jacek0312
20.09.08, 17:47
Doszlo do stluczki nie z mojej winy. Przyjechala policja, spisali
protokol, sprawca dostal mandat. Sytuacja oczywista bo wymusil
pierwszenstwo. Ubezpieczony byl w PZU. Udalem sie do PZU z jego
oswiadczeniem o szkodzie. PZU oczywiscie przyznalo, ze z OC sprawcy
nalezy mi sie naprawa mojego samochodu Peugeot i zrobili wycene.
Na razie wszystko OK. W wycenie podali zamienniki zamiast
oryginalnych czesci i tak np. pokrywa silnika wg. PZU ma kosztowac
okolo 200 PLN podczas gdy oryginalna czesc zamienna to koszt 600
PLN, podobnie sprawa z reflektorem, blotnikiem itd. Koszt naprawy
wg. PZU to ok. 4 tys PLN, a koszt wg. zaaprobowanego przez nich
zakladu blacharskiego (jednoczesnie autoryzowany przez Peugeot) to
okolo 8 tys. PLN na czesciach oryginalnych. Moj samochod ma 9 lat i
okolo 100 tys km przebiegu. Napisalem PZU, ze nie godze sie na
zamienniki bo sa bardzo zlej jakosci (moj samochod ma wylacznie
oryginalne czesci). Wartosc mojego auta to okolo 14 tys PLN. Pismo
wyslalem 3 tygodnie temu i nic. Brak odpowiedzi. Dzwonilem -
twierdza, ze rozpatruja sprawe.
Moge oczywiscie naprawic auto na moj koszt i isc do sadu i moze za 3
lata dostane odszkodowanie. Jezdze autem zastepczym, kazdy dzien to
dla mnie koszt ale PZU ma to w du.pie. Znow - moge sadownie
dochodzic o zwrot kasy ale potrwa to pewnie ze 3 lata. Co robic ?
Moze UOKiK ? Moze zablokowac im autem wejscie do biura PZU ? Zaczyna
mnie ta sytuacja irytowac i widze, ze jestem praktycznie bezbronny.
Nic nie zawinilem, nie mam mojego auta PZU nie odpowiada na moje
pisma, musialem wynajac samochod zastepczy. Ma ktos jakis pomysl co
zrobic ?