Dodaj do ulubionych

Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO?

02.08.02, 13:35
Tak po prostu, podczas jazdy...?
Obserwuj wątek
    • Gość: Remo Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 02.08.02, 13:47
      Mnie nie, ale ojcu. Ja byłem wtedy paruletnim szczylem, ale pamiętam jak dziś.
      Pompa strażacka obudowana blachą, czyli syrena 105 to była. Jechaliśmy na
      wczasy do Jastrzębiej Góry. Nie wiem z jaką prędkością, bo linka
      prędkościomierza strzeliła na parę miesięcy przed wyjazdem. Ojciec obszedł
      wszystkie sklepy mięsne i niegdzie linek nie mieli :) W każdym razie najpierw
      było jebut!, potem przechył na lewą stronę, a potem widziałem odstawiające nas
      koło i iskry sypiące się z, jak sie później dowiedziałem, bębna szorującego
      asfalt. Matka krzyczy "hamuj!", a ojciec ze spokojem "Jak? Przecież nie ma
      koła?". Siły tarcia zatrzymały auto obrócone o jakieś 180 stopni. Ojciec
      wysiadł, razem z jakimiś gostkami, którzy malowali nieopodal płot zsunęli auto
      na pobocze. Jeden z nich poszedł do domu, przyniósł jakieś gadżety Adama
      Słodowego i po jakimś czasie auto znów było na 4 kołach, popierdując wesoło
      drogą nad morze.
      pzdr
    • al_bert Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? 02.08.02, 14:22
      Mi też odpadło i też w Masahuku (Syrena 105). Stało się to przy prędkości około
      40 km/h i na szczęście na pustej drodze. Przyczyna była po mojej stronie - nie
      dokreciłem koła po zamianie. Nic się nie uszkodziło. Szpilki znalazły się w
      kole pod dekielkiem. Lewarek, doktkręcić i jazda dalej.
      Pozdrowienia
    • Gość: Misza1 Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: 213.158.197.* 02.08.02, 14:35
      Kiedyś jako harcerz mieliśmy nasze samochody - wspaniałe GAZ-y 69 z demobilu.
      Jadąc po prowiant do Ełku podczas hamowania przed zakrętem , wyprzedziło mnie
      koło zapasowe tegoż smoka.
      Dla niezorientowanych przypomnę ,że zapas w GAZ-69 jet montowany z boku na
      karoserii.
      Dobrze,że nikomu się nic nie stało, ale i tak mieliśmy za swoje bo koło wpadło
      do przydrożnego rowu ze śmierdzącą wodą.
      • Gość: Michal Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.telia.com 02.08.02, 15:02
        Byl to rok 1969 stalem w bazie geofizyki z W-wy w Nowogardzie kolo
        Goleniowa.Pewnego wieczoru wybralismy sie z zona na spacerek naszym autem.Byl
        to Taunus 17M wiekowy na tamte czasy z roku 1958,ale byli tacy co
        zadroscili.Wyjezdzajac z miasta w kierunku na Lobez bylo troszke bruku,nagle
        poczulem gwaltowny przechyl i lomotanie bebna hamulcowego po kocich
        lbach .Samochod stanal po paru metrach.Pierwsze co krzyknalem do zony ,zbieraj
        nakretki musi byc 5 na trzech tez wrocimy .Czy wiecie znalazly sie 4 piata
        mialem w zapasie lewarek i po 5ciu minutach po wszystkim.Wina moja cos robilem
        przy hamulcach ,oczywaiscie wczesniej i zapomnialem ten ostatni raz
        docisnac.Czy wiecie to swietna nauczka na cale zycie.Teraz zawsze pilnuje.
        Pzdr.Michal
    • chaladia Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? 02.08.02, 22:22
      To było w 1973 roku. Mój ś.p. Ojciec uczył mnie jeździć- niby miałem prawo
      jazdy, ale pozwalał mi prowadzić naszego Trabanta tylko pod opieką. Jechałem z
      rodzinnego Klarysewa na Szmulki, gdzie mieszkaliśmy. Od początku mi się ta
      jazda nie podobała, bo miałem kłopoty z utrzymaniem kierunku. Tata ciągle
      narzekał, że jeżdżę "od krawężnika do krawężnika". No jak już wjeżdżaliśmy na
      podwórko na Szmulkach kierownica Trabiego została mi w rękach... okazało się,
      że to była "bezpieczna" kolumna kierownicy" w wersji NRD, czyli za element
      pośredni robił kawał gumy, który sparciał i na koniec się rozdarł. Oczywiście
      była "moja wina", bo jako niewprawny kierowca dużo kręciłem kierownicą stojąc w
      niejscu, co było zabójcze dla układu kierowniczego. Aż strach pomyśleć, co by
      było, gdybym jechał szybciej...
    • Gość: 130rapid Przy 100 km/h IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 00:21
      ...w Rapidzie.
      Niedziela 11 czerwca 2001 roku. Trasa nr 11 Piła - Poznań.
      Wychodzę sobie z zakrętu i po 150 metrach słyszę huk, mam wrażenie jakby mi się
      oparcie fotela złamało. Skoda zadziera "nos" w niebo, prędkościomierz spada do
      0 km/h, piekielny chrobot, snop iskier w lusterku. Aha, lewe tylne koło poszło
      w pole (szczęśliwie nikt nie jechał z naprzeciwka).
      Trącam odruchowo hamulec, ale rezygnuję z hamowania i koncentruję się na tym,
      żeby utrzymać się na swoim pasie. To nie takie łatwe - Rapid, sunący prawie 100
      km/h na trzech kołach i wahaczu, zachowuje się jakby o wiele za szybko wjechał
      w gołoledź. Tył lata raz w lewo, raz w prawo. Koryguję go kierownicą, żeby nie
      zarzucił mocniej.
      "Lądowanie" trwa prawie 300 metrów. W końcu elegancko parkuję na asfaltowym
      poboczu. Uff... Żyjemy! Pukawka wali jak szalona, kolanka się telepią.
      Ależ to była adrenalina!
      Jedyne ofiary - dolne mocowanie amortyzatora, amortyzator (skróciło mu dolny
      gwint o parę centymetrów), przytarta osłona bębna i wahacz, okopcony lakier na
      krawędzi błotnika.
      Koła szukałem pół godziny. Razem z bębnem leżało w polu 50 metrów od szosy.

      Sprawcą nieszczęścia był mechanik, który działał przy podwoziu Rapida dwa
      tygodnie wcześniej. Nie zapunktował nakrętki mocującej piastę do osi.
      I odkręciła się sama, bez objawów ostrzegawczych.
      Facet już dla mnie nie pracuje...
      • Gość: Lysy dwa kola IP: *.chc-il-2-69.rasserver.net 03.08.02, 07:10
        Mnie kiedys odpadly dwa kola na autostradzie. Ciagnolem kontener i tam byly
        lozyska w piascie smarowane olejem. Ten olej prawdopodobnie wyciekl a ja
        oczywiscie tego przed droga nie sprawdzilem i lozysko sie zatarlo. Tak ze ta
        srodkowa czesc piasty rozgrzala sie do czerwonosci i obydwa kola odpadly.
        Mialem jakies 70 mil/h. Szkoda ze nie widzieliscie min kierowcow osobowek gdy
        te kola sobie skakaly po szosie. Naszczescie nic sie nikomu nie stalo a ja
        jakos dotarlem na stacje z podwiazana lancuchem osia.
    • Gość: marcin Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 03.08.02, 22:32
      mercedes 208D 2.00 w nocy odjezdzajac z Olszyny w strone berlina rozpedzilem
      sie do okolo 100 km/h padal mocny deszcz ( co uchronilo mnie od wywrotki)i
      nagle dup! bus przechylil sie do tylu i zrobil 360 stopni baczka z moja
      niewielka pomoca na kierownicy probowalem po prostu utrzymac vana na drodze
      cale szczescie ze nic nie jechalo obok mnie i ze bylo mokro bo na suchym
      niemieckim betonie zrobilbym 90 stopni i polozylbym sie na boku (jechalem 208 z
      wysokim dachem ok 1200 kg ladunku zaladowany pod sufit)jak juz sie zatrzymalem
      i ochlonalem na tyle zeby wysiasc z auta obszedlem woz dookola i stwierdzilem
      brak tylnego lewego kola!!! dwa tygodnie wczesniej zmienialem w Wuppertalu
      opony i niemiaszek nie dokrecil kola! a ja wierzac w niemiecki ordnung nie
      sprawdzilem po nim, dokrecal pneumatycznym pistoletem nie wiem jak to zrobil?
      W mercedesach podobnie jak w innych autach gwinty na srubach w kolach sa
      samohamowne tzn nie odkrecaja sie same a raczej dociagaja sie wskutek wibracji.
      kolo znalazlem 200 metrow dalej na srodku drogi oparlo sie o bariere cud!!!
      • Gość: Nina Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.toya.net.pl 03.08.02, 22:41
        Co do pistoletu pneumatycznego,to tez kiedys mi sie przytrafilo!Przy zmianie
        kol na zimowe chlopak niby przykrecil,jak nalezy.Traf chcial,ze chyba po dwoch
        dniach bylam u majstra na wymiane klockow czy czegos i jakiez bylo
        zdziwienie,gdy okazalo sie ze w miare dobrze jest przykrecona tylko jedna
        sruba.Reszta trzymala sie na slowo honoru.
        • Gość: Marek Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.atlanta-31-32rs.ga.dial-access.att.net 03.08.02, 22:56
          W s.p. Penske Auto Serwis mieli notorycznie zasade przykrecania porzadnie
          czterech z pieciu srob - piata zostawiali przykrecona na palec. Dwa razy mi ta
          piata sie w czasie jazdy odkrecila robiac niesamowity rumor pod zaslepka. Po
          drugim razie zrezygnowalem z ich uslug robiac im awanture, ale jakos sie nia
          nie przejeli. Dopiero klopoty K-Marta zalatwily Penske i dobrze.
    • Gość: Marek Nie, ale IP: *.atlanta-28-29rs.ga.dial-access.att.net 03.08.02, 22:37
      Widzialem kiedys efekt spotkania kola od ciezarowki i Poloneza. Uderzenie
      poszlo centralnie. Silnik wjechal do kabiny tak ze glowica zamiast wajchy
      biegow byla. Co ciekawe kierowca i pasazer przezyli to spotkanie.
    • mtq Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? 05.08.02, 13:58
      Dziękuję Wam, świetnie się to czytało. Najfajniej opisał
      zajście Rapid :-) Czekam na więcej
      • kalor_god Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? 05.08.02, 15:03
        postanowiłem swego czasu sprzedać poloneza z 79 roku (model borewicz). dałem
        ogłoszenie, przyjechał kupiec i jak to zwykle bywa wybraliśmy sie na
        przejażdzkę. potencjalny kupiec wrzuca jedynkę, dwójkę, trójkę czwórkę i...
        nagle huk i prawe tyle koło nas wyprzedza..
        uwazajcie, teraz najlepsze.
        koleś wysiadł, popatrzył na beben, podprapał się po głowie i mówi:
        - wie oan co? ja go kupie.
        • Gość: Acha Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.helion.pl 05.08.02, 15:15
          A mnie kolega opowiedział taką historię.Jechal samochodem i miał tzw
          flaka ,takiego ze nie mógł już jechać,a koła zapasowego też nie.Zatrzymal
          faceta,który miał przypadkowo jakąś sprężarkę z gazem do lodówek (rany,jest coś
          takiego?).Facet zaproponował mu napompowanie tym gazem koła,żeby dojechał do
          najbliższego serwisu.Zrobili to ,kolega ruszył,a ponieważ był to upalny dzień,z
          resztą nie wiem czy dlatego-koło pękło,po prostu rozsadziło je na strzępy.W
          efekcie znaleźli się w rowie,ale nic im się nie stało.Czy to możliwe?
    • Gość: Andrzej Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 12:30
      Rok, chyba 1984, Skoda 105 L, nowa, ledwo odebrana z Polmozbytu (najwyżej po
      tygodniu jazdy), garażowana na podwórku u kolegi ... by nie ukradli kół.
      Wyjeżdżam rano, na pierwszym zakręcie coś dziwnie stuknęło, zatrzymałem się
      pooglądałem, wszystko wydaje się w porządku, jadę, ale już czujnie nasłuchuję
      wszystkie stuki - niestety, od czasu do czasu stuka. Przejeżdżam jeszcze około
      1,5 km i na wysokości dworca PKP w Bielsku postanawiam się zatrzymać, ale nagle
      łup ... i widzę jak moje tylne koło mnie wyprzedza (na szczęście jechałem już
      nie szybciej niż 15 km/godz). Pleciało sobie spokojnie koło 300 - 400 m, prawie
      do stacji obsługi Skody !!! i na szczęście nikogo i nic po drodze nie skosiło.
      Najgorszy był powrót - 400 m z brudnym, mokrym kołem - reszta prosta, lewarek,
      przykręcenie prawie wszystkich śrub (jedną zgubiłem). A przyczyna okazała się
      prozaiczna - złodziej nie zdążył lub nie dał rady zdjąć koła (idiota zabrał się
      za cięższy tył !!!).
      • Gość: Remo Re: Czy odpadło Wam kiedyś KOŁO? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 06.08.02, 14:13
        Gość portalu: Andrzej napisaý(a):

        > Pleciało sobie spokojnie koło 300 - 400 m, prawie do stacji obsługi Skody !!!

        No proszę jaki asistance! Zgubione taile same jadą do serwisu! :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka