dep
17.01.02, 09:10
...bylem swiadkiem irytujacej sytuacji. Skrzyzowanie Andersa z Anielewicza,
auto na wroclawskich numerach, jadace od Placu Bankowego ma zielone swiatlo ale
usiluje skrecic w lewo w Anielewicza.Tego mu nie wolno bo pas na ktorym blokuje
ruch jest tylko w kierunku na wprost(znak poziomy na jezdni).W tym czasie
prawym pasem do skretu w prawo inne auta omijaja ww auto, czasami przypominajac
klaksonem o blokowaniu jezdni.Ten ciagle stoi bo ruch do Bankowego ciagly.W
koncu kolejny kierowca podjezdza tym razem za auto z Wroclawia i TRABI ile
wlezie, ze nie moze jechac prosto, mimo ze moze zlamac przepisy i ominac jak
inni z prawej.Momentalnie stworzyl sie zator.Kierowca z rodzina z Wroclawia
odpuscil i pojechal prosto(nastepny skret w lewo chyba na Zoliborzu).Gosc
trabka nie zdazyl zjechac ze skrzyzowania i zablokowal ruch we wszystkich
kierunkach.
Oczywiscie kierowcy z Wroclawia nie chce usprawiedliwiac za zlamanie przepisow
i zmuszania innych do ich lamania, ale w tym przypadku jakos bylo mi go szkoda
i wkurzyl mnie ten trabka co to zna wszystkie ulice na pamiec i nie ma litosci
dla przyjezdnych. Badzmy bardziej uprzejmi na drodze.
pzdr
Dep