Dodaj do ulubionych

W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabytek...

17.01.13, 02:50
Zabytkowy Hotel Waldorf nie zostanie zburzony. Na razie..

mam wszakze mala wiare aby w koncu nie padl pod presja hipnotycznych, poteznych $$$$$$$$$$$$$ kondo -konglomeratow
www.globaltvbc.com/vancouvers+city+council+supports+waldorf+hotel+motion/6442789093/story.html
Minnie
Obserwuj wątek
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 19.01.13, 04:20
      no jak to, nie ma tu nikogo z "Wankuweru" kto by troche pobiadolil nad losem naszego
      "zabytku" z East endu??

      Minnie
      • chris-joe Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 19.01.13, 22:19
        A przypomnij mi, gdzie ten hotel? Bylem Westendczykiem, ale i na Eastendzie przeciez bywalem. Niemniej nie kojarze.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 00:11
          Kolo rogu (no, prawieee) E Hasting and McLean Dr -pomiedzy Commercial i Clark,
          i pomiedzy Franklin i E Pender -te okolice.

          Minnie
          • chris-joe Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 05:00
            Acha! Odwiedzilem wlasnie na google streetview, przyznam ze nie pamietam okolicy (bo i co tam pamietac, z wyjatkiem dojazdu do Polonia Sausage wink Ale w istocie, szkoda by bylo, bo to jedyny ciekawy budynek w okolicy tamtego ciagu E. Hastings. Taki miamski prawie.
            I na deszcz tam znowu idzie, widze smile)
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 05:17
              oj tak... znikaja takie "zabytki" z przeszloscia, w downtown poznikaly np ostatnio teatr/kino Pantages
              www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/story/2011/04/08/bc-vancouver-pantages-demolition.html
              www.heritagevancouver.org/topten/2012/topten2012_02.html
              po prostu zal ze nikomu sie nie chcialo sie zrobic z tego plomby.

              Minnie
            • za_morzem Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 06:58
              Wuj z nim, East End to okolice gdzie nikt normalny nie dociera.
              Natomiast fakt ze miasto pozawala zamykac takie kina jak Hollywood na Kits wola o pomste do nieba, inna sprawa ze to dosc typowe dla tego pozbawionego duszy miasta.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 07:06
                moze ty nie docierasz, dla kogos to jest wazne a juz na pewno jako zabytek jest warte ratowania.
                w ogole caly E Hastings jest warte ratowania.

                inna sprawa ze to dosc typowe dla tego pozbawionego duszy miasta.
                a innych jest inaczej bo niespecjalnie zauwazylam...

                Minnie
                • chris-joe Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 07:24
                  Tu sie zgadzam z minnie. Czy to Hollywood w Kits, czy Waldorff na E. Hastings- Vancouver nie ma ich wiele.
                  Zreszta w Montrealu naprawde niewiele lepiej. Tu budynkow, ktore w Vancouver mialyby z czapy heritage status jest jak psow, a jednak gnija bezwstydnie, zapadaja sie w sobie. Tyle ze wieczorami ladnie sa podswietlone ku radosci turystow na letni weekend. A co gorsza, nie ma nawet chciwych developorow, ktorzy by chcieli je nawet na super-duper condos zamienic, bo tu rynek nieruchomosci w stagnacji. Byle 3-pietrowy nowy condo bldg. w quartier staje sie sensacja.
              • chris-joe Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 07:11
                A wiesz, za_morzem, ze byly okresy w mym vancouverskim zyciu, gdy tez uwazalem, ze to miasto niemal bez duszy; usmiechy, ze przylepione; zyczliwosc, ze plytka... Dopiero chyba w Montrealu - chamskim, gburowatym, wulgarnym i nieokrzesanym- zaczalem ten vancouverski 'brak duszy' doceniac. I jak tu nam dogodzic? smile)
                • za_morzem Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 08:16
                  chris-joe napisał:

                  > A wiesz, za_morzem, ze byly okresy w mym vancouverskim zyciu, gdy tez uwazalem,
                  > ze to miasto niemal bez duszy; usmiechy, ze przylepione; zyczliwosc, ze plytk
                  > a... Dopiero chyba w Montrealu - chamskim, gburowatym, wulgarnym i nieokrzesany
                  > m- zaczalem ten vancouverski 'brak duszy' doceniac. I jak tu nam dogodzic? smile


                  Chris, doskonale rozumiem twoj sentyment do lat mlodosci spedzonych na West Endzie, trawa zawsze jest zielensza po drugiej stronie.
                  Jednak ze Vancouver jest wlasnie takie to jest common knowledge kazdej osoby ktora w tym miescie mieszka, do tego stopnia ze ostatnio zrobiono na ten temat oficjalna ankiete:
                  www.vancouverfoundation.ca/connect-engage/2012survey.htm
                  ktora tylko potwierdzila to o czym dawno juz bylo wiadomo...
                  • chris-joe Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 08:39
                    Z mojej sympatii do Van. -jasne ze juz w duzej mierze sentymentalnej- dorobiles mi gebe wlasnie 'sentymentalnej tesknoty za mlodoscia'. To jest taka catch-all phrase, przed ktora trudno sie racjonalnie obronic.
                    Pamietam czego w Van. nie lubilem, pamietam co mi sie tam bardzo podobalo; pamietam tez, co w ciagu mego pierwszego-dwoch lat w Montrealu wydawalo mi sie bardzo atrakcyjne, a czego dzis w tym miescie zniesc nie potrafie.
                    Gdy sie przeprowadzamy wielokrotnie, poznajemy rozne kraje (rowniez te w obrebie tego samego panstwa), sporo podrozujemy- zwyczajnie zaczynamy porownywac. W ciagu tego procesu -to jasne- takze sie starzejemy. Czy wiec nasze konkluzje wynikaja ze starzenia sie, czy tez z coraz bogatszego materialu porownawczego? Najpewniej i tak, i siak. Czy to jednak oznacza, ze i moje widzenie Montrealu, i moje widzenie Vancouver sa falszywe, wypaczone? Czyli- ze wlasciwie nie mamy mozliwosci na pewne tematy sie wypowiadac? Ze wszystko i zawsze to sa apples and oranges?

                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 09:15
                      ktora tylko potwierdzila to o czym dawno juz bylo wiadomo...

                      heheh, stary piernik Zamorzem jak zwykle swoj refrem powtarza
                      "a, bo wspomnienia za mlodu", "jaki numer 1??" "wuj z East endem", "brzydko, nudno i zimno",
                      "na lewo i prawo for sale", "dla emerytow", "sztuczne usmiechy",
                      " bez duszy" -
                      wiesz co ja mysle- ze brak ci kobiety.
                      Od lat. wielu lat,
                      dlatego jestes taki zgrzozknialy.
                      a ze jestes taki zgorzknialy to zadna cie nie chce. i koleczko sie zamyka...

                      jak ktos ciekawy to tu moze zobaczyc portret Zamorzem:

                      us.123rf.com/400wm/400/400/mirage3/mirage31203/mirage3120300011/12613956-funny-face-grumpy-old-man-frowning-while-giving-the-thumbs-down-looking-at-camera-over-white-backgro.jpg
                      Minnie
                      • za_morzem Hmmm... 20.01.13, 23:15
                        Przypisujesz mi sformulowania uzyte przez chris-joe. Jestes bardzo chaotyczna.

                        Jako ze zyje w rodzinnym set up od dobrych paru lat, twoja druga uwage potraktuje humorystycznie.

                        Postaraj sie nie obrazac wiecej ani mnie ani innych uczestnikow tego forum, jak to juz zrobilas wielokrotnie, mimo ze jestes tutaj od niedawna.

                        Nie komentuj wiecej moich postow.



                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Hmmm... 21.01.13, 03:43
                          za_morzem napisał:
                          Przypisujesz mi sformulowania uzyte przez chris-joe. Jestes bardzo chaotyczna.

                          rzeczywscie ?? no to popatrzmy:

                          Autor: za_morzem 06.10.12, 21:24
                          Prowincje preryjne maja swoja specyfike i trzeba byc dosc elastycznym zeby zaakceptowac zycie tam - zimno, brzydko, nudno.

                          Masz racje, z dziadostwem BC ciezko dyskutowac, ekonomia prowincji opiera sie glownie na sprzedazy paszportow i osobiscie nie dziwie sie ze mnostwo ludzi ucieka za praca do AB...
                          Autor: za_morzem 17.01.13, 03:48
                          Daj spokoj.
                          Wiekszosc mieszkancow puka sie w glowe jak czyta o byciu Vancouver #1 na Swiecie.
                          Autor: za_morzem 17.01.13, 03:05
                          Z tym najwyzszym standardem zycia to troche przesada. Domy kosztuja 2x wiecej niz gdzie indziej, pensje natomiast nizsze... Co do ludzi to raczej bardziej slynie z nieprzyjaznych niz przyjazdnych. Podejrzewam ze przemawiaja przez ciebie sentymenty.
                          Autor: za_morzem 17.01.13, 04:11

                          Rozumiem ze masz sentyment do Vancouver, zawsze gloryfikujemy to co sie dzialo w naszym zyciu jak bylismy mlodsi wink.
                          za_morzem 20.01.13, 08:16
                          Chris, doskonale rozumiem twoj sentyment do lat mlodosci spedzonych na West Endzie, trawa zawsze jest zielensza po drugiej stronie.
                          Autor: za_morzem 17.01.13, 04:53
                          Tylko z czego zyc? Bylem niedawno. Jedziesz glowna droga i mijasz co chwile tabliczki "For sale".
                          Autor: za_morzem 20.01.13, 08:29
                          Jesli przyjezdzasz do Kanady z oczekiwaniem zycia rozrywkowego podobnego do Wysp czy ogolnie Europy to czeka cie kolosalne rozczarowanie.
                          "Miss perfect" to sie do Kanady przywozi a nie tutaj znajduje.
                          Autor: za_morzem 20.01.13, 23:43
                          Jesli mieszkasz w Maple Ridge to juz nie mieszkasz w "miescie" as u know it tylko w typowym suburban shit hole.
                          za_morzem 20.01.13, 06:58
                          Wuj z nim, East End to okolice gdzie nikt normalny nie dociera.


                          i perelki specjalnie wyszukiwane przez Zamorzem:

                          Co Kanadyjczycy pisza o MB:

                          www.topix.com/forum/ca/winnipeg-mb/TIU79RI0GP6PMB859/p3
                          MB in popular culture:
                          tinyurl.com/a885pqy
                          tinyurl.com/bxxkx2z
                          Wszystko na temat.
                          za_morzem 20.01.13, 08:16
                          Jednak ze Vancouver jest wlasnie takie to jest common knowledge kazdej osoby ktora w tym miescie mieszka, do tego stopnia ze ostatnio zrobiono na ten temat oficjalna ankiete:
                          www.vancouverfoundation.ca/connect-engage/2012survey.htm
                          ktora tylko potwierdzila to o czym dawno juz bylo wiadomo...

                          tam w paru miejscach zapomnialam podac autor i date, ale nie ma cienia watpliwosci
                          kto jest autorem tych optymistycznych, radosnych, napawajacych nadzieja postow smile

                          Zamorzem, a twoja rodzina przypadkiem masowo nie leczy sie przy tobie na depresje ????????

                          Minnie
                    • za_morzem Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 23:38
                      Wynikaja i z tego i z tego.
                      Inna sprawa ze chyba masz swiadomosc ze malo ktore miasto "pierwszego swiata" tak sie zmienilo od lat 80-tych jak wlasnie Vancouver. Ile dzisiejsze Vancouver ma wspolnego z Vancouver z lat 80-tych?

                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 09:23
                    za_morzem napisał:
                    Jednak ze Vancouver jest wlasnie takie to jest common knowledge kazdej osoby ktora w tym miescie mieszka, do tego stopnia ze ostatnio zrobiono na ten temat oficjalna ankiete:

                    wuj z taka ankieta. wygodnie znalazles wyrywke ludzi takich samych jak ty i dumnie to wkleiles.

                    ja osobiscie mam zupelnie INNE doswiadczenia nie tylko tu w Vancouver ale w ogole calej okolicy a poprzednio w MB.
                    zaczynam dochodzic do wniosku ze moze to na zasadzie "jaka akcja taka reakcja".
                    ja jestem mila dla ludzi to i oni sa dla mnie mili.

                    Niemile osobniki zdarzaja sie wszedzie, jednak nie mozna uogolniac.
                    Kup sobie psa to wtedy zobaczysz jacy Vancouverites sa friendly.

                    Byli - i sa.

                    A tu gdzie mieszkam (okolice Vanc) to z niektorymi pracownikami okolicznych sklepow
                    to juz sobie prawie po imienieu mowimy - znamy sie kilka lat...
                    to samo zreszta bylo w Vanc.
                    Usmiechnij sie do ludzi, to i oni usmiechna sie do ciebie.

                    Minnie
                    • jackk3 Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 20.01.13, 21:41
                      Jak w Vancouver sa b. przyjazni ludzie to ja ksiedzem jestem. Zawsze jak tam przyjezdzam to nie ma dnia zebym prowadzac auto palca komus nie pokazal.
                      Poza tym jest duza roznica miedzy samym Vancouver a jego 'okolica'.
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 21.01.13, 03:11
                        jackk3 napisał:
                        Zawsze jak tam przyjezdzam to nie ma dnia zebym prowadzac auto palca komus nie pokazal.

                        tiaaaa... przyjezdza jakis burak DO Vancouver co nie umie jezdzic i pokazuje wszystkim palca,
                        ale to my Vancouverites jestesmy nieprzyjazni. tiaaaaa

                        Minnie
                        • za_morzem jackk... 22.01.13, 05:15
                          ... "dama" wyglada na specjalistke od wszystkiego, popros ja, moze cie nauczy jezdzic samochodem wink.


                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          > jackk3 napisał:
                          > Zawsze jak tam przyjezdzam to nie ma dnia zebym prowadzac auto pal
                          > ca komus nie
                          pokazal.

                          >
                          > tiaaaa... przyjezdza jakis burak DO Vancouver co nie umie jezdzic i pok
                          > azuje wszystkim palca,
                          > ale to my Vancouverites jestesmy nieprzyjazni. tiaaaaa
                          >
                          > Minnie
                          • jackk3 Re: jackk... 22.01.13, 05:52
                            Chyba tak! Tylko jakby wsiadla do mojej bryki to by w gacie na...
                            A poza tym niech sie przejdzie po Robson w letnie popoludnie i pooglada 18-20 letnich Azjatow w brykach po 100-200 tysiecy to jej mina zrzednie. Kierowcy w Vanouver slynna z nieuprzejmosci.
                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: jackk... 22.01.13, 08:25
                              jackk3 napisał:
                              > Chyba tak! Tylko jakby wsiadla do mojej bryki to by w gacie na...

                              a co, kibel ci sie znowu zapchal ??

                              https://rlv.zcache.com/homeless_driving_my_dream_home_bumper_sticker-p128025669272757364bfyur_210.jpg
                              Minnie
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: jackk... 22.01.13, 08:33
                            za_morzem napisał:
                            ... "dama" wyglada na specjalistke od wszystkiego, popros ja, moze cie nauczy jezdzic samochodem

                            Ty jak mnie ladnie poprosisz to moge cie nauczyc czytac ze zrouzmieniem:
                            np jak tam przyjezdzam
                            oznacza, ze JACK przyjechal DO nas, czyli do Vancouver,
                            to nie ma dnia -znaczy -codziennie,
                            zebym prowadzac auto palca komus nie pokazal - znaczy ze Jack prowadzac swoje auto
                            pokazuje srodkowy palec przynajmniej jednej osobie Z VANCOUVER.

                            jaki z tego wniosek, Zamorzem?
                            pomoge ci, bo przewiduje ze nie zrozumiesz -
                            to Jack jest niegrzeczny i nieladnie sie zachowuje przyjezdzajac DO naszego Vancouver... smile

                            Minnie
                        • jackk3 Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 22.01.13, 05:56
                          Jak ja jezdzilem do Vancouver to ty nawet nie wiedzialas gdzie to jest. Poza tym od kiedy ty jestes 'z Vancouver'? Bo dla mnie to Vancouver sie konczy na tym shithole 'East Hastings'.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: W Vancouver uratowany (chyba, na razie) zabyt 27.01.13, 00:03
                            No prosze, nastepny zabytek leci pod kulke

                            Tekst linka

                            Luxton said “alarm bells should be going off” because the building has not been evaluated as a heritage site.
                            As things stand, the new owner could demolish the building, Luxton said.


                            Z jednej strony Pln Amerykanskie miasta sa imponujace wlasnie przez to ze nie ma zabytkow
                            bo sie je wyburza,
                            i w tym miejscu stawia sie coraz to wieksze wiezowce.
                            Z drugiej, niektorych pozostalosci ze sztuki architektury po prostu zal...

                            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka