Dodaj do ulubionych

Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie....

06.08.03, 10:39
Wczoraj rozmawialem ze znajomym, ktory chyba jeszcze jest w szoku. Pojechal
swoja Fabia na przeglad po 2 latach (30000km)
Odebral samochod czysty, widac bylo, ze odkrecane byly wszystkie kola,
wymienili uszkodzona ramke tablicy rejestracyjnej, zalozyli zgubiona zaslepke
kolumny MacPhersona, podciagneli hamulec reczny (od nowosci za luzne linki),
wyregulowali zamek drzwi prawych tylnych (drzwi stukaly), naprawili
uszkodzony spryskiwacz. Sam spryskiwacz zepsul sie w zimie, gosc pojechal
wtedy i krzykneli mu co najmniej 250zl (nawet bez patrzenia na samochod) -
mistrz orzekl autorytatywnie, ze rozsadzilo zawor pod samochodem i trzeba
wymienic.
Licznik pokazywal raptem 500m wiecej niz przed przegladem.
Natomiast nie pofatygowali sie, zeby umyc silnik i jedynie przetarli gorna
pokrywe z kurzu.
Caly przeglad kosztowal niecale 400zl (olej Mobil 1 5W50, dali nowe filtry,
wlacznie z filtrem przeciwpylkowym). Na fakturze nie byly uwzglednione koszty
napraw spryskiwacza i zaslepki.
Z nieoficjalnego zrodla doszly do mnie sluchy, ze byla afera w tym serwisie -
przeglady robili na odczep sie i okradali klientow - bo filtr powietrza tylko
przedmuchiwali, oleju spuszczali polowe i zamaist 4l, byly 2l swiezego oleju
itp. Chyba sie zgadza, bo w zeszlym roku znajomy tez u nich robil przeglad,
ale wtedy byl zrobiony o wiele mniej starannie... Wlacznie z tym ,ze nie
wymienili zapchanego filtra przeciwpylkowego

Dlatego nie wiem - czy sa jeszcze uczciwe ASO, czy po prostu przeglad zrobili
porzadnie, bo na "na cenzurowanym" po tej aferze...
Obserwuj wątek
    • Gość: eM Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: *.net.external.hp.com 06.08.03, 10:44
      Ciekawe, cholera, czy kiedyś nas przestanie dziwić to, co powinno
      być normalne...

    • edek40 Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 06.08.03, 10:49
      Pisalem juz o serwisie forda, w ktorym "stoluje sie" moj ojciec. Jest
      zdumiewajacy i zblizony do tego od skody. Ceny tez zaczynaja osiagac racjonalne
      wymiary. Czyzby wreszcie zauwazyli, ze hurtem traca klientow?

      Jezeli chodzi o mycie silnika to wg wiekszosci producentow nie nalezy ich myc.
      Wzkazaniami do mycia jest tylko powazna naprawa. Umycie silnika nie upieksza
      szczegolnie samochodu, a moze go powaznie i drogo uszkodzic. Wystarczy spojrzec
      na ilosc czujnikow, przewodow i innego badziewia pod maska. A juz w przedszkolu
      ucza, ze nie nalezy polewac pradu woda.
      • sherlock_holmes Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 06.08.03, 10:54
        No coz, ja mam w moim samochodzie gaznik i przeplukuje silnik strumieniem wody
        po (prawie) kazdym myciu karoserii. Dzieki temu nie brudze sobie rak przy
        kontrolowaniu poziomu oleju :-)
        Poza tym na czystym silniku lepiej widac wszelkie wycieki, nie wspominajac juz
        o kwestii bezpieczenstwa (ryzyko zapalenia sie oleju) czy lepszym odprowadzaniu
        ciepla.
        W samochodach z elektronika tez raz na jakis czas powinno sie umyc silnik -
        starajac sie ominac elektronike, co nie jest az tak trudne.
        Aha - dla ekologow: myje kolo garazu, gdzie zrobiony jest odstojnik wody,
        ewentualny olej nie splywa do sciekow, tylko zostaje zatrzymany.
        • edek40 Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 06.08.03, 11:40
          Stanowczo sie sprzeciwiam. W instrukcji mazdy jest informacja, ze silnika nie
          nalezy myc. Jezeli nastepuje wyciek, to na warstwie kurzu go widac. Wtedy
          nalezy automobil serwisowac. Jezeli serwis uzna, ze silnik wymaga umycia to to
          zrobi. Jezeli sam wymieniam uszczelki lub uszczelniacze, to silnik doprowadzam
          do porzadku miejscowo. Uszkodzenie czegokolwiek z elektroniki jest na tyle
          kosztowne i klopotliwe w diagnozie, ze spokojnie znosze widok zakurzonego
          silnika oraz rownie zakurzonych baaaardzo grubych wiazek przewodow w komorze
          silnika.
        • Gość: martynka Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: *.lukowa7.waw.pl 06.08.03, 14:06
          Sherloku!
          Zainteresowało mnie mycie tWOJEGO GAŹNIKOWEGO SILNICZKA...Moje "klasyczne"
          cudeńko ma również takowy - gaźnik 1.1 - boję się lać do niego wodę...Naprawdę
          nic mu nie uszkodzę? (zaznaczam , że niektóre naprawy to mój pomysł+ taśma
          izolacyjna)
          • sherlock_holmes Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 06.08.03, 14:29
            Myje, myje i ...nic sie nie dzieje :-) Ale duzo zalezy od stanu technicznego
            silnika i elektryki - raz mylem silnik w samochodzie brata i ...pozniej dwie
            godziny suszylem instalacje elektryczna.
            Generalnie - jesli swiece umieszczone sa w zaglebieniach (np. Polonez), silnika
            lepiej nie myc - zbierze sie woda i nie dosc, ze silnik nie zapali, to jeszcze
            moze zardzewiec gwint swiecy i bedzie problem.
            W moim samochodzie mam uklad zaplonowy klasyczny - z aparatem zaplonowym,
            kopulka i palcem rozdzielacza, ale z modulem elektronicznym. Na ten modul
            trzeba uwazac (choc mnie pare razy udalo sie go zamoczyc i nic sie nie stalo
            (niezle zaizolowany), podstawa sa tu dobre kable zaplonowe.
            Gaznikowi raczej nic nie zaszkodzi, samemu silnikowi rowniez-jesli jest
            szczelny, nie przepusci do srodka wody. A jesli nieszczelny, to trzeba jak
            najszybciej wymienic uszczelnienia :-)
            W niektorych samochodach trzeba uwazac,zeby nie nalac wody przez wlot powietrza
            do filtru.
            Aha - oczywiscie nie myje goracego silnika - niby niektore srodki chemiczne
            nalezy zaaplikowac na goracy silnik, ale ja po pierwsze myje czysta woda, po
            drugie po spryskaniu i tak trzeba odczekac kilkanascie minut, wtedy silnik
            troche ostygnie.

            Ogolnie rzecz biorac, wychodze z zalozenia, ze lepiej sprawdzic odpornosc na
            wode w takiej sytuacji, niz pozniej martwic sie stojac w kaluzy po kostki...
            • Gość: martynka Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: *.lukowa7.waw.pl 06.08.03, 15:12
              Dzięki za info. Niedługo spróbuję na carmanie (chyba tam można...)
              Też mam kopułkę ze świecami, fitr powietrza mam na "widlaku" na samej górze
              ominąc go łatwo.
              Dzięki i pozdr.M
    • Gość: Fredek Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: 172.10.11.* 06.08.03, 12:44
      Mistrzu, czy uchylisz rąbka tajemnicy jaki to był serwis?. Choć miasto podaj o
      Panie:))). Robi pozytywne wrażenie więc chyba warto się do nich w przyszłości
      zgłosić?:)). Pozdrawiam Fredek
      • sherlock_holmes Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 06.08.03, 13:03
        Miasto - Krakow, nazwt dealera nie moge podac z przyczyn oczywistych, podam
        lokalizacje - przy drodze na Busko-Zdroj :-)
        • Gość: Fredek Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: 172.10.11.* 06.08.03, 13:16
          Dzięku będę szukał, kurcze szkode, że nie w lubelskiem tamtędy częściej
          jeżdzę:))). Ale kto wie do Krakowa każdemu jest po drodze. Pozdrawiam Fredek
          • Gość: dr Watson Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... IP: voodoo2:* / 10.48.97.* 08.08.03, 10:38
            podpowiadam - ul. Kocmyrzowska w Nowej Hucie
    • greenblack Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 08.08.03, 10:10
      A po co myć silnik? Może jeszcze firanki w oknach i pokrowce na fotelach, i
      kierownicy?


      Pozdrawiam
      • sherlock_holmes Re: Rehabilitacja ASO? Chyba jednak nie.... 08.08.03, 10:29
        No, ja musze myc silnik. Mam maske z przezroczystego pleksi (5 gwiazdek w NCAP
        z pieszym), podswietlona niebieskimi i czerwonymi diodami. Poza tym mam
        pomalowane elementy silnika w rozne wzorki - np. na deklu zaworow mam buchajacy
        ogien. Kiedy jade przez jakas wies, wszyscy mi zazdroszcza takiego szpanu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka