Dodaj do ulubionych

DOCIERANIE nowego auta...

IP: *.chello.pl 24.11.03, 21:17
Jestem bardzo ciekawy opinii na temat docierania nowych silników...
Około miesiąca temu stałem się posiadaczem nowego samochodu Hyundai Getz z
silnikiem 1.6. Przez pierwsze 1300 km stosowałem się do zaleceń instrukcji
utrzymując obroty na poziomie 2000 - 4000, ale pewnego dnia moja ciekawość
zwyciężyła i "wypróbowałem" samochód. Chciałem sprawdzić czy to aby na pewno
105 KM.. ;-) Wkręcałem silnik na wysokie obroty osiągając rzeczywiście fajne
przyspieszenia, ale... potem pojawiły się wyrzuty sumienia czy aby nie
zaszkodziło to silnikowi... Instrukcja zaleca docieranie przez 2000 km, ale
spotkałem się z opiniami że nowoczesne silniki nie potrzebują docierania w
takim zakresie jak konstrukcje sprzed lat. A wręcz niektórzy twierdzą że tzw
Aktywne docieranie (czyli wykorzystywanie pełnego zakresu obrotów) przyczynia
się do tego iż auto będzie bardziej dynamiczne w późniejszym okresie użytkowania.
Czy możecie podzielić się ze mną opiniami na ten temat?? Będę bardzo wdzęczny.
Obserwuj wątek
    • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 24.11.03, 21:32
      Podobno w docieraniu silnika obecnie chodzi o dopasowaniu pierscieni do gladzi
      cylindrow, co nastepuje najlepiej poprzez naprzmeienne przyspiesznai ei
      hamowanie silnikiem. Najlepsza metoda to:

      1. pierwsz odpalenie silnika, zagrzanie go na postoju, w dolnym zakresie
      obrotow. Wylaczenie i ostudzenie do temperatury otoczenia.

      2. drugie odpalenie silnika, pare minut spokojnej jazdy, wylaczenie az do
      ostudzenia.

      3. troche ostrzejsza jazda po rozgrzaniu silnika, max 2000-3000 tys obrotow, po
      kilku minutach postoj i wychlodzenie silnika

      4. jak wyzej obroty 3000 sporo hamowania i przyspiesznaia silnikiem, rozne
      rpedkosci, niskie biegi

      5. jak wyzej obroty do 3500-4000

      6. jak wyzej obroty do 4500-5000

      7. do czerwonego pola

      po ok 150-200km silnik jest podobno dotarty i mozna zmienic olej (ja bym
      syntetyka tak wczensie nie ryzykowal)

      600-1000 zmiana oleju na syntetyk

      Stosowalem ta metode kiedys w jednym aucie i sie sprawdzila swietnie, silnik
      jest mocny i nie bierze oleju, ale nie ponosze odpowiedzialnosci za mozliwe
      uszkodzenia silnika ;))))) jak ktos chce przetestowac to na swoja
      odpowiedzialnosc.

      Aha i najwazniejsze to niedopuscic do przegrzania silnika.
      • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 24.11.03, 22:29
        A ja myslalem ze pierwszy kwietnia jest dopiero za pare miesiecy....
        • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 24.11.03, 22:34
          Wez daj moze searcha na googlu, temperature cycling, brakein period cyz cos w
          ten desen. Mozesz tez dorzucic "Muzzy" i zobacz co ci wyjdzie.
    • greenblack Re: DOCIERANIE nowego auta... 24.11.03, 21:34
      Nic się nie martw. Gdzie i za ile kupiłeś tego Getza?


      Pozdrawiam
    • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 21:58
      Kurcze, jak szybko pojawiły się odpowiedzi :-D Proszę o więcej :)
      Jeśli chodzi o to gdzie kupiłem tą szatańską wersję (1.6) to można powiedzieć,
      że w... Korei. Pośredniczył w tym jeden z Warszawskich salonów, ale oficjalnie
      ta wersja nie jest sprzedawana. Dowiadywałem się wszędzie, ale nikt nie chciał
      słyszeć o sprowadzaniu takiego auta, aż w końcu dotarłem do salonu Renocar na
      ul. Olkuskiej. Wprawdzie auto spóźniło się o miesiąc!! i w sumie czekałem od 1
      czerwca do 20 października, ale naprawdę warto było. Mogę z czystym sumieniem
      polecić ten salon, choć w trakcie montażu alarmu nieznacznie zarysowana została
      szybka zegarów :-/ No, ale co zrobić... nikt inny nie sprowadzi takiego auta.
      • greenblack Re: DOCIERANIE nowego auta... 24.11.03, 22:09
        Ale ile kosztował Cię ten samochód?
        • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 22:11
          Echh... Tego właśnie boję się ujawniać bo wszyscy się na takie rzucą ;) Powiem
          tak: za silnik dopłaciłem około 2500 zł do wersji Middle 3-drzwiowej. Wiadomo
          już ile kosztował?:-)
      • Gość: jacek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 22:16
        Od 6 mies. jestem właścicielem Coupe, też Hyundaia. To 3 moje auto nówka. W
        każdym przypadku mówiono mi aby nie przejmować się czymś takim jak docieranie.
        Ja jednak z uporem maniaka stosowałem "docieranie". Stwierdzam, że w każdym
        przypadku było warto. Po ok. 10 tyś. km. można już jeżdzić na full. Auta
        wyrywały do przodu , tak jakby miały więcej koni niż powinny. Zdecydowanie
        jestem za docieraniem! Warto.
        • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 22:19
          Dzieki za opinię.
          Dopiero po 10 tys.?? A jak myślisz, co z tym moim wypróbowaniem auta? Czy mogło
          mu to zaszkodzić? Było to kilka naprawdę ostrych przyspieszeń, oczywiście bez
          wchodzenia na czerwone pole.
          • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 24.11.03, 22:32
            Nie sluchaj glupot, Twoje wyprobowanie auta to mu tylko pomoglo.
            • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 22:49
              No!! Dzięki :) Też tak myślę.
              Specjaliści twierdzą, że auta docierane "klasycznymi" metodami stają się
              mułowate... A ja sam już nie wiem. Wydaje mi się, że po moich 1300 km mogę już w
              miarę normalnie eksploatować auto. Wiadomo, umiar potrzebny jest we wszystkim...
              ale jak długo można się powstrzymywać, żeby sprawdzić czy rzeczywiście można
              osiągnąć tym autem setkę w czasie krótszym niż 10 sekund ;-)
              To moje drugie nowe auto, pierwsze w ogóle nie było docierane, ale nie było też
              testowane tak jak Hyundai. Teraz ma już 65 000 km i mozna powiedzieć że od 45
              000 km jest po prostu zażynane... i nic. Jeździ jak żyletka. Elegancko wkręca
              się na obroty, mało pali, nie psuje się, nie bierze oleju, bardzo dobrze reaguje
              na pedał gazu.
              A moje pytanie dotyczące docierania wzięło się głównie z wyrzutów sumienia
              spowodowanych testem przeprowadzonym na Hyundaiu :-/
              • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 24.11.03, 23:07
                > Specjaliści twierdzą, że auta docierane "klasycznymi" metodami stają się
                > mułowate... A ja sam już nie wiem. Wydaje mi się, że po moich 1300 km mogę
                już
                > w
                > miarę normalnie eksploatować auto. Wiadomo, umiar potrzebny jest we
                wszystkim..
                > .


                Nie masz sie naprawde o co martwic, nic mu nie bedzie jak dostanie troche po
                garach wrecz przeciwnie.

                Podsylam kilka linkow do opisow moim zdaniem najlepszej metody docierania czyli
                dawania po garach od samego poczatku z wyjatkiem paru kilometrow rozgrzewki,
                zeby silnika na zimno nie katowac.

                www.mototuneusa.com/break_in_secrets.htm
                www.356registry.org/Tech/engine-breakin.html
                www.dezmo.com/breakin.html
                ogolnie consensus jest taki: niskie biegi, bardzo zmienne predkosci duzo
                przyspieszania i hamowania silnikiem, unikanie przegrzania silnika.
                • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 23:40
                  Hmm... Daje do myślenia - szczególnie zdjęcia tych tłoków...
                  Wszystko to brzmi bardzo logicznie, ciekawa rzecz, trzeba przyznać.
                  Dzieki!
          • Gość: jacek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.03, 22:42
            Te 10 tyś. napisałem tak orientacyjnie. Widzę to po moim Coupe. Sam musisz
            wyczuć jak silnik wchodzi na obroty, jak się zbiera. Docieranie to nie tylko
            sam silnik, należy to traktować jako całość. Auto najlepiej docierać na
            długich trasach, najlepiej ze stałą prędkością na autostradzie. U nas niestety
            to mało realne.
            • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 24.11.03, 22:57
              Jak dotąd jeździłem nawet więcej po trasie niż po mieście. Około 800 - 900 km
              przejechałem na trasie W-wa Białystok. Cały czas chodzi głównie o to czy
              docierać w sposób aktywny czy raczej tzw. "emerytowanym stylem jazdy". Jak
              wspomniałem auto pomimo małego przebiegu (teraz jest to około 1400 km) bardzo
              chetnie przyspiesza i trudno jest się powstrzymać żeby nie wciskać gazu mocniej.
              Przy 80 km/h na dwójce silnik prosi o więcej i nie słychać żeby dalsze
              przyspieszanie w jakiś sposób sprawiało mu problem. To samo na biegu 3 - można
              śmiało włączać 4 przy 50/60 km/h, ale równie dobrze mozna pociągnąć i do 130 -
              analogicznie do dwójki - przy setce silnik nadal chce więcej....
              • Gość: Wiktor Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.netia.pl 25.11.03, 11:03
                Wg mnie "nie katowanie" samochodu przez kilka pierwszych tysięcy to jest w
                dzisiejszych czasach docieranie - nie kręcenie "bączków" itd. - normalna jazda.
                Myślę, że producenci od kilkunastu lat przygotowani są właśnie na taką wersję
                docierania i najlepiej iść za tłumem. Wiadomo, że gwałtowna zmiana stylu jazdy
                nie służy czasem dobrze więc chyba najlepiej od razu "formować" samochód do
                warunków "mniej więcej" takich w jakich będzie eksploatowany. A opinia,
                kierowcy rajdowego który odpowiada chyba na forum "eksploatacja" o tym, że
                emerycko docierany samochód będzie dynamiczny dowodzi, że a) każda przesada
                jest grzechem b) nikt tak do końca nie wie jak to jest. Zresztą ten ekspert sam
                pisze, że właściwie to nie wie.
                • Gość: Wiktor Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.netia.pl 25.11.03, 11:05
                  > emerycko docierany samochód będzie dynamiczny

                  miało być "nie będzie dynamiczny"
                  • Gość: Michal Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.telia.com 25.11.03, 11:25
                    Hyundai nalezy do aut nowoczesnych.Zawsze nalezy sie stosowac do zalecen
                    producenta.
                    Auta nowoczesne a do nich zaliczaja sie wszystkie z dalekiego wschodu
                    japonia,korea itp.Wykonuja silniki w innej technologi niz europa.Powierzchnia
                    cylindra jest chromowana,pierscienie sa rowniez wykonane z chromu,oba te
                    materialy charakteruzuja sie duza twrdoscia i odpornoiscia na scieranie pod
                    warunkiem ze pomiedzy nimi jest bardzo dobry olej.W momencie docierania na ogol
                    i prawie zawsze daje sie olej mineralny ktory powoduje sie dotarcie wszystkich
                    powierzchni mowa o walkach kolach zebatych panewkach czopach itp.Jesli idzie o
                    cylinder to najwazniejszy dla docierania jest tlok.On jest w dalszym ciagu
                    wykonany z stopu lekkiego i tez musi sie ulozyc na tym oleju.Po tych pierwszych
                    kilometrach wymienia sie olej i wlewa na ogol syntetyczny olej,ktory juz
                    smaruje dobrze dotarte powierzchnie.
                    Ta Twoja lekka przegazowa no na dobre nie wyszla,ale nic sie specjalnego stac
                    nie moglo.To nie jest dobrze w tym okresie dociskac gaz.Pozwol sie dotrzec
                    walkom rozrzadu wszytkim tracym sie powierzchniom.Akurat tlok i cylinder to tym
                    napewno sie nic nie stalo.Konstruktor to przewidzial.Panowie skonczcie ze
                    stosowanie starych doswiadczen do nowej technologi.Czytajcie uwaznie instrukcje
                    obslugi.
                    Na zachodzie dlatego mechanicy starej daty nie bedacy na ostaniej technologi
                    wyskakuja z uzytku i najwyzej co siedza i czyscza z rdzy stare autalub
                    spawaja.Tam jeszcze potrzebna jest zlota raczka.
                    Dwa zawody Lekarz medycyny i mechanik samochodowy caly czas musi sie doksztalcac
                    inaczej jest bezwartosciowy.Czytam nieraz te Wasze wypowiedzi na temnat
                    servisow to sie wyczowa wiedze dziadka ktory docieral Warszawe M-20.
                    Przepraszam ze tak powiedzialem ,ale kupcie sobie ksiazki o najnowszej
                    technologi aut i ich obsludze i potem porozmawiamy.
                    Wyobrazcie sobie ze tutaj caly czas sa kursy w firmach podnoszace kwalifikacje
                    wlasnie aby nadazyc za nowa technologia.Tylko szkoly samochodowe sa na tej
                    ostatniej fali.Ci ludzie nie maja doswiadczenia,ale zlych przyzwyczajen nie
                    laduja do nowej technologi.Po paru latach mechanikow sie przesuwa na inne
                    stanowiska wlasnie po to aby mlodziesz swiezo wyksztalcona obejmowala te nowa
                    technologie.
                    Ponudzilem i przestraszylem .Pzdr.Michal takie jest zycie.
                    • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 25.11.03, 13:46
                      Dzięki Michał za konstruktywną i wyczerpującą odpowiedź.
                      Jeśli chodzi o ścisłe stosowanie się do zaleceń instrukcji producenta to jestem
                      trochę sceptycznie nastawiony. Wydaję mi się, ale podkreślam: jest to tylko moja
                      niczym nie potwierdzona opinia, że producenci "straszą". Podam przykład:
                      zazwyczaj instrukcje KATEGORYCZNIE zabraniają prób uruchamiania samochodów
                      wyposażonych w katalizator na tzw. pych, czyli wykorzystując spadek terenu lub
                      holowanie auta. Mówią że taka próba natychmiast kończy się uszkodzeniem
                      katalizatora bądź wtrysku. A przecież wcale tak nie jest. Owszem, istnieje
                      ryzyko uszkodzenia, szczególnie katalizatora, ale wcale nie musi tak się stać i
                      istnieją duże szanse że odpalimy auto (w którym np padł akumulator) na pych i
                      nic nie ulegnie uszkodzeniu. Z własnego doświadczenia wiem, że ryzyko jest
                      stosunkowo małe.
                      Ten przykład obrazuje, że instrukcje pisane są po to żeby ze wszystkimi
                      problemami lecieć do ASO. Nijak ma się to do docierania, ale może po prostu
                      producenci i z tym przesadzają. W instrukcji znalazłem mnóstwo wytycznych
                      dotyczących techniki jazdy - zmiany biegów, pokonywania zakrętów itp. Przy stylu
                      jazdy opisanym w instrukcji mógłbym już przejść na emeryturę i zając się
                      szydełkowaniem albo czymś takim. Nie po to kupowałem wersję z silnikiem 1.6 żeby
                      wrzucać piątkę przy 75 km/h! Wiem, że instrukcja zakłada taki styl jazdy jako
                      nazwijmy to optymalny, nastawiony na minimalne zużycie paliwa, ale bez przesady.
                      Dlatego uważam, że zalecenia instrukcji należy traktować z bardzo dużą rezerwą.
                      Mój znajomy przeczytawszy moją instrukcję obiecał sobie, że jak sam kupi nowe
                      auto w ogóle nie zajrzy do instrukcji zanim nie przejedzie kilku tysięcy km ;)
                      Ma trochę racji bo instrukcja ma chyba za zadanie przestraszenie właściciela
                      nowego auta.
                    • Gość: MacTB Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.chello.pl 25.11.03, 14:04
                      Właściwie najbardziej cieszące jest to, że mój "test" nie zaszkodził ani
                      cylindrom, ani tłokom:) Ale w takim razie jakim elementom zaszkodził? Wałkom
                      rozrządu? Zaworom?
                      Osobiście skłaniam się ku docieraniu auta w warunkach zbliżonych do warunków w
                      jakich będzie eksploatowany w przyszłości. W moim przypadku będzie to jazda
                      dynamiczna i dość ostra. Nie wiem czy to słuszna koncepcja :/, ale znam historię
                      dwóch Daewoo Tico. Pierwszy z nich od pierwszych kilometrów jeżdżony był bardzo
                      ostro. Właściciel nie jest miłośnikiem samochodów i nie szanuje ich. Od początku
                      cisnał biedny silniczek do oporu... Autko przejechało prawie 100 tys. km i
                      powiem szczerze że nie jechałem jeszcze bardziej żyletowatym Tico. Wiadomo, że
                      Tico nie jest zbyt dynamicznym autem, ale ten egzemplarz zaskakująco dobrze
                      wchodził na obroty, bardzo żwawo reagował na wciskanie gazu, naprawdę czuło się
                      że autko lubi obroty i czuło się że przyspiesza. Z kolei drugie Tico docierane
                      było po emerycku i cały czas jeżdżone w sposób bardzo umiarkowany. Wczesne
                      zmiany biegów, stosunkowo małe obroty, małe prędkości. No i co tu dużo gadać,
                      samochód jest mułowaty, niechętnie przyspiesza, ospale reaguje na pedał gazu.
                      Ponadto muszę dodać, że z pierwszym Tico nie było żadnych problemów
                      mechanicznych. Cała obsługa ograniczała się do standardowej obsługi okresowej,
                      natomiast w drugim do tej pory lubi coś szwankować. A to jakieś problemy z
                      utrzymaniem stałych obrotów na biegu jałowym, a to z kolei problemy z rozruchem
                      zimnego silnika. Ten przykład w pewnym stopniu przekonuje mnie do "formatowania"
                      auta od początku aktywnie. Tym bardziej, że do tej pory jeździłem i nadal jeżdżę
                      Palio które zawsze eksploatowane było na bardzo wysokich obrotach i nie ma z nim
                      żadnych problemów. Tak samo jak pierwsze Tico określił bym go mianem żyletki.
            • rafi999 Re: DOCIERANIE nowego auta... 25.11.03, 12:31
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > Te 10 tyś. napisałem tak orientacyjnie. Widzę to po moim Coupe. Sam musisz
              > wyczuć jak silnik wchodzi na obroty, jak się zbiera. Docieranie to nie tylko
              > sam silnik, należy to traktować jako całość. Auto najlepiej docierać na
              > długich trasach, najlepiej ze stałą prędkością na autostradzie. U nas
              niestety
              > to mało realne.

              Silnik uważa sie za dotarty po około 2000 do 3000 tyś km, w żadnym wypadku nie
              należy docierać auta podczas jazdy autostradowej ze stałą prędkością! Silnik
              najlepiej dociera sie podczas jazdy ze zmiennymi prędkościami obrotowami,
              należy pamiętać o tym aby nie holować przyczep w tym okresie, nie dopuszczać
              do przeciążania silnika jeżdząc na zbyt wysokich biegach z małymi prędkościami
              i nie przegrzać silnika!
              • radioaktywny Re: DOCIERANIE nowego auta... 25.11.03, 13:41
                Nie mam zdania na temat docierania nowoczesnych silnikow natomiast w
                przeszlosci jezdzilem pod rzad trzema nowymi Polonezami, ktore musialy byc
                prawidlowo dotarte. Przyzwyczajenie do specyficznego traktowania nowych aut
                pozostalo i teraz mimo, ze mam samochody o nowoczesnej konstrukcji stosuje te
                same zasady co do "staruszkow" Polonezow. Nie dalej jak poltora miesiaca temu
                bylem na przegladzie w serwisie po przejechaniu 60.000 km. W czasie jazdy
                testowej - po wykonaniu przegladu wlasciciel warsztatu zachwycil sie
                elastycznoscia i przyspieszeniem silnika w moim aucie. Stwierdzil, ze jezdzi
                takim samym modelem, ale jego nie ma porownania do osiagow mojego.
                Powiedzialem mu wtedy, jaka stosuje metode na nowy silnik, i on przynal mi
                racje, iz jest to dobra szkola.
                Podsumowujac - konstruktorzy dwoja sie i troja, aby produkt od razu nadawal
                sie do pelnego wykorzystania, ale w pewnych sytuacjach jednak "stara" szkola
                sie sprawdza.
                Pozdrawiam serdecznie :-)
              • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 25.11.03, 18:24
                > Silnik uważa sie za dotarty po około 2000 do 3000 tyś km, w żadnym wypadku
                nie
                > należy docierać auta podczas jazdy autostradowej ze stałą prędkością! Silnik
                > najlepiej dociera sie podczas jazdy ze zmiennymi prędkościami obrotowami,
                > należy pamiętać o tym aby nie holować przyczep w tym okresie, nie dopuszczać
                > do przeciążania silnika jeżdząc na zbyt wysokich biegach z małymi
                prędkościami
                > i nie przegrzać silnika!

                Amen.
    • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 25.11.03, 19:48
      Dla spokoju sumienia rozmawialem na ten temat z ludzmi z Forda. Silniki sa w
      fabryce odpalane jeden na piec. Po zamontowaniu do samochodu sa odpalane znow
      zeby wyjechac na plac, potem zeby wjechac na transporter, zjechac itd, co w
      sumie daje u dealera okolo 10 zapalen i jedna mila przebiegu. Samochod jest po
      kupieniu calkowicie gotowy do uzytku bez zadnego docierania. Pierwsza wymiana
      oleju 7500 mil/12000 km. Moje BMW musi byc lepsze bo pierwsza wymiana oleju po
      15000 mil/24000 km. Sporo sie zmienilo od czasow pana Aniolka i jego Moskwicza.
      Pozdrowienia.
      • Gość: Michal Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.telia.com 25.11.03, 20:09
        Jeszcze Panowie pozwole sobie przypomniec Wasze teorie ze auto lepiej gazowane
        pozniej lepiej chodzi.odpowiem dlaczego sie tak dzieje.To niema nic wspolnego z
        dotarcienm.Starsze auta posiadaly wielostopniowe gazniki.W Miescie pracowal
        gaznik na pierwszym stopniu natomiast po przekroczeniu pewnej predkosci na
        drugim stopniu,byl oszczedniejszy i przy wiekszej predkosci(Weber).
        Ludzie co dluzszy czas jezdzili bardzo spokojnie spowodowali zakoksowanie sie
        mechanizmu otwierania drugiej dyszy i auto w wiekszosci wypadkow przejezdzilo
        pol zycia tylko na jednej dyszy ktora naprzyklad swietnie dziala do 130km/h.
        Mlodzi ludzie ktorzy pilowali na biegach wyzszych, byl wiekszy przelot
        powietrza i uruchamial druga czesc gaznika i ten mial rzeczywisty kop.Takze
        jazda ostrzejsza nie miala nic wspolnego z docieraniem.Poprostu ostrzejszy styl
        utrzymywal w dobrym trynmie wszystkie uklady wspomagahjace gaznik.To jest
        tajemnica lepszego chodzenia aut ostrzej docieranych.
        • Gość: Michal Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.telia.com 25.11.03, 20:15
          Wiktor swietnie zauwazyl,producent ma na myskli normalnma jazde tzn,spokojna
          zmienna taka jak zycie nam sprawia.Zauwazylem Panowie ze Polska cala to jeden
          wíelki tor wyscigowy.kazdy tylko czeka aby wyskoczyc i sie pokazac.tak sie nie
          jezdzi samochodem tylko go zarzyna.Dlatego konstruktor nic innego nie
          przewiduje i nie nakazuje.tak jezdza ludzie na calym swiecie.Pzdr.Michal
        • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 25.11.03, 20:17
          Przy obrotach 3000/min tlok przyspiesza zwalnia i rusza w druga strone sto razy
          na sekunde. Jak bym byl takim tlokiem to bym mial w dupie czy caly samochod
          przyspiesza, zwalnia czy jedzie jednostajnie. A wy?
        • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 25.11.03, 20:48
          Michal, wysiwadcz mi przysluge i zapoznaj sie z linkami, ktore podalem jesli
          chcesz kontynuowac dyskusje, bo metoda ta dotyczy silnikow samochodowych,
          motocyklowych i lotniczych i uwierz mi nie chodzi o jakies stare rupiecie tylko
          najnowoczesniejsze silniki z gladziami cylindrow pokrywanych nikasilem czy
          chromem i z wtryskiem a nie gaznikami.
      • Gość: skuti Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 82.210.128.* 25.11.03, 20:39
        Mam kolegę marynarza(25l).Pływa on na statku który wozi fabrycznie nowe autka.
        W Bremen ma kilku znajomych dokerów którzy pozwalają mu wjeżdżać autami na
        statek(odcinek ok.1 do 2 km) piz... na maksa,palące gumy,i tego typu
        rzeczy.Samochody mają na liczniku ok800 metrów i nik nie czeka aż silnik się
        rozgrzeje.Mógłbym przytaczać wiele przykładów jego jazdy np: w peugocie 106 1.6
        16v po wyłączeniu silnika obrotomierz został na czerwonej kresce.Alarm pożarowy
        po tym jak z bmw 330d unopsiła się chmura czarnego dymu.itd. itp.

        Szkoda że nie mam możliwości pokazania wam zdjęć aut które wozi np.Porche gt2,3
        audi rs6,niebieskiego focusa RS,T5 Caravella z 3 tv.

        Podsumowując nie wiemy co dzieje się z naszym autem przed wyjechaniem z salonu.

        pozdrawiam
      • greenblack Re: DOCIERANIE nowego auta... 25.11.03, 20:39
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Moje BMW musi byc lepsze bo pierwsza wymiana oleju po
        > 15000 mil/24000 km.

        BMW ma Assyst i nie ma sztywnych przebiegów do wymiany. Nawet między czwartą i
        piątą wymianą nie będziesz miał takich interwałów.
        • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 25.11.03, 21:13
          Tylko powtarzam za "owner's manual".
      • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 25.11.03, 20:54
        Pierwsza wymiana
        > oleju 7500 mil/12000 km. Moje BMW musi byc lepsze bo pierwsza wymiana oleju
        po
        > 15000 mil/24000 km. Sporo sie zmienilo od czasow pana Aniolka i jego
        > Moskwicza.

        Akurat w stanach sie wymienia olej co 3000 mil (taki tu maja smieszny zwyczaj),
        w moim Fordzie w ksiazce serwisowej wymiany oleju sa co 4000 mil (jeszcze
        sprawdze po powrocie do domu zebym nie sklamal) wiec cos konfabulujesz.
        • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 25.11.03, 21:25
          Nic nie konfabuluje. Mam kilka samochodow (chwilowo 5) wiec nigdy bym sie nie
          polapal w tych przebiegach do wymiany oleju. Wymyslilem nastepujacy system: jak
          na liczniku jest 55, 65, 75 itd tysiecy mil, wymieniam tylko olej a jak jest
          60, 70, 80 itd tysiecy to wymieniam olej i filtr oleju. Mam zadziwiajaco
          wysokie przebiegi, a juz wszystkie rekordy bije moje stare BMW (1993) ktore ma
          prawie 300 tys mil, co jak na benzynowca nie jest zle a co najciekawsze nie
          bierze oleju. Co prawda z wieku i urzedu jezdze spokojnie. Moze powinienem
          zaczac jezdzic ostrzej bo chyba juz jest dotarte. Pozdrowienia.
          • Gość: Radek Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 209.176.38.* 25.11.03, 21:35
            > Nic nie konfabuluje. Mam kilka samochodow (chwilowo 5) wiec nigdy bym sie nie
            > polapal w tych przebiegach do wymiany oleju. Wymyslilem nastepujacy system:
            > jak

            To ja polecam jeszcze lepszy system, zwroc uwage na nalepki jakie serwisanci
            powinni Ci przykleic po kazdej wymianie oleju (najczesciej w lewym gornym roku
            szyby) tam bedziesz mial wpisany rodzaj oleju jakim ci zalali auto, przbeieg
            przy wymianie i przebieg przy nastepnej wymianie.

            A tak na marginesie, po co Ci 5 samochodow?
            • Gość: Michal Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.telia.com 25.11.03, 22:15
              Radku ja nie podwazam Twojej metody oczywiscie ze jest dobra.Obecni producenci
              dopasowuja do ludzi auto i do warunkow wjakich odrazu ono bedzie uzywane.
              Ja w ogole sie nie wdalem w sama metode docierania,tylko objasnilem pare
              roznych zjawisk.Uwazam ze wszystkie metody spokojniejsze sa wlasciwe.Pzdr,Michal
            • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 25.11.03, 22:34
              Nie ufam serwisantom. Oszukuja na jakosci i ilosci oleju. Ulubione ich zajecie
              to wytrzec szmata stary filtr a policzyc za nowy. Poza tym namolnie wciskaja
              niepotrzebne inne uslugi. 3000 mil jest to ich wynalazek, jakby mogli to by
              publice wmowili ze 1000 jeszcze lepiej. Najgorzej oszukuja tzw. renomowane
              stacje. Z jednym samochodem chodze do Chinczyka ktory jest uczciwy. Dostep jest
              trudny i smaruje sie przednie zawieszenie, wiec sobie odpuscilem. Jak sam
              zmieniam olej to mam okazje sprawdzic i pouzupelniac inne plyny itd.,to samo z
              rotacja kol, ogladam hamulce i opony samemu. Jezeli chodzi o 5 samochodow, to
              niestety ale to duzy kraj... Pozdrowienia
              • Gość: Michal Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.telia.com 26.11.03, 04:22
                Do TO JA.Rotacje kol wykonywalo sie przy oponach diagonalnych przy radialnych
                jest to zbyteczne.Pozostalosc z tamtej epoki.Pzdr.Michal
              • Gość: radioaktywny Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: 62.233.181.* 26.11.03, 13:28
                5 samochodow, powazne stanowisko i szanowny kolega sam robi przeglady i drobne
                naprawy ?. Hmm mnie juz by sie nie chcialo brudzic garnituru ;-)
                Pozdrawiam serdecznie
                • Gość: TO JA Re: DOCIERANIE nowego auta... IP: *.honeywell.com 26.11.03, 16:11
                  Wszystko przez ten zapach oleju, dziala na mnie jak narkotyk. Rowniez pozdrawiam
    • Gość: lol Docieralo sie za PRL-u Poldki malce i kredensy z p IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.03, 08:02
      Docieralo sie za PRL-u Poldki malce i kredensy z polmozbytu :)
    • Gość: MacTB KONKLUZJA... IP: *.chello.pl 26.11.03, 13:20
      OK, zarzuciłem temat, poczytałem komentarze... wcyciągnąłem wnioski...
      Myślę, że BYĆ MOŻE gdybym zaczął "zażynać" auto tuż po wyjechaniu z salonu to
      BYC MOŻE jakoś mogłoby mu to zaszkodzić. Historyjka z marynarzem który katuje
      autka przy wprowadzaniu na statek również daje do myślenia - bo coż z tego że
      nowy właściciel będzie oszczędzał silnik na pierwszych 2 czy 3 tys. km jak jemu
      już i tak wszystko jedno po tym co działo się z nim w czasie transportu. Sam
      mieszkam tuż obok salonu Opla i mogę potwierdzić tego typu zjawisko. Teraz
      trochę się to uspokoiło, ale jakiś czas temu co wieczór obserwował przez okno
      "rozładunek" samochodów z lawet... jeden wielki bałagan, popiskiwanie opon,
      łomot samochodów dosłownie zwalających się z ciężarówki, a potem wycie silników.
      Tak, tak, niestety tak to zazwyczaj wygląda. Co tu gadać o docieraniu.
      Jeżdżę autem normalnie (czyt. ostro), nie myślę o żadnym docieraniu bo szkoda
      się tym stresować. Samochody są do jeżdżenia a nie do docierania. Nie wydaje mi
      się żeby miało to jakieś negatywne skutki, a jeśli nawet to nie odczuję tego ani
      ja, ani nawet następny właściciel któremu za pare lat sprzedam auto. No bo niech
      mi ktoś wytłumaczy: co za różnica czy zacznę wykorzystywać pełne obroty silnika
      po przejechaniu 1300 km czy 2000?? Cylindry - chrom, pierścienie - chrom... Czy
      cokolwiek może im zaszkodzić? Tym bardziej majac na uwadzę że prawie na pewno
      auto było traktowane ostro na każdym etapie jego transportu do Polski (przypomnę
      że trwało to miesiąc więc było spore pole do popisu).
      Wielkie dzięki za wszystkie opinie - bardzo mi pomogły :) Jeśli ktoś ma ochotę
      to oczywiście czekam na następne. Tylko proszę na mnie nie krzyczeć ;)
      • Gość: Michal Re: KONKLUZJA... IP: *.telia.com 26.11.03, 13:34
        Witaj MacTB ,
        Czy Twoj model to Coupe?
        Sasiad przed paroma dniami kupil Coupe czerwony fajny kola 16-ski ciekawostka
        posiada 2 duze rury wydechowe po bokach z tylu.Jest bardzo rasowy wglebienia do
        oplywu powietrza na bokach no i srodek wnetrza jest sportowy.tak sie nie
        interesowalem,ale zaczepie i pogadam.On sie dopiero tutaj do nas sprowadzil i
        jest nowy,ale mysle ze troiche tez fantasta motoryzacyjny.
        Pzdr.Michal
        • Gość: MacTB Re: KONKLUZJA... IP: *.chello.pl 26.11.03, 14:01
          Witaj!
          Nie, mój model to niestety albo stety nie Coupe. To Getz, ale wersja dla takich
          świrów jak ja ;) Czyli 1,6 16V - 105 KM -niedostępna w Polsce (przynajmniej na
          razie, a Hyundai zapowiada że ma nie być dotępna w ogóle). Poczytałem testy i
          stwierdziłem że muszę go mieć. Warto było czekać ten miesiąc dłużej (zamówiony 1
          czerwca miał dotrzeć 15 września a dotarł 20 października). Jeździ się świetnie,
          zawieszenie dobrane idealnie do moich potrzeb, w miarę sztywne ale ciche i też
          stosunkowo komfortowe. No a silnik... mażenie :) Przynajmniej jak na moje
          możliwości :) Przy stosunkow małej masie auta 105 KM i ponad 140 Nm momentu robi
          swoje :) Przy starcie spod świateł zwija asfalt ;) i pozostawia w tyle większość
          oponentów :) Może ktoś chciał by mnie skrytykować za taki styl jazdy... proszę
          bardzo, jeśli ma ochotę :) Ja tak lubię, jak się zestarzeję to będę jeździł
          dostojnie i powoli :) Pozdrawiam:)
          • Gość: Niknejm Re: KONKLUZJA... IP: 5.5R1D* / *.pg.com 26.11.03, 16:45
            Ile dokładnie dałeś? Jeśli koło 45-50, to jeszcze zrozumiem, ale jak koło 60,
            to nie lepiej było Cifka 1.6 qpić?

            Pzdr
            Niknejm
          • Gość: MacTB Errata nr 2 :) IP: *.chello.pl 26.11.03, 17:14
            Właśnie zauważyłem że narobiłem byków ortograficznych :/ To w ferworze walki ;)
            Oczywiśce marzenie a nie mażenie :)
            No i oczywiście chciałby a nie chciał by :)
            To tak dla spokoju sumienia:)
      • Gość: MacTB Re: KONKLUZJA... - errata :) IP: *.chello.pl 26.11.03, 14:04
        Transport nie trwał miesiąc, według szacunków trwał około 2. Trwał miesiąc
        dłużej niż miał trwać.
    • etom Re: ciekawostka 26.11.03, 18:57
      Kiedys czytalem "Rady Sobiesława Zasady"
      Pisal ze przez kilka tys. km nalezy dosyc czesto pogonic silnik na max.obroty.
      Powod jest taki ze pierscienie scierajac gladz cylindra tworza w miejscu gdzie
      dolatuja prog.
      Luzy (tlok,korbowod,wal)i bezwladnosc przy duzych obr. pozwalaja "wyciac" te
      progi dalej.Docieranie na malych obr.ogranicza pozniej ruchy tloka.
      Ciekawe czy przy dzisiejszych technologiach tez to ma jakis sens??

      pozdrawiam
      • Gość: Michal Re: ciekawostka IP: *.telia.com 26.11.03, 19:11
        Nie niema sensu,od dziesieciu lat niewidzialem nigdy progu w silnikach,w latach
        poczatek 80-tych i 70-te to bylo nagnminne.teraz juz nie.Chyba ze ktoos dolewal
        nafty do oleju na zime.Pzdr.Michal
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka