kfiatkovsky
01.08.07, 22:51
zwracam sie z prosba o rade. otoz mialem taka oto przygode kilka miesiecy
temu: facet wymusil na mnie pierwszenstwo, na drodze dojazdowej do trasy
szybkiego ruchu. wymuszenie polegalo na tym, ze na wyprzedzajac (droga nie
nadaje sie do takich manewrow, wszyscy grzecznie jada sznurkiem) zepchnal mnie
do kraweznika. niestety, poddenerwowany tym faktem, wzialem odwet - przy samym
dojezdzie z podporzadkowanej, to ja jemu zrobilem podobny manwer. i stalo sie-
lekko go otarlem. oczywiscie chcialem zalatwic sprawe "po ludzku", ale z tonu
rozmowy tego goscia (agresja) nie wynikala chec dogadania sie. od slowa do
slowa...i machnalem na niego reka, odjezdzajac. zrobil zdjecia komorka.
po niespelna roku od tego zdarzenia puka do mnie dzielnicowy i wzywa w zwiazku
ze zdarzeniem. pytanie moje: czy sad da wiare moim slowom w kontekscie tej
sytuacji czy tez moze lepiej konsekwentnie "rznac glupa" lub czekac na
przedawnienie? notabene nie wiem kiedy takie sprawy podlegaja przedawnieniu.
pozdrawiam
AK