Dodaj do ulubionych

potracenia na pasach

IP: *.univ.szczecin.pl 21.06.02, 08:11
Szczecin

Jade sobie Piotra Skargi do Ronda Giedroycia i jakies 50m przed rodem slysze
huk, wycie silnika pisk hamulcow. Na przejsciu dla pieszych lezy starsza
kobieta i trzyma sie za noge. Obok stoi czerwony Eskort. Ludziska zbieraja sie
przy potronej, wzywam karetke itd.
A co robi kierowca Eskorta (typ emeryta)?
Oglada sobie zderzak!
Potracona zainterosowal sie dopiero gdy pojawila sie policja.

Obserwuj wątek
    • Gość: sandwich Re: potracenia na pasach IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 21.06.02, 08:29
      Co się dziwić noga się zrośnie i śladu nie będzie, a naprawiany zderzak to nie
      to samo co nowy.
      Poza tym może to jego teściowa była.
      • Gość: Michal Re: potracenia na pasach IP: *.telia.com 21.06.02, 10:44
        Wiesz kobiety maja twarde kosci,a sladu sie oczywiscie nie da wyklepac.
        • mawyr Re: potracenia na pasach 21.06.02, 11:56
          A ona interesowała się jego samochodem?
          A może miał się położyć koło niej? :-))

          Ale żarty na bok, to jest poważna sprawa,
          pieszy wychodząc przed auto popełnia wykroczenie,
          kierowca potrącając go przestępstwo.
          • Gość: Maćko Re: potracenia na pasach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 10:42
            wlasnie. i to jest glupie. pieszych tak samo obowiazuja przepisy ruchu
            drogowego i nie wolno im wychodzic przed nadjezdzajacy pojazd. i gdzies mam ich
            tlumaczenia ze "inaczej by nigdy nie przeszli". sory, ale to durne, ze kierowca
            ktory spokojnie jedzie pojdzie do paki bo potracil pieszego, ktory mu wylazl na
            jezdnie 15 metrow przed autem, a jedyna kara dla pieszego bedzie zwykle wizyta
            w szpitalu. to ze jest sie slabszym uzytkownikiem drogi(przejscia?) i jest sie
            SZCZEGOLNIE chroniony przez prawo nie znaczy ze mozemy sobie tam robic co
            chcemy bo i tak nie nasza wina bedzie... troche odpowiedzialnosci.
            pozdrawiam:)
            PS. ale jestem zly, ale to dlatego ze mam klopoty z zona :(
            • Gość: Michal Re: potracenia na pasach IP: *.telia.com 22.06.02, 12:51
              Gdyby jechal 50km/h to by nie bylo problemu z wyhamowaniem.Powiadasz 15 m
              wylazla mu przed autem to mozna zahamowac,jezeli jedzie sie rzeczywiste 50km/h
            • Gość: agulha Re: potracenia na pasach IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 27.06.02, 01:52
              Zapominasz o jednym: kierowca musi mieć a. prawo jazdy (=wykazać się
              znajomością przepisów) b. badania lekarskie (widzieć, słyszeć, kumać.
              A pieszym może być także człowiek z demencją, zespołem Downa, niedowidzący,
              pijany jak bela [jesli nie zakłóca porządku publicznego, to g. komu do jego
              nietrzeźwości], kulawy, z gorączką itd. Chyba nie żądasz, żeby oni wszyscy
              siedzieli w domach albo chodzili z asystą.
    • Gość: Mar Re: potracenia na pasach IP: *.skorosze.2a.pl 22.06.02, 13:08
      Gość portalu: grogreg napisał(a):

      > Szczecin
      >
      > Jade sobie Piotra Skargi do Ronda Giedroycia i jakies 50m przed rodem slysze
      > huk, wycie silnika pisk hamulcow. Na przejsciu dla pieszych lezy starsza
      > kobieta i trzyma sie za noge. Obok stoi czerwony Eskort. Ludziska zbieraja sie
      >
      > przy potronej, wzywam karetke itd.
      > A co robi kierowca Eskorta (typ emeryta)?
      > Oglada sobie zderzak!
      > Potracona zainterosowal sie dopiero gdy pojawila sie policja.
      >

      A może stara k.... wlazła mu tuż przed maskę?

      Dwie sytuacje:
      Kiedyś pottrąciłem staruche na przejściu dla pieszych, bo WTARGNĘŁE na jezdnię i
      do tego jeszcze biegiem. Z pękniętą miednicą odwieźli ją do szpitala, a mnie
      ludzie chcieli zlinczować. Na szczęśćie taksówkarze z sąsiedniego postoju
      widzieli wszystko i zeznali, że babsztyl wlazł na jezdnię tuż przed mój samochód,
      który zresztą praktycznie już stał i to nie tyle ja w nią uderzyłem co ONA WE
      MNIE! Wina był tej starej kurwy i do tego jeszcze przez dwa lata się z nią
      sądziłem o odszkodowanie za uszkodzony błotnik. Wycofałem pozew, bo sprzedałem
      auto w międzyczasie, a kupujący nawet nie zauważył wgniecenia.


      Moją prawie 80-letnią babkę potrąciła ciężarówka na pasach, bo też wlazła nie
      oglądając się na boki. Policja na podstawie zeznań świadków ustaliła wine mojej
      babki. "Zderzenie" nie było czołowe, więc babkę tylko "zmiotło" na drugą stronę
      skrzyżowania i jedyne obrażenia to był wielki siniak na dupie i podbite oko.

      Więc nie zawsze nawet nba pasach wina jest kierowcy!
      • Gość: KR$ Dyskutowałbym z twoim podejściem IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 15:15
        Uważam, że dobry kierowca to ktoś kto obserwuje to co dzieje się na drodze i
        wokół drogi - oczywiście człowiek nie zawsze jest w stanie przewidzieć ruchy
        wszystkich idiotów, którzy znajdują się na i poza drogą obok niego - wtedy
        jednak gdy jest gęsto należy zwolnić do takiej prędkości jaka zapewni czas na
        reakcję, ewentualnie do prędkości w skutek której szkody wynikłe w wyniku
        kolizji będą minimalne.
        Teraz moja interpretacja zdarzenia - być może się mylę - jeśli tak to napisz
        dokładnie gdzie to było, na przejściu, poza, czy widziałeś chodnik, czy
        kobieta wybiegła spomiędzy zaparkowanych na chodniku samochodów - nie chcę cię
        skrzywdzić złym osądem jednak na podstawie informacji, które dostarczyłeś
        uważam co następuje: jeżeli mówisz, że kobieta przebiegała przez jezdnię to
        znaczy, że widziałeś iż biegła w kierunku jezdni i gdybyś był przewidujący to
        założyłbyś, że może wtargnąć przed twój samochód. Ponieważ nie jesteś
        przewidujący - potrąciłeś ją. Oczywistym jest, że wina leży po stronie tej
        kobiety, jednak ty też tak do końca nie jesteś czysty. Na twoim miejscu
        cieszylbym sie, że kobieciny nie ukatrupiłeś bo byc może udałoby ci się
        wywinąć w sądzie (w co wątpię) ale do końca życia miałbyś świadomość tego, że
        zabiłeś kobietę.


        Jak to wielokrotnie podkreślałem - jestem zwolennikiem szybkiej jazdy - jednak
        uważam iż prędkość należy dostosowywać do panujących wokół warunków i NIGDY
        nie ufać nikomu na drodze - zakładać możliwie najgorszy wariant rozwoju
        wypadków i mieć przemyślaną reakcję na niego.
        • Gość: Michal Re: Dyskutowałbym z twoim podejściem IP: *.telia.com 22.06.02, 15:32
          KR dolarek, tak jak mowisz ucza wlasnie w Szwecji na prawo jazdy, brak zaufania
          i przewidywanie i baczna obserwacja dookola.Jezeli tej ostatniej nie potrafi
          ktos dokonac,to nie jest kapabilnym aby prowadzic pojazd.Albo ktos pedzi i
          mowi "jestem na prawie" to tez nadaje sie do egzaminu poprawkowego.
          Pzdr.Michal
        • Gość: Mar policja nie dyskutowała... IP: *.skorosze.2a.pl 22.06.02, 18:28
          przejście dla pieszych było przed skrzyżowaniem ze znakiem "ustąp
          pierwszeństwa", a więc w trosce o WŁASNE życie musiałem zwonić. Było to na
          zabytkowej ulicy z "kocimi łbami" więc sie nie dało jechać szybko. To nie ja
          wjechałem w babsztyla, tylko babsztyl WE MNIE, a ponieważ było to kawał baby,
          to siłą rozpędu rozpierdoliła se te miednice o bok mojego samochodu. Wejście
          tej mendy na jezdnię odbyło się w stylu "Alleluja i do przodu, niech się dzieje
          co chce". WIDZIAŁEM ją już z pewnej odległosi i tylko dlatego zjechałem na lewą
          stronę, aby mogła zatrzymać się na moim błotniku i zeby tory ruchu się nie
          przecieły. I może dobrze, bo by mi stara franca kością piszczelową uszkodziła
          chłodnicę.

          Ciekawe jest podejście większości ludzi do wypadków z udziałem pieszych: ZAWSZE
          WINIEN KIEROWCA. Bzdura! Nie zawsze. Tak to już jest, że pieszy też powinien
          wiedzieć że w starciu nawet ze starym maluchem nie ma żadnych szans. Mimo, że
          policja orzwekła, że wina była PIESZEJ, wy dalej "Dyskutowalibyście z moim
          podejściem". Co za ludzie!
          • Gość: Niknejm Re: policja nie dyskutowała... IP: 5.3R1D* / *.pg.com 22.06.02, 18:41
            Zatem:
            1. Kierowcy - patrzeć i myśleć co się dzieje, nie 'spać' za kierownicą.
            2. Piesi - nie włazić na czerwonym świetle (co jest nagminne) i pod koła
            samochodu.

            Pozdrawiam,
            Niknejm
          • Gość: KR$ Re: policja nie dyskutowała... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 19:38
            Jezu co za ludzie!!! Nie czytają postów z którymi polemizują, jak czytają to
            nie rozumieją co w nich jest napisane, jak rozumieją to połowicznie...

            Przecież nie napisałem, że dyskutowałbym po czyjej stronie leży wina - nawet
            napisałem wyraźnie że uznaję winę owej kobiety. Napisałem natomiast, że
            polemizowałbym co do twojego podejścia do całej sprawy. I jak widzę słusznie -
            bo dalej nie rozumiesz że w każdym przypadku nawet jeśli kobiecina ta wbiegła
            w bok twojego pojazdu to zawiniłeś w taki sposób, że do tego dopuściłeś -
            jeśli jechałeś wolno i widziałeś ją biegnącą w kierunku jezdni to trzeba było
            zrobić tak jak zrobiłeś - odbić i hamować na maksa - tylko o trzy metry
            wcześniej. Widać po prostu za późno ją zauważyłeś - a jak zauważyłeś ją za
            późno to znaczy ze albo za szybko jechałeś (twierdzisz że nie) albo
            niedostatecznie uważnie obserwowałeś co się dzieje na chodniku. Powtarzam ci
            raz jeszcze - masz dużo szczęścia że kobieta nie zginęła bo wówczas policjanci
            nie zaryzykowaliby swojej dupy dla ciebie i musiałbyś się bardzo ale to bardzo
            gesto tlumaczyc w sadzie.
            • Gość: Mar KR$, ty chyba jesteś ormowcem.... IP: *.skorosze.2a.pl 23.06.02, 12:35
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > I jak widzę słusznie -
              > bo dalej nie rozumiesz że w każdym przypadku nawet jeśli kobiecina ta wbiegła
              > w bok twojego pojazdu to zawiniłeś w taki sposób, że do tego dopuściłeś -
              > jeśli jechałeś wolno i widziałeś ją biegnącą w kierunku jezdni to trzeba było
              > zrobić tak jak zrobiłeś - odbić i hamować na maksa - tylko o trzy metry
              > wcześniej.

              Ja i tak zatrzymywałem się, żeby zobaczyć czy cos nie nadjeżdża z ulicy mającej
              pierwszeństwo. Kiedy babsztyl we mnie uderzył - ja już stałem w miejscu.
              Tymczasem dozwolona prędkość w tym miejscu to 60 km/h.

              > Widać po prostu za późno ją zauważyłeś - a jak zauważyłeś ją za
              > późno to znaczy ze albo za szybko jechałeś (twierdzisz że nie) albo
              > niedostatecznie uważnie obserwowałeś co się dzieje na chodniku. Powtarzam ci
              > raz jeszcze - masz dużo szczęścia że kobieta nie zginęła bo wówczas policjanci
              > nie zaryzykowaliby swojej dupy dla ciebie i musiałbyś się bardzo ale to bardzo
              > gesto tlumaczyc w sadzie.

              Ciekawe czy człowiek (70-letnia baba) może się tak rozpędzić, żeby uderzając o
              stojący samochód mogła się zabić... :-)))))))))))))) Jakby mój samochód był
              zaparkowany prawidłowo przy krawędzi jezdni albo na parkingu, a ktoś by sie na
              niego rozpędził i walnął głową o błotnik ze skutkiem smiertelnym to też by była
              częściowo moja wina????????


              • Gość: KR$ a może ty jesteś ZOMOwcem? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 17:51
                ustal w końcu wersję - bo raz piszesz, że jechałeś powoli, drugi raz, że
                stałeś, trzeci raz, że to było na pasach.... Jak się nauczysz komunikować
                jednoznacznie to co chcesz przekazać to być może ludzie zaczną cię rozumieć.
    • Gość: Metaxa Re: potracenia na pasach IP: 212.244.106.* 22.06.02, 19:43
      Jestem zarówno pieszą jak i kierowcą.. i niestety, muszę stwierdzić, że
      kierowcy zachowują się skandalicznie. Ostatnio przechodziłam przez pasy na
      Jasnej w Warszawie. Ulica jest wąska, zaledwie 2 pasy, jednokierunkowa. Na
      jednym pasie samochód się zatrzymał, ale drugim pasem mknął, nie zważając, że
      na przejściu są ludzie.. Centymetrów brakowało, żeby mi przejechał po butach..

      Mnie też zdarza się przejechać po pasach, niemal ocierając się o pieszych (np.
      skręcając w prawo na warunkowej strzałce) ale nigdy, przenigdy nie przyszłoby
      mi do głowy, żeby wymuszać pierwszeństwo na ludziach maszerujących przez pasy..
      A przecież mogłabym, bo w końcu to oni mają więcej do stracenia - życie, a ja
      co najwyżej wgnieciony błotnik >:)))
      • Gość: Michal Re: potracenia na pasach IP: *.telia.com 22.06.02, 22:10
        Metaxa za takie cos to jak zarejestruje kamera,prawo jazdy odebrane i do
        egzaminu kontrolnrgo nawet po dwudziestu latatach jak sie posiada prawo jazdy.
        To jest jedno zaliczanych do najciezszych wykroczen drogowych.Pzdr.Michal
        • Gość: Metaxa Re: potracenia na pasach IP: 212.244.106.* 23.06.02, 19:11
          Niestety, kamery nie wiszą na każdym rogu ulicy :( a mnie po prostu przeraża
          buta i poczucie bycia silniejszym u niektórych "kierowców"... Napisałam to w
          cudzysłowiu, bo nie wiem czy nie bardziej adekwatne byłoby określenie zabójcy..
      • Gość: Niknejm Re: potracenia na pasach - Do Metaxy IP: 5.3R1D* / *.pg.com 23.06.02, 17:55
        Tak, to wszystko prawda, kierowcy często zachowują się na pasach jak debile.
        Ale piesi też.
        I nie dziwota - to ta sama populacja ludzi. Jeśli wśród kierowców są debile, to
        są i wśród pieszych. Tym bardziej, że na pieszego nie trzeba zdawać egzaminu z
        KD ;-)

        Pozdrawiam,
        Niknejm
    • Gość: Doki tutaj to jest dopiero fajnie IP: 195.13.26.* 23.06.02, 17:58
      tutaj tzn w Belgii. Istnieje w przepisach pojecie "slaby uzytkownik drogi"
      (doslownie tlumaczac), chodzi o pieszych i rowerzystow. W kolizji samochodu z
      takim slabym kierowca z mocy prawa zawsze jest winny, chyba ze udowodni ciezkie
      przewinienie u drugiej strony, np jazde rowerem po pijaku. W przeciwnym razie:
      rachunek dla ubezpieczyciela OC kierowcy, a w przyszlym roku wyzsza skladka.
      Aha, pieszy ma pierwszenstwo, jak juz zbliza sie do przejscia dla pieszych, nie
      musi wcale zatrzymywac sie przed przejsciem, ale jak z jego zachowania wynika,
      ze bedzie chcial przejsc, to juz trzeba sie zatrzymac.
      Albo taki smaczek: rowerzystom wolno jechac pod prad jednokierunkowa. Byl tez
      projekt, zeby wolno im bylo skrecac w prawo na czerwonym, ale nie przeszlo.
      • Gość: Mar Precz z UE! IP: *.skorosze.2a.pl 23.06.02, 18:40
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > tutaj tzn w Belgii. Istnieje w przepisach pojecie "slaby uzytkownik drogi"
        > (doslownie tlumaczac), chodzi o pieszych i rowerzystow. W kolizji samochodu z
        > takim slabym kierowca z mocy prawa zawsze jest winny, chyba ze udowodni ciezkie
        >
        > przewinienie u drugiej strony, np jazde rowerem po pijaku. W przeciwnym razie:
        > rachunek dla ubezpieczyciela OC kierowcy, a w przyszlym roku wyzsza skladka.
        > Aha, pieszy ma pierwszenstwo, jak juz zbliza sie do przejscia dla pieszych, nie
        >
        > musi wcale zatrzymywac sie przed przejsciem, ale jak z jego zachowania wynika,
        > ze bedzie chcial przejsc, to juz trzeba sie zatrzymac.
        > Albo taki smaczek: rowerzystom wolno jechac pod prad jednokierunkowa. Byl tez
        > projekt, zeby wolno im bylo skrecac w prawo na czerwonym, ale nie przeszlo.

        OBY NAS NIGDY DO TEGO ZWIĄZKU SOCJALISTYCZNYCH RESPUBLIK NIE PRZYJĘLI....
        • Gość: johndoe Re: Precz z UE! IP: *.tlsa.pl 26.06.02, 15:38
          Gość portalu: Mar napisał(a):

          > Gość portalu: Doki napisał(a):
          >
          > > tutaj tzn w Belgii. Istnieje w przepisach pojecie "slaby uzytkownik drogi"
          >
          > > (doslownie tlumaczac), chodzi o pieszych i rowerzystow. W kolizji samochod
          > u z
          > > takim slabym kierowca z mocy prawa zawsze jest winny, chyba ze udowodni ci
          > ezkie
          > >
          > > przewinienie u drugiej strony, np jazde rowerem po pijaku. W przeciwnym ra
          > zie:
          > > rachunek dla ubezpieczyciela OC kierowcy, a w przyszlym roku wyzsza skladk
          > a.
          > > Aha, pieszy ma pierwszenstwo, jak juz zbliza sie do przejscia dla pieszych
          > , nie
          > >
          > > musi wcale zatrzymywac sie przed przejsciem, ale jak z jego zachowania wyn
          > ika,
          > > ze bedzie chcial przejsc, to juz trzeba sie zatrzymac.
          > > Albo taki smaczek: rowerzystom wolno jechac pod prad jednokierunkowa. Byl
          > tez
          > > projekt, zeby wolno im bylo skrecac w prawo na czerwonym, ale nie przeszlo
          > .
          >
          > OBY NAS NIGDY DO TEGO ZWIĄZKU SOCJALISTYCZNYCH RESPUBLIK NIE PRZYJĘLI....
          a mnie wydaje sie ...../wpisz sobie okreslenie odpoeiednie do swoich postow/, ze przydaloby Ci sie rok pojezdzic po belgii albo holandii.
          moze bys zmadrzal /chociaz to watpliwe/
      • Gość: E. Re: tutaj to jest dopiero fajnie IP: 195.136.122.* 23.06.02, 18:50
        A jesli rowezysta po zmroku, na przejsciu dla pieszych zaslonietym czesciowo
        galeziami drzewa, nie ogladajac sie na nic, wyjezdza z pelna predkoscia wprost
        na srodek drogi, to tez winny bedzie kierowca jesli dojdzie do wypadku?
        Ostatnio rozbieznosc kilku sekund uratowala mnie przed klopotami, pomimo
        niewielkiej predkosci z ktora jechalam.
        • Gość: Doki Re: tutaj to jest dopiero fajnie IP: 195.13.26.* 23.06.02, 20:43
          Gość portalu: E. napisał(a):

          > A jesli rowezysta po zmroku, na przejsciu dla pieszych zaslonietym czesciowo
          > galeziami drzewa, nie ogladajac sie na nic, wyjezdza z pelna predkoscia wprost
          > na srodek drogi, to tez winny bedzie kierowca jesli dojdzie do wypadku?
          > Ostatnio rozbieznosc kilku sekund uratowala mnie przed klopotami, pomimo
          > niewielkiej predkosci z ktora jechalam.

          Jesli udowodnisz, ze tak wlasnie bylo, a nie, ze pedzilas jak zwariowana i
          wpadlas na rower, ktory sobie spokojnie i prawidlowo jechal, to wina bedzie po
          stronie rowerzysty. Tylko ze fakty to nie wszystko. Liczy sie jeszcze mozliwosc
          ich udowodnienia.
        • Gość: anma Re: tutaj to jest dopiero fajnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.06.02, 17:47
          Ale zgodnie z przepisami KD rowerzyście nie wolno przejeżdżać rowerem przez
          przejście dla PIESZYCH. Powinien zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez
          pasy. Cyba ze jest to przejazd dla rowerów obok przejścia dla pieszych z
          osobną sygnalizacją dla rowerów. Wtedy może przejechać.
    • Gość: spiwor Re: potracenia na pasach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.06.02, 18:09
      Chcecie mnie pojechać proszę bardzo ale swoje zdanie muszę wrzucić.Jesteście
      barany(nie wszyscy KR$ zgadzam się z tobą) myślicie że jesteście panami dróg?
      Potrącenie pieszego na pasach nigdy nie powinno się zdarzyć żadnemu dobremu
      kierowcy, przecież pieszy zdążający na zebrę ma zawsze pierszeństwo.
      Zrozumiałbym tylko potrącenie biegnącego mistrza świata w biegach lub
      rowerzystę lub wchodzącego nagle na czerwonym świetle. A jak chcecie poznać
      trochę kultury to jedżcie do miasteczek w rajchu i pochodżcie sobie pieszo.
      Prędkość przekraczam zawsze ale wiem kiedy mogę sobie pozwolić. Prawko mam
      4lata przejechane ok 115 tyś km Tir i osobowe, bez ofiar.
      • Gość: Niknejm Re: potracenia na pasach IP: 5.3R1D* / *.pg.com 23.06.02, 18:32
        Gość portalu: spiwor napisał(a):

        > Chcecie mnie pojechać proszę bardzo ale swoje zdanie muszę wrzucić.Jesteście
        > barany

        Bardzo mi miło. Nawzajem.

        Pozdrawiam,
        Niknejm
      • Gość: OLO Re: potracenia na pasach IP: *.popnet.pl 24.06.02, 11:03
        Gość portalu: spiwor napisał(a):

        > 4lata przejechane ok 115 tyś km Tir i osobowe, bez ofiar.

        Słuchaj spiwor, jesteś jeszcze młodym kierowcom, ale jedna sprawa, kiedyś w
        październiku wyprzedzałem tira na prostej było jóż ciemno i on nagle zaczoł
        mrugać światłami, długie na krutkie. Okazało się, że z przeciwka jechała baba nie
        oświetlaonym rowerem, nasznaszczęście zeskoczyła na pobocze na piach.
        PS. Ten kierowca, którego wyprzedzałem poprostu myślał i być może uratował mi
        skÓrę, a tej babie życie.

        TEGO TOBIE ŻYCIE.


        • Gość: spiwor Re: potracenia na pasach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.06.02, 16:27
          Nieoświetlony rowerzysta w nocy, starsza osoba podjeżdżająca pod górkę
          (naciskając na lewy pedał również skręca na lewo) o pijanym rowerzyście nie
          wspomnę co oni sobie myślą w swoich główkach? Acha mam pytanie ostatnio
          jechałem ciężarówką 90 kmh prosta droga widoczność bdb z naprzeciwka jedzie
          samochód nagle do niego z dużą prędkością podjeżdża inny biały zjeżdża na mój
          pas włącza długie światła i leci na czołówkę gdyby nie byłoby szerokiego pobocza
          (z ziemi) to pewnie ja bym tego nie pisał i jego też by nie było. Co on sobie
          myślał?
          • Gość: MK Re: potracenia na pasach IP: 217.153.88.* 26.06.02, 08:08
            Gość portalu: spiwor napisał(a):

            [...] Co on sobie
            > myślał?

            Przyjmujesz błędne założenie. Zakładasz, że myślał...

            MK

    • Gość: spiwor Re: potracenia na pasach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.06.02, 18:49
      Wszystkich piszących po 17.50 przepraszam bo nie było jeszcze waszych postów.
      Pozdrowienia! A ogólnie przepraszam ale nerwy wysiadły.
      • Gość: Niknejm Re: potracenia na pasach IP: 5.3R1D* / *.pg.com 23.06.02, 19:48
        Gość portalu: spiwor napisał(a):

        > Wszystkich piszących po 17.50 przepraszam bo nie było jeszcze waszych postów.
        > Pozdrowienia! A ogólnie przepraszam ale nerwy wysiadły.


        No problem.

        Pozdrawiam,
        Niknejm


    • Gość: ROBI_## Re: potracenia na pasach IP: 2.4.STABLE* 24.06.02, 10:28
      Witam, podobną sytuacje miał znajomy. Wieczór, ulewa. Kobieta chcąc zdążyć na
      autobus wbiega na jezdnię (nie na przejściu) wprost pod nadjeżdzające auto
      znajomego. Efekt końcowy kobieta po 3 dniach umiera. Rodzina wytacza proces
      kierowcy. Auto sprawne technicznie, kierowca trzeźwy, nie na przejściu dla
      pieszych. Praktycznie sprawa nie do przegrania. Ale popełnił jeden błąd zeznał
      że kobiety wbiegającej na jezdnie "nie widział". Wrok, 5000zł i rok w
      zawieszeniu na dwa. Kolejne zdarzenie kobieta z kapturem na głowie wbiegając na
      jezdnie uderza w auto, a konkretnie lusterko boczne auta(terenowy). Proces,
      kobieta rządała zwrotu leczenia uzębienia, natomiast znajomy zwrotu za
      uszkodzone lusterko. Po 2 latach obie strony sobie podarowały. Motał
      wypływający niech każdy z Was sobie dopowie. Pozdrawiam.
      • Gość: ptica Re: potracenia na pasach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.06.02, 13:30
        A gdyby zeznał, że widział, to zostałby uniewiniony? Przecież gdyby widział to
        mógłby zahamować i uniknąć wypadku.
        • Gość: robi_## Re: potracenia na pasach IP: 2.4.STABLE* 24.06.02, 15:04
          tak jak powiadasz gdyby powiedział "tak widziałem ale niestety nie zdołałem
          wychamować" to by nie było problemu ale zeznał odwrotnie i sędzia sugerował nie
          uwagę podczas jazdy i nieumyśne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
          • Gość: KR$ Mylisz się... IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 01:40
            Tłumaczenie - widziałem ale nie zdążyłem zahamować zaprowadziłoby go prosto do
            pierdla... gdyż oznacza iż prędkość nie została dostosowana do warunków
            panujących na drodze - kierowca widział pieszego, mógł przewidzieć jego głupi
            ruch ale nie przewidział. Skutek - trup i wyrok. Tyle.
    • Gość: grogreg Jestem zszokowany................. IP: 212.160.165.* 24.06.02, 15:11
      ...........wiekszoscia wypowiedzi.

      Kierunek w jakim podazyl watek wskazuje na to iz wiekszoszc kierowcow w Polsce
      nie bardzo zdaje sobie sprawe z odpowiedzialnosci jaka na sobie dzwigaja.
      • Gość: KR$ Re: Jestem zszokowany................. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 01:44
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > ...........wiekszoscia wypowiedzi.
        >
        > Kierunek w jakim podazyl watek wskazuje na to iz wiekszoszc kierowcow w Polsce
        > nie bardzo zdaje sobie sprawe z odpowiedzialnosci jaka na sobie dzwigaja.

        -----> przerażające prawda? Szczególnie zirytowało mnie w wypowiedzi Mara to, że
        on hamował bo i tak musiał - dojeżdżał przecież do głównej (tzn. nie hamował
        dlatego, że widział kobietę biegnącą w kierunku przejścia dla pieszych tylko
        dlatego, że zbliżał się do skrzyżowania z główną).

        Jak widzę co się dzieje na przejściach w Polsce to jestem przerażony - gdy staję
        i przepuszczam ludzi przed maską to oni boją się przechodzić - poważnie!!!
        • Gość: grogreg Re: Jestem zszokowany................. IP: 212.160.165.* 26.06.02, 15:16
          >
          > Jak widzę co się dzieje na przejściach w Polsce to jestem przerażony - gdy staj
          > ę
          > i przepuszczam ludzi przed maską to oni boją się przechodzić - poważnie!!!

          Dziwisz sie?

        • vwdoka Re: Jestem zszokowany................. 26.06.02, 18:23
          To niestety jest prawda...
          vwdoka
          • e.nigma Re: Jestem zszokowany................. 26.06.02, 18:43
            Co ty tam wiesz palancie...
            E.Nigma
    • Gość: Hiszpan Re: potracenia na pasach IP: 213.25.43.* 26.06.02, 15:39
      Niestety bardzo często ludzie giną na własną prośbę...
      www.fun.from.hell.pl/2002-05-08/bad-luck.mpeg
      UWAGA! film jest dosyć drastyczny!
      • Gość: młody :)) ??? myślisz że to prawdziwy wypadek ;-) ? IP: *.pl 27.06.02, 23:14
        • Gość: KR$ Re: :)) ??? myślisz że to prawdziwy wypadek ;-) ? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 03:47
          Przecież to kawałek filmu 'Joe Black' z Bradem Pittem w roli głównej - sam
          wypadek jest sfabrykowany na komputerze - tak nieudolnie, że w kinie można
          było poznać...
    • dandelion Re: potracenia na pasach 27.06.02, 08:04
      Samochodem jeżdze juz od prawie 30 lat... i to w róznych krajach.Gdzies po 20
      latach zdałem sobie dopiero sprawę,że każdy wyjazd samochodem to spore ryzyko
      kalectwa lub nawet śmierci. Samochód jest gorszy od pistoletu..jedzie dokładnie
      tam gdzie celuje kierowca.W ciagu tych 30 lat miałem może 2-3 nigrozne kolizje
      z winy innych kierowców.Obserwuje innych kierowców (i siebie też,bo miałem
      niezliczona ilośc bliskich spotkań :):))i stwierdzam,że wiekszośc wypadków jest
      rezultatem : 1)Zbyt duza predkośc i nie zachowanie bezpiecznej odległosci ( W
      Stanach na high ways pile-ups sa po prostu nieuniknione...jeżeli jedzie 5
      samochodów w kolumnie i ten pierwszy musi nagle przyhamować..2 ostanie wpadaja
      na siebie) 2) W Polsce na pasach piesi nie maja wyobrazni i wchodza na pasy gdy
      samochody jada z jakas tam predkościa...1szy hamuje ostro a drugi wpada na 1szy
      ( w Anglii kierowcy widzac pieszego przed pasami po prostu zatrzymuja sie!!!no
      ale to flegma angielska lub po prosty duże kary !!!) 3) Trzeba mieć oczy
      dookoła samochodu no i refleks ..przewidywać sytuację... Better safe than
      sorry..lepiej ostroznie niz załowac. Przeciez po drogach jeżdzi ogromna ilosc
      beznadziejnych kierowców i trzeba sie po prostu dopasować.Wiem,ze to co
      napisałem to w/g wielu kierowców bzdury...ale zdrowie i życie to najważniejsze
      sprawy..i trzeba niektórym o tym ciągle przypominać.
      • Gość: Niknejm Re: potracenia na pasach IP: 5.3R1D* / *.pg.com 27.06.02, 19:27
        dandelion napisał(a):

        > Samochodem jeżdze juz od prawie 30 lat... i to w róznych krajach.Gdzies po 20
        > latach zdałem sobie dopiero sprawę,że każdy wyjazd samochodem to spore ryzyko
        > kalectwa lub nawet śmierci. Samochód jest gorszy od pistoletu..jedzie dokładnie
        > tam gdzie celuje kierowca.W ciagu tych 30 lat miałem może 2-3 nigrozne kolizje
        > z winy innych kierowców.Obserwuje innych kierowców (i siebie też,bo miałem
        > niezliczona ilośc bliskich spotkań :):))i stwierdzam,że wiekszośc wypadków jest
        >
        > rezultatem : 1)Zbyt duza predkośc i nie zachowanie bezpiecznej odległosci ( W
        > Stanach na high ways pile-ups sa po prostu nieuniknione...jeżeli jedzie 5
        > samochodów w kolumnie i ten pierwszy musi nagle przyhamować..2 ostanie wpadaja
        > na siebie) 2) W Polsce na pasach piesi nie maja wyobrazni i wchodza na pasy gdy
        > samochody jada z jakas tam predkościa...1szy hamuje ostro a drugi wpada na 1szy
        > ( w Anglii kierowcy widzac pieszego przed pasami po prostu zatrzymuja sie!!!no
        > ale to flegma angielska lub po prosty duże kary !!!) 3) Trzeba mieć oczy
        > dookoła samochodu no i refleks ..przewidywać sytuację... Better safe than
        > sorry..lepiej ostroznie niz załowac. Przeciez po drogach jeżdzi ogromna ilosc
        > beznadziejnych kierowców i trzeba sie po prostu dopasować.Wiem,ze to co
        > napisałem to w/g wielu kierowców bzdury...ale zdrowie i życie to najważniejsze
        > sprawy..i trzeba niektórym o tym ciągle przypominać.

        Pełne poparcie! Choć jazda to też przyjemność...

        Pozdrawiam,
        Niknejm

        • Gość: grogreg Re: potracenia na pasach IP: 212.160.165.* 28.06.02, 13:50
          Oczywiscie ze jazda to przyjemnosc.
          Dla mnie nawet wiecej. Po ciezkim dniu, zamiast do domu jade sobie w trase, tak
          100 - 150 km, w ramach terapii.
          Ale nie mozna zapomniec ze prowadzi sie jakas tam mase poruszajaca sie z jakac
          tam predkoscia i w konsekwencji posiadajaca jakas tam energie kineczyczna. A
          tej energii jest az nadto aby kogos zabic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka