Gość: marba
IP: 213.76.11.*
17.12.02, 16:04
Sobota 14 grudnia około 19:30, wjeżdżam na obwodnice Radzymina od strony
Warszawy. Dla jasności dodam że jeszcze nie ma tam kolein. Lewym pasem jedzie
sobie niebieski fiat uno, ja za nim zbliżam się powoli, jestem już blisko,
nie ma wątpliwości że w ciemności nie można, nie zauważyć w lusterku moich
swiateł. Dużo tu sie trąbi, na tym forum, o chamstwie, wariactwie i w ogóle
więc zwalniam i czekam, ok gosć nie zaskoczył, sam też jestem już ponad trzy
godziny w drodze i zmęczenie zaczyna dawać znać o sobie, zaraz załapie i
zjedzie na prawo, mamy tak około 90 km/h. Po dłuższej chwili migam dwa razy
lewym kierunkiem. Nic. No to cyk długimi. Nic. Trace cierpliwość, długie i
klakson non stop, a gość w uno ostro po hamulcach, ledwo wyhamowałem.
Ale go ten chamisko z tyłu zdenerwował i pewnie przestraszył, biednego
palanta w uno jadącego z przepisową prędkością lewym pasem. Podejrzewam że
nie zrobil tego nawet złośliwie, po prostu wyrwałem ćwoka z letargu i
przestrazszony kopnoł w hamulec. Biedak codziennie na tej trasie musi się
zmagać z takimi wariatami jak ja.
W końcu wyprzedziłem go z prawej i aż się prosiło żeby go przyblokować, na
pewno mam lepsze hamulce niż ten uniak, ale co mi tam, jeszcze mi starczyło
nerwów, tym razem.