Dodaj do ulubionych

akceptacja astmy???

27.02.09, 11:58
Witam! W związku z tym że pisze pracę mgr na temat akceptacji
choroby, mam bardzo ważna dla mnie pytanie.Czy trudno zaakceptowac
astmę oskrzlową jako chorobę przewlekłą, czy trudno jest sie
przystosowac do ograniczeń jakie za sobą niesie, czy człowiek chory
na astmę czuje się gorszy z tego powodu.czy ludzie którzy przebywaja
z osobą chora na astmę czują sie zakłopotani z tego powodu?czy
astmatyk jest ciężarem dla swojej rodziny, czy jest zależny od
innych osób? Bardzo prosze o odpowiedz na te pytanie, z góry
dziekuje za odpowiedzi :):)
Obserwuj wątek
    • kingusia1974 Re: akceptacja astmy??? 04.03.09, 23:03
      Nie jest trudno zaakceptowac chorobe. Nie niesie jakis szczegolnie
      trudnych ograniczen. Mowie o moim przypadku. Mam astme kaszlowa i
      jedynymi niedogodnosciami sa lekarstwa, sporadyczne tlumaczenie , ze
      nie mam gruxlicy i nikogo nie zaraze, oraz to, ze nie bardzo moge
      sie serdecznie usmiac, bo zawsze przerodzi sie to w kaszel.
      Nie czuje sie gorsza w zadnym razie.
      Nigdy nie wyczulam zeby ktos sie czul zaklopotany przy mnie.
      Nie jestem ciezarem dla rodziny.

      Sa rozne rodzaje i stopnie astmy. Ja pewnie jestem z tych lzejszych.
      Jest to choroba , ktora nie pozwala o sobie zapomniec, ale tez nie
      wymaga jakiejs nadzwyczajnej uwagi. Bywaja duzo gorsze choroby.
      Pozdrawiam
    • aleks06 Re: akceptacja astmy??? 07.03.09, 15:01
      Witam.
      Jak jest dobrze prowadzona przez lekarza to się zbytnio nie odczuwa, że się ją ma. Moje dzieci mają astmę oskrzelową, ale jak nie byli cały czas na wziewach to ciągle byli chorzy, cały czas na antybiotyku z przerwami góra 2 tyg. Najgorzej córka bo akurat do szkoły zaczęła chodzić i była wiecej w domu niz w szkole.
      • kingusia1974 Re: akceptacja astmy??? 08.03.09, 20:41
        Dokladnie. Moge tylko potwierdzic. Jak jest dobrze prowadzona to nie
        ma problemu. Problem jest jak jest xle prowadzona albo nie
        prowadzona to wtedy skutki sa takie jak podal Aleks.
      • saxxyleo Re: akceptacja astmy??? 30.05.09, 23:23
        aleks06 napisała:

        > Witam.
        > Jak jest dobrze prowadzona przez lekarza to się zbytnio nie
        odczuwa, że się ją
        > ma. Moje dzieci mają astmę oskrzelową, ale jak nie byli cały czas
        na wziewach t
        > o ciągle byli chorzy, cały czas na antybiotyku z przerwami góra 2
        tyg. Najgorze
        > j córka bo akurat do szkoły zaczęła chodzić i była wiecej w domu
        niz w szkole.
        >
        Witam!
        To co Pani napisała - to tak jakbym słyszał siebie 5 lat temu.
        Mieliśmy bardzo podobną sytuację z naszym synem, który w 2004 roku
        przebywał w przedszkolu maksymalnie 3 dni w miesiącu. Cały czas
        chory. Oczywiście lekarze testowali wszystko, co tylko było możliwe.
        Niestety niewiedza młodych rodziców powoduje, że płaci za to
        dziecko, oczywiście stanem swojego zdrowia. Co do akceptacji - nie
        zaakceptowaliśmy tego stanu rzeczy i szukaliśmy rozwiązania,
        odpowiedzi, których z pewnością nasi lekarze nam nie podpowiedzieli.
        Jedyne sensowne rozwiązanie znaleźliśmy w oczyszczeniu dziecka i
        zwiększeniu jego odporności. Dziś nie mamy takiego problemu. Drugie
        dziecko jest już prowadzone inaczej i z pewnością jak najdalej od
        antybiotyków. Proszę zadać sobie pytanie - czy lepiej zapobiegać,
        czy leczyć?
        Pozdrawiam Leszek

        -----------------------------------------------------------------
        www.zmien-siebie.pl
    • keltoi Faktycznie macie jakieś delikatne odmiany astmy... 12.05.09, 15:49
      Ja mam ostrą astmę oskrzelową, jestem na dużych ilościach leków, wizyty u lekarza średno co 3 tygodnie, ostatnio pogorszenie przeprowadziło mnie praktycznie na dietę tabletkowo-saszetkową ;]

      Zaakceptować nie jest trudno, ona po prostu jest, od kiedy się przejdzie na leczenie, prowadzi się ją, nie jest tak źle. Nie dusi się człowiek tak często, nie tak bardzo.

      Troszkę gorsza się może czuję, szczególnie kiedy okazuje się, że nie mogę tego czy tamtego z przyjaciólmi zrobić. Nie trenuję już, nie biegam, nie chodzę po górach, na ściankę mogę pójść towarzysko. Rowerem trochę jeżdżę, ale nie mogę się już rozpędzać, np pojechać ze znajomymi na dłuższą wycieczkę. Dobrzy przyjaciele się martwią, wiedzą, gdzie mam w torebce Berotec, organizują wyjścia tak, żebyśmy mogli wszyscy się bawić. Niektórzy znajomi (z tego co widzę) czują się niewygodnie. Rodzina się nie żali, chociaż ostatnio miałam telefoniczny przekaz focha, że nie przyjechałam na rodzinne imieniny. No faktycznie - na silnych antybiotykach (pogorszenie), osłabiona, walcząca z nudnościami byłabym na pewno gwiazdą przyęcia... ;>
      Ale tak zwykle nie jest źle. Zależna nie jestem, jak najbardziej staram się nie być.
    • ekos Re: akceptacja astmy??? 01.06.09, 23:49
      gdy moja starsza córka miała zdiagnozowaną alergię na mleko krowie, to myślałam,
      że zawali mi się cały świat - ja "zdrowa, wiejska dziołcha" mam takie chore
      dziecko - po latach okrzepłam i przyzwyczaiłam otoczenie a było to bardzo trudne
      kilka dni temu dowiedziałam się że postępująca alergia doprowadziła do astmy -
      czuję się jakby ktoś walnął mnie na odlew, ale tak porządnie.
      podnoszę się szybciej, bo niestety coraz więcej jest takich dzieci dookoła i my
      rodzice staramy się wspierać wzajemnie.
      jeszcze nie potrafię się z nią pogodzić.
      a córka uważa, że jest to kolejny powód aby otoczenie bardziej się o nią
      troszczyło i poswiecało jej więcej uwagi - ona szybciej zaakceptowała ten stan
      rzeczy
      pozdrawiam
      • kamila-88 Re: akceptacja astmy??? 25.06.09, 12:51
        Mam syna który jest uczulony na wszystko co pyli ,a ponadto ma astmę.Lekarze faszerowali go różnymi tabletkami i wziewami.
        Po pobycie w sanatorium w Kubalonce Istebna gdzie stosowano inhalacje z Zabłockiej Mgiełki Solankowej stan zdrowia syna zdecydowanie się poprawił.W domu również stosuję te produkty do inhalacji ,nawilżam pokój syna oraz kąpię go w Zabłockiej Soli Termalnej.Ku mojemu zaskoczeniu już od roku syn ma odstawione wszelkie lekarstwa.Okazuje się że naturalne produkty są rewelacyjne.Polecam .
    • zzzxxxccc11 Re: akceptacja astmy??? 19.06.09, 02:33
      Ja mam też astmę uczuleniową. Ale od kiedy czyszczę w domu regularnie Rainbowem
      to mam spokój. Jestem uczulony na roztocza kurzu domowego, ale Rainbow usuwa je
      b. dokładnie , a co b. ważne nie rozpyla na mieszkanie. Mam sprawdzonego goscia
      z Rainbow . Ma na imię Andrzej. Jest z Wrocławia tel; 501 85 25 16. Pozdrawiam.
      Zbyszek.
    • mala.karo Re: akceptacja astmy??? 26.06.09, 13:30
      warto też sprobowac inhalacji jakims inhalatorem pneumatycznym, nawet nie dodając leku mozna korzystac z soli fizjologicznej profilaktycznie raz na jakis czas. Na pewno nie zaszkodzi :)
    • sasanka-18 Re: akceptacja astmy??? 01.08.09, 20:40
      Astma w dzieciństwie to koszmar. Nie możesz bawić sie tak jak inne dzieci i to
      jest przykre. Poza tym jeżeli o mnie chodzi to noce były najgorsze. Jak można
      normalnie iść do szkoły, skoro przez pół nocy się płakało że nie można oddychać.
      Tragedia.. teraz już astma aż tak bardzo mi nie dokucza, ale muszę powiedzieć że
      nie byłam najszczęśliwszym dzieckiem ;)
      • tijgertje Re: akceptacja astmy??? 02.08.09, 10:58
        Sasanko, najbardziej przykre jest to, ze o astmie wtedy niewiele
        bylo wiadomo. Dzieciaki chroniono przed wysilkiem, a wlasnie zabawa,
        jazda na rowerze, plywanie, bieganie czyli wszystyko, co pomaga
        poprawic kondycje i zwiekszyc wydolnosc pluc jest najskuteczniejszym
        lekiem na astme. noce faktycznie moga byc upierdliwe. Ja w
        zaostrzeniu spie na polsiedzaco, ale plakac nie da rady, wtedy bym
        sie chyba calkiem udusila;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka