Gość: Marek
IP: *.atlanta-46-47rs.ga.dial-access.att.net
11.05.03, 14:47
Wczoraj mialem przyjemnosc zrobic sobie test drive Nissanem Maxima 2004
wersja executive. Wrazenia:
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- wow!
- nawigacja. wow!
- jakosc skory. wow!
- wykonczenie wnetrza. wow!
- opony 245/40 R 18 wow!
- dzwiek silnika. wow!
- wygoda siedzen. wow!
- ilosc miejsca w srodku. wow!wow!wow!wow!wow! Na tylnim siedzeniu jak w S-
klasie!
- podgrzewane tylne siedzenia. wow!
- elektryczna zaluzja tylniej szyby. wow!
- cena :((((((((((((((( Choc w sumie to nie tak zle - $35 tys., ale po
parunastu sekundach targowania sie bylo $32.500 a mysle ze jakby sie
czlowiek postawil to jeszcze z tysiac by utargowal.
- jedyne co mi nie spasowalo to przyspieszenie ze startu. Niby 265 koni,
niby pieciobiegowy automat, niby 6 sekund do setki, ale skok ze startu
porownywalny z Saabem a nie GTP. Tyle ze w tym bylo czuc wyrazny przyplyw
mocy kolo 20-30 MPH a w Saabie trzeba bylo czekac do 50 MPH
- mielismy tez mieszane uczucia co do tego przeszklonego dachu. Ale sa tez
wersje z normalnym szyberdachem. Mojej zonie sie jednak podoba ten dziwny
dach
Zostalismy wczoraj postawieni przed ciekawa oferta - biora naszego GTP za
$15K (!), a my bierzemy nowa Maxime za $32500. Jezeli w ciagu 24 H nam sie
zmini to mozemy ja oddac i nic nas to nie kosztuje. Ale sie nie dalem skusic
(choc mialem chyba smieszna mine). Sadzac z tego jacy sa sklonni do
negocjacji to ta Maxima musi jednak tak sobie isc.