trumwal
01.03.06, 05:01
"Przechodzi Franz koło domu Helmuta i widzi, że ten coś kombinuje przy swoim
samochodzie. Co robisz - pyta Franz? Naprawiam sobie samochód - odpowiada
Helmut. Na to oburzony Franz - jak to ty sobie naprawiasz sam samochód? To co
będzie robił Joachim, który ma warsztat samochodowy?!".
Taką anegdotkę o naszych zachodnich sąsiadach słyszałem wielokrotnie w latach
osiemdziesiątych z ust znajomych moich rodziców. Wszyscy zaśmiewali się
radośnie, a mnie jakoś to nie bawiło. I nie bawi po dziś dzień. Niestety,
pomimo licznych zalet i atutów takich jak wysoka średnia inteligencji, liczne
talenty, odwaga, fantazja, pracowitość i ambicja, Polacy mają jedna wielką
wadę, a mianowicie całkowity, totalny i absolutny brak solidarności w stosunku
do swoich rodaków. Powszechnie wiadomo, że Polacy potrafią w tym względzie
stanąć na wysokości zadania tylko w chwilach ciężkich prób, jak wojny i inne
kataklizmy. A to stanowczo za mało. Pomimo lansowanego w dzisiejszym Świecie
indywidualizmu, nie sposób zapewnić pomyślność żadnej społeczności czy narodu
bez odpowiednio wykształconego poziomu poczucia solidaryzmu. Nie jesteśmy
solidarni będąc u siebie w kraju, co można zaobserwować w zachowaniu
przeciętnego Polaka, którego trudno jest namówić do preferowania polskich
towarów. Ale też trudno się dziwić, skoro idący z góry przykład nie jest
lepszy. Za czasów rządów pani premier Hanny Suchockiej ważyły się losy
sprzedaży za granicę naszych Sokołów (helikopterów cenionych w Świecie).
Jednocześnie nasz rząd również nosił się z zakupem tego typu maszyn przed
wizytą Jana Pawła II. Mając jednak do wybory Sokoła i porównywalny ale droższy
i niepolski helikopter Bell, rząd wybrał - oczywiście Bella. Podobne zjawiska
poza naszym wesołym krajem po prostu nie mają prawa mieć miejsca. Poza
granicami kraju również nie jest dobrze i każdy kto wyjeżdża za granicę wie,
że winien strzec się przede wszystkim rodaków. Tymczasem narody żyjące na
znacznie wyższej stopie życiowej, mają zgoła odmienne zwyczaje. Anegdota o
Niemcach nie jest wzięta z księżyca. Tajemnicą poliszynela jest to, że u
naszych zachodnich sąsiadów w bardzo złym tonie jest dokonywanie zakupu innych
niż niemieckie samochodów. Nawet jeżeli krajowe są tej samej klasy ale
droższe. Francuskie firmy działające w Polsce bazują na komponentach
sprowadzanych ze swojego kraju, pomimo tego, że praktycznie zawsze są one
wyraźnie droższe i proces ich sprowadzenia jest bardziej uciążliwy i
czasochłonny. Japończycy za ujmę poczytują sobie pracę w obcych firmach
działających w Japonii, nawet jeżeli cieszą się one świetną renomą na Świecie.
Jest to po prostu dyshonor dla całej rodziny.
Dla nas te wszystkie przykłady są tak dziwne jakby pochodziły z innej planety.
I jest to nasz problem. Bowiem takie właśnie zwyczaje pozwalają wyżej
wymienionym narodom rosnąć w siłę i utrzymywać swoją wysoką pozycję w Świecie.
Kupuj Polskie Dajesz Polakowi Prace
Zalozmy iz kupujesz lody krajowej produkcji. Twoje pieniadze wedruja zatem do
rodzimego producenta lodow, ktorego kondycja finansowa poprawia sie (dzieki
pieniadzom od ciebie). Lepsza kondycja finansowa tegoz zakladu powoduje iz
moze on np. inwestowac, podniesc place pracownikom (czyli np. tobie), zyskuje
takze okoliczne rolnictwo ktore np. dostarczalo owoce do produkcji lodow.
Zaklad rozwijajac sie moze takze np. powiekszyc liczbe pracownikow
zmniejszajac bezrobocie. Wreszcie pracownicy zakladu zarabiajac wiecej maja
wiecej pieniedzy na kupno polskich towarow.I caly obieg pieniadza zatacza
wielkie kolo.
Zalozmy jednak iz wybierasz lody zagraniczne. Twoje pieniadze wedruja wiec nie
do rodzimych zakladow lecz gdzies zagranice pomagajac tamtym ludziom w sposob
opisany powyzej. Natomiast co dzieje sie z krajowym producentem lodow ? Jego
kondycja finansowa podupada, zmniejszaja sie zamowienia, moze zaczac brakowac
pieniedzy na np. wyplaty.
Gdy popyt na lody krajowe spada jeszcze bardziej zaklad moze zaczac zwalniac
pracownikow. Pracownicy ci zasilaja grupe ludzi bezrobotnych, ktora stanowi
znaczne obciazenie dla panstwa (czyli takze i dla ciebie).Pogarsza sie takze
sytuacja okolicznych rolnikow ktorzy maja problemy ze sprzedaniem
wyprodukowanych przez siebie owocow.
Dlaczego Polacy robia odwrotnie?