Dodaj do ulubionych

Kompromis i oszczędność.

21.06.05, 17:05
Jeździć taksówką. Wychodzi taniej niż nowe auto + ubezpieczenie + benzyna itd.
zwłaszcza, jeśli jeździ się głównie po mieście. Im droższego auta nie kupimy,
tym więcej oszczędzimy. Jeżdżąc codziennie taksówkami przez cały rok za 100
złotych dziennie wydamy 36500 złotych. Zamiast porządnego samochodu za 100.000
tys. zł z kawałkiem jeździmy taryfą przez 3 lata. I zero zmartwień, że
zarysują, ukradną, wjadą w dupę. Do tego brak kosztów benzyny, ubezpieczeń,
przeglądów.
Pomyślcie, ile można jeździć taryfą zamiast kupować maybacha.
Obserwuj wątek
    • aston_db9 Re: Kompromis i oszczędność. 21.06.05, 17:10
      paul_78 napisał:


      > Pomyślcie, ile można jeździć taryfą zamiast kupować maybacha.

      No tak potencjalny nabywca Maybacha, ktory ma miliony na koncie skusi sie na
      jazde taksowka i na spotkanie z waznym kontrahentem przyjedzie np. 10 letnia
      Vectra albo Loganem.
      Dobre ....
      • paul_78 Re: Kompromis i oszczędność. 21.06.05, 17:12
        A co ma za znaczenie, czym przyjedzie? Mało znasz pajaców w beemach?
        • aston_db9 Re: Kompromis i oszczędność. 21.06.05, 17:14
          Pajac moze wszystkim jezdzic. Nawet RR. Ale Kulczyk jakos sie nie wozi taksowka.
          Akurat watpie zeby ktos kogo stac na Maybacha wsiadl do taksowki. No chyba ze
          sytuacja jakas szczegolna i musial.
          I do tego nie wszyscy jezdza tylko po miescie. Jak ktos kupuje auto tylko do
          miasta to raczej nie za 100 tys .....
          • dawny_ubek A odsprzedaż?! 21.06.05, 17:59
            Z kasy wydanej na samochód zawsze coś wyratujesz,skoro roczne jeżdżenia taksą
            kosztuje 36 tys. to w ciągu 3 lat dojdziesz do poziomu auta za 100 tysięcy;
            tyle tylko że wtedy za samochód dostałbyś spowrotem 50-70 tysięcy a za taxi nie
            dostaniesz nic.Prosty rachunek!
    • pocieszne :-)))))))) 21.06.05, 18:40
      paul_78 napisał:

      > Jeździć taksówką. Wychodzi taniej..
      > Do tego brak kosztów benzyny, ubezpieczeń,
      > przeglądów.

      Na TV tez chdzisz do sasiada ?

      ---
      • paul_78 Re: :-)))))))) 21.06.05, 19:20
        pocieszne napisał:

        >
        > Na TV tez chdzisz do sasiada ?
        >
        > ---
        • pocieszne Re: :-)))))))) 22.06.05, 00:52
          > pocieszne napisał:
          >
          > >
          > > Na TV tez chdzisz do sasiada ?
          >
          > Oczywiście, zwłaszcza na mecze. Sąsiad placi za canal+, a czasem i darmowe
          > piwko się trafi.

          czyscisz tez buty na wycieraczce sasiada ?
          • paul_78 Re: :-)))))))) 22.06.05, 09:59
            Tak
            • gniewko_syn_ryba Re: :-)))))))) 22.06.05, 19:23
              A u kogo mieszkasz ?... ;)
    • iberia29 Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 10:00
      sęk w tym, że nie lubie byc pasazerem ;-)
      • niki27 O właśnie 22.06.05, 10:09
        Co to za życie, w którym wszystko przeliczamy na pieniądze? Własny samochód,
        prócz zmartwień i wydatków, przysparza też mnóstwo frajdy, której taryfa ci nie
        da.
        Przejaskrawiając (celowo) taką argumentację, można powiedzieć, że posiadanie
        dzieci się nie opłaca. Jak ktoś policzył, koszt wychowania dziecka może
        spokojnie przekroczyć pół mln zł (licząc od 0 do 18 lat).

        I co z tego?

    • krol.ciemnosci Ciutka racji 22.06.05, 10:04
      W tym co pisze Paul_78 jest ciut racji.Ale nie zawsze trzeba Taxówą można też
      autobusem,metrem czy pociągiem[jak się mieszka pod Warszawa]Ale zawsze będize
      powód dla którego ludzie z kasą kupują 2drzwiowe auta z małym bagąznikiem[na
      kapelusz ukochanej i 2 skórzane torby]Radość z jazdy
    • emes-nju Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 11:00
      W tym rozumowaniu jest pewien blad - po 3 latach nie zlomujesz raczej limuzyny kupionej za 100 tys. zl. Raczej ja sprzedajesz. W takiej sytuacji jezdzac taxi dokladasz troche do interesu. Pomijam juz luksus weekendowych wypadow WLASNYM samochodem.
    • gruman Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 11:07
      Masz absolutną rację, zwłaszcza w dużych aglomeracjach gdzie trzeba znaleźć miejsce do zaparkowania i jeszcze za nie zapłacić. Trochę szkoda ,że standardy bezpieczeństwa w komunikacji miejskiej pozostawiają wiele do życzenia. Ostatnio mojej znajomej młodzian wyrwał komórkę podczas rozmowy w tramwaju. Dlatego producenci raczej odwołują się w reklamach do serca niż do głowy. Obliczam że samochód kosztuje mnie ok 1000-1400 zł / m-c - miałbym pomysł jak to inaczej wykorzystać, w końcu to już jakieś wynagrodzenia, ale na radykalny krok z taksą jakoś trudno byłoby mi się zdobyć :)
      Pozdrowienia
    • gniewko_syn_ryba Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 19:33
      Poprzednim autem, które kupiłem za 30 tys. zł jeździłem 5 lat. Na ubezpieczenie,
      przeglądy, naprawy, paliwo itp. wydałem przez ten czas ok. 15 tys. zł, czyli w
      sumie 5 lat jeżdzenia (nie tylko po mieście !!!) kosztowało mnie ok. 45 tys. zł.
      Gdybym przez ten czas jeździł taryfami, wydałbym ok. 200 tys. zł nie licząc
      dalszych wyjazdów, w tym zagranicznych (te kosztowałyby pewnie drugie tyle). No
      i gdzie ta twoja oszczędność ?... Pomijam fakt, że nie wszędzie taryfę można
      złapać...
      • gruman Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 21:42
        Chyba 15.000 na rok? Ubezpieczenie OC_AC- powiedzmy 1600 /rok, 20000 km/rok- 1,5 przeglądu to ok 800 zł, paliwo 200 x 6 l x 3,8 zł = ok 4700 zł, inne drobne naprawy bez ubezpieczenia - powiedzmy 400 zł /rok, a gdzie postoje na mieście, niektórzy płacą za miejsce parkingowe np 60 zł/m-c to może być ok 7000-8000 rok przez 5 lat samochód traci (jeśli był nowy)50-60 % wartości dla 30000 to 15000 razem ok 50000-55000 przez 5 lat. To moim zdaniem minimum zakładam praktycznie bezawaryjne przeglądy i "praktycznego" właściciela. Nie wszędzie jeździ się taksówkami, są inne środki, ponadto przy abonamencie są chyba jakieś zniżki.
        Pozdrawiam
        • gniewko_syn_ryba Re: Kompromis i oszczędność. 22.06.05, 22:46
          Hehe, cokolwiek przesadzone są te twoje wyliczenia ale nawet jakby te dodatkowe
          koszty wyniosły 45 tys. zł, to i tak nie będzie to razem 200 tys. ... Ale to nie
          wszystko - teraz mam autko za... 12 tys. zł i myślę, że też nim spokojnie kilka
          lat pojeżdżę zanim się rozsypie... ;))) Tak więc tu taryfa przegrywa jeszcze
          bardziej, a poza tym jak już pisałem, za granicę (nawet najbliższą) nią raczej
          nie pojadę... No i ta wolność ! :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka