Gość: agni
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
14.12.01, 17:21
Rozbiłam mojego kaszlaka - maska, prawe światła przednie i błotnik, zderzak,
to, co z przodu - jakieś belki czy coś takiego, chłodnica, wiatrak i jakieś
duperele pod maską kaputt. Układ jezdny nie ruszony, silnik sprawny.
Niestety wina moja, AC nie zaposiadłwszy - musiałabym wyskoczyć z jakichś 3 tys.
po oszacowaniu w zaprzyjaźnionym warsztacie. Rocznik 92, z tabeli wynika 6-7
tys, ale po takim wypadku...
Remont chyba nijak mi się nie opłaca, więc kombinuję co z moim ulubionym
autkiem począć...:(((
Jeśli ktoś miałby podobne doświadczenia (Wrocław lub najbliższa okol) - bardzo
pliiiiz o radę