Gość: pioTTr
IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl
12.11.01, 12:55
Wczoraj (niedziela) rano mialem jechac z Kolbaskowa do Gdyni (przez Koszalin).
Trasy nie znam, bo zwykle jezdze przez Walcz i Chojnice. Warunki wrecz idealne,
zadnego ruchu, dobra widocznosc, zadnych opadow. Miejscami jedynie troche
szronu lub wilgoci na drodze. No i ja troche zmeczony, po zaledwie dwoch
godzinach snu, ale w dobrej formie, po mocnej kawie i dobrym sniadaniu.
Postanowilem zrobic sobie wyscig z czasem. Na przejsciu granicznym wyzerowalem
licznik i wszystkie dane w komputerze. Rozpoczelem ostro. 180-210 kmh gdzie sie
tylko dalo, ograniczenia predkosci przekraczalem o max. 15-20 kmh, nie
wyprzedzalem na zakazach. Czyli z glowa na karku ale z gazem do dechy gdzie sie
da.
Do Koszalina szlo bombowo. 166,3 km w 1:24 h (Vsr 117 kmh). W samym miescie
spokojniej, 40-70 kmh, pare razy czerwone swiatlo. Za Koszalinem znowu szpula.
Poczatek Slupska, z komputera spisalem: 235,1 km, 2:08 h, Vsr 109 kmh. Pare
kilometrow za Slupskiem na lesnych łukach z cywilego passata stojacego na
poboczu wybiegl mundurowy....
Pocmokal troche na moje auto, ile ciagnie, ile pali, kosztuje i oczywiscie
zaprosil mnie z dokumentami do siebie i pokazal radar. 133 kmh (dozwolone 90),
cale szczescie, ze nie wiecej. Zadnej dyskusji. Ja okazalem pokore i skruche
ale nic to nie dalo. Na szczescie konto punktowe mam czyste. Stanelo na 8 pkt.
i 300 kredytowego. Jeszcze dwie takie wpadki w ciagu roku i ide na
egzamin....tylko nie to !!!
Nie pozostalo mi nic innego, jak moja wyscigowa fantazje trzymac mocno na wodzy
i reszte trasy potraktowac rekreacyjnie. Do Gdyni dojechalem jak emeryt. 340,5
km w 3:22, Vsr 100 kmh. W sumie i tak niezly osiag ale moglo byc duzo lepiej.
Humor poprawil mi sie dopiero w domu bo zonka czekala z dobrym obiadem. Jak tam
droga kochanie??. Ok, normalnie. Nic jej nie powiedzialem a ona nie czyta tego
forum. Mam tez nadzieje, ze nie czyta go moj agent ubezpieczeniowy bo pewnie
podnioslby mi skladke ubezp. na zycie....
Wyscigowe pozdrowienia
TT coupe/ 180 KM