ASO - Dobre? Zle?

30.01.06, 11:07
Ok, przenosze watek tutaj. Moze inaczej sie spytam, dlaczego w PL kazde ASO
wg forumowiczow jest zle? Poza granicami PL jakos malo kto, a prawie nikt nie
narzeka na ASO. Ja znam kilka przypadkow narzekan, nawet w USA, ale to sa
przypadki, bo mimo ze to samo ASO to jeden jest nie zadowolony a drugi jest
zadowolony.

Moze cos nie tak jest z tymi co do tego ASO jada???
    • edek40 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 11:12
      Wlasnie w USA kilka lat temu firmy produkujace samochody, w trosce o swoich klientow, przeprowadzily badania. Z pewnym zdziwieniem odkryli, ze sredni stan techniczny samochodow serwisowanych poza ich ASO byl lepszy niz tych z autoryzowanych. Praktyczni amerykanie zaraz zaczeli zastanawiac sie dlaczego. I wyszlo im, ze ASO znaja doskonale naprawiane produkty. Dzialaja wiec zabojczymi schematami. Np. jezeli stuka prawe przednie kolo nalezy wymienic zarowke w tylnej lampie. Bo tak ma 90% samochodow. A w 10% urywa sie kolo... Specjalistyczne warsztaty, nie dosc, ze musza konkurowac z renomowanymi ASO, to jeszcze maja duzo bardziej wymieszany material do nabywania schematow. Wiec musza wiecej myslec. A takie myslenie polaczone z prawdziwa fachowoscia to jest to.
      • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 11:14
        No juz jakas odpowiedz.

        Ja dodam od siebie, ze znam przypadki zlego ASO u Volvo i u Hondy, ale to sa
        doslownie przypadki.
        • lucynder Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:02
          ASO zgodnie z prawem niczym nie różni się od warsztatu niezrzeszonego wszystkie
          warsztaty udzielają na wykonaną usługę takiej samej gwarancji. Są warsztaty
          zrzeszone w ogólnopolskich sieciach które udzielaja gwarancji na całą Polskę a
          także na Europę. Spróbuj wymienić jakąś część w jednym ASO a potem jedz do
          drugiego aby ci poprawili. Zawsze odeślą cię do tej firmy która robiła to
          pierwsza, chyba że usterka jest znana w całej sieci i cichaczem naprawiana aby
          użytkownicy się nie dowiedzieli. Spróbuj wymienić błotnik i zarządaj na niego
          gwarancji fabrycznej, a potem jedz do innego serwisu na np. odpryski lakieru.
          Jezeli ci to zrobią to tylko z powodu że nie będą pewni czy takiego auta nie
          sprzedali.
    • emes-nju Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:08
      Po kolei. W kazdym razie mniej wiecej, bo nie mam przed nosem faktur.

      Escort do przebiegu 60 tys. serwisowany byl w ASO. Przeglad, kasa i odjazd (w karcie auta bylo napisane, ze ZAWSZE chce zuzyte czesci). Po przedostatnim (45 tys.) przegladzie stwierdzilem, ze cos stuka w przodzie. Pojechalem do ASO. Auto przyjeli, a po 3-4 godzinach kazali przyjechac po odbior. Czekal na mnie czysciutki samochod, faktura na ponad 600 zl i nadal stukajace zawieszenie. W czasie kolejnej wizyty (dwa dni pozniej) wymieniono gumki stabilizatora - grosze (cos kolo 120 zl), ale tez nie pomoglo :-( Przed trzecia wizyta postanowilem, ze nie wyjde dopoki nie zlokalizuja stukow. Po ponad godzinie pod podnosnikiem (na moj tekst, ze nie wiem co stuka, moze tylna klapa, mechanik sie obrazil) dalem sobie spokoj i pojechalem pracowac na zaplacenie za nauke magikow od samochodow. Na koniec dnia telefon - znalezli! Klocki hamulcowe i tarcze dojechane byly do takiego stopnia, ze klocek, po wysunieciu sie z zacisku, napierd... o tarcze (dobrze, ze kolo sie nie zakleszczylo!). Dzialo sie to na przeciagu dwoch tygodni od wyjazdu z PRZEGLADU W ASO! Z pytaniem po co wymienili polowe zawieszenia i dlaczego zuzytych czesci nie mam w aucie (nie dopilnowalem bo mialem bardzo duzo pracy - takie roztrzepanie poparte ZAUFANIEM) poszedlam do kierownika. Oni tych czesci tez nie mieli, ale w trakcie dwugodzinnych negocjacji ustalilismy, ze blad to ludzka rzecz. Ja mam w aucie troche nowych bebechow (kierownik mi tlumaczyl, ze i tak niedlugo trzeba by je wymienic - hm... ale ja nie zlecalem napraw na zapas), ASO zdejmuje mi polowe ich ceny i robocizne. Ok. Bylem wkurzony, ale ASO zalatwilo sprawe jak trzeba.

      Przy okazji wreszcie rzetelnego przejrzenia samochodu (chyba trafilem na liste klientow awanturujacych sie :-P ) wyszlo, ze trzeba robic tez tylne hamulce (na przegladzie nie zauwazyli...). Drogo wyszlo wiec, za zgoda mechanikow, zostawilismy sprawe do kolejnego przegladu. Przed przegladem moja luba zerwala oslone termiczna wydechu. Ok. - na przegladzie sie zrobi. Otoz nie! Mechanicy przekonali mnie (zadziwiajaco zgodnie - nieomal odmawiali uslugi!), ze ta oslona jest zbedna! Co najwyzej w aucie bedzie troche cieplej. No i cacy - ze tez mnie nie tknelo!!! Robie przeglad (ok. 800 zl), tylne hamulce (co najmniej drugie tyle), a mechanicy uwazaja, ze MUSZE zaoszczedzic 100 zl na oslone.... "Zaoszczedzilem" ufajac mechanikom. Pol roku pozniej na debowo stanal hamulec reczny. Auto na lawete i do ASO - tym razem z reklamacja. Co ciekawe byla to pierwsza usterka tego auta - stuki z przodu byly efektem niedbalosci przy przegladzie, kiedy to mechanicy nie zauwazyli katastrofalnego stanu przednich hamulcow! Reklamacja odrzucona bo... nie ma oslony termicznej wydechu, ktora ma oslaniac rowniez linki! I udowodnij im cos! Kolejne ponad 1200 zl w bloto! Nawet argument, ze reczny nie blokowal sie i nie sprawial zadnych klopotow, a potem stanal na debowo (zablokowana linke na ogol da sie odblokowac na tyle, ze da sie na wlasnych kolach dojechac do warsztatu - szczegolnie jezeli dzieje sie to po raz pierwszy i usterka sie nie poglebila) nie zadzialal. Na swoj uzytek wiem, ze hamulec stanal bo ktos cos spierd... przy montazu hamulcow! Kolo nawet nie drgnelo! To, ze przy naprawie pognieciony zostal blotnik zauwazylem dopiero po umyciu auta (tym razem ASO mi go nie umylo). Udowodnij, ze nie ja stuknalem tak magicznie, ze blotnik jest wygiety na zewnatrz...

      KONIEC z ASO! Nastepny przeglad w niezaleznym warsztacie. Wymiana oleju byla dla mnie nieco zawstydzajaca. Mechanik z przekasem sie zapytal czy jest sens wymianiac olej przy 75 tys. km skoro dotychczas sie tego nie robilo. Fakt - z miski ciurkala gesta smola! Niedawno stwierdzilem brak filtra przeciwpylkowego. A na jakiejs fakturze mam, ze za niego zaplacilem. Najprawdopodobniej skutkiem tej KRADZIEZY bylo zatacie sie dmuchawy.

      To w duzym skrocie. Podkreslam jeszcze raz - w czasie korzystnaia z uslug ASO WSZYSTKIE usterki byly wynikiem ich dzialania! W aucie nie psulo sie nic, z wyjatkiem tego, do czego magicy przylozylki lapki (lub nie przylozyli - vide stukajace przednie hamulce).

      Nie bede przytaczal opowiesci moich znajomych...
      • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:14
        Nie chce mi sie wierzyc ze dales sie tak zrobic bez zadnej awantury np do
        Centrali firmy. Cos tu nie gra...
        • edek40 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:20
          Tak sie tylko wtrace. Jezeli masz dosc czasu, sil, samozaparcia to idz sobie "na ostre". Jezeli jestes czlowiekiem pracy to sobie odpuszczasz. Inny przyklad, ale tez z podworka forda. Sadze, ze to nie zasada tylko przypadek, ze chodzi nawet o te sama marke auta. Otoz w pewnych rocznikach kombi escorta nastepowalo pekniecie nadwozia za tylnymi drzwiami. Znajomemu pekl. Wiedzial, ze ford wyprodukowal nawet reperaturke, wiec w te pedy do forda. A tu figa z makiem. Pracownik pyta sie czy przeglady blacharskie byly. Moj znajomy powiada, ze byly. Pracownik dopatrzyl sie, ze jeden z pierwszych byl spozniony o ponad miesiac i odmowil naprawy. Dodam, ze usterka nastapila w aucie piecioletnim. Sprawa dotarla do rzecznika praw konsumenta. I tam moj znajomy dowiedzial sie, ze sprawa jest trudna i oni nie maja czasu na zajmowanie sie takimi...
          • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:31
            A wlasnie, czemu ludzie w PL nie wykupuja Pomocy Prawnej do swojego
            ubezpieczenia. To nie jest drogie, ale sluzy wlasnie takim przypadkom. Ja np
            mam swoje za kwote 15 euro/rok. Nie znam nikogo kto by nie mial tego u mnie.
            Jak cos nie tak z ASO, czy jakis wypadek, to sie mowi: Tu jest moj prawnik, tu
            jest moja polisa. Dziekuje. Do widzenia.

            Co do twojej sprawy. Spoznienie o miesiac nie dyskwalifikuje chyba no nie?
            Facet cham byl a ty sie dales zastraszyc. O swoje trzeba walczyc.
            • edek40 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:40
              Po pierwsze to byl moj kolega. Po drugie zastraszyc sie nie dal. Nie znalazl w naszym raju nikogo, kto chcialby go reprezentowac. Prawnicy wymagaja oplaty z gory. Jezeli sprawa jest trudna, wymagaja duzo. Ewentualne odszkodowania w Polsce sa rozsmieszajace. Ot, taki kraj, takie wybory, tacy wyborcy...
              • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:43
                Ale chyba jest cos takiego teraz przy ubezpieczeniu jak wykupienie obslugi
                prawnej przy ewentualnych problemach??? Musi byc, a moze malo osob o tym wie?
                • edek40 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:48
                  Nigdy nie slyszalem o ubezpieczeniu tego typu. Za to moja firma wykupila sobie obsluge prawna. Oj, bardzo drogo mnie to kosztowalo. Firma prawnicza, wobec hermetycznoscii i praktycznej bezkarnosci srodowiska, brala kase z gory i nie robila nic.
                  • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:55
                    Bardzo popularne. Np ja mam wykupione via moj ubezpieczyciel. Kosztuje to
                    dokladnie 22.43 Euro/rok. Jak cos sie stanie z autem, czy to z mojej winy, czy
                    nie z mojej, czy np jak mam problem z samochodem-dilerem (jak ASO cos spieprzy)
                    to daje namiar im i sie tym zajmuja.
                • marcinc3 bo zyjemy w gownianym kraju 30.01.06, 12:55
                  u nas jest ochrona prawna np D A S ale to tylko pic potrafia tylko pisac pisma
                  a jak firma potrzyma swoje stanowisko to D A S wysyla do nas pismo ze ze
                  wzgledu na nie rokowanie szans sukcesu musi zawisic dzialania . sady taz sa do
                  dupy w wiekszosci uniewiniaja winnych i czesto skazuja niewinnych ale
                  naszczescie sa bandyci i kodeks honorowy i sedzia tez nie moze czuc sie
                  bezkarny
        • emes-nju Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:38
          Ano nie gra. Za bardzo zaufalem, ze ASO znaczy cos wiecej niz Absolutne Skubanie Ofiary. Nie mialem np. na pismie, ze auto z przegladu wychodzi bez usterek. W ewentualnym sadzie byloby moje slowo, ze nikt mi nie powiedzial i slowa calej ekipy ASO przekonywujacych, ze oni mnie nie chcieli wypuscic bez przednich hamulcow, ale ja im ucieklem, zeby im potem robic klopoty :-P

          A tylne hamulce? Uwierzylem, ze mechanik wie lepiej. Wiedzial... Tylko, ze nie mialem tego na pismie! Wyobrazasz sobie bitwe w sadzie i moje zeznanie, ze mechanik nie chcial zalozyc oslony? Bo oslona z cala pewnoscia zaslania linki. Tylko, ze ja wiem czym rozni sie blokada kola z powodu linki i z powodu przemieszczenia sie czegos pod bebnem. Wiem np., ze dziwgnia hamulca z cala pewnoscia zwalniala linke i usterka byla pod bebnem - wlazilem pod samochod. Ale udowodnij to... Obawiam sie, ze koszty adwokatow, ekspertyz (mam linki - lekko chodza) bylyby wyzsze niz poniesione koszta. Do tego sprawa ciagnelaby sie latami. Odpuscilem i skonczylem przygode z ASO do tego stopnia, ze NIE kupie w najblizszym czasie nowego auta. Zeby nie byc zmuszonym do korzystania a ASO.

          Na koniec - nie wyobrazam sobie jak mozna udowodnic, ze w ASO nie wymieniali oleju czy zabrali filtr przeciwpylkowy. Nie zlapalem ich na tym bo nie robilem prywatnego przegladu po wyjechaniu z warsztatu (!). Wszystko wyszlo po dluzszym czasie. To sa fachowcy od sciemy - przeciez skoro nie umieja i nie chca naprawiac aut, to musza przynajmniej byc mistrzami swiata w kryciu sobie d...
      • kali.gulla Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:21
        Zgodnie z teraźniejszą modą klient nie jest wpuszczany w ASO na teren warsztatu.

        Ale jest szybka.
        Widok z szybki: panowie podnoszą na podnośniku samochód, wykręcają korek spustu
        oleju i znikają. Po pół godzinie przychodzi facet z konewką, zakręca korek,
        spuszcza samochód w dół, zalewa świeży (?) olej, trzaska klapą i idzie.
        Mija kolejne pół godziny, przychodzi gostek w czystrzych łachach i wyprowadza
        samochód na parking.
        Faktura za przegląd:
        wymiana oleju, wymiana filtrów, sprawdzenie i czyszczenie świec, badanie
        testerem układu zapłonowego, przegląd i sprawdzenie chamulców, regulacja
        ręcznego, badanie składu spalin, itp, itd.

        I dziwisz się, że ASO mają złą opinię?
        • kali.gulla Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:30
          Jeszcze jedno:
          rozrusznik nie zazębiał, tylko wył.
          Samochód na pych i do ASO.
          Diagnoza? Bendiks, trza wymienić. Ale nie ma. To będą wymieniać rozrusznik
          kompletny. Razem z 5 stówek trzeba będzie wybulić.
          Diękuję, samochód na pych i na parking przed blok.
          Godzinka pracy, wyczyszczenie i przesmarowanie ośki bendiksu, bo się jakieś
          syfy na niej rozsmarowały.
          Koszt ? zero złotych
          U "Pana Henia" pewnie by to kosztowało z 50 dych.
          J jak tu jechać do ASO?
          Te kretyny nie znają takiego pojęcia jak "szukanie usterki". Na wszystko mają
          gotową receptę "wymiana". A jak nie trafią to wymieniają do skutku (albo i nie).
          A to, że klient słono przepłaca to tylko ich zysk.
        • iberia29 nie w kazdym ASO jest szybka ;-(, n/t 30.01.06, 12:30
    • typson Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:25
      ASO - NISSAN - jedyne dobre, ktore znalazlem to Jaworski Gajewski na
      Oczapowskiego w w-wie. Maja znizki na czesci i robocizne dla starych aut.
      Staraja sie naprawiac a nie wymieniac. Gdy mialem jeszcze stara Primere z
      przyjemnoscia do nich jezdzilem. Polecam.

      ASO BMW Bavariamotors - dawny Smorawinski. Mam tam znajomych wiec zawsze
      traktuja mnie elegancko. Poziom techniczny bdb. Poziom obslugi klienta - bywalo
      lepiej ale dramatu nie ma.

      ASO Audi - rowinski&wajd. w piasecznie. Jest OK, trzymaja sie ustalonych cen,
      wszystko na czas. Nie naciagaja an dodatkowe koszty. Ze dwa razy przyjechalem na
      jakies naprawy, ktorych nie potrafili zrobic (wymiana tylnej szyby w cabrio i
      kodowanie zamkow). Szyby nie zrobili, bo byl potrzebny jakis super przyrzad,
      ktorego zadne ASO w LP nie mialo. Zamkow nie zakodowali, bo mialem uszkodzone
      bebenki (proba wlamania) i okazalo sie, ze koduje sie kluczykiem. W obu
      przypadkach autu poswiecili ponad godzine i nic nie placilem. Niby tak powinno
      byc ale sami wiecie, ze czesto jest inaczej.

      • emes-nju Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:44
        typson napisał:

        > ASO - NISSAN - jedyne dobre, ktore znalazlem to Jaworski Gajewski na
        > Oczapowskiego w w-wie. Maja znizki na czesci i robocizne dla starych aut.
        > Staraja sie naprawiac a nie wymieniac. Gdy mialem jeszcze stara Primere z
        > przyjemnoscia do nich jezdzilem. Polecam.


        W ten sam sposob postepowano z moim starenkim Hyundaiem. Naprawy w ASO byly tansze niz w niezaleznych bo wymieniali czesci tylko faktycznie wymagajace wymiany.

        A w Fordzie tak nie bylo. Bo auto nowe i nie trzeba bylo sie starac o zlapanie klienta?
    • sven_b Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 12:51
      W ASO każą sobie placic za niepotrzebnie wymienione czesci. Tego nie akceptuje.
    • waskes29 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 13:04
      Moj przyklad to gdziez z 12 lat temu Audi coupe 2.3 20V nie chcialo zapalic-
      silnik nietypowy na tamte czasy pomyslalem jade do servisu .Podlaczyli pod
      komputer pierwsza diagnoza -padl komputer sterujacy koszt 3.5tys zl !!! na
      tamte czasy to ogromna suma.Zabralem samochod bo nie bylo mnie stac na
      naprawe (za ustalenie usterki 250zl) i szukalem uzywanego komputera.Przypadek
      sprawil ze kumpel ktory zakladal alarmy (mial wtedy 17-18lat) tak
      posprawdzal wszystko jeszcze raz i okazuje sie uszkodzony aparat zaplonowy .
      Polecial czujnik Halla(chybatak sie to pisze) wyjelismy drugi z jakiegos
      starego golfa i samochod zapalal .Przy okazji okazalo sie ze w srvisie
      uszkodzili palec rozdzielacza teoretycznie niewymienny w tym silniku bo
      przyklejony na stale -na szczecie udalo sie go usunac i wkleilem inny
      pasujacy od innego modelu.
      Pozniej juz jako wlasciciel sklepu wspolpracowalem z kilkoma ASO m.in Forda
      (oj co tam sie dzialo!),Opla (banda oszustow), Nissana i Mitsubishi (tez
      ciekawe przypadki w tym ostatnim zlecilem wymiane oleju w skrzyni biegow i
      silniku w Eclipse , dalem im 4l banke syntetyku do silnika i 3 pojedyncze
      litry do skrzyni biegow -pomylili oleje i do skrzyni wlali olej silnikowy ,
      dobrze ze sie chociaz przyznali do bledu a za olej zaplacili .Tak to jest gdzie
      glowny mechanik ma 25lat a pomocnicy to chyba uczniowie na praktykach.
    • kali.gulla Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 13:10
      DO TOMI 22
      W poprzednim wątku twierdziłeś, że ty i twoich kilku znajomych jesteście
      zadowolenia z usług ASO.
      Też mam kilku zadowolonych znajomych. Jadą na przegląd, płacą, posiedzą na
      kanapie, wypiją kawkę za friko i się cieszą że mają sprawny samochód.
      Tyle, że oni na samochodach się nie wyznają, wiedzą jak tym kierować, ale jak
      maskę otworzyć to już niekoniecznie.
      A z moich doświadczeń wynika, że ASO na takich jeleni tylko czychają (pewnie
      nie wszystkie ale na pewno spora część).
      Jeżeli ty i twoi znajomi należycie do tej grupy to faktycznie możecie być
      zadowoleni z uslug ASO.
      Bo "U Pana Henia" ani kanapy, ani kawy.
      Tyle, że Panu Henowi zależy żeby klient był zadowolony z roboty, bo jak raz
      spieprzy to nikt do niego nie przyjedzie, a ASO olewa, bo i tak jest ta "grupa
      spijająca kawę" więc z głodu nie zdechną.
      I tyle.


      Kali Gula
      • tomi_22 Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 13:21
        W moim miescie/kraju nie znam nikogo kto by serwisowal auto gdzies indziej niz
        ASO. Po prostu nie ma innego wyboru. Sa moze 3/4 warszaty lapiace "jeleni" z
        autostrady. Roznica miedzy nimi a ASO w kosztach naprawy jest taka:

        ASO - godzina pracy = 55Euro
        Inny warsztat godzina pracy = 50Euro

        Dalej, jak mam sobie zdiagnozowac sam auto, jak wszystko jest tak zabudowane ze
        nie widac czy cos cieknie czy nie, od dolu nie ma moziwosci sprawdzenia, bo tez
        jest zabudowane... Dalej, jak mam sie podpiac pod ECU i go odczytac? i w ogole
        zrozumiec?
        • lucynder Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 13:57
          tomi_22 napisał:

          > W moim miescie/kraju nie znam nikogo kto by serwisowal auto gdzies indziej
          niz
          > ASO. Po prostu nie ma innego wyboru. Sa moze 3/4 warszaty lapiace "jeleni" z
          > autostrady. Roznica miedzy nimi a ASO w kosztach naprawy jest taka:
          >
          > ASO - godzina pracy = 55Euro
          > Inny warsztat godzina pracy = 50Euro
          >
          > Dalej, jak mam sobie zdiagnozowac sam auto, jak wszystko jest tak zabudowane
          ze
          >
          > nie widac czy cos cieknie czy nie, od dolu nie ma moziwosci sprawdzenia, bo
          tez
          >
          > jest zabudowane... Dalej, jak mam sie podpiac pod ECU i go odczytac? i w
          ogole
          > zrozumiec?

          I tu masz rację w twoim kraju jest inaczej, bo znacznie łatwiej tam u ciebie
          można uzyskac autoryzację i warsztaty konkurują ze sobą. U nas jest totalna
          blokada rynku a standarty serwisowe obowiązujące w Polsce są dużo wyższe niż w
          większości krajów europejskich. Dlatego ASO musi brać dużo więcej i co najmniej
          trochę kombinować, aby wogóle istniało. Ilość serwisów jest sztucznie
          ograniczana przez to są tylko duże "kombinaty" w których klient jest tylko
          małym trybikiem. A czy mu się podoba czy nie i tak "musi do nas przyjechać" bo
          jak nie to....
        • emes-nju Re: ASO - Dobre? Zle? 30.01.06, 14:04
          tomi_22 napisał:

          > ASO - godzina pracy = 55Euro


          Godzina pracy przecietnego Polaka ok. 2-4 Euro. Gdzina pracy polskiego ASO - j.w. To co sie dziwic, ze jak juz serwisowi uda sie zlapac jelenia, to go rznie? W koncu nie maja za duzo klientow. A ze klient jest skazany na ASO w czasie gwarancji, to...


          > Inny warsztat godzina pracy = 50Euro


          Inny warsztat w Polsce - najwyzej polowa tego. Za to ZROBIENIE przegladu!
          • tomi_22 A teraz powiem wam cos SMIESZNEGO 30.01.06, 14:13
            Po tym jak wam napisalem ile kosztuje gdz pracy w ASO u mnie, to powiem wam ze
            znam osoby, ktore jezdza ode mnie do ASO marki w PL i robia tam przeglad,
            lacznie z zakupem/skladowaniem opon (zima/lato).

            Dobre co nie?
            • emes-nju To nie jest smieszne 09.03.06, 16:50
              tomi_22 napisał:

              > Po tym jak wam napisalem ile kosztuje gdz pracy w ASO u mnie, to powiem wam
              > ze znam osoby, ktore jezdza ode mnie do ASO marki w PL i robia tam przeglad,
              > lacznie z zakupem/skladowaniem opon (zima/lato).
              >
              > Dobre co nie?


              Dopoki robi sie w ASO przeglad, trudno natknac sie na klopoty. Poza tym obywatel normalnego kraju ma wybor. Moze pojechac do tanszej Polski albo zrobic przeglad u siebie. Jezeli w Polsce "zapomna" mu wymienic olej czy "zapomna" zainstalowac filtr przeciwpylkowy (nie zapomniawszy o umieszczeniu tych pozycji na fakturze), to pojedzie do siebie. Wiedza o tym wlasciciele warsztatow i byc moze nie "zapominaja" wykonac pewnych czynnosci w autach z zagranicznymi rejestracjami. A w autach z polska rejestracja moga sobie na to pozwolic bo przecietny Polak nie ma wyboru. MUSI stolowac sie w ASO w okresie gwarancji (bo nie ma w Polsce szans na wyegzekwowanie naprawy gwarancyjnej jezeli WSZYSTKIE przeglady nie byly robione w ASO - to chyba nie jest do konca zgodne z prawem UE...?), chocby mialo to oznaczac bardziej psucie niz naprawe :-/

              Dobre nie?

              PS Tekst o oleju i filtrze, to efekt osobistych doswiadczen z okresu kiedy naiwnie wierzylem, ze w ASO jest drogo, ale solidnie, fachowo i rzetelnie.
    • gogggo Re: ASO - Dobre? Zle? 31.01.06, 10:18
      Odnosnie odpowiedzi Waskesa.W każdej firmie trafiają się "ludzie-meteory".W
      codziennej pracy czują się żle,niewiele potrafią,nierzadko kradną- potem nikną
      tak samo szybko jak się pojawili.Cuda jakie potem opowiadają można porównać do
      opowieści z wojska.Jedyne co pozytywne to fakt,że JUŻ NIE PRACUJĄ.
      Trochę to przypomina dialog z filmu "Jak rozpętałem 2wojnę..".Stary wiarus
      legionista Kiedros pyta:A co ty Franek robiłeś w Warszawie? Dolas odpowiada;HHO
      HOOOOOOOO, ja toHO HOOO a tak naprawdę różnie bywało,przeważnie nosiło się
      cegły u murarza.
    • dejv667 Re: ASO - Dobre? Zle? 09.03.06, 16:09
      witam
      ...i od razu przepraszam za brak polskich znakow.
      pozwole sobie wtracic kilka slow na temat serwisow ASO i warsztatow
      niezaleznych na terenie Niemiec.

      z racji wybranego zawodu mam okazje poznawac od strony pracowanika warsztatu
      jak wyglada serwis gwarancyjny i pogwarancyjny w Niemczech.

      moje doswiadczenia opisze na podstawie doswiadczen z warsztatow, ktore znam,
      wiec niekoniecznie musi sie sprawdzac zawsze ;)

      otoz mialem przyjemnosc pracowac w warsztacie niezaleznym. glownie zajmowalismy
      sie naprawami blacharskimi (jedynie blacharka-nie malowalismy), naprawami
      mechanicznymi (wszelkiego rodzaju wymiany paskow, filtrow, rzeczy
      ekspolatacyjnych jak wachacze, elementy zawsieszenia itp), naprawami
      silnikow... ogolnie wszystkim na co pozwalaly nam warunki i wiedza szefa
      (papiery mistrzowskie z mechaniki i blacharki).

      dlaczego ludzie przychodzili do nas? odpowiedz jest prosta.
      kiedy konczy sie gwarancja wszystko zaczyna kosztowac kupe kasy...

      naprawialismy samochody powypadkowe. czesc poprzez wymiane elemntow, czesc
      poprzez naprawe elemtow uszkodzonych (o ile bylo to mozliwe)-ASO jedynie
      wymienia elementy.

      jesli klientowi rozszczelnil sie wydech i dalo sie go pospawac to spawalismy-
      wymienialismy go jedynie jesli spawanie nie bylo mozliwe lub istanialo ryzyko,
      ze spawanie pomoze jedynie na krotka mete.

      bylismy odpowiedzialni za samochody, ktore robilismy. fuszerki nie dalo sie
      odstawic bo jesli np zapewnialismy, ze w zawieszeniu przestanie stukac to
      przestawalo i nie bylo mozliwosci aby znow zaczelo po tygodniu...

      uzgadnialismy z klientem wszystkie koszty-jesli pojawial sie nowy problem i np
      okazywalo sie, ze nalezy wymienic cos jeszcze (rosly koszty) to wymiana byla
      dokonywana jedynie za zgoda klienta.

      wymiana rozrzadu paska rozrzadu bez wymiany rolek? odpada bo jesli rozrzad
      strzeli to my poniesiemy koszty. klient placi-klient wymaga. a klient ktorego
      wymagania sie spelnilo zawsze wraca a dodatkowo poleca nas innym.
      jesli oczekiwania klienta byly spelnione na wyrost (np w kazdym samochodzie
      jaki wjezdza na warsztat sprawdza sie olej, swiatla, uzupelnia plyn w
      spryskiwaczach itp) to taki klient robi reklame lepsza niz najwieksze szyldy
      (swoja droga-mielismy smiesznie maly-wrecz symboliczny- szyld).

      jesli w trakcie prac samochod zostal uszkodzony naprawialismy na nasz koszt.
      ze niby glupta? ze niby przez to tracilismy czesc zyskow? bo spotkalem sie z
      taka opinia... otoz wystarczy jasno powiedziec pracownikom, ze lepiej aby
      pracowali wolniej ale uwazniej. wystarczy im powiedziec, ze stroj roboczy bez
      metalowych elemntow to podstawa... ze ze pokrowce na fotelach w samochodzie
      klienta to podstawa... ze mycie rak przed KAZDYM wejsciem do samochodu klienta
      to rzecz absolutnie konieczna. niby sa to pierdolki ale jako pracownik
      przerabialem to na sobie i z pewnoscia da sie tak pracowac ;)

      niby sa to rzeczy drobne, wydawac by sie moglo oczywiste, ale gdybysmy o nich
      zapomnieli towykonczylaby nas konkurencja. klient zadowolony wroci zawsze-
      chocby aby sprawdzic co roku samochod.

      dzieki takim rzeczom nie narzekalismy na brak klienteli-wrecz przeciwnie.
      dlaczego w Polsce tak czesto jest inaczej? to proste-brak odpowiedniej
      konkurencji i mozliwosc "fuszerki" bez duzego ryzyka. w koncu jak klient
      udowodni, ze ma racje? na policje pojdzie? do sadu poda? a kto sie tym zajmowal
      bedzie? co z tego, ze miesiac po "wymiane" rozrzadu strzeli mu pasek czy
      rozleci sie napinacz? pewnie wadliwy byl...
      a dlaczego w czesto w ASO wylaza kwiatki? bo ludzie nie potrafia
      powiedziec: "nie, tego nie uzgadnialismy", "nie, to z pewnoscia bylo sprawne"
      lub poprostu: "prosze wybaczyc-panowie zloza mi moj samochod do kupy na starych
      czesciach a ja pojade gdzie indziej. a do tego panowie zloza ten samochod
      szybko a ja sobie popatrze. nastepnie na bazie tego w jakim tempie panowie
      skladali policzymy ile czasu zajelo panom rozlozenie i na bazie tego obliczymy
      koszty robocizny."

      pozdrawiam wszystkich
      szczegolnie klientow, ktorzy potrafia docenic prace mechanika i mechanikow,
      ktorzy przez swoja uczciwosc i fachowosc wyrabiaja nam dobra opinie.
      dawid
Inne wątki na temat:
Pełna wersja