Dodaj do ulubionych

Szok dla wyznafcow obrotow momentu...

16.08.05, 20:03
... maksymalnego i wielbicieli teorii o zabojczych niskich obrotach.

Walter Röhrl, absolutna legenda rajdowa, jezdzi swoim Porsche przy predkosci
50 km/h na czwartym biegu.

"...und im vierten Gang schon wieder leicht aufs Gas drücken muss, um
überhaupt die erlaubten 50 zu halten."

www.spiegel.de/auto/aktuell/0,1518,369318,00.html
Pozdr.

K.
Obserwuj wątek
    • fazi_ze_sztazi Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 20:24
      a po polskiemu...
      • kierowiec1 Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 20:31

        "...und im vierten Gang schon wieder leicht aufs Gas drücken muss, um
        überhaupt die erlaubten 50 zu halten."

        ".. i musze na czwartym biegu znowu lekko nacisnac na gaz, zeby moc wogole
        utrzymac dozwolona predkosc 50 km/h."

        Pozdr.

        K.
        • fazi_ze_sztazi Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 20:34
          danke
        • fazi_ze_sztazi Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 21:03
          wyrwane to z kontekstu, o co chodzi w calym artykule? czy pietnuje jazde na
          wysokich obrotach? czy wrecz przeciwnie, pietnuje ograniczenie predkosci do 50
          km/h, gdyz chcialby swym porszakiem jezdzic do 7500 rpm na szostce?
          pzdr.
          • kierowiec1 Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 21:22
            fazi_ze_sztazi napisała:

            > wyrwane to z kontekstu, o co chodzi w calym artykule? czy pietnuje jazde na
            > wysokich obrotach? czy wrecz przeciwnie, pietnuje ograniczenie predkosci do 50
            > km/h, gdyz chcialby swym porszakiem jezdzic do 7500 rpm na szostce?
            > pzdr.

            Nie, nic nie pietnuje :-)
            (no moze poza delikatna krytyka malo gietkich ograniczen, np. na budowach na
            autostradach, na ktorych noca 80 km/h jest "bezczelnoscia" (W.R.). Facet
            przyznaje jednak, ze w rachunku globalnym ograniczenia sa potrzebne ("...und
            insofern gehen die Limits in Ordnung.")

            Na samym koncu opisuje historie, jak w miejscowosci kolo jego domu zmieniono
            tablice i zrobil sie nagle teren zabudowany. No i tamze Walter Röhrl zaliczyl
            swoj pierwszy punkt karny, bo go cykneli 73, a nie piedziesiat. On znal to
            miejsce i zawsze uwazal, ale policja stanela kiedys w innym miejscu.

            I tenze punkt byl dla niego szokiem na tyle, ze przez pewien czas mocno to
            przezywal.
            Zadnie nie jest ani pietnowaniem, ani krytyka, ani zalecaniem. Po prostu W. R.
            opisuje, jak teraz tam jezdzi i uwaza, czy znowu nie stoja. A jak nie stoja, to
            sie troszke zlosci, ze niepotrzebnie tak wolno jechal ;-)

            A zacytowalem to, coby podraznic nieco naszych forumowych drmatykow, co juz w
            okolica 2000 obrotow upadku cywilizacji zachodniej oczekuja.

            Pozdr.

            K.
            • fazi_ze_sztazi Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 21:35
              dzieki.
              jakby troche slowianskiej krwi u pana Waltera, ograniczenia mu sie (troszke)
              niepodobaja.
              a co do kultu obrotow mocy/momentu max. taka mala anegdota. mam kolege, z
              wyksztalcenia to on jest nawet inz. mechanik o specjalnosci pojazdy
              samochodowe. pojechal kiedys do usa i kilka tygodni jezdzil jakims fordem
              vanem, z automatem oczywiscie. i jak skomentowal automat? a ze za wczesnie
              zmienia biegi i auto jezdzi na niskich obrotach.
              pzdr.
              • elektromonter Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 21:41
                heh, ciekawe kiedy zrobią porsche z dieslem. (np. 2,5TdiS-Vr /
                185KM/400Nm@1750rpm) ;)
            • szymizalogowany Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 21:49
              kierowiec1 napisał:

              > fazi_ze_sztazi napisała:
              >
              > > wyrwane to z kontekstu, o co chodzi w calym artykule? czy pietnuje jazde
              > na
              > > wysokich obrotach? czy wrecz przeciwnie, pietnuje ograniczenie predkosci
              > do 50
              > > km/h, gdyz chcialby swym porszakiem jezdzic do 7500 rpm na szostce?
              > > pzdr.
              >
              > Nie, nic nie pietnuje :-)
              > (no moze poza delikatna krytyka malo gietkich ograniczen, np. na budowach na
              > autostradach, na ktorych noca 80 km/h jest "bezczelnoscia" (W.R.). Facet
              > przyznaje jednak, ze w rachunku globalnym ograniczenia sa potrzebne ("...und
              > insofern gehen die Limits in Ordnung.")
              >
              > Na samym koncu opisuje historie, jak w miejscowosci kolo jego domu zmieniono
              > tablice i zrobil sie nagle teren zabudowany. No i tamze Walter Röhrl zaliczyl
              > swoj pierwszy punkt karny, bo go cykneli 73, a nie piedziesiat. On znal to
              > miejsce i zawsze uwazal, ale policja stanela kiedys w innym miejscu.
              >
              > I tenze punkt byl dla niego szokiem na tyle, ze przez pewien czas mocno to
              > przezywal.
              > Zadnie nie jest ani pietnowaniem, ani krytyka, ani zalecaniem. Po prostu W. R.
              > opisuje, jak teraz tam jezdzi i uwaza, czy znowu nie stoja. A jak nie stoja,
              to
              > sie troszke zlosci, ze niepotrzebnie tak wolno jechal ;-)
              >
              > A zacytowalem to, coby podraznic nieco naszych forumowych drmatykow, co juz w
              > okolica 2000 obrotow upadku cywilizacji zachodniej oczekuja.
              >
              > Pozdr.
              >
              > K.


              Ja tam jak jade naprawde delikatnie to ciagne do 3k i zmieniam i mi akurat
              spada na 2k.

              Kiedys w jednym z poprzendich samochodow jak sie wcisnelo gaz na za niskich
              obrotoach to tak dziwnie brzeczalo z pod maski.

              Moze Porsche trzeba tak jezdzic a moze Rohl ma tyle kasy ze i tak po 50 tys km
              zmienia na nowe i w dupe ma co dalej z silnikiem.


              ps. masz cos wiecej o tym gosciu, gdzie on mieszka? Jego wyniki czasow
              przejazdow na nordschleife sa pomijane z niektorcyh zestawieniach alob
              prezentowane pod wynikami z komentarzem ze on jest wariacja (jest za dobry :D )
              • mejson.e 2000 16.08.05, 22:09
                Oczywiście - 2000 obrotów przy "normalnym" silniku - tzn nie np. trzycylindrowym
                "maluchu" - to zupełnie bezpieczne obroty do spokojnej, jazdy bez nagłych
                przyspieszeń.
                Chyba, że wspinamy sie obładowanym wozem na duże wzniesienie.
                Wtedy redukcja jest niezbędna.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • szymizalogowany Re: 2000 16.08.05, 22:19
                  O to mi wlasnie chodzi ze staram sie nie przyspieszac z mniej niz 2000 obrotow.

                  Wyjatkiem jest jak sie wolno tocze (np wyjezdzam z garazu) to wtedy z jaka
                  predkoscia bym sie nie toczyl to jade z dwojki (nie ruszam z dwojki tylko
                  zapinam ja jesli sie przed chwila toczylem na luzie, nawet jak to bylo 5 kmh).
                • marekatlanta71 Re: 2000 16.08.05, 22:58
                  W automacie nie da sie kontrolowac samemu obrotow - moj GTP uwaza ze optymalne
                  obroty do jazdy po miescie to 1200 i jezeli nie cisniesz ostro to bedzie staral
                  sie na takich jezdzic.
              • kierowiec1 Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 16.08.05, 22:30
                szymizalogowany napisał:

                > Moze Porsche trzeba tak jezdzic a moze Rohl ma tyle kasy ze i tak po 50 tys km
                > zmienia na nowe i w dupe ma co dalej z silnikiem.

                Nie trzeba. Mozna. A ten pan ma na tyle kultury technicznej, ze gdyby to
                szkodzilo, to nie robilby tak, nawet, gdyby dostawal nowe silniki za darmo.
                IMHO

                > ps. masz cos wiecej o tym gosciu, gdzie on mieszka?

                www.roehrl-walter.de/index_nf.htm
                fajny film pod Videoclips (mpeg po prawej)

                > Jego wyniki czasow
                > przejazdow na nordschleife sa pomijane z niektorcyh zestawieniach alob
                > prezentowane pod wynikami z komentarzem ze on jest wariacja (jest za dobry :D )

                Ano jeden z niewielu, ktorym nawet Porsche-ESP przeszkadza, a nie pomaga.

                Pozdr.

                K.
    • klemens1 Gdzie ten szok? 17.08.05, 08:33
      > Walter Röhrl, absolutna legenda rajdowa, jezdzi swoim Porsche przy predkosci
      > 50 km/h na czwartym biegu.

      I co w związku z tym?
      • kierowiec1 Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 12:34
        klemens1 napisał:

        > > Walter Röhrl, absolutna legenda rajdowa, jezdzi swoim Porsche przy predkosci
        > > 50 km/h na czwartym biegu.
        >
        > I co w związku z tym?

        Fakt, ze rajdowiec-legenda mimochodem wspomina, ze jezdzi czasem na czwartym
        biegu z obrotami w okolicach 1500/min, musi byc dla coponiektorych wyznawcow
        potwornej szkodliwosci jaichkolwiek obrotow ponizej punktu maksymalnego momentu
        obrotowego duzym szokiem.

        Pozdr.

        K.
        • andrzejmat Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 13:18
          kierowiec1 napisał:

          > klemens1 napisał:
          >
          > > > Walter Röhrl, absolutna legenda rajdowa, jezdzi swoim Porsche przy
          > predkosci
          > > > 50 km/h na czwartym biegu.
          > >
          > > I co w związku z tym?
          >
          > Fakt, ze rajdowiec-legenda mimochodem wspomina, ze jezdzi czasem na czwartym
          > biegu z obrotami w okolicach 1500/min, musi byc dla coponiektorych wyznawcow
          > potwornej szkodliwosci jaichkolwiek obrotow ponizej punktu maksymalnego
          momentu
          > obrotowego duzym szokiem.
          >
          > Pozdr.
          >
          > K.

          Witam,
          mam do kolegi Kierowieca pytanie: jak pan uważa, czy silnik pracujący na luzie
          przy obrotch biegu jałowego pracuje przy obrotach powyżej, czy poniżej obrotów
          momentu maksymalnego dla tych warunków (prawie zamkniętej przepustnicy?).
          Bo niektórzy z "wyznawców" nie tylko mówią co wiedzą ale niekiedy wiedzą, co
          mówią.

          Pzdr
          A.
          • kierowiec1 Ta intryga grubymi nicmi szyta 17.08.05, 14:11
            andrzejmat napisał:

            > mam do kolegi Kierowieca pytanie: jak pan uważa, czy silnik pracujący na luzie
            > przy obrotch biegu jałowego pracuje przy obrotach powyżej, czy poniżej obrotów
            > momentu maksymalnego dla tych warunków (prawie zamkniętej przepustnicy?).

            Ta intryga grubymi nicmi szyta ;-)
            Silnik z klasycznym gaznikiem pracuje w takim przypadku powyzej obrotow
            aktualnego szczytu momentu. Inaczej bylby na niestabilnej czesci charakterystyki
            i gaslby przy kazdym zwiekszeniu obciazenia, np. ogrzewaniem szyby czy oswietleniem.

            Silniki z elektroniczna regulacja obrotow nie musza sie do tego stsowac,
            niemniej i one chyba tez maja bieg jalowy powyzej obrotow aktualnego szczytu
            momentu.

            > Bo niektórzy z "wyznawców" nie tylko mówią co wiedzą ale niekiedy wiedzą, co
            > mówią.

            Niesmialbym sie sprzeciwic ;-)

            Niestety 99 % wyznawcow nie rozumie wykresu charakterystyk (o takich
            szczegolach, jak wplyw dlawienia przepustnica na przebieg tych charakterystyk),
            lecz ma jedynie wykute na marmurze i powieszone nad lozkiem "jezdzic miedzy
            obrotami maksymalnego momentu a maksymalnej mocy" (S. Zasada, "Szybkosc
            bezpieczna"). A jako pierwsza wartosc uznaja oczywiscie obroty niedlawionego
            maksymalnego momentu podawane we wszystkich tabelkach danych technicznych.

            Ale jestesmy obok tematu. Bo tematem jest ogolne wyznawanie uznania obrotow
            zwanych niskimi (np. < 2000) za smiertelne dla silnika niezaleznie od
            obciazenia. Tudziez o takiez samo uznanie za szkodliwe jazdy ponizej obrotow
            maksymalnego momentu.
            A czasem takze o uznanie za szkodliwe jazdy w niestabilnej czesci
            charakterystyki :->

            Pozdr.

            K.
            • andrzejmat Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 17.08.05, 17:54
              kierowiec1 napisał:

              > andrzejmat napisał:
              >
              > > mam do kolegi Kierowieca pytanie: jak pan uważa, czy silnik pracujący na
              > luzie
              > > przy obrotch biegu jałowego pracuje przy obrotach powyżej, czy poniżej ob
              > rotów
              > > momentu maksymalnego dla tych warunków (prawie zamkniętej przepustnicy?).
              >
              > Ta intryga grubymi nicmi szyta ;-)
              > Silnik z klasycznym gaznikiem pracuje w takim przypadku powyzej obrotow
              > aktualnego szczytu momentu. Inaczej bylby na niestabilnej czesci
              charakterystyk
              >
              Witam,
              nie szyłem nićmi, żartowałem, wiem przecie, że można na Pana liczyć...
              Oczywiście, w pełni się zgadzam
              A tak przy okazji: kilkanaście dni temu na straganie za 5 zł kupiłem
              tę "Szybkość Bezpieczną" Zasady, ale wydanie z 92 roku, poprawione... niestety
              na gorsze. Pan Sobiesław dał się zwieść i zawarł tam nieco teorii jeździectwa i
              teorii samochodu, a w tym (w wiedzy technicznej) niestety zawodowcem nie jest.
              Przykro czytać. Ale pierwsze wydanie, o ile pamiętam, było pozbawione tego
              balastu i świetne, bo nie można mu odmówiś klasy w prowdzeniu samochodu...
              Pzdr
              A.
              • kierowiec1 Szybkosc bezpieczna 17.08.05, 20:25
                andrzejmat napisał:

                > Witam,
                > nie szyłem nićmi, żartowałem, wiem przecie, że można na Pana liczyć...

                Jaki ja pan. Kierowiec i tyle :-)

                > Oczywiście, w pełni się zgadzam
                > A tak przy okazji: kilkanaście dni temu na straganie za 5 zł kupiłem
                > tę "Szybkość Bezpieczną" Zasady, ale wydanie z 92 roku, poprawione... niestety
                > na gorsze.

                Moje slowa!
                Pozwole sobie zrobic autocytat:

                Autor: Gość: Kierowiec IP: 212.6.124.*
                Data: 02.06.2003 07:52
                Tutaj pozwole sobie ostrzec przed bezkryrycznym przyjmowaniem postaw z tej
                ksiazki. A w kazdym razie ze wznowienia. Albowiem we wznownieniu mistrz Zasada
                pozwala sobie na gawedy min. o tym, jak przez hojracka jazde TURYSTYCZNA, a nie
                zawodnicza pare razy wylecial albo prawie wylecial z drogi, ale dzieki swojemu
                mistrzostwu nic sie nie stalo. Za takie rady powinien siedziec.

                We wznowieniu pelno jest rowniez nachalnej reklamy Mercedesa i bylej (AFIK)
                firmy Zasady. Poza tym uwazam ta ksiazke za dosc jednostronna.

                Natomiast pozycja ze wszech miar godna polecenia dla kierowcow wszystkich
                stopni doswiadczenia to "Doswiadczony kierowca radzi" Witolda Rychtera, tez
                sportowca zreszta (wielokrotny mistrz motocyklowy i rajdowy Polski).

                Koniec cytata.
                BTW obrazkow Kobylinskiego tez mi brakuje w nowym wydaniu :-/

                > Pan Sobiesław dał się zwieść i zawarł tam nieco teorii jeździectwa
                > i teorii samochodu, a w tym (w wiedzy technicznej) niestety zawodowcem nie
                > jest.

                Tez takie wrazenie odnioslem.

                > Przykro czytać. Ale pierwsze wydanie, o ile pamiętam, było pozbawione tego
                > balastu i świetne, bo nie można mu odmówiś klasy w prowdzeniu samochodu...

                Ano. Tylko problem, ze to pierwsze wydanie mialem ostatni raz w reku w roku
                1985. A prawo jazdy zrobilem w 1987 :-)

                Pozdr.

                K.

                P.S. Przy okazji znalazlem moja stara dyskusje z uczestnikiem o ksywie
                "Kierowca" o hamowaniu i wysprzeglaniu. Tam to sie klaki darlo ;-)
            • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 21.08.05, 23:55
              > Silniki z elektroniczna regulacja obrotow nie musza sie do tego stsowac,
              > niemniej i one chyba tez maja bieg jalowy powyzej obrotow aktualnego szczytu
              > momentu

              Nie CHYBA a na pewno. Jezeli silnik pracuje na ustalonych obrotach, przy
              obojetnie jakim otwarciu przepustnicy (lacznie z biegiem jalowym) to znaczy ze
              osiagnal maksymalna moc dla tego stopnia otwarcia przepustnicy. Gdyby to nie
              byla maksymalna moc to by przyspieszal a nie pracowal rownomiernie.
              Z definicji, obroty maksymalnej mocy sa powyzej obrotow maksymalnego momentu.
              • kierowiec1 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 22.08.05, 22:35
                kompletny_idiota napisał:

                > Nie CHYBA a na pewno. Jezeli silnik pracuje na ustalonych obrotach, przy
                > obojetnie jakim otwarciu przepustnicy (lacznie z biegiem jalowym) to znaczy ze
                > osiagnal maksymalna moc dla tego stopnia otwarcia przepustnicy. Gdyby to nie
                > byla maksymalna moc to by przyspieszal a nie pracowal rownomiernie.

                Blad w rozumowaniu. W ukladzie z otwarta petla obroty ustalaja sie tam, gdzie
                opory zrownowaza moment obrotowy. I te obroty nie maja zadnego zwiazku z
                maksymalna moca na danym otwarciu przepustnicy, lecz sa zadawane wylacznie (dla
                stalego otwarcia) przez wartosc oporow, czyli z zewnatrz.

                W przypadku polozenia na opadajacej czesci charakterystyki momentu obrotowego
                mamy ujemne sprzezenie zwrotne i stan w miare stabilny. W przypadku polozenia na
                rosnacej czesci charakterystyki mamy sprzezenie dodatnie i stan niestabilny.

                W ukladzie z zamknieta petla (np. z elektroniczna regulacja obrotow)
                1. nie mamy stalego otwarcia przepustnicy, bo uklad steruje zaworem powietrza
                biegu jalowego i zaleznie od obciazenia ten zawor otwiera i przymyka.
                2. nie jestesmy zmuszeni utrzymywac sie na opadajacej czesci charakterystyki,
                albowiem odpowiednim regulatorem (tu termin z teori regulacji, a nie element
                konstrukcyjny) mozemy utrzymac zadany stan mimo dodoatniego sprzezenia ukladu.

                Pozdr.

                K.
                • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 00:04
                  Skoro obroty sa ustalone i silnik nie przyspiesza to znaczy ze nie ma nadmiaru
                  mocy - czyli osiagnal moc maksymalna, obojetnie czy sterowany jest przepustnica
                  czy zaworkiem biegu jalowego, a on z kolei regulatorem Watta czy wynalazkiem
                  jeszcze nieznanym ludzkosci, i taka byla moja logika.
                  Na biegu jalowym ta "wartosc oporow z zewnatrz" to co to jest? Bo wedlug mnie
                  opory zadaje sobie sam silnik raczej "od wewnatrz".
                  • kierowiec1 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 10:37
                    kompletny_idiota napisał:

                    > Skoro obroty sa ustalone i silnik nie przyspiesza to znaczy ze nie ma nadmiaru
                    > mocy - czyli osiagnal moc maksymalna,

                    Wlasnie nie. Zachowujac stale otwarcie przepustnicy i wariujac tylko opory
                    zewnetrzne mozemy wlasnie zrobic piekny wykres mocy od tuz nad obrotami biegu
                    jalowego az do obrotow odciecia. A gdzies w okolicy obrotow znamionowych
                    otrzymamy wartosc mocy maksymalnej.

                    Dla stalego otwarcia przepustnicy obroty ustalaja sie same na punkcie, w ktorym
                    krzywa momentu silnika przecina sie z krzywa momentu oporow. Ta pierwsza wraz z
                    wzrostem predkosci (i obrotow) opada, ta druga wraz z wzrostem predkosci rosnie.

                    > Na biegu jalowym ta "wartosc oporow z zewnatrz" to co to jest? Bo wedlug mnie
                    > opory zadaje sobie sam silnik raczej "od wewnatrz".

                    Obciazenie agregatami, jak alternator, klimatyzacja, serwo kierownicy ect.
                    Rowniez opory wewnetrzne silnika wahaja sie na tyle, ze gdyby nie byl to uklad z
                    ujemnym sprzezeniem zwrotnym (niezaleznie, czy natywnie, czy dodatkowym
                    regulatorem), to albo by gaslo, albo rozkrecal sie ponad wytrzymalosc konstrukcji.

                    Przykladem niestabilnego ukladu - silnika - jest elektryczny silnik szeregowy
                    (np. silnik od rozrusznika). Nieobciazony i na biegu jalowym rozkreca sie az do
                    obrotow zniszczenia.

                    Pozdr.

                    K.
                    • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 14:42
                      Nalezy przede wszystkim zgodzic sie co do kwestii czy obroty biegu jalowego sa
                      ustalone czy oscyluja wokol jakiejs zadanej wartosci, ale mniejsza o to.

                      > Wlasnie nie. Zachowujac stale otwarcie przepustnicy i wariujac tylko opory
                      > zewnetrzne mozemy wlasnie zrobic piekny wykres mocy od tuz nad obrotami biegu
                      > jalowego az do obrotow odciecia. A gdzies w okolicy obrotow znamionowych
                      > otrzymamy wartosc mocy maksymalnej.

                      Pieknie, tylko ze caly czas mowa jest o biegu jalowym i o "zamknietej"
                      przepustnicy. Wariowanie tych oporow zewnetrznych polegaloby na ich
                      zmniejszaniu (chyba nie zwiekszaniu) i nie bardzo wiem jak to zrobic, nalac
                      syntetyku byc moze, ale wtedy i tak nie doszlibysmy do obrotow odciecia. Bo jak
                      zdejmiemy alternator to silnik moze zgasnac.

                      > Dla stalego otwarcia przepustnicy obroty ustalaja sie same na punkcie, w
                      ktorym
                      > krzywa momentu silnika przecina sie z krzywa momentu oporow. Ta pierwsza wraz
                      z
                      > wzrostem predkosci (i obrotow) opada, ta druga wraz z wzrostem predkosci
                      rosnie

                      Wole mowic o mocy nie o momencie. Ten punkt o ktorym mowisz bylby punktem gdzie
                      moc wytwarzana rowna sie mocy pobieranej, niby ten sam punkt ale definicja
                      jakby elegantsza.

                      > Rowniez opory wewnetrzne silnika wahaja sie na tyle, ze gdyby nie byl to
                      uklad
                      > z
                      > ujemnym sprzezeniem zwrotnym (niezaleznie, czy natywnie, czy dodatkowym
                      > regulatorem), to albo by gaslo, albo rozkrecal sie ponad wytrzymalosc
                      konstrukc
                      > ji.

                      No to dowiedzialem sie ze jak regulowalem obroty biegu jalowego w miom
                      garbusie, to moj srubokret ingerowal w natywne ujemne sprzezenie zwrotne.
                      Dobrze ze wtedy o tym nie wiedzialem. Ale garbus i tak ani nie gasl ani nie
                      rozkrecal sie ponad wytrzymalosc konstrukcji, pomimo ze calkiem wykrecalem i
                      wyjmowalem ta srubke regulujaca. Widocznie wtedy nie znali dzisiejszych metod.

                      Dalej uwazam ze jakikolwiek stan rownowagi wymaga aby rownowazace sie czynniki
                      przestaly sie zmieniac. Czyli albo osiagna minimum (zero mocy pobieranej i zero
                      dostarczanej, silnik stoi) albo maksimum jak w przypadku ustalonych obrotow
                      biegu jalowego. Gdyby moc wytwarzana byla wieksza od odbieranej to nie byloby
                      rownowagi i silnik szukalby tej rownowagi wyzej. Pzdr.
                      • simr1979 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 16:48
                        Kompletny, o ile rozumiem kierowcy chodzi tylko o to, że stan ustalony
                        równowagi moc/opory nie musi wcale wypadać przy mocy maksymalnej dla danego
                        otwarcia przepustnicy - np. predkośc maksymalna (to stan równowagi)zwykle wcale
                        nie chce wcelować w obroty mocy maksymalnej na pełnym otwarciu przepustnicy.
                        pzdr.

                        P.S. Ciekawostka - to co powiedział Rohrl nie ma nic do tematu postu kierowcy,
                        nie szkodzi...;)
                        • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 17:51
                          Ja tylko twierdze ze jak przestales przyspieszac to juz osiagnales maksymalna
                          moc. Na biegu jalowym podobnie, jak obroty sie ustalily to znaczy ze osiagnieta
                          jest dla tej "zamknietej" przepustnicy maksymalna moc. Wiec jestesmy wtedy z
                          natury rzeczy na obtotach nie chyba jak napisal Kierowiec a na pewno jak
                          napisalem ja, powyzej obrotow momentu maksymalnego czyli na opadajacej
                          (stabilnej) czesci charakterystyki momentu. Tylko wtedy mozliwe jest
                          zwiekszenie oporow zewnetrznych, spadek obrotow silnika i WZROST jego momentu
                          co daje nowe warunki rownowagi i dalsza prace silnika, na nizszych obrotach.
                          Gdybysmy byli na niestabilnej czesci charakterystyki momentu, wzrost oporow
                          zewnetrznych spowodowalby spadek obrotow i SPADEK momentu czyli zgasniecie
                          silnika. Dlaczego przy elektronicznej regulacji obrotow biegu jalowego mialoby
                          sie to odbywac na niestabilnej czesci charakterystyki momentu? Zeby bylo
                          ciekawiej?
                          I to cala filozofia.
                          • kierowiec1 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 18:24
                            kompletny_idiota napisał:

                            > Ja tylko twierdze ze jak przestales przyspieszac to juz osiagnales maksymalna
                            > moc.

                            A ja temu z cala mi dostepna stanowczoscia przecze. Jest dokladnie tak, jak
                            napisal simr: stan rownowagi nie musi lezec (i najczesciej nie lezy) w punkcie
                            maksymalnej mocy dla danego otwarcia przepustnicy. Niezaleznie od tego, czy mamy
                            pelny gaz, pol gazu, czy noge zdjeta z gazu.

                            Przyklad: samochod majacy moc maksymalna (i w pewnych warunkach rowniez predkosc
                            maksymalna np. 180 km/h na przedostatnim biegu) przy 6000 obrotach jedzie pelnym
                            gazem po rownej jezdni na nadbiegu, czyli ma np. 4000 obrotow i 160 km/h. Mimo
                            pelnego gazu nie ma 6000 obrotow, wiec i nie ma pelnej mocy. Teraz zaczyna sie
                            podjazd i zaczyna wiec przeciwny wiatr. Opory rosna, gazu wiecej dac sie nie da
                            -> opory przeliczone na moment obrotowy przekraczaja maks. moment silnika przy
                            4000 obrotach -> predkosc spada -> obroty spadaja -> moc sie zmniejsza.

                            Ale (uwaga!) maks. moment silnika rosnie, a moment oporow maleje wraz z malejaca
                            predkoscia. Predkosc i obroty spadaja wiec az do nowego punktu rownowagi.

                            Sytuacja odwrotna - zaczyna sie dlugi zjazd i wiatr mamy w tylek. Opory spadaja,
                            moment silnika przerasta moment oporow -> samochod przyspiesza -> moment oporow
                            rosnie, a moment silnika maleje az do nowego punktu rownowagi.

                            Zauwaz, ze mimo stalego otwarcia przepustnicy w zadnym punkcie powyzszego opisu
                            nasz przykladowy silnik nie oddawal swojej maksymalnej mocy. Ktora moglby tylko
                            oddac, gdyby obroty osiagnely 6000.

                            Analogiczne procesy odbywaja sie przy kazdym _stalym_ otwarciu przepustnicy.

                            > Na biegu jalowym podobnie, jak obroty sie ustalily to znaczy ze osiagnieta
                            > jest dla tej "zamknietej" przepustnicy maksymalna moc.

                            Zdecyowanie i jeszcze raz nie.

                            > Wiec jestesmy wtedy z
                            > natury rzeczy na obtotach nie chyba jak napisal Kierowiec a na pewno jak
                            > napisalem ja, powyzej obrotow momentu maksymalnego czyli na opadajacej
                            > (stabilnej) czesci charakterystyki momentu.

                            Zeby byc powyzej aktualnego szczytu momentu, nie trzeba byc na szczycie mocy.

                            > Tylko wtedy mozliwe jest
                            > zwiekszenie oporow zewnetrznych, spadek obrotow silnika i WZROST jego momentu
                            > co daje nowe warunki rownowagi i dalsza prace silnika, na nizszych obrotach.

                            W ukladach bez regulatora pelna zgoda.

                            > Gdybysmy byli na niestabilnej czesci charakterystyki momentu, wzrost oporow
                            > zewnetrznych spowodowalby spadek obrotow i SPADEK momentu czyli zgasniecie
                            > silnika.

                            Bez regulatora pelna zgoda.

                            > Dlaczego przy elektronicznej regulacji obrotow biegu jalowego mialoby
                            > sie to odbywac na niestabilnej czesci charakterystyki momentu? Zeby bylo
                            > ciekawiej?

                            Bo mozna :-)
                            Bo moc dysponowana na biegu jalowym jest wystarczajaco duza i mozna obnizyc
                            obroty bez obawy o zgaszenie silnika zalaczeniem wiekszego obciazenia.

                            Ja nie twierdze, ze uklady regulowane sa zestrajane na wznoszac czesc
                            charakterystyki. Ja twierdze tylko, ze mogly by byc tak zestrajane bez obawy o
                            niestabilnosc obrotow jalowych.

                            POzdr.

                            K.
                        • crannmer Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 19:08
                          simr1979 napisał:

                          > Kompletny, o ile rozumiem kierowcy

                          Kierowcowi if you please.
                          Jam Kierowiec jest i z uczestnikiem o nicku "kierowca" nie mam i nie chce miec
                          nic wspolnego.


                          > równowagi moc/opory nie musi wcale wypadać przy mocy maksymalnej dla danego
                          > otwarcia przepustnicy

                          Masz pelna racje.

                          > P.S. Ciekawostka - to co powiedział Rohrl nie ma nic do tematu postu kierowcy,
                          > nie szkodzi...;)

                          Mozesz przyblizyc, o ktory moj post Ci chodzi?

                          MfG

                          C.
                          • kierowiec1 Sorry, ze zlego loginu poszlo n/t 23.08.05, 19:10
                            No i wydalo sie.

                            Pozdr.

                            K.
                          • simr1979 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 13:21
                            Kierowiec1 napisał:

                            > simr1979 napisał:
                            >
                            > > > P.S. Ciekawostka - to co powiedział Rohrl nie ma nic do tematu postu kier
                            > owcy,
                            > > nie szkodzi...;)
                            >
                            > Mozesz przyblizyc, o ktory moj post Ci chodzi?
                            >
                            > MfG
                            >
                            > C.
                            Ano o o szoku wyznawców itp....
                            Rohrl przeca tylko powiedział, co się wku...a jak musi porszaka piłować na 4-ce
                            50kph,a policji w umówionym miejscu niet ;) - tyle to i przy mojej ersatz
                            niemczyźnie zrozumiałem ;)
                            pzdr :)
                      • kierowiec1 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 18:44
                        kompletny_idiota napisał:

                        > Nalezy przede wszystkim zgodzic sie co do kwestii czy obroty biegu jalowego sa
                        > ustalone czy oscyluja wokol jakiejs zadanej wartosci, ale mniejsza o to.

                        W technice czegos takiego, jak "stale obroty" nie ma. Nawet takie uklady, jak
                        gramofony, ktorych jedynym celem zyciowym jest zachowanie stalych obrotow,
                        zachowuja obroty zo ograniczona dokladnoscia.

                        > Pieknie, tylko ze caly czas mowa jest o biegu jalowym i o "zamknietej"
                        > przepustnicy.

                        Zasadniczo nie ma roznicy miedzy noga z gazu, jazda na po gazu czy na pelnym
                        gazie. Rozpatrywane przez nas zjawiska sa takie same, tylko wystepuja w innych
                        miejscach charakterystyki.

                        > Wariowanie tych oporow zewnetrznych polegaloby na ich
                        > zmniejszaniu (chyba nie zwiekszaniu) i nie bardzo wiem jak to zrobic, nalac
                        > syntetyku byc moze, ale wtedy i tak nie doszlibysmy do obrotow odciecia.

                        Bo silnik spalinowy jest pod tym wzgledem ukladem stabilnym. Jego opory rosna, a
                        moment obrotowy (w gorze skali) maleje. Mam jednak wrazenie, ze tym zdaniem
                        chciales zademnostrowac swoja niechec do zrozumienia zjawiska.

                        > Bo jak
                        > zdejmiemy alternator to silnik moze zgasnac.

                        Nie ma takiego powodu. Bez alternatora zgasnie dopiero, jak wyczerpie akumulator

                        > Wole mowic o mocy nie o momencie. Ten punkt o ktorym mowisz bylby punktem
                        > gdzie
                        > moc wytwarzana rowna sie mocy pobieranej, niby ten sam punkt ale definicja
                        > jakby elegantsza.

                        Nie jest, ale jak koniecznie musisz...

                        >
                        > > Rowniez opory wewnetrzne silnika wahaja sie na tyle, ze gdyby nie byl to
                        > uklad
                        > > z
                        > > ujemnym sprzezeniem zwrotnym (niezaleznie, czy natywnie, czy dodatkowym
                        > > regulatorem), to albo by gaslo, albo rozkrecal sie ponad wytrzymalosc
                        > konstrukc
                        > > ji.
                        >
                        > No to dowiedzialem sie ze jak regulowalem obroty biegu jalowego w miom
                        > garbusie, to moj srubokret ingerowal w natywne ujemne sprzezenie zwrotne.
                        > Dobrze ze wtedy o tym nie wiedzialem. Ale garbus i tak ani nie gasl ani nie
                        > rozkrecal sie ponad wytrzymalosc konstrukcji, pomimo ze calkiem wykrecalem i
                        > wyjmowalem ta srubke regulujaca. Widocznie wtedy nie znali dzisiejszych metod.

                        Widocznie nie rozumiesz wyrazenia "gdyby nie byl to uklad z ujemnym sprzezeniem
                        zwrotnym". Spiesze z tlumaczeniem: to znaczy, ze silnik Twojego garbusa ma jak
                        najbardziej ujemne sprzezenie zwrotne. A srubokretem zmieniales co najwyzej
                        punkt pracy. I to w dosc waskich granicach.

                        Czasem mam wrazenie znacznej zlej woli z Twojej strony odnosnie zrozumienia
                        prostych przeczez zwiazkow.

                        > przestaly sie zmieniac. Czyli albo osiagna minimum (zero mocy pobieranej i
                        > zero
                        > dostarczanej, silnik stoi) albo maksimum jak w przypadku ustalonych obrotow
                        > biegu jalowego.

                        Wielokrotne powtarzanie tego samego bledu nie zmniejsza jego blednosci.

                        > Gdyby moc wytwarzana byla wieksza od odbieranej to nie byloby
                        > rownowagi i silnik szukalby tej rownowagi wyzej. Pzdr.

                        Ale ta wytwarzana w punkcie rowowago nie jest maksymalna.

                        Pozdr.

                        K.
                        • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 23.08.05, 19:07
                          I Ty po polsku i ja po polsku a jednak...

                          > Ale ta wytwarzana w punkcie rowowago nie jest maksymalna.

                          No wiec na innym przykladzie: Dzisiaj jestes na kacu i mozesz wleciec po
                          schodach na pierwsze pietro w trzy sekundy, nie predzej . Ja mowie ze robisz to
                          z maksymalna moca. A Ty mowisz ze nie z maksymalna, bo wczoraj nie na kacu
                          zrobiles to w dwie sekundy.
                          Podobnie w tym przykladzie jazdy na pelnym gazie pod gore, z gory, pod wiatr i
                          jak tam jeszcze, ja mowie ze caly czas jechales na maksymalnej mocy, a Ty
                          mowisz ze ani przez chwile nie, bo obroty nie doszly do 6000.
                          Czy czujesz teraz ze moc maksymalna na biegu jalowym jest osiagana przy 600 RPM
                          i wynosi 2 KM (i akurat opory maja 2 KM), a nie jest 250 koni przy 6000 RPM ?
                          • simr1979 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 13:09
                            @Kompletny - nie istnieje pojęcie mocy maksymalnej przy ustalonych 2 zmiennych
                            (otwarcie przepustnicy i obroty), istnieje tylko pojęcie mocy maksymalnej dla
                            JEDNEJ zmiennej ustalonej:
                            - przy ustalonym otwarciu przepustnicy moc maksymalna pojawia się przy
                            określonych obrotach (które są zmienne), niezależnie od oporów i tego czy
                            akurat równowaga oporów i oddawanej mocy przejawia się w jednostajnym ruchu
                            pojazdu czy nie (bo równowaga jest zawsze - co najwyżej część dostępnej mocy
                            zużywana jest na przyśpieszanie masy pojazdu);
                            - przy ustalonych obrotach moc maksymalna pojawi się przy określonym otwarciu
                            przepustnicy (no comments: silniki stacjonarne i ich regulacja - fe!)
                            Cała reszta to moc chwilowa.
                            pzdr
                            • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 17:11
                              Ustalasz jedna zmienna, polozenie przepustnicy. Druga zmienna (obroty, predkosc
                              samochodu) ustala sie sama. Pytanie jest gdzie te obroty sie ustala i ja mowie
                              ze tam gdzie moc przestanie rosnac. Jak moc przestaje rosnac to znaczy ze
                              osiagnela maksimum (dla tego otwarcia przepustnicy). Inaczej zmiany predkosci
                              samochodu przez zmiane polozenia przepustnicy nie bylyby mozliwe. Albowiem
                              powiadam wam ze za kazdym razem jak jedziecie samochodem ze stalym polozeniem
                              gazu i ze stala predkoscia, to jedziecie na MOCY MAKSYMALNEJ DLA TEGO STOPNIA
                              OTWARCIA PRZEPUSTNICY. Amen.
                              • niknejm Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 17:19
                                kompletny_idiota napisał:

                                > Ustalasz jedna zmienna, polozenie przepustnicy. Druga zmienna (obroty,
                                > predkosc
                                > samochodu) ustala sie sama. Pytanie jest gdzie te obroty sie ustala i ja
                                > mowie
                                > ze tam gdzie moc przestanie rosnac. Jak moc przestaje rosnac to znaczy ze
                                > osiagnela maksimum (dla tego otwarcia przepustnicy). Inaczej zmiany predkosci
                                > samochodu przez zmiane polozenia przepustnicy nie bylyby mozliwe. Albowiem
                                > powiadam wam ze za kazdym razem jak jedziecie samochodem ze stalym polozeniem
                                > gazu i ze stala predkoscia, to jedziecie na MOCY MAKSYMALNEJ DLA TEGO STOPNIA
                                > OTWARCIA PRZEPUSTNICY. Amen.

                                No dobra... Uwaga. W moim samochodzie moc maksymalna jest dla 7600obr/min. Na V
                                (najwyższy bieg) przy 4000obr/min mamy 120km/h. Licząc prostą proporcją,
                                powinienem (dla przepustnicy maksymalnie otwartej) mieć Vmax 228km/h. Jednak
                                fabryka podaje 210km/h jako Vmax. Dlaczego? Ano dlatego, że moc rośnie wraz z
                                obrotami, ale zanim osiągnie maksimum, zostanie zrównoważona oporami ruchu
                                (głównie opór powietrza). Rozumiesz? Po prostu w pewnym momencie moc jest już
                                niewystarczająca, by pokonać opory ruchu - nastąpi równowaga. Podobny problem
                                może wystąpić także przy częściowym otwarciu przepustnicy.

                                Pzdr
                                Niknejm
                                • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 18:28
                                  > No dobra... Uwaga. W moim samochodzie moc maksymalna jest dla 7600obr/min.
                                  Mozesz jezdzic cale lata i nigdy tej absolutnie najwiekszej mocy nie osiagnac
                                  w rzeczywistych warunkach. Ona byla zmierzona na samym silniku na hamowni.

                                  Po prostu w pewnym momencie moc jest już
                                  > niewystarczająca, by pokonać opory ruchu - nastąpi równowaga. Podobny problem
                                  > może wystąpić także przy częściowym otwarciu przepustnicy.

                                  No wlasnie, kiedy ta rownowaga nastapi. Ja uwazam ze wtedy kiedy mamy
                                  maksymalna dostepna moc jaka dac moze silnik przy akurat takim polozeniu
                                  przepustnicy. I podobnie jak nie mamy tej absolutnie maksymalnej mocy z
                                  katalogu przy jezdzie z calkowicie otwarta przepustnica, tak nie zawsze mamy
                                  taka moc jak z wykresu mocy sporzadzonego dla czesciowego otwarcia
                                  przepustnicy. Ale ja ta moc nazywam maksymalna dla tego otwarcia przepustnicy,
                                  byc moze niescisle.
                                  Intryguje mnie teraz nastepujacy problem: Powiedzmy ze przy 10 % otwarcia
                                  przepustnicy jedziemy 20 km/h. Teraz bez zmiany polozenia gazu i bez zmiany
                                  biegu, dzwig podnosi samochod do gory (albo spadamy w przepasc). Obroty silnika
                                  i kol zaczna wzrastac az ustala sie na jakiejs wysokiej wartosci. I moje
                                  pytanie jest czy teraz silnik daje tyle samo, mniej czy wiecej mocy niz dawal
                                  jak jechalismy 20 km/h z tym samym otwarciem przepustnicy. Sa chetni do
                                  odpowiedzi?
                                  • mobile5 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 20:23
                                    Zakładąjąc stałą, w funcji obrotów, sprawność układu {hehe}, taką samą.
                                    • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 24.08.05, 21:02
                                      mobile5 napisał:

                                      > Zakładąjąc stałą, w funcji obrotów, sprawność układu {hehe}, taką samą.

                                      Ja tez tak uwazam. Przedtem silnik mial niskie obroty i wysoki moment a teraz
                                      wysokie obroty i niski moment, ale moc bez zmian.

                                      Sprawnosc oczywiscie zawsze jest stala na poziomie 100% (hehe).
                                      • mobile5 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 25.08.05, 00:26
                                        kompletny_idiota napisał:
                                        > Sprawnosc oczywiscie zawsze jest stala na poziomie 100% (hehe)

                                        Chyba tylko anihilacja daje 100%.
                                  • kierowiec1 Moja ostatnia proba 24.08.05, 22:10
                                    kompletny_idiota napisał:

                                    > Mozesz jezdzic cale lata i nigdy tej absolutnie najwiekszej mocy nie osiagnac
                                    > w rzeczywistych warunkach. Ona byla zmierzona na samym silniku na hamowni.

                                    Zupelny brak zwiazku z tematem.

                                    > No wlasnie, kiedy ta rownowaga nastapi. Ja uwazam ze wtedy kiedy mamy
                                    > maksymalna dostepna moc jaka dac moze silnik przy akurat takim polozeniu
                                    > przepustnicy.

                                    Dlaczego jestes taki oporny na wiedze? I dlaczego uwazasz, ze wielokrotne
                                    powtarzanie bzdury uczyni ja prawdziwsza?

                                    > I podobnie jak nie mamy tej absolutnie maksymalnej mocy z
                                    > katalogu przy jezdzie z calkowicie otwarta przepustnica,

                                    Oczywiscie, ze nie, Maksymalna moc silnika (niewazne, czy katalogowa, czy nieco
                                    mniejsza dostepna moc zuzytego silnika) wystepuje przy pelnym gazie _i_ przy
                                    obrotach znamionowych.

                                    Dla rozwazan o mocy wydawanej w stanie rownowagi doskonale nadaje sie wlasnie
                                    krzywa mocy dla pelnego otwarcia. Chocby z tego powodu, ze jest znana i publikowana.

                                    Jesli wiec moj poprzedni przyklad jeszcze nie dotarl, oto moja ostatnia proba.

                                    Jedziesz pelnym gazem, majac przy obrotach znamionowych predkosc maksymalna (w
                                    pewnych warunkach cos takiego sie zdarza).

                                    Silnik daje najwyzsza mozliwa dla tego otwarcia przepustnicy moc.

                                    Teraz trzymajac dalej gaz do dechy zaczynasz podjazd pod stroma gore, naciskasz
                                    lewa noga hamulec, rzucasz kotwice, albo robisz cokolwiek innego, co zwieksza
                                    opory jazdy.

                                    Predkosc mimo pelnego gazu spada. Wraz z predkoscia spadaja obroty. Poniewaz moc
                                    jest mocno zalezna od obrotow, wiec ta tez spada.
                                    _Mimo_gazu_wcisnietego_do_dechy_ czyli mimo niezmienionwgo polozenia przepustnicy.

                                    Pierwszy z brzegu przyklad diagramu mocy z AMuS (samochod Alfa Romeo GT 3.2)
                                    daje takie np. wartosci:
                                    moc maksymalna 240 KM przy obrotach znamionowych 6200/min
                                    przy obrotach 5000 moc maksymalna wynosci ok 200 KM
                                    przy 4000 ok 150
                                    przy 3000 ok 105
                                    przy 2000 ok 50
                                    a przy 1000 ok 20 KM

                                    Caly czas _przy_takim_samym_ (w dodatku pelnym) _otwarciu_przepustnicy_.

                                    Czy teraz dotarlo, ze maksymalna moc osiagalna na danym stopniu otwarcia jest
                                    wynikiem wspolzawodnictwa kilku sil, a moc oddawana w punkcie rownowagi oporow w
                                    99 % przypadkow NIE JEST moca maksymalna dla aktualnego otwarcia przepustnicy?

                                    > Intryguje mnie teraz nastepujacy problem: Powiedzmy ze przy 10 % otwarcia
                                    > przepustnicy jedziemy 20 km/h. Teraz bez zmiany polozenia gazu i bez zmiany
                                    > biegu, dzwig podnosi samochod do gory (albo spadamy w przepasc). Obroty silnika
                                    >
                                    > i kol zaczna wzrastac az ustala sie na jakiejs wysokiej wartosci. I moje
                                    > pytanie jest czy teraz silnik daje tyle samo, mniej czy wiecej mocy niz dawal
                                    > jak jechalismy 20 km/h z tym samym otwarciem przepustnicy.

                                    Pytanie dziecinnie proste.
                                    Oczywiscie, ze daje znacznie wiecej, bo ma znacznie wyzsze obroty. A ze ta moc
                                    jest tracona na jalowe obracanie kol i inne zwiekszone opory, to juz inna sprawa.

                                    W niektorych przypadkach ta zwiekszona moc bedzie wystarczala, aby osiagnac
                                    granice obrotow dopuszczalnych i uruchomic ogranicznik obrotow. Albowiem opory
                                    wiszacych kol i walow nie rosna tak szybko, jak przyrastajaca z obrotami moc.
                                    Caly czas przy tym samym otwarciu przepustnicy.

                                    Jesli i tego nie zrozumiesz, to po prostu uwierz, ze tak jest. To wszystkim
                                    zainteresowanym znacznie uprosci zycie.

                                    Pozdr.

                                    K.
                                    • mobile5 Re: Moja ostatnia proba 25.08.05, 00:34
                                      kierowiec1 napisał:
                                      > _Mimo_gazu_wcisnietego_do_dechy_ czyli mimo niezmienionwgo polozenia
                                      przepustni
                                      > cy.
                                      >
                                      > Pierwszy z brzegu przyklad diagramu mocy z AMuS (samochod Alfa Romeo GT 3.2)
                                      > daje takie np. wartosci:
                                      > moc maksymalna 240 KM przy obrotach znamionowych 6200/min
                                      > przy obrotach 5000 moc maksymalna wynosci ok 200 KM
                                      > przy 4000 ok 150
                                      > przy 3000 ok 105
                                      > przy 2000 ok 50
                                      > a przy 1000 ok 20 KM
                                      >
                                      > Caly czas _przy_takim_samym_ (w dodatku pelnym) _otwarciu_przepustnicy_.

                                      Pełne otwarcie przepustnicy, ale zużycie paliwa różne, bo uzależnione od
                                      częstotliwości wtrysku, lub nie do końca spalone. Mogę błądzić.
                                    • kompletny_idiota Re: Moja ostatnia proba 25.08.05, 02:58
                                      > Jedziesz pelnym gazem, majac przy obrotach znamionowych predkosc maksymalna (w
                                      > pewnych warunkach cos takiego sie zdarza).
                                      >
                                      > Silnik daje najwyzsza mozliwa dla tego otwarcia przepustnicy moc.
                                      >
                                      > Teraz trzymajac dalej gaz do dechy zaczynasz podjazd pod stroma gore,
                                      naciskasz
                                      > lewa noga hamulec, rzucasz kotwice, albo robisz cokolwiek innego, co zwieksza
                                      > opory jazdy.
                                      >
                                      > Predkosc mimo pelnego gazu spada. Wraz z predkoscia spadaja obroty. Poniewaz
                                      mo

                                      Bla bla bla. To jest dopiero nie na temat. Ja mowie o stanie rownowagi czyli o
                                      stalej predkosci a Ty dajesz tu opis wyprowadzenia z tej rownowagi.

                                      > Pytanie dziecinnie proste.
                                      > Oczywiscie, ze daje znacznie wiecej, bo ma znacznie wyzsze obroty

                                      No to teraz intryguje mnie taka sytuacja: Jade na jedynce ta Alfa z gazem do
                                      dechy, przekroczylem 6200 RPM i spadlem ponizej 240 KM. Teraz most sie zarwal i
                                      spadam, ze strachu trzymajac dalej noge na gazie do dechy. Czy obroty wzrosna i
                                      wraz z nimi moc?

                                      Pelna czy zewnetrzna krzywa mocy jest tu troche nie na miejscu. Mnie interesuja
                                      zjawiska towarzyszace przechodzeniu z jednej na druga charakterystyke przy
                                      czesciowych otwarciach przepustnicy i punkt w ktorym ustala sie predkosc
                                      samochodu (moc i obroty silnika)przy nowym polozeniu przepustnicy. Moze ktos
                                      inny ma uwagi na ten temat? Bo Kierowiec i ja stoimy w impasie.
                                      • kierowiec1 Andrzejmat, F111 i inni fachowcy, ratujcie! 25.08.05, 08:21
                                        kompletny_idiota napisał:

                                        > Bla bla bla. To jest dopiero nie na temat. Ja mowie o stanie rownowagi czyli o
                                        > stalej predkosci a Ty dajesz tu opis wyprowadzenia z tej rownowagi.

                                        Przykro mi, ale to bzdura.
                                        Dla kazdego z powyzszych punktow mamy stan rownowagi. a) niezaleznie od tego,
                                        czy predkosc sie zmienia, mamy rownowage. b) zadajac odpowiednie opory rowniez
                                        mamy rownowage. A czy opor powodowany jest wzniesieniem drogi, czy naciskiem
                                        lewa noga hamulca, silnikowi jest wszystko jedno.

                                        > No to teraz intryguje mnie taka sytuacja: Jade na jedynce ta Alfa z gazem do
                                        > dechy, przekroczylem 6200 RPM i spadlem ponizej 240 KM. Teraz most sie zarwal
                                        > i
                                        > spadam, ze strachu trzymajac dalej noge na gazie do dechy. Czy obroty wzrosna
                                        > i wraz z nimi moc?

                                        Czemu rzniesz glupa?
                                        Wystarczy spojzec na charakterystyke mocy, aby dac wlasciwa odpowiedz na to
                                        dziecinne (i nie majace z dyskutowanym temate zadnego zwiazku) pytanie. W ramach
                                        pracy domowej sam ja sobie dasz. Mnie to juz nudzi.

                                        > Pelna czy zewnetrzna krzywa mocy jest tu troche nie na miejscu. Mnie
                                        > interesuja
                                        > zjawiska towarzyszace przechodzeniu z jednej na druga charakterystyke przy
                                        > czesciowych otwarciach przepustnicy

                                        Nie ma zadnego przechodzenia z jednej charakterystyki na druga. Dla kazdego
                                        stalego otwarcia masz JEDNA charakterystyke.

                                        > i punkt w ktorym ustala sie predkosc
                                        > samochodu (moc i obroty silnika)przy nowym polozeniu przepustnicy. Moze ktos
                                        > inny ma uwagi na ten temat? Bo Kierowiec i ja stoimy w impasie.

                                        Nie stoimy w impasie, tylko wykazujesz rezystencje na wiedze. Tudziez powazne
                                        braki w rozumieniu pojec moc, moment obrotowy i ich wspolnych zaleznosci w
                                        samochodwym silniku spalinowym.

                                        Niech sie inni mecza.

                                        Pozdr.

                                        K.
                                        • kompletny_idiota Re: Andrzejmat, F111 i inni fachowcy, ratujcie! 25.08.05, 16:24
                                          > Przykro mi, ale to bzdura.
                                          > Dla kazdego z powyzszych punktow mamy stan rownowagi. a) niezaleznie od tego,
                                          > czy predkosc sie zmienia, mamy rownowage. b) zadajac odpowiednie opory rowniez
                                          > mamy rownowage.

                                          Niezupelnie tak, wedlug mnie rownowaga jest jak juz nic sie nie zmienia, a jak
                                          sie zmienia to mamy stan przejsciowy miedzy dwoma stanami rownowagi.

                                          > Nie ma zadnego przechodzenia z jednej charakterystyki na druga. Dla kazdego
                                          > stalego otwarcia masz JEDNA charakterystyke.

                                          Ale ja zmieniam stopien otwarcia przepustnicy. I to jest jedyna zmienna ktora
                                          ja zmieniam a wszystkim innym parametrom pozwalam sie ustalic samoczynnie. A Ty
                                          trzymasz staly stopien orwarcia przepustnicy i zmieniasz opory. Czyli
                                          powtarzasz to co producent zrobil na hamowni wiec nic dziwnego ze Twoje
                                          rezultaty zgadzaja sie ze swietym wykresem.

                                          Na razie dalej twierdze ze jak dodales gazu to po jakims czasie przyspieszanie
                                          sie skonczy i predkosc sie ustali bo wtedy osiagnieta jest maksymalna moc dla
                                          tych nowych warunkow rownowagi. Gdyby byla wieksza to bys dalej przyspieszal a
                                          gdyby byla mniejsza to jechalbys wolniej. Byc moze powinienem mowic "maksymalna
                                          moc w ukladzie silnik-samochod" a nie sam silnik ale to chyba to samo.
                                      • simr1979 Re: Moja ostatnia proba 25.08.05, 12:10
                                        kompletny_idiota napisał:

                                        > No to teraz intryguje mnie taka sytuacja: Jade na jedynce ta Alfa z gazem do
                                        > dechy, przekroczylem 6200 RPM i spadlem ponizej 240 KM. Teraz most sie zarwal
                                        i
                                        >
                                        > spadam, ze strachu trzymajac dalej noge na gazie do dechy. Czy obroty wzrosna
                                        i
                                        >
                                        > wraz z nimi moc?

                                        Będzisz dalej pop...ł po krzywej mocy dla pełnego otwarcia przepustnicy po jej
                                        zboczu opadającym oczywiście - teoretycznie do momentu kiedy moc spadnie tak
                                        bardzo aż zrówna się z oporami wewnetrznymi silnika i wciąż obracających się
                                        elementów układu napędowego, oczywiście w praktyce wcześniej albo silnik
                                        wyzionie ducha, albo zadziała regulator ograniczjący max.obroty.

                                        >
                                        > Pelna czy zewnetrzna krzywa mocy jest tu troche nie na miejscu. Mnie
                                        interesuja
                                        >
                                        > zjawiska towarzyszace przechodzeniu z jednej na druga charakterystyke przy
                                        > czesciowych otwarciach przepustnicy i punkt w ktorym ustala sie predkosc
                                        > samochodu (moc i obroty silnika)przy nowym polozeniu przepustnicy. Moze ktos
                                        > inny ma uwagi na ten temat? Bo Kierowiec i ja stoimy w impasie.

                                        Temat ciekawy, ale nie dotyczy przedmiotu sporu - na każdej nowej
                                        charakterystyce obowiązywac będą te same zasady. Natomiast stan w którym przy
                                        chwiejnej równowadze jednocześnie następuje przechodzenie na nową
                                        charakterystykę,lub raczej przechodzenie przez szereg nowych charakerystyk
                                        (czyli np.auto przyśpiesza a ty jednocześnie stopniowo wciskasz głebiej gaz)
                                        jest raczej trudny do opisania na krzywych mocy.
                                        pzdr :)
                              • simr1979 Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 25.08.05, 11:20
                                kompletny_idiota napisał:

                                >Jak moc przestaje rosnac to znaczy ze
                                > osiagnela maksimum (dla tego otwarcia przepustnicy).

                                I tu właśnie polełniasz błąd - moc może osiągnąć swoje maksimum (przy stałym
                                otwarciu przepustnicy) ZANIM ustali się równawaga moc/opory ruchu. W tymze
                                momencie maksymalnej mocy (na przykładzie najprzejrzystszego przypadku
                                przyspieszania pojazdu na płaskiej drodze) chwilową równowagę tworzy z jednej
                                strony owa moc maksymalna a z drugiej moc oporów aero, moc oprów toczenia oraz
                                MOC ZUŻYWANA NA PRZYŚPIESZANIE POJAZDU W DANYM MOMENCIE. Równowaga ustali się
                                chwilę dalej na wykresie mocy , już na zboczu opadającym - opory aero i
                                toczenia jeszcze wzrosną, moc rozporządzalna spadnie, nie starczy jej na dalsze
                                przyspieszanie i nastąpi ustalenie równowagi w punkcie predkości maksymalnej na
                                danym biegu i przy danym otwarciu przepustnicy. Jest to typowy przypadek dla
                                biegów I,II,III,czesto też IV - piątka (lub szóstka) zwykle jest nadbiegiem,na
                                którym prędkość maksymalna jest osiągana na zboczu wznoszacym wykresu
                                mocy,czyli PRZED osiągnięciem mocy maksymalnej.
                                Narysuj sobie dowolny wykres mocy i nałóż na niego dowolną krzywą oporów ruchu,
                                przecinającą sie z wykresem mocy NA PRAWO od maksimum mocy (obszer pomiędzy
                                krzywymi reprezentuje moc dostepną na przyśpieszanie pojazdu) - i wszystko
                                bedzie jasne!
                                pzdr :)
                                • kompletny_idiota Re: Ta intryga grubymi nicmi szyta 25.08.05, 16:44
                                  > >Jak moc przestaje rosnac to znaczy ze
                                  > > osiagnela maksimum (dla tego otwarcia przepustnicy).
                                  >
                                  > I tu właśnie polełniasz błąd -

                                  Popatrz na przyklad Niknejma. On osiaga predkosc maksymalna mniejsza niz
                                  wynikaloby to z mocy maksymalnej. Dlatego ze sam silnik na hamowni moze
                                  osiagnac moc maksymalna X przy jakichs tam obrotach, a w samochodzie ten silnik
                                  nie moze osiagnac tychze obrotow, wiec osiaga moc troche mniejsza. Niemniej
                                  jednak ta nieco mniejsza moc musimy dalej nazywac maksymalna. Wlasnie przy niej
                                  samochod przestaje juz przyspieszac, jedzie ze stala predkoscia. Caly spor
                                  obraca sie wokol tych dwoch pojec, maksymalnej mocy mozliwej do uzyskania w
                                  samochodzie i maksymalnej mocy z wykresu. Ja ta maksymalnie mozliwa do
                                  uzyskania moc rozpoznaje po fakcie ze samochod przestal przyspieszac, a
                                  Kierowiec bierze ja ze swietego wykresu. Poza tym- wszystko prawda.
                                  • kierowiec1 Niech sie inni mecza 25.08.05, 20:13
                                    kompletny_idiota napisał:

                                    >
                                    > Popatrz na przyklad Niknejma. On osiaga predkosc maksymalna mniejsza niz
                                    > wynikaloby to z mocy maksymalnej.

                                    Bzdura. Mylisz zupelnie pojecia.

                                    > Dlatego ze sam silnik na hamowni moze
                                    > osiagnac moc maksymalna X przy jakichs tam obrotach, a w samochodzie ten silnik
                                    >
                                    > nie moze osiagnac tychze obrotow, wiec osiaga moc troche mniejsza.

                                    W samochodzie moze osiagnac te obroty na nizszym biegu i ma na pelnym gazie i
                                    przy obrotach znamionowych dokladnie ta sama moc, jaka zostala zmierzona na
                                    hamowni i podana w wykresie.

                                    > Niemniej
                                    > jednak ta nieco mniejsza moc musimy dalej nazywac maksymalna.

                                    Bzdura.

                                    > Wlasnie przy niej
                                    > samochod przestaje juz przyspieszac, jedzie ze stala predkoscia. Caly spor
                                    > obraca sie wokol tych dwoch pojec, maksymalnej mocy mozliwej do uzyskania w
                                    > samochodzie i maksymalnej mocy z wykresu.

                                    Nie ma dwoch pojec. Obie wartosci sa identyczne.

                                    > Ja ta maksymalnie mozliwa do
                                    > uzyskania moc rozpoznaje po fakcie ze samochod przestal przyspieszac,

                                    Zmien bieg, a zobaczysz ze jak najbardziej mozesz przyspieszac.

                                    > Kierowiec bierze ja ze swietego wykresu.

                                    Ten wykres to rzeczywistosc.
                                    Gadki o nazywaniu punktu zrownania sil mmoca maksymalna to mrzonka.

                                    W powyzszym watku wykazales zupelna nieznajomosc pojec i zaleznisci, o ktorych
                                    byla mowa. Jak rowniez wykazales rezystencje na wiedze, ktora graniczy z
                                    impregnacja.

                                    Niech sie inni mecza. Z mojej strony ostateczny EOT

                                    Pozdr.

                                    K.
                                    • mobile5 Re: Niech sie inni mecza 25.08.05, 23:41
                                      kierowiec1 napisał:

                                      > kompletny_idiota napisał:
                                      >
                                      > >
                                      > > Popatrz na przyklad Niknejma. On osiaga predkosc maksymalna mniejsza niz
                                      > > wynikaloby to z mocy maksymalnej.
                                      >
                                      > Bzdura. Mylisz zupelnie pojecia.
                                      Dlaczego? Większość samochodów nie uzyskuje obrotów mocy max. na najwyższym
                                      biegu.
                                      >
                                      > > Dlatego ze sam silnik na hamowni moze
                                      > > osiagnac moc maksymalna X przy jakichs tam obrotach, a w samochodzie ten
                                      > silnik
                                      > >
                                      > > nie moze osiagnac tychze obrotow, wiec osiaga moc troche mniejsza.
                                      >
                                      > W samochodzie moze osiagnac te obroty na nizszym biegu i ma na pelnym gazie i
                                      > przy obrotach znamionowych dokladnie ta sama moc, jaka zostala zmierzona na
                                      > hamowni i podana w wykresie.
                                      >
                                      > > Niemniej
                                      > > jednak ta nieco mniejsza moc musimy dalej nazywac maksymalna.
                                      >
                                      > Bzdura.
                                      >
                                      > > Wlasnie przy niej
                                      > > samochod przestaje juz przyspieszac, jedzie ze stala predkoscia. Caly spo
                                      > r
                                      > > obraca sie wokol tych dwoch pojec, maksymalnej mocy mozliwej do uzyskania
                                      > w
                                      > > samochodzie i maksymalnej mocy z wykresu.
                                      >
                                      > Nie ma dwoch pojec. Obie wartosci sa identyczne.
                                      >
                                      > > Ja ta maksymalnie mozliwa do
                                      > > uzyskania moc rozpoznaje po fakcie ze samochod przestal przyspieszac,
                                      >
                                      > Zmien bieg, a zobaczysz ze jak najbardziej mozesz przyspieszac.
                                      W większości wypadków, nie dotyczy to sytuacji, gdy jedziemy na najwyższym
                                      biegu.
                                      > > Kierowiec bierze ja ze swietego wykresu.
                                      >
                                      > Ten wykres to rzeczywistosc.
                                      > Gadki o nazywaniu punktu zrownania sil mmoca maksymalna to mrzonka.
                                      >
                                      > W powyzszym watku wykazales zupelna nieznajomosc pojec i zaleznisci, o ktorych
                                      > byla mowa. Jak rowniez wykazales rezystencje na wiedze, ktora graniczy z
                                      > impregnacja.
                                      >
                                      > Niech sie inni mecza. Z mojej strony ostateczny EOT
                                      >
                                      > Pozdr.
                                      >
                                      > K.
        • klemens1 Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 14:18
          > Fakt, ze rajdowiec-legenda mimochodem wspomina, ze jezdzi czasem na czwartym
          > biegu z obrotami w okolicach 1500/min, musi byc dla coponiektorych wyznawcow
          > potwornej szkodliwosci jaichkolwiek obrotow ponizej punktu maksymalnego
          momentu
          > obrotowego duzym szokiem.

          Chyba raczej mało tych wyznawców, w każdym razie ja żadnego takiego nie znam.
          Jazda na obrotach poniżej maks. momentu obrotowego jest normalną jazdą -
          oczywiście do pewnych granic, ale granice te nie są w punkcie obrotów maks.
          momentu.
          Ja np. jeżdżę na V biegu 90 km/h i mam wtedy obroty niższe od obrotów momentu
          maks. ( przy 100 miałbym maks. moment).
          Kiedyś było nawet gorzej - jeździłem innym samochodem na V biegu 90 km/h, a
          żeby uzyskać na tym biegu obroty momentu maks. musiałbym mieć 140 km/h.
          • fazi_ze_sztazi Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 16:42
            klemens1 napisał:
            > Ja np. jeżdżę na V biegu 90 km/h i mam wtedy obroty niższe od obrotów momentu
            > maks. ( przy 100 miałbym maks. moment).
            > Kiedyś było nawet gorzej - jeździłem innym samochodem na V biegu 90 km/h, a
            > żeby uzyskać na tym biegu obroty momentu maks. musiałbym mieć 140 km/h.

            odnosisz sie do obrotow mom.max. przy calkowicie otwartej przepustnicy, czy
            moze znasz charakterystyke swojego silnika dla stanow posrednich (np. otwarcie
            przepustnicy 25%, 33%, 50% itp.) ?
            • pocieszne Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 17:26
              fazi_ze_sztazi napisała:

              > odnosisz sie do obrotow mom.max. przy calkowicie otwartej przepustnicy, czy
              > moze znasz charakterystyke swojego silnika dla stanow posrednich (np.
              > otwarcie przepustnicy 25%, 33%, 50% itp.) ?

              chyba przy czesciowych otwarciach przepustnicy max.moment tez wystepuje przy
              tych samych obrotach ,tylko charakterystyki leza "ponizej" charakterystyki bez
              dlawienia przepustnica ??
              • fazi_ze_sztazi Re: Gdzie ten szok? 17.08.05, 18:25
                pocieszne napisał:
                > chyba przy czesciowych otwarciach przepustnicy max.moment tez wystepuje przy
                > tych samych obrotach ,tylko charakterystyki leza "ponizej" charakterystyki
                bez
                > dlawienia przepustnica ??

                nie jestem fachowcem, ale tak sobie mysle ze nie da sie osiagnac np. 6000rpm
                jesli otwarcie przepustnicy jest czesciowe (powiedzmy 25%). wiec skoro pewien
                zakres predkosci obrotowych jest nieosiagalny, spodziewam sie ze wykres
                moment/moc przebiega inaczej.
                prosilbym kolege kierowiec1 o pomoc.
                dzieki
                pzdr.
                • kierowiec1 Spiesze 17.08.05, 19:55
                  fazi_ze_sztazi napisała:

                  > nie jestem fachowcem, ale tak sobie mysle ze nie da sie osiagnac np. 6000rpm
                  > jesli otwarcie przepustnicy jest czesciowe (powiedzmy 25%). wiec skoro pewien
                  > zakres predkosci obrotowych jest nieosiagalny, spodziewam sie ze wykres
                  > moment/moc przebiega inaczej.
                  > prosilbym kolege kierowiec1 o pomoc.

                  Spiesze w miare moich ograniczonych mozliwosci.

                  pocieszne napisal:
                  > chyba przy czesciowych otwarciach przepustnicy max.moment tez wystepuje przy
                  > tych samych obrotach ,tylko charakterystyki leza "ponizej" charakterystyki
                  > bez dlawienia przepustnica ??

                  Wykres w rzeczy samej przebiega inaczej. Wraz z przymykaniem przepustnicy krzywa
                  momentu nie tylko obniza sie, ale rowniez przesuwa sie w lewo (w kierunku
                  mniejszych obrotow).
                  Im mniejszy gaz, tym przy nizszych obrotach lezy maksymalny dostepny dla danej
                  pozycji przepustnicy moment obrotowy.

                  Ta wedrowka obrotow maksymalnego momentu w dol idzie az do praktycznie zupelnego
                  zamkniecia przepustnicy - przyklad wspomniany powyzej w pytaniu Andrzejamata.
                  Albowiem przy puszczonym pedale gazu szczyt momentu obrotowego lezy ponizej
                  obrotow biegu jalowego :-)

                  Wracajac do pytania o obroty przy np. 25 % otwarcia - nie wloze reki do ognia za
                  wartosc otwarcia przepustnicy konieczna do osiagniecia obrotow odciecia na
                  luzie, ale jestem przekonany, ze ow stopien jest bardzo niewielki :-)

                  Pozdr.

                  K.
                  • fazi_ze_sztazi Re: Spiesze 17.08.05, 20:27
                    CZYLI TWIERDZENIE ZE MAJAC 2000 RPM I JADAC 90 KM/H (OSTATNI BIEG) JEST PONIZEJ
                    OBROTOW WARTOSCI MOM. MAX JEST ZREGULY BLEDNYM ? I TAK NAPRAWDE TO NIGDY (POZA
                    MAX LUB BLISKIM MAX OTWARCIU PRZEPUSTNICY) NIE WIEMY GDZIE TEN MAX. MOM/MOC
                    JEST?
                    MAM RACJE?
                    PZDR.
                    • kierowiec1 Re: Spiesze 17.08.05, 20:47
                      fazi_ze_sztazi napisała:

                      > CZYLI TWIERDZENIE ZE MAJAC 2000 RPM I JADAC 90 KM/H (OSTATNI BIEG) JEST
                      > PONIZEJ OBROTOW WARTOSCI MOM. MAX JEST ZREGULY BLEDNYM ?

                      Prawdopodobienstwo blednosci takiego twierdzenia jest dosc wysokie (czyli
                      prawdopodobienstwo tego, ze masz racje, jest wysokie :-).

                      Istnieje co prawda wiele konstrukcji ze zmiennymi fazami rozrzadu, przelaczaniem
                      kanalow dolotowych i innymi bajerami, ktore znacznie utrudniaja przepowiednie
                      odnosnie przebiegu dlawionych charakterystyk i polozenia odpowiednich szczytow.

                      Ale IMHO to i tak jest praktycznie wszystko jedno, gdzie ten dlawiony szczyt
                      lezy. Jesli silnik uzna sie za przeciazony na danych obrotach i z danymi
                      oporami, z pewnoscia nie omieszka nam tego powiedziec. A jak silnik nam to
                      powie, to redukujemy i wszystko jest w pozadku.

                      > I TAK NAPRAWDE TO NIGDY (POZA
                      > MAX LUB BLISKIM MAX OTWARCIU PRZEPUSTNICY) NIE WIEMY GDZIE TEN MAX. MOM/MOC
                      > JEST MAM RACJE?

                      To sie zgadza zupelnie i na 100 %.

                      Pozdr.

                      K.
                    • f116 Pozwólcie, że się wtrącę 17.08.05, 21:12
                      fazi_ze_sztazi napisała:

                      > CZYLI TWIERDZENIE ZE MAJAC 2000 RPM I JADAC 90 KM/H (OSTATNI BIEG) JEST
                      PONIZEJ
                      >
                      > OBROTOW WARTOSCI MOM. MAX JEST ZREGULY BLEDNYM ? I TAK NAPRAWDE TO NIGDY
                      (POZA
                      > MAX LUB BLISKIM MAX OTWARCIU PRZEPUSTNICY) NIE WIEMY GDZIE TEN MAX. MOM/MOC
                      > JEST?
                      > MAM RACJE?
                      > PZDR.

                      Witam,
                      oczywiście, że masz rację: jadąc z USTALONĄ prędkością i 2000 obr/min, jedziesz
                      POWYŻEJ obrotów momentu maksymalnego dla potrzebnego do takiej jazdy otwarcia
                      przepustnicy. (Patrz wyjaśnienia Kierowieca dotyczące zachowania się
                      charakterystyk momentu w miarę zmian otwarcia przepustnicy) Tyle tylko, że
                      wtedy w samochodzie mającym katalogowo np. 150KM masz "pod nogą" (bez zmiany
                      biegu pedał dno) tych koni koło 50, a wykorzystujesz koło 20. Gdybyś dla tej
                      samej prędkości jechał na biegu, który zapewnił by obroty mocy maksymalnej, na
                      przykład 6000, to oczywiście wykorzystywał byś takie same 20 koni, ale 'pod
                      nogą" miałbyś ich te 150.
                      I tu jest pies pogrzebany. Dla spokojnej, normalnej, użytkowej jazdy,
                      oczywiście właściwe są te obroty 2000, a opowiadanie o niszczeniu silnika
                      należy włożyć miedzy bajki, w każdym razie, jeżeli chodzi o współczesny silnik,
                      wspóczene oleje - nie antyki.

                      Natomiast dla jazdy na odcinku specjalnym rajdu, gdzie ruchy pedałem gazu są
                      sygnałem sterującym pojazd, jak i ruchy kierownicą - oczywiście róznica między
                      możliwością zmian mocy w zakresie 0 do 150 w porównaniu do zmian 0 do 50 jest
                      chyba oczywista, prawda?

                      Zatem wybór zakresu wykorzystywanych obrotów zależy od sytuacji i nie poddaje
                      się dogmatom, ale musi być wynikiem odpowiedzi na pytanie: po co to robię? Aby
                      zająć dobre miejsce na odcinku specjalnym, czy aby dojechać do pracy? Albo
                      zasłużyć na uznanie teściowej za płynną i cichą jazdę? Albo zużyć mniej paliwa?

                      Pzdr.
                      F116
                      • andrzejmat Re: Pozwólcie, że się wtrącę 17.08.05, 21:16
                        Nic dodać, nic ująć, F116. Gratuluję rozwoju, niedawno byłeś w technikum, jak
                        studia? A sport? Pozdrowienia
                        A.
                      • kierowiec1 Wtracaj sie jak najczesciej 17.08.05, 21:25
                        Choc bym sie staral, to bym tego lepiej nie powiedzial.

                        Pozdr.

                        K.
                      • qaqos zupełnie się pogubiłem 17.08.05, 21:33
                        to prędkość obrotowa nie jest zależna właśnie od otwarcia przepustnicy
                        (zakładamy, że jedziemy stałą prędkością po poziomej powierzchni)? Bo inaczej
                        skąd te pytania o momenty maksymalne dla różnych stopni otwarcia przepustnicy?
                        poważnie nie wiem, nie każdy rodzi się z taka wiedzą objawioną ;-)
                        Pisanie o braku szkodliwości 2000 obr/min nie jest wg mnie niczym rewolucyjnym.
                        i tak pozostaje dużo miejsca do obrotów biegu jałowego (u mnie około 700).
                        • sierra7 Re: zupełnie się pogubiłem 17.08.05, 21:44
                          qaqos napisał:

                          > to prędkość obrotowa nie jest zależna właśnie od otwarcia przepustnicy
                          > (zakładamy, że jedziemy stałą prędkością po poziomej powierzchni)?


                          Kolego, masło maślane: dla stałej prędkości jazdy prędkośc obrotowa jest stała,
                          to oczywiste nawet dla mnie, dalekiej od wszelkiej objawionej wiedzy
                          technicznej gospodyni domowej...
                          S.
                        • kierowiec1 Re: zupełnie się pogubiłem 17.08.05, 22:06
                          qaqos napisał:

                          > to prędkość obrotowa nie jest zależna właśnie od otwarcia przepustnicy
                          > (zakładamy, że jedziemy stałą prędkością po poziomej powierzchni)?

                          Predkosc obrotowa (i proporcjonalna do niej i do aktualnego przelozenia predkosc
                          samochodu) ustala sie sama w punkcie, w ktorym opory jazdy zrownaja sie z sila
                          pociagowa kol. A sila pociagowa kol wynika z zadanego momentu obrotowego (czyli
                          stopien otwarcia przepustnicy razy dostepne dla aktualnych obrotow moment
                          obrotowy) i aktualengo przelozenia.

                          Jesli przy stalym otwarciu opory wzrosna (jedziesz nagle pod gore), predkosc
                          samochdu i predkosc obrotowa spadnie. Jesli przy stalym otwarciu opory sie
                          obniza (jedziesz z gory), predkosc samochdu i predkosc obrotowa sie zwiekszy,
                          mimo, ze nie naciskasz mocniej gazu.

                          Pozdr.

                          K.
                          • qaqos Re: zupełnie się pogubiłem 18.08.05, 17:34
                            dzięki wilekie za wytłumaczenie :-)
                            czyli, zakładając jazdę po równej powierzchni, 50 % otwarcie przepustnicy (w
                            normalnym języku to pewnie gaz do połowy ;-) ) na III biegu da zapewne inne
                            (wyższe) obroty niż na biegu V, a różnica ta będzie wynikała z różnic obciążeń
                            przenoszonych na silnik??
                          • qaqos Re: zupełnie się pogubiłem 18.08.05, 20:10
                            to jeszcze jedno
                            wykresy obroty - moment jakie znam wygladają mnie więcej tak (idąc od strony
                            niskich obrotów): ostro w górę do ~2500 rpm, potem w przybliżeniu plateau do
                            ~6000 rpm, a następnie ostro w dół. Teraz sie dowiaduję, że ten wykres jest
                            ważny dla maksymalnego otwarcia przepustnicy. czyli jeżeli jadę z muśniętym
                            gazem przy 2000 rpm lub nawet mniej, to mam jakieś szanse mimo wszystko znaleźć
                            się na owym plateau, które w tym przypadku (mniejszy dopływ powietrza do
                            cylindrów) jest przesunięte w stosunku do tego wzorcowego??
                            • kompletny_idiota Sprobuje wyjasnic obrazowo 22.08.05, 00:30
                              Powszechnie znane wykresy mocy i momentu w funkcji obrotow sa dla maksymalnego
                              stopnia otwarcia przepustnicy. A jak wygladaja one dla czesciowego otwarcia
                              przepustnicy? Wyobraz sobie ze ten pelny wykres narysowales na dnie wanny w ten
                              sposob ze poczatek ukladu wspolrzednych jest tam gdzie korek wanny. Dla coraz
                              mniejszego otwarcia przepustnicy osie i wartosci na osiach dalej sa tam gdzie
                              byly, ale sam wykres "splywa" w strone dziury. Moc i moment sa coraz mniejsze i
                              przy coraz nizszych obrotach.
                              Czyli jadac na musnietym gazie i dodajac gazu do dechy wszedlbys po jakims
                              czasie na najwyzsze "plateau", a dodajac gazu tylko do polowy wszedlbys tez
                              na "plateau" ale polozone nizej, i wszedlbys na nie predzej.
                              Zwroc uwage ze jak jedziesz na musnietym gazie to juz jestes na jakims tam
                              niziutkim "plateau". A dokladnie, jedziesz z moca co prawda mala, ale dla tego
                              niewielkiego stopnia otwarcia przepustnicy, maksymalna.
                              • etom Re: Sprobuje wyjasnic obrazowo 22.08.05, 03:42
                                kompletny_idiota napisał:

                                > Czyli jadac na musnietym gazie i dodajac gazu do dechy wszedlbys po jakims
                                > czasie na najwyzsze "plateau", a dodajac gazu tylko do polowy wszedlbys tez
                                > na "plateau" ale polozone nizej, i wszedlbys na nie predzej.

                                Mnie sie wydaje ,ze natychmiast przechodzi sie na "wyzsza" charakterystyke ,bo
                                to zalezy tylko od stopnia otwarcia przepustnicy (obciazenia moca) przy danych
                                obrotach.
                                Skad sie ma brac roznica w czasie przy przejsciu na odp."charakterystyke"
                                np. z 0.25 na 0.5 a z 0.5 na 1 otwarcia przepustnicy ?
                                • kompletny_idiota Re: Sprobuje wyjasnic obrazowo 22.08.05, 07:42
                                  Tak, na nowa charakterystyke przechodzisz natychmiast po dodaniu gazu, ale
                                  wchodzisz na nia w jej wczesniejszym punkcie. Z plateau na jednej
                                  charakterystyce przechodzisz na "przed-plateau" drugiej i musi uplynac czas
                                  zeby obroty silnika wzrosly do wyzszych obrotow nowego wyzszego plateau. Lubie
                                  to slowo!
    • vwmadison nareszcie.......... 18.08.05, 10:16
      ,...no nareszcie po czytaniu codziennie kilunastu wątków ( w większości
      durnych.) natrafiłem na ciekawa dyskusje :)
      A tak z mojego doświadczenia to ja dla spokojnej i nie ukrywam oszczednej jazdy
      utrzymuje obroty na poziomie 1800 i czasem ciut niżej :) a to dlatego,że mam
      droge równą lecz wertepiasą do pracy a przeciągac na niższym biegu by miec
      wyżse obroty chyba nie mam sensu . Ale jak trzeba to i poszalec tez
      można :) ...Jeśli w instrukcji jest napisane,że 5 gang można wrzucać juz przy
      60 km/h to czemu tego nie preferować. Zwłaszcza,że nie jeżdze sam a auto
      zbytnio nie obciążone....
      Pozdrowienia
      • vwmadison Re: nareszcie.......... 18.08.05, 10:17
        ,...no nareszcie po czytaniu codziennie kilunastu wątków ( w większości
        durnych.) natrafiłem na ciekawa dyskusje :)
        A tak z mojego doświadczenia to ja dla spokojnej i nie ukrywam oszczednej jazdy
        utrzymuje obroty na poziomie 1800 i czasem ciut niżej :) a to dlatego,że mam
        droge równą lecz wertepiasą do pracy a przeciągac na niższym biegu by miec
        wyżse obroty chyba nie mam sensu . Ale jak trzeba to i poszalec tez
        można :) ...Jeśli w instrukcji jest napisane,że 5 gang można wrzucać juz przy
        60 km/h to czemu tego nie preferować. Zwłaszcza,że jeżdze sam a auto
        zbytnio nie obciążone....
        Pozdrowienia
    • mess220 SKANDAL 22.08.05, 12:50
      Ta cala dyskusja to prowokacja i ogromna dyskryminacja pojazdow z silnikiem
      dizla.
      Posiadacze tych pojazdow napewno wpadli w zaklopotanie czytajac o stopniach
      otwarcia przepustnicy. Co ci biedni ludzie maja teraz zrobic skoro on nie maja
      w swoich silnikach przepustnicy ???

      :->
      • pocieszne Re: SKANDAL 22.08.05, 13:58
        mess220 napisał:

        > Ta cala dyskusja to prowokacja i ogromna dyskryminacja pojazdow z silnikiem
        > dizla.Posiadacze tych pojazdow napewno wpadli w zaklopotanie czytajac o
        > stopniach otwarcia przepustnicy. Co ci biedni ludzie maja teraz zrobic skoro
        > on nie maja w swoich silnikach przepustnicy ???

        wlasnie !!
        no i maja tylko jedno "plateau"
        nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie :-)
      • niknejm Re: SKANDAL 24.08.05, 13:42
        mess220 napisał:

        > Ta cala dyskusja to prowokacja i ogromna dyskryminacja pojazdow z silnikiem
        > dizla.
        > Posiadacze tych pojazdow napewno wpadli w zaklopotanie czytajac o stopniach
        > otwarcia przepustnicy. Co ci biedni ludzie maja teraz zrobic skoro on nie
        > maja w swoich silnikach przepustnicy ???

        U nich to samo zadanie spełnia dozowanie paliwa :-)
        A poza tym, są i benzynowce bez przepustnicy. BMW z systemem valvetronic na
        przykład.

        A kolegom powyżej bardzo dziękuję za wyczerpujące potraktowanie tematu :-))

        Pzdr
        Niknejm
    • chris62 Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 22.08.05, 12:56
      > Walter Röhrl, absolutna legenda rajdowa, jezdzi swoim Porsche przy predkosci
      > 50 km/h na czwartym biegu.
      phi..
      tyle to mój Scenic ciągnie na 5-tym biegu (150 obr./min) i jeszcze potrafi
      przyspieszyć :)
      A zapomniałbym - benzynowy nie diesel jakby ktoś nie wiedział.
    • osab Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 23.08.05, 00:38
      Nie będą się wdawał w dyskusję o wykresach mocy, momentu, itp. bo się
      zwyczajnie słabo na tym znam. Ale na logikę, skoro producenci najlepszych
      samochodów jak R-R, Maybach, duże Mercedesy, BMW czy Jaguary ustawiają skrzynie
      (automaty oczywiście) tak, że mozna sobie pykać na najwyższym biegu 40-50 km/h
      przy niewiele ponad 1000 obrotach/min to same niskie obroty nie mogą być
      szkodliwe. W tych samochodach 2000 obr to już jest co najmniej 100 km/h. Jak
      ktoś ma taki samochód i preferuje spokojny styl jazdy (a sporo jest takich) to
      większość czasu spędza w przedziale 1000 - 2000 obr. Nie słyszałem żeby te
      samochody miały jakieś problemy z trwałościa silników. Jakby to było szkodliwe
      to program "Sport" nazwaliby "Drive" i tyle.
      • qwert789 Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 23.08.05, 15:35
        2000 RPM to jest raczej minimum 130 km/h.
      • niknejm Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 24.08.05, 13:44
        Zapominasz, że duży silnik = duży moment obrotowy (także przy niskich
        obrotach). To co nie jest problemem dla silnika V8 4.0, mogłoby 'zabić' silnik
        2.0 R4 pracujący w takich samych warunkach.

        Pzdr
        Niknejm
    • wyciorw Re: Szok dla wyznafcow obrotow momentu... 26.08.05, 14:59
      Jezdze fordem escortem 1,8TD
      Po mieście generalnie poruszam się na niskich obrotach w zakresie 1700-2500 obr/min.
      I tak np.:
      1 bieg - tylko ruszanie,
      2 bieg - do około 20 km/h
      3 do około 40-50 km/h
      4 bieg do około 60-70 km/h
      5 bieg od 60-70 wzyż
      Przy takiej jeździe spalanie (latem - auto mam jakieś 4 miesiące) wychodzi około6,5-7 l na 100 km.
      Może macie jakieś doświadczenia/spostrzeżenia/wiedzę na temat optymalnych zakrsów obrotów (prędkości na poszczególnych biegach) tak aby dla tego turbo diesla osiągnąć najlepsze wyniki jeśli chodzi o małe spalanie, jednocześnie nie narażając silnika na zbyt duże zużycie??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka