Dodaj do ulubionych

Precz z zimówkami

09.11.05, 17:05
Drugi sezon jeżdżę na całorocznych i jest super. W garażu mam więcej luzu i
nie muszę tłuc się po serwisach. Cała Ameryka jeździ na całorocznych.
Obserwuj wątek
    • don.croce Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:07
      inspector napisał:

      > Drugi sezon jeżdżę na całorocznych i jest super. W garażu mam więcej luzu i
      > nie muszę tłuc się po serwisach. Cała Ameryka jeździ na całorocznych.

      W Ameryce jest pelno murzynow, a w Polsce nie.
      • inspector Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:10
        > W Ameryce jest pelno murzynow, a w Polsce nie.
        Właśnie w USA najwięcej murzynów jeździ na zimówkach, w Polsce biali murzyni
        • gniewko_syn_ryba Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 19:44
          inspektorze (Clouseau ?... ) - jeśli CAŁA Ameryka, to Murzyni też !!! Więc
          zdecyduj się...
    • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:22
      Ty chyba nigdy po sniegu nie jechales. I wcale cala Ameryka mie jezdzi na
      calorocznych.
      • edek40 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:47
        Zakladam, ze nigdy nie jezdziles na uniwersalnych? Albo jezdziles, ale koledzy powiedzieli, ze to obciach, bo uniwersalne to sa dla zwyklych kierowcow, a nie wyczynowcow takich ja ty.
        • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:55
          Prawie kazde auto sprzedawane w Am. Pln. ma uniwersalne opony. I nie jestem
          wyczynowcem wcale. Widze 2 powody dla ktorych ludzie nie uznaja opon zimowych:
          nigdy ich nie probowali albo (i) jezdza jak 'cioty' w zimie wiec to dla nich
          nie ma znaczenia. Zobacz na czym sie jezdzi w Norwegii, Szwecji, Finlandii itd.
          (tylko nie mow o Polsce bo tam zimy prawie nie ma).
          • edek40 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:05
            Ja nie neguje walorow zimowek i sam zmieniam opony. Stopniowo jednak zaczynam sie zastanawiac, czy w naszych szerokosciach sa one niezbedne. Jak zaczynalem jezdzic to opony to byly opony i juz (oczywiscie jak akurat rzucili do motozbytu). Potem zaczely dochodzic wiesci o rozroznianiu opon. Wtedy mialem na samochodzie good yeary, ktore dzis nazywaja sie debica navigator. Nie wymienialem wiec opon. Kolejny samochod mial debice vivo. Tez uniwersalne, choc wtedy ich tak nie nazywano. Nadal to byly opony. Mialy moze tylko okreslenie, ze pochodza z tzw. nizszej polki. Potem kupilem opony letnie i przy pierwszym sniegu dowiedzialem sie, ze musze kupic zimowki. Wtedy pierwsza ruina bylo kupienie tych letnich, a po dwoch miesiacach zrujnowaly mnie zimowki. Kupilem i jezdzilem. Moja kobieta kupila dosc szybkie auto na navigatorach. Naprawdze swietnie sie jezdzilo. Teraz mamy jeden samochod i dwa koplety opon. Zachodze jednak w glowe, dlaczego dalem sie omamic marketingowcom.

            To, co wytestowalem osobiscie, znalazlo poniekad potwierdzenie w testach - opony uniwersalne wcale nie sa takie najgorsze, a w pewnych testach lepsze od opon sezonowych. Nastepne opony beda uniwersalne. Szczegolnie, ze w naszych szerokosciach okresy przejsciowe sa zabojcze dla zimowek, ktore nie lubia wysokich temperatur. Na uniwersalnych przejechalem okolo 80 kkm. Na dwa komplety sezonowych wystarcza mi tez na tyle (mniej wiecej). To znaczy, ze przeplacilem.
            • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:24
              Moje wrazenia sa wrecz przeciwne. Wg mnie jest ogromna roznica i w lecie i w
              zimie. Oryginalnie na aucie mialem bodajze Michelin HGT4 (?) standartowe
              wyposazenie w tych latach. Po 3 czy 4 sezonach kupilem Pirelli 7000 Super Sport
              (fakt ze z felgami i 45)i to bylo niebo a ziemia (szczegolnie podczas deszczu).
              Oczywiscie musialem kupic nowe zimowe opony (Ultra Grip Ice), ktore jeszcze mam
              (to bedzie 4 zima, a wlasciwie 4.5) i mysle ze jeszcze na nich dojezdze do
              wiosny. Auto sie zupelnie inaczej trzyma szosy, ruszanie nawet na lodzie - nie
              ma problemu, nie rozumiem jak mozna nie widziec roznicy??? Co do aspektu
              finansowego to jest to samo, nowe zimowe opony maja np. silicon, dzieki ktoremu
              zurzycie w warunkach suchych jest d. mniejsze. A wspolczynnik bezp. rosnie,
              mialem juz ze dwie syt. gdzie opony (raz letnie i raz zimowe) definitywnie
              uratowaly mnie przed wypadkiem (oba nie z mojej winy).
              • emes-nju Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 19:48
                Piszesz o oponach drogich/bardzo drogich. Kup tanie, czyli takie na jakie stac WIEKSZOSC Polakow i dokonaj porownania. Moje doswiadczenia sa takie jak Edka. Wiecej - moje obecne zimowki (tanie - uwierzylem, ze KAZDE zimowki sa dostatecznie dobre i lepsze od uniwersalnych; nie podwazam tezy, ze sa lepsze od letnich) sa ZDECYDOWANIE gorsze na sniegu niz Navigatory, na ktorych jezdzilem piec lat.

                Koncza mi sie letnie (tez wyczyn - jedyna ich przewaga nad Navigatorami to poziom halasu, na wodzie sa kompletnie do d... i na zakretach i w czasie hamowania), a zimowki po tym sezonie tez zasila smietnik. Na wiosne kupuje sprawdzone, dobre uniwersalne i mam w d... wulkanizatorow, kolejki, o zaoszczedzonej kasie nie wspomne, bo mnie zasmieja (w Polsce oszczedzac nie wolno!). W naszych warunkach kliamtycznych zdecydowana wiekszosc jazdy odbywa sie w warunkach wiosno-jesieni. Jazd po sniegu mialem zeszlej zimy moze jakies 2-3 godziny (nie udalo sie na nanrty wyjechac :-( ), a lata zwykle sa chlodniejsze i bardziej wilgotne niz tegoroczne. Dla ulatwienia dodam, ze na Navigatorach jezdzilem rowniez w bardzo trudnych warunkach - w zimie, w gorach.
            • lukasz_j Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 09:04
              > pon. Kolejny samochod mial debice vivo. Tez uniwersalne, choc wtedy ich tak nie
              > nazywano. Nadal to byly opony. Mialy moze tylko okreslenie, ze pochodza z tzw.
              Vivo nazywasz uniwersalnymi? Przecież te opony na mokrym wcale nie mają przyczepności nie wspominając już o śniegu.
              • edek40 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 09:42
                A pamietasz slawne kartoflaki D-124? Ja pamietam. Vivo to ekstraklasa. Coz kiedys inaczej troche sie jezdzilo. Nie bylo ABS, poduszek, a jesli chcialo sie przezyc, to trzeba bylo naprawde dostosowywac predkosc do warunkow. Vivo spelnialo podstawowe funkcje. I z cala pewnoscia nie zachowywalo sie na sniegu, jak opona letnia. Ponadto opisywany okres to poczatek lat 90tych. Wtedy zimowki dopiero zaczynaly sie pojawiac w Polsce.
          • radomir996 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:18
            > (tylko nie mow o Polsce bo tam zimy prawie nie ma).

            To po co w Polsce kupowac zimowki?
            • histe Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:22
              a moze wystarczy odrobina logicznego myślenia i rozsądku...jak ktos cały rok
              jezdzi wyłacznie po mieście albo w jego okolicach i to w Polsce zachodnio
              środkowej to moze może sie obejść bez wiekszych stresów bez zimówek....tego
              samego nie polecam chocby osoboj jezdzacym zimą po całej Polsce a już na pewno
              w terenie górzystym, ale o tym tamtejsi mieszjkańcy dobrze juz wiedzą
            • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:29
              Co do Polski to sie zgadzam, tylko jakis baran napisal ze w Ameryce nie jezdza
              na zimowkach.
              Pzdr
              • radomir996 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:33
                jackk3 napisał:

                > Co do Polski to sie zgadzam, tylko jakis baran napisal ze w Ameryce nie
                jezdza
                > na zimowkach.
                > Pzdr

                Tam gdzie ja bylem nie jezdzili.
                • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:35
                  Ameryka to d. kontynent, nie sadzisz???
                  • radomir996 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:41
                    jackk3 napisał:

                    > Ameryka to d. kontynent, nie sadzisz???

                    Stwierdzam fakt, tam gdzie ja bylem w USA nie widzialem ani jednego auta na
                    zimowkach.
                    • lotnik78 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 20:35
                      pewnie w Kalifornii
                      • radomir996 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 23:25
                        > pewnie w Kalifornii

                        Miedzy innymi.
    • typson Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 17:31
      a cala afryka jezdzi na zimowkach z kolcami
    • robert888 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:40
      Taaa, pokazują nam was czasem w telewizorze. Spadnie troche śniegu w jakimś
      czikagowie i wszyscy stoją wpoprzek autostrad. Ale jak dumnie stoją. Ci co sie
      przewracają to pewnie na zimówkach byli.
      • jackk3 Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 18:56
        No widze ze d. znasz Ameryke i tutejszy klimat.
        • androx Re: Precz z zimówkami 09.11.05, 23:17
          Dla sceptyków do poczytania, chociaż nie wierzę w zmianę ich nastawienia.

          www.autofirmowe.mojeauto.pl/cms/?id=1639&_libsetp=2&_libsetid=18
          • emes-nju Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 10:25
            W tym, zupelnie niereklamowym, tekscie opisywane sa walory drogich opon zimowych. NIKT nie neguje, ze sa dobre! Ja natomiast podwazam teze, ze tanie zimowki (czyli wybor zdecydowanej wiekszosci Polakow!) sa lepsze od dobrych uniwersalnych. Nie sa! Zdecydowanie!

            A uniwersalne w miescie (nawet duze opady sniegu nie zalegaja na jezdniach czyli zgadza sie to z tekstem artykulu o krainach o malych opadach sniegu) sa jak najbardziej ok. Na sniegu tez sobie radza - trzeba tylko zachowac wieksza ostroznosc. Moze to byc nawet jak najbardziej przydatne. "Obuty" w uniwersalne ma nieco mniejsza sklonnosc do szarzowania w trudnych warunkach niz wierzacy w zimowki za 500 zl szt.

            A najwiekszy ubaw mialem ZAWSZE jak w drodze do Zakopanego stawalem w korku bo samochody nie mogly w czasie opadow sniegu podjechac pod oblodzone gorki. Mieli zimowki wiec nie mieli lancuchow (bo po co - wydali kilka tys. na opony zimowe :-P ). Ja na Navigatorach jechalem rowno z obutymi w zimowki (nie zauwazylem, zebym nie mogl podjechac pod cos, pod co podjechal ktos na zimowkach - to tez kwestia techniki), a jak WSZYSCY stawali, wyciagalem lancuchy, zakladalem i jechalem dalej. Czasem po skruszonym przeze mnie lodzie jechalo cos, co wpadlo na ten pomysl - na zimowkach (?).
      • edek40 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 10:31
        Bo calkiem tam sporo aut z tylnym napedem. To chyba jakas choroba wierzyc, ze na super zimowkach na sniegu czy lodzie mozna jezdzic tak jak latem na suchym asfalcie. Jednak niektorzy wierza lub nie zadaja sobie trudu pomyslec.
        • jackk3 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 16:35
          Wiekszosc samochodow (osobowych) to przednie napedy. I zapewniam cie ze na
          zimowych (dobrej) klasy oponach mozna calkiem dobrze jezdic nawet w trudnych
          warunkach drogowych (a te akurat d. znam).
          Pzdr
    • lotnik78 Re: Precz z zimówkami 10.11.05, 20:29
      a ja zawsze zakładam zimówki i mam dość takich pajaców jak ty bo muszę za nimi
      jechać powoli albo stac w korku bo pajac na letnich nie może ruszyć pod górkę
      albo na skrzyżowaniu. Spróbuj raz przejechać się na zimówkach to zobaczysz
      różnicę
      • msz1 Re: Precz z zimówkami 11.11.05, 17:04
        Nawet tanie zimówki (ja mam Debice Frigo) bardzo dobrze spisują sie na sniegu i
        blocie posniegowym, lepiej niz uniwersala np: Continental.
        • bolo737 Re: Precz z zimówkami 11.11.05, 17:58
          msz1 napisał:

          > Nawet tanie zimówki (ja mam Debice Frigo) bardzo dobrze spisują sie na
          >sniegu .i blocie posniegowym, lepiej niz uniwersala np: Continental.

          a to ciekawe - comtinental chyba nie robi uniwersalnych opon...
        • supermirafiori zalezy od błota 11.11.05, 18:18
          nieprawda.
          nie do końca . zależy od błota :D

          i od temperatury nie silnika lecz powietrza <azotu>

          opony uniwersalne pracują do minus 14*C i mają tak uformowany bieżnik by
          śnieg.błoto pośniegowe itp. nie stanowiły problemu .

          niektórym w polsce wydaje się że jeżdżą po Alpach Austriackich.

          kupujcie zimóweczki kupuj cie ciela.
          • mobile5 Re: zalezy od błota 11.11.05, 19:00
            Jeżdżę 30tys. rocznie. Letnie+zimowe po 4latach, czy 2 komplety uniwersalnych,
            cenowo wyjdzie na to samo. Wolę dwa komplety specjalizowanych niż ułomne do
            wszystkiego.
            • androx Re: zalezy od błota 12.11.05, 01:02
              mobile5 napisał:

              > Jeżdżę 30tys. rocznie. Letnie+zimowe po 4latach, czy 2 komplety uniwersalnych,
              > cenowo wyjdzie na to samo. Wolę dwa komplety specjalizowanych niż ułomne do
              > wszystkiego.

              To samo ja pisałem i nadal podtrzymuję !
              Suma summarum cena wyjdzie ta sama a uniwersale są gorsze od letnich i zimowych.
    • pocalujta_wujta Nieststy cala ameryka jest glupia 12.11.05, 07:00
      To jest tajemnica poliszynela ze amarykanscy kierowecy w wiekszosci sa kiepscy i
      glupi... co obseruje na codzien.

      Teksty jakie padaja na temat roznych opon przywodza mi na mysl albo dzieciaka
      albo debila. Az wstyd ze jezdzac tak duzo tak malo wiedza na temat drogi
      przyczpnosci.

      A tobie oczywiscie nie pasowalo to ze zajmowaly miejsce w garazu a nie to ze
      lepsza miales przyczepnosc.

      Ja kupilem jedne z trzech najlepiej ocenianych opon jesli nie na swiecie to w
      USA... przez faktycznie jezdzacych kierowcow. Roznica jest ogromna midzy trzema
      klasami opon.... jesli wezmioe sie te naprawde dobre.
      Zajrzyj tutaj:
      www.tirerack.com
      testy przeprowadzj na lodzie. na ile mozesz liczyc na lodzie (np. na hali do
      hokeja) na jakiekolwiek opony? Ano to poczytaj.

      (Dunlop WinterSport M3)
    • inspector Re: Precz z zimówkami 12.11.05, 12:14
      Ja w 80 % jeżdżę po W-wie i allseasons mi wystarczy. W góry przeważnie lecę.
      Czasami jeżdżę Sprinterem na uniwersalach i mijam wszystkie super fury za 300tys
      z trackcontrol itp. Raz na 100 trafi się kierowca, który umie jeździć po śniegu
      i się nie boi. Bo wiekszość jedzie 40km/h z nosem przyklejonym do szyby, bo nie
      umieją po prostu jeździć. Ci sami z kolei w lato zap... slalomem 150-160 po
      trasie siekierkowskiej i czują się bezpieczniej niż w zimę po ubitym sniegu 80
      km/h- zupełnie tego nie rozumiem, ale to już temat na inny wątek.
    • hondziarz na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 12:52
      bo nie za bardzo cię rozumiem. Nie pozwalasz innym jeździć na zimówkach, bo
      ciebie na nie nie stać. I co dalej ma być?
      Jeżeli ktoś jeździ wyłącznie po mieście, odśnieżanych trasach to opony zimowe
      rzeczywiście są zbędne. bo zimowa opona świetnie się zachowuje na śniegu, ale
      ma duże problemy z odprowadzaniem wody i w deszcz jazda na niej nie jest
      ekstra.
      Jeżeli jednak ktoś mieszka poza miastem, w górach, musi przedzierać się przez
      nieodśnieżone drogi, to powinien jeździć na zimówkach.
      • inspector Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 15:48
        Ty szukasz na siłę argumentów za, bo długo oszczędzałeś na upragnione zimówki.

        Stać mnie na zimówki, ale przedewszytkim cenię czas i wygodę. Nie lubię pętać
        się po serwisach. Jak zauwazyłem spora część kierowców niema drugiego kompletu
        felg co już jest kompletną paranoją.

        • supermirafiori Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 16:04
          ja dosiadam tylno napędowca i cały rok mam buty całoroczne :D
          wyłącznie po wawie - jeżeli miałbym wyjechać w góry samochodem to bym kupił
          zimówki a jak alpy to łańcuchy...
          ale cenię wypoczynek i luz wieć jeśli miałbym jechać samochodem na zimowy urlop
          to wolę pojechać albo Autokarem lub pociągiem - koszty
        • hondziarz Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 16:23
          o jakim czasie i pętaniu się po serwisach ty mówisz? Dokładnie godzinę temu
          zmieniałem opony letnie na zimowe. Wszystko, razem z wyważaniem zajęło 10
          minut. Niewysoka cena za życie prawda?
          • inspector Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 17:12
            Zaplanować i zarezerwować czas. Załadować koła (strasznie ch.. czynność).
            Dojazd. Ryzyko, że bedziesz czekać. Jak słyszę: "Proszę Pana, proszę poczekać 15
            minut, albo przyjechać za pół godzinki" to mnie szlag trafia. Mam czekac jak ten
            ch.. na weselu, czy jechać coś załatwić ?- beznadzieja.
            Potem wrócic do domu, wywalic koła, bo przeciez nie będę jeździc z pełnym kufrem
            + 1 szt na siedzeniu po mieście. I ty twierdzisz, że można to wszystko obskoczyć
            w 10 minut ?

            Są tacy co lubią się pętać po serwisach, pochwalić sie przed Panem Mechanikiem
            swoją wiedzą na temat zalet używania zimówek, napić się darmowej lurowatej kawki
            z automatu itd. Rutynowe wizyty związane z przeglądem, czy z jakąś awarią już są
            dla mnie wystarczającą torturą.
            • hondziarz Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 17:38
              o czym ty człowieku pieprzysz? Ty kiedyś zmieniałes opony w cywilizowanym
              warsztacie? Żadnych kół ja za sobą nie wożą. Płacę 50 zł za przechowania i jak
              przyjadę, wcześniej się umówię, to już na mnie czekają. W żadnych kolejkach nie
              stoję, umawiam się na konkretny dzień i godzinę. To tyle.
              • leo.g Re: na czym polega twój problem koleś? 12.11.05, 20:09
                Jazda na uniwersalnych po drogach pozamiejskich lub krajowych oznaczonych
                numerem dwu lub trzy cyfrowym w zimie to rosyjska ruletka.Przejechałem w sumie
                ok 600tys km więc trochę widziałem na drogach. Ci którzy twierdzą że nie ma
                różnicy między zimówkami a uniwersalnymi chyba nie najlepiej się czują.
              • inspector Re: na czym polega twój problem koleś? 17.11.05, 13:28
                tiny.pl/x7xv
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka