greenblack
24.06.03, 17:19
motoryzacja.interia.pl/news?inf=399918
Uważaj z "nitro"!
24.06.2003 15:13
/ INTERIA.PL
Niemieckie Stowarzyszenie Tunerów Samochodowych (VDAT) przestrzega przed
tuningiem silników za pomocą coraz popularniejszych instalacji "nitro".
Niemcy piszą wręcz, że stosowanie takich instalacji jest w Unii Europejskiej
nielegalne (producenci nie homologuja tego typu rozwiązań) i może
powodować "kosztowne zniszczenia w silniku". Podobne zastosowania mają sens
jedynie w wyścigach dragsterów w USA.
Gwałtowny wzrost ilości instalacji "nitro" w krajach UE nastąpił po pokazaniu
w kinach filmu "Szybcy i wściekli", ukazującego m.in. nielegalne wyścigi
uliczne. Obecnie na ekranach kin prezentowana jest druga część tego filmu "Za
szybcy i za wściekli".
Niemieccy tunerzy obawiają się, że zewnętrzne systemy "nitro", które
stosowane mogą być jedynie przez kilka sekund, stosowane będą nagminnie na...
autostradach, na których, przynajmniej teoretycznie, w Niemczech nie
obowiązują ograniczenia prędkości.
Dr Jurgen Krause, reprezentujący Niemiecką Agencję Inspekcji technicznych,
określającą m.in. federalne normy emisji spalin stwierdził, że tego typu
rozwiązania nie mogą być stosowane w samochodach dopuszczonych do ruchu
ulicznego, z powodu niemożliwości sterowania zawartością emitowanych spalin.
Każdy użytkownik auta, który zamontuje zestaw "nitro" w swoim samochodzie,
automatycznie traci więc certyfikat TUV (będący odpowiednikiem naszych
przeglądów rejestracyjnych wbijanych do dowodu rejestracyjnego). Następstwem
utraty certyfikatu są problemy ubezpieczeniowe w przypadku kolizji.
Ciekawe ile taki silnik wytrzymuje?
Pozdrawiam