie to obciach. Tani samochod, tanie paliwo i inne oszczednosci sa do d... bo oni przeciez za to nie placa, tylko ich rodzice.
      • wonnan29 Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 11:07
        Ja dojezdzam do pracy rowerem i nie czuje sie obciachowa;)
        • emes-nju Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 11:16
          Jak dojezdzam do pracy rowerem to czuje swietnie! Wydziela mi sie endorfinka i przez kilka godzin po zawzietym pedalowaniu jestem nakrecony jak sprezyna. Tylko, ze moja kobieta uwaza, ze to niebezpieczne i mi zabrania :-( Tak, jakby jazda samochodem byla bezpieczna...
          • radonek Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 13:13
            emes-nju napisał:

            > Jak dojezdzam do pracy rowerem to czuje swietnie! Tylk
            > o, ze moja kobieta uwaza, ze to niebezpieczne i mi zabrania :-( Tak, jakby
            jazd
            > a samochodem byla bezpieczna...
            >

            Przynajmniej jest bezpieczniejsza. Też tak kiedyś robiłem i skończyło się
            dwutygodniowymi wakacjami w szpitalu, a gość, który jechał Matizem miał, co
            prawda wgniecioną maskę, szybę i chyba dach, ale wyszedł z tego cało (a nawet z
            telefonem komórkowym w ręku).
            • uny Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 13:27
              ha! zajechałes mu drogę!
              • radonek Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 13:44
                uny napisał:

                > ha! zajechałes mu drogę!
                No coś w tym stylu. Po prostu źle oceniłem prędkość, nie myślałem, że po
                mieście można jechać tak szybko. Teraz już wiem :(.
            • emes-nju Re: OBCIACHOWCY. 21.02.05, 13:51
              radonek napisała:

              > emes-nju napisał:
              > > Tak, jakby jazda samochodem byla bezpieczna...
              > >
              >
              > Przynajmniej jest bezpieczniejsza.


              No nie wiem. Jak jade rowerem to doskonale zdaje sobie sprawe z kruchosci mojego "pancerza". W samochodzie trace czujnosc bo mam mile wrazenie bezpieczenstwa spowodowane poduszkami, wzmocnieniami itp. Odpukac, jak na razie nie mialem wypadku na rowerze (najgrozniejsze zajscia - wywrotki - mialy miejsce na OZNAKOWANYCH sciezkach dla rowerow w czasie hamowania, omijania, przelatywania tych, ktorym oznakowanie sciezki nie rzucilo sie w oczy). Jedyny moj wypadek samochodowy (nie z mojej winy, ale jednak) odbyl sie bez strat w ludziach - sprzet poszedl do kasacji. Byloby jednak ciut szybciej i nie rozmawialibysmy na tym forum...
              • b12 Rozmiar auta a fantazja szofera 21.02.05, 21:08
                emes-nju napisał:

                > radonek napisała:
                >
                > > emes-nju napisał:
                > > > Tak, jakby jazda samochodem byla bezpieczna...
                > > >
                > >
                > > Przynajmniej jest bezpieczniejsza.
                >
                >
                > No nie wiem. Jak jade rowerem to doskonale zdaje sobie sprawe z kruchosci
                mojeg
                > o "pancerza". W samochodzie trace czujnosc bo mam mile wrazenie
                bezpieczenstwa
                > spowodowane poduszkami, wzmocnieniami itp.

                To prawda. I o to w tym wszystkim chodzi, po prostu niektórzy muszą się
                oddzielić od reszty świata tymi tonami blachy i wtedy czują się nieśmiertelni.
                Tak nie jest, wystarczy wejść na www.euroncap.com i zobaczyć, że nawet
                największe i pozornie najbezpieczniejsze wozy wcale tak do końca bezpieczne nie
                są.. Wczoraj wracałem ze Szczecina drogą A6. Jest to równa, szeroka (jak A7 do
                Warszawki) droga, więc naginałem tyle, na ile pozwalał samochód (110 - 130).
                Przy tej drugiej prędkości nie czułem się jednak już tak pewnie i starałem się
                jej nie przekraczać bo zimowe opony, zawieszenie nie pierwszej młodości itp.
                Oczywiście co jakiś czas byłem ze świstem wyprzedzany przez przeważnie większe
                wozy, których kierowcy czuli się zapewne pewniej ode mnie. Jednak nie znajduję
                tu logicznego wyjaśnienia - przecież ich chroni tylko 20cm więcej blachy przed
                nadjeżdżającymi z naprzeciwka. To, że w samochodzie jest cicho nie znaczy, że
                można jeszcze docisnąć!?! A właśnie drogie samochody powodują powstanie takiego
                właśnie niebezpieczeństwa - ich kierowca może nie zdawać sobie sprawy, jak
                szybko tak naprawdę jedzie..
    • warschawiak Odezwali się frustraci - bez odbioru n/t 21.02.05, 11:01
    • trente o wyzszosci swiat Wielkanocy...... 21.02.05, 15:56
      [...]
      > za nóżki. i jest piękny i wspaniały. reszta to OBCIACHOWCY.a w pojezdzie
      > chyba chodzi o to żeby się przemieścić z miejsca na miejsce , a nie o szpan.
      [...]

      teza niby prawdziwa a jednak nie do konca. idac tym tokiem rozumowania mozna by
      powiedziec ze ubieramy sie wylacznie poto zeby bylo nam cieplo... i tym samym
      uznajemy wszystkich projektantwow mody za niepotrzebnych.. przeciez wystarczy
      ubrac sie na cebulke niewazne w co...
      • czyzunia Re: o wyzszosci swiat Wielkanocy...... 21.02.05, 17:24
        tyz prowda. kobitki znam ubierające sie żeby było cieplutko,no i zeby sie
        troszkę chłopom podobac. a jedną taka widziałem w swietntym pojezdzie. a gdy
        zatrzymała się i wysiadła-o rany co za maszkaron.a tyn jej pojazd to faktycznie
        był od projektanta mody.

        to teraz troche zaczynam rozumieć choć może nie dom kikońca-pojazd ma służyc
        m.in.dowartościowaniu się, a kto sie nie dowartościowuje to burak i
        obciachowiec.
        • trente Re: o wyzszosci swiat Wielkanocy...... 21.02.05, 21:03
          [...]
          pojazd ma służyc
          > m.in.dowartościowaniu się, a kto sie nie dowartościowuje to burak i
          > obciachowiec.
          [...]

          i znoow probujesz niby prawdziwymi tezami uzasadnic swoj poglad na to, ze ktos
          uwaza Cie za obciachowca.
          prawda jest taka, ze niektorzy tylko sie przemieszczaja inni lubia to robic w
          dobrym guscie. niektorzy sie ubieraja inni robia to zachowujac dobry smak.
          kazdy ma to co lubi.
          ciekawe z czego wynika Twoja niska samoocena...?
          • czyzunia Re: o wyzszosci swiat Wielkanocy...... 21.02.05, 22:46
            rozbawiłeś mnie tą "niską samooceną".ja mam to już za sobą-oszołomienie
            samochodem.śmieszy mnie wielokrotnie czytane na tym forumie hasło;logan-obciach,
            bmw-burak. popjazd na gaz-wiocha.podchodze do tego racjonalnie.potrzebuje
            pojazdu-nabędę drogą kupna lub kradzieży.będe potrzebował podjechac 5 km do
            roboty- kupię malucha.teraz mam komunikacje miejską spod chasłupki -pod sama
            firmę.a korzyśc taka ze w autobusiku zaliczam prasówkę.i ciekawi mnie czy
            jestem obciachowcem .

            przypuszczam że dla wielu tut.forumowiczów samochód jest ołtarzykiem z jakimś
            przeniesieniem pogańskich wierzeń. fetyszyzacja AUTA.
            • czyzunia Re: o wyzszosci swiat Wielkanocy...... 21.02.05, 22:49
              jeszcze gdzieś tu wyczytałem że pojazd m-ki golf to obciach. na czym ten
              obciach polega. czy ten golf to jakiś brzydki?
    • gieroy_asfalta nie lubię komunikacji publicznej 21.02.05, 23:00
      bo tam po prostu śmierdzi, dlatego chodzę piechotą, albo taxi. A auto (szybkie)
      mam dla rozrywki:)
      • czyzunia Re: nie lubię komunikacji publicznej 22.02.05, 11:12
        a na jakim torze jezdzisz. bo to chyba w pozbnaniu i gdzies koło kielc.
        • yoma Re: nie lubię komunikacji publicznej 22.02.05, 13:43
          był kiedyś tor w Kamiennej Górze, nie wiem, czy jeszcze jest
          • czyzunia Re: nie lubię komunikacji publicznej 22.02.05, 14:51
            ale gieroj pisze ze ma szybkie auto dla rozrywki.to gdzie on jezdzi?
            bo nie śmiem przypuszczac ze po drogach tzw.publicznych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka