Dodaj do ulubionych

USA -odwieczna batalia o wizy

09.07.04, 13:00
Ta cala sprawa,o ktora tocza sie dyskusje caly czas i praktycznie
wszedzie,gdzie mozna spotkac forum w tytule zawierajace slowo "USA" to zawsze
wizy:D
Czemu jest to takie kontrowersyjne?Bo dla wielu z nas jest to niezrozumiale i
nie tylko dla tych, co w zyciu nie starali sie o wize,albo dla tych co im
odmowiono wizy,lub tez dla tych co dostali,sa tam lub tez wrocili.
Tlumaczeniem USA w sprawie wiz dla niektorych "wybranych "krajow jest fakt,ze
obawiaja sie,ze zaleje ich masa emigrantow.
Ok rozumiem ich obawy,ale jak sama historia mowi,ten kraj stworzony jest z
emigrantow.Dwa wiekszosc panstw Unii Europejskiej nie ma obowiazku starania
sie o wize i wjezdza do USA na 3 miesiace sobie spokojnie w celach
turystycznych/biznesowych.Podobno mieszkancy tych krajow nie przebywaja
dluzej niz owy okres i nie pracuja tam nielegalnie.Niech ktos mi powie,kto
mieszkal,albo byl w Nowym Jorku ilu tam jest Slowencow,Niemcow, Anglikow i
czy wszyscy maja legalny status?:DNie trzeba tez tutaj mowic o NY jest
jeszcze Los Angeles,California i inne wieksze miasta.Ale przeciez wedlug USA
z tych krajow sie nie emigruje.Tylko Polacy.
Druga sprawa-BEZPIECZENSTWO.
Skoro tak bardzo obawiaja sie atakow terrorystycznych,dlaczego proces
kontroli na lotniskach nie obejmuje krajow zachodniej Europy.Jaki jest cel
dzialan antyterrorystycznych skoro sa to dzialania wybiorcze.Jezeli boje sie
zlodzieji to nie wpuszczam do budynku kazdej obcej osoby bez jej blizszego
poznania,a nie co druga?:)Zwlaszcza,ze poprzednie ataki z tego co media
donosily byly prowadzone z panstw takich jak Francja,Niemcy,Anglia:D
Wiec gdzie logika?:)
Obiecano nam zniesienie obowiazku wizowego,kiedy upadnie u nas komunizm i
zmieni sie ustroj polityczny.Dokonalismy tego,a wizy nadal istnieja.A dwa
oplaty za wizy tez.Mowi sie,ze to nie wiza tyle kosztuje,a proces,starania
sie o nia.Niech ktos mi wytlumaczy w czasie 15 sekund do 2 min,co jest w
stanie sprawdzic konsul?Moge miec w garazu magazyn bronii,a on nawet o tym
moze nie wiedziec:D
Za kilka pytan placimy 385 zl(niby rownowartosc 100$,ktos sprawdzal dzisiaj
kurs:P).Prosze powiedziec w takim razie ,kiedy on mnie sprawdza.Od momentu
telefonu do biura obslugi,do czasu rozmowy?:D
Trzecia sprawa.Nie zniosa wiz do momentu kiedy ilosc odmow nie bedzie
przekraczala 3%,u nas z tego co sie nie myle jest odmow ponad 40%.Jak ma nie
byc odmow,skoro nie jest scisle okreslone,jakie warunki musimy spelnic,zeby
wize chociazby turystyczna otrzymac.Niech podadza,ze konto w banku tyle i
tyle,samochod,dom,firma i nie wiem co jeszcze.I jakie sa powody odmow??
Rodzice nie maja samochodu,nie jedzie pan/pani z zona/mezem,jedzie pan/pani z
zona/mezem,wczesniej pan/pani jechal/a na 3 miesiace,teraz na 1 miesiac i
jeszcze kilka innych nie rzeczowych podstaw do tego,zeby odmowic wize,bo znam
ludzi,ktorzy maja swoje firmy w Polsce,mase kasy,samochody i jezdza tam do
pracy,a znam tez tych,co chcieliby pojechac,zeby chociaz zobaczyc mecz
footballu amerykanskiego(ktory uwielbiam:P),albo smignac nad Niagare,czy tez
nad wielki Kanion.Znowu gdzie logika?!!
Nam robi sie problemy jak chcemy wprowadzic wizy dla
Bialorusinow,Ukraincow,Rosjan i innych krajow,dzieki czemu mozemy chronic
nasze granice.Byla afera jak nie pozwolono marynarzom ze statku filipinskiego
zejsc na lad w porcie w Gdansku bodajze,dopoki nie wykupia wizy.Nie wazne ,ze
zlamali prawo morskie.Wszystkie kraje obuzone.
Tez strasznie przerazaja ich emigranci,a niech sie amerykanic ruszy do takiej
pracy jak kontraktorka,czy tez scinanie trawnikow!!A co z czarnoskorymi
Amerykanami,ktorym daja za darmoche mieszkania,zasilki i inne
takie "udogodnienia"?dlaczego ich nie scigna?
Porzadny emigrant z Polski pracuje tam po 12 godzin ,7 dni w tygodniu ,placi
podatki.W nadzieji,ze kiedy bedzie mogl zalegalizowac swoj pobyt.Jest tyle
mozliwosci,zeby takiego emigranta wytropic i deportowac,a jakos tego nie
stosuja Amerykanie,a dlaczego?Bo maja z tego zysk.On tam pracuje,podatki
placi,kasa wiec leci do skarbca USA.:D
Czy gdybysmy posiadali tez ten okres 3 miesieczny,czy ktos by zostawala na
dluzej??
Sa ludzie,ktorzy maja tam rodziny,swiadomosc tego,ze dostal ktos wize i
nastepnym razem moze jej niedostac juz przemawia komus do rozsadku,ze jednak
jest lepiej troszke dluzej zostac,albo na stale.
Dlaczego wiec USA moze postepowac w taki sposob wobec nas,bez zadnych
konsekwencji.Jakie mamy korzysci z tego "zwiazku" z USA??
Te kilka uzywanych samolotow za,ktore slono zaplacimy??Mcdonald?KFC???
Jakie nowe wymowki mozemy sluchac?:D
Obserwuj wątek
    • drakulek1 Re: USA -odwieczna batalia o wizy 09.07.04, 17:27
      Ale sie gosciu napisales, he he !
      I po co ?
      Wizy do Ameryki to sprawa Ameryki i tyle.Polakom nic do tego.
      Aha, i pragne Ci przypomniec, ze przed rokiem 1994 Amerykanie rowniez
      potrzebowali wiz do Polski. Polska JEDNOSTRONNIE sama te wizy zniosla :) Jakze
      glupi, nie ?
    • Gość: ni Re: USA -odwieczna batalia o wizy IP: *.ne.client2.attbi.com 09.07.04, 18:24
      > Skoro tak bardzo obawiaja sie atakow terrorystycznych,dlaczego proces
      > kontroli na lotniskach nie obejmuje krajow zachodniej Europy.

      Nie zgadzam sie. "Security control" w Monachium jest ostrzejsze niz w
      Warszawie. Dla wszystkich osob udajacych sie do Stanow (rowniez dla obywateli
      amerykanskich). Dla innych poziom "security" jest nizszy.
      • sambond Re: USA -odwieczna batalia o wizy-do vdal 10.07.04, 07:42
        Zaciekawil mnie fragment twego postu

        Porzadny emigrant z Polski pracuje tam po 12 godzin ,7 dni w tygodniu ,placi
        podatki.W nadzieji,ze kiedy bedzie mogl zalegalizowac swoj pobyt.Jest tyle
        mozliwosci,zeby takiego emigranta wytropic i deportowac,a jakos tego nie
        stosuja Amerykanie,a dlaczego?Bo maja z tego zysk.On tam pracuje,podatki
        placi,kasa wiec leci do skarbca USA.:

        **W jaki sposob nielegalny emigrant placi podatki do skarbca USA?
        Czy mozesz podac przyklad?
        Czy emigrant ktory lamie prawo jest "porzadnym emigrantem"?

        Pytam sie dlatego gdyz w lokalnym radio w poludniowej Kaliforni
        w talk-show "John &Ken" co dzien walkuja sprawe nielegalnych emigrantow.
        Wedlug Los Angeles Times nielegalni kosztuja lokalne wladze pond 3 miliardy
        dolarow..
        • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy-do vdal 10.07.04, 08:00
          Juz tlumacze...:D
          Tu tez chodzi mi o osoby na zielonych kartach:D Tez sa emigrantami prawda?:)
          Kiedys mozna bylo sobie kupic za kase nr SS.Terz tez mozna ,ale trudniej i na
          innych zasadach.Poza tym co jakis czas jest organizowana tzw amnestia,osoba
          lapiaca sie na nia musi wtedy udowodnic,ze byla good obywatelem:P
          Owszem zgodze sie z toba,ze jest to nielegalnie i taka osoba lamie prawo,ale
          sam fakt,ze pracuje ,utrzymuje wlasna rodzine,nie lezy na jackowie ,czy tez
          greenpoincie z flacha pod smietnikiem.Czesc ludzi ,a moze nawet wieksza ilosc
          jedzie tam,zeby sie czegos dorobic,wkoncu zostaja i dorabiaja sie tam.Pracuja
          tak jak i tutaj,a nawet ciezej,bo kazdy tam jedzie z mysla,ze kasa lezy na
          ulicy:P(jak nie znaja ameryki:P).
          chodzi mi o to,ze skoro narzekaja na emigrantow to w takim razie ,dlaczego nie
          zrobia porzadku z czarnoskorymi mieszkancami(niektorymi).Nie sadzisz,ze oni
          stanowia wiekszy problem.Majacy mozliwosci,a czesto niekorzystajacy z nich.

          Pozdrawiam:D
          • sambond Re: USA -odwieczna batalia o wizy-do vdal 10.07.04, 08:27
            Czy moglbys napisac w jaki sposob nielegalni placa
            legalne podatki?

            Czy nie mozna emigrowac w legalny sposob?
            Sa na to odpowiednie przepisy.. po co zaraz lamac prawo..

            Spotykam sie z negatywnym nastawieniem do
            nielegalnych emigrantow wsrod Polakow tez..
          • Gość: Facecik Re: USA -odwieczna batalia o wizy-do vdal IP: *.los-angeles-24-25rs.ca.dial-access.att.net 10.07.04, 23:28
            Kolego(zanko) Vdal, mylisz pojecia!
            Osoby z zielona karta, sa wlasnie LEGALNYMI imigrantami. Jesli chodzi o
            czarnoskorych (murzynow) to oni nawet sie nie klasyfikuja w ta kategorie -
            urodzeni tutaj z amerykanskich rodzicow, sa automatycznie obywatelami USA, a
            nie imigrantami takimi czy innymi.
            A to, czy stanowia problem dla wladz, to jest juz zupelnie inna sprawa (a ze
            stanowia, to nie ulega kwestii).
            Istota nielegalnego zatrudniania jest fakt, ze poza pracodawca, nikt takiego
            pracownika nie zna. Pracodawca nie podaje w liscie pracownikow i liscie plac
            nazwisk takich nielegalnych pracownikow, nie wykupil dla nich polisy
            ubezpieczeniowej, a rzad, nie wiedzac o ich istnieniu, nie moze przeciez
            sciagnac od nich podatkow od zarobkow.
            Na takiej sytuacji bogaci sie tylko bezposredni pracodawca, bo ma tania sile
            robocza (raz ze placi takiemu osobnikowi ulamek tego co by placil legalnemu, a
            dwa, nie wyplaca mu ubezpieczenia od wypadkow przy pracy [co jest dosc drogim
            luksusem dzis]). Sam nielegalny pracownik, choc zarabia mniej od legalnego, nie
            placi podatkow od zarobkow rzadowi.Rzad (administracja)na tej calej imprezie
            traci, bo nie wplywa do kasy pieniadz z podatkow na fundusze socjalne
            spoleczenstwa, czy inne 'fundusze', ze tak powiem.
            Na takich zasadach funkcjonuje od lat np. rolnictwo w Kalifornii, bo obok
            regularnych legalnych pracownikow, jest tez i wielu sezonowych nielegalnych z
            Meksyku czy innych krajow Ameryki Lacinskiej. Rzad o tym wie, ale niejako
            przymyka na ten procerder oko, raz ze wytropienie wszystkich takich
            nielegalnych byloby raczej kosztowne, a dwa, w pewnych zawodach znalezienie
            legalnych pracownikow byloby niemozliwym, bo legalni kazaliby sobie placic za
            wykonywanie niezwykle ciezkich czy brudnych robot o wiele wiecej, gdzie dana
            firma musialaby zbankrutowac, nie wytrzymujac konkurencji z innymi,
            tanszymi.Caly sektor lokalnej gospodarki musialby upasc, bo jest on oparty w
            duzej mierze na wlasnie takich nielegalnych.
            Naswietlilem tu tylko niektore problemy, i to raczej powierzchownie (bo jest to
            temat-rzeka do dyskusji) a problem jest znacznie szerszy, jak zawsze i nie
            sposob go tu zamknac w jakims krotkim poscie.
            • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy-do vdal 11.07.04, 00:50
              nie chodzilo mi o czarnoskorych amerykancow,ze sa emigrantami.chodzi mi fakt,ze
              usa sie meczy z emigrantami,a czemu nie zajmie sie nimi.qrka laduja w nich
              kase,a zero pozytku maja z tego,a jednak emigrant kase zarabia w usa i kase w
              usa wydaje,jakos ludzie domy kupuja tam ,samochody i inne rzeczy?:D biznes sie
              kreci:D

              pozdrawiam
              • soup_nazi [...] 11.07.04, 05:49
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • pink_panthera Dreyfus i wszystko jasne. hehehe 11.07.04, 15:52
                  • soup_nazi Moze nie tyle Dreyfus... 11.07.04, 23:49
                    ... co ertes gamon nowy nick sobie wystrugal i dooope truje, hehehe
                    • lymeryk Re: Moze nie tyle Dreyfus... 12.07.04, 03:29
                      soup_nazi napisał:

                      > ... co ertes gamon nowy nick sobie wystrugal i dooope truje, hehehe
                      >
                      cos ci sie plyta zaciela
                      moze jak masz cos takiego do powiedzenia to idz na forum Polonia
                      tam takie teksty znajduja wiecej przyklasku od zgrai
                      szczekajacych tobie podobnych pieskow
                    • hermione_p taa....101 twarzy ertesa... 12.07.04, 03:47
                      A lymeryk to jedna z nich. Natomiast vdal to na 100% nie ertes.




                      :)
                      • lymeryk Re: taa....101 twarzy ertesa... 12.07.04, 04:10
                        hermione_p napisała:

                        > A lymeryk to jedna z nich. Natomiast vdal to na 100% nie ertes.
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > :)

                        znowu teoria konspiracji opanowala to forum?
                        a czy moze masz jakis dowod na to?
                        czy tylko chcesz mnie na slepo obrazic i sprowokowac?

                        • hermione_p Re: taa....101 twarzy ertesa... 12.07.04, 04:25
                          1. ertes ma obsesje na punkcie konspiracji - wszedzie je weszy ( sa to konsp.
                          przeciw niemu..lol ) - jakims dziwnym trafem ty tez o tym wspominasz...:)

                          2. Zadziwiajaco podobny styl wypowiedzi, taki.... "moralizatorsko-mentorsko-
                          autorytatywny" No i poglady calkiem podobne...

                          3. Nie aspiruje do roli prowokatora - zwlaszcza jesli chodzi o prowokacje
                          ciebie - zwyczajnie mnie to nie bawi ( czytaj - nie jestes dla mnie
                          wyzwaniem ) .

                          4. Nie bierz sobie tego wszystkiego do serca..wszak ja moge sie mylic...wszak
                          to tylko moje dywagacje...

                          Wiec nie pien sie za bardzo i zycze ci spokojnej nocy :)


                          Pozdrawiam cie ertesie-lymeryku :)))
                          • lymeryk Re: taa....101 twarzy ertesa... 12.07.04, 04:43
                            hermione_p napisała:

                            > 1. ertes ma obsesje na punkcie konspiracji - wszedzie je weszy ( sa to konsp.
                            > przeciw niemu..lol ) - jakims dziwnym trafem ty tez o tym wspominasz...:)
                            dziwnym trafem? moze podaj jakies konkrety zamiast uzywac
                            sformulowania typu "dziwnym trafem"
                            nie rzuca sie tego typu oskarzen bez poparcia w faktach i linkach!
                            sorry, ale lol w tym wypadku nie wystarczy


                            >
                            > 2. Zadziwiajaco podobny styl wypowiedzi, taki.... "moralizatorsko-mentorsko-
                            > autorytatywny" No i poglady calkiem podobne...
                            tak to moze daj jakies porownanie, bo jak na razie
                            to twoja obsesja na punkcie ertesa bierza gore nad
                            rozsadkiem


                            >
                            > 3. Nie aspiruje do roli prowokatora - zwlaszcza jesli chodzi o prowokacje
                            > ciebie - zwyczajnie mnie to nie bawi ( czytaj - nie jestes dla mnie
                            > wyzwaniem ) .
                            >
                            to mile ze to ciebie nie bawi
                            tylko dlaczego to robisz???

                            > 4. Nie bierz sobie tego wszystkiego do serca..wszak ja moge sie mylic...wszak
                            > to tylko moje dywagacje...
                            starame sie jak moge,
                            ale slowo pisane ma swoja sile...

                            >
                            > Wiec nie pien sie za bardzo i zycze ci spokojnej nocy :)
                            >
                            >
                            > Pozdrawiam cie ertesie-lymeryku :)))
                            nie ma powodu aby sie pienic
                            ciepliwie czekam na poparcie tych oskarzen w dowodach faktach linkach
                            w przeciwnym razie to wyglada jednak na prymitywna prowokacje

                            pozdrawiam
                            • hermione_p Bzdury....bzdury i jeszcze raz bzdury... 12.07.04, 05:55
                              Nie bede odpowiadac na tak idiotyczne posty. Ertesie - lymeryku, masz glupi
                              zwyczaj licytowania sie. Nie bede szukac linkow ani sie z toba wyklocac BO MI
                              SIE PO PROSTU NIE CHCE. Jestes beznadziejnym, niereformowalnym przypadkiem i
                              dyskusja z toba nie ma sensu. Wiec pozdrawiam i zycze zdrowia etresie-lymeryku!



                              :)
                              • pink_panthera Jak sie czujecie dzisiaj Dreyfus? 12.07.04, 07:10

                                KIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll Ertes
                    • pink_panthera Jak sie czujecie dzisiaj Dreyfus? 12.07.04, 07:11
                      KIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll ErtesKIll Ertes
                      • vdal Re: Jak sie czujecie dzisiaj Dreyfus? 12.07.04, 07:20
                        yyy uscislajac mam wrazenie,ze ktos mysli,ze jestem ertes,ktokolwiek to jest
                        ten ertes to niestety nie ja:Dpodejrzewam,ze ertes to emzczyzna,wiec tu
                        pierwszy problem,bo ja women:D

                        pozdrawiam:D
    • hermione_p Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 07:55
      Przejdzmy wiec do meritum.... Wszystko sprowadza sie do tego ze konsul w
      pieprzonym konsulacie jest bogiem i nikt mu nie moze nic zrobic. Wydaje wizy
      jak mu sie zywnie podoba - podlug wlasnego "widzimisie". Normalni, porzadni
      obywatele ktorzy chca jechac do us na wakacje ( lub tak jak vdal do
      narzeczonego - zgadza sie ? )czesto tych wiz nie dostaja bo konsul musi wyrobic
      srednia odmow.. To oczywisty absurd, ale niestety nic nie mozna na to poradzic.
      Poki nic sie nie zmieni trzeba grac wedlug ustalonych przez konsulat regul vide
      no rules..lol.


      Pozdrawiam cie vdal :)
      • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 11:30
        hiehie i o to wlasnie chodzi hermione_p :P

        i za obecna sytuacje nie winie nikogo poza konsulem:P

        Pozdrawiam cie hermione_p

    • sajjitarius Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 16:38
      No tak...tylko wlasciwie o co Ci chodzi ? Nie wdajac sie w rzeczowosc Twoich
      argumentow, byc moze jest tak, ze konsul odmawia wiz wedlug widzimisie,
      amerykanska polityka wobec nielegalnych imigrantow jest niespojna i pelna
      sprzecznosci, pobieranie 100 USD oplaty za rozpatrzenie wniosku wizowego jest
      rozbojem, a Murzyni w USA to jeden wielki problem...tylko co z tego wszystkiego
      wynika ? Twoje prawo do wjezdzania do USA i wyjezdzania z USA wedlug Twojego
      widzimisie ?

      Czy z tego, ze:

      1) ja mam u siebie w domu wielki balagan
      2) nie panuje nad swoja rodzina, kazdy robi co chce, wszyscy do siebie nawzajem
      pyskuja
      3) w syna laduje tysiace dolarow a on nic tylko sie byczy i pije i pali a o
      robocie lub szkole nie mysli
      4) moj znajomy, alkoholik i smierdzacy brudas jest mile widziany u mnie domu
      ilekroc zechce mnie odwiedzic

      w jakikolwiek sposob wynika, ze Ty bedac:

      1) czystym, zadbanym, pachnacym Old Spice'm i uczciwym
      2) rwacym sie do roboty i bardzo chetnym do tego zeby u mnie w domu posprzatac,
      wypucowac, meble poprzestawiac, i to wszystko za ulamek oplaty ktora zarzadalby
      ode mnie moj leniwy synek
      3) chetnym do udzielenia darmowych lekcji savoir-vivre calej mojej rodzinie

      masz niezbywalne prawo do wchodzenia do mojego domu i wychodzenia z mojego
      domu podlug wlasnej woli (dlatego, ze nazywasz sie ....ski ;-) ), a ja nie mam
      prawa w tej sprawie sie wypowiadac ?
      I nie mam prawa odmowic Ci wejscia do mojego domu nie podajac zadnego powodu ?
      Albo taki, ze jestes za czysty, za niski, za wysoki, masz za dlugi lub za
      krotki nos, albo taki, ze juz zes raz u mnie byl i w tym samym czasie srebrne
      lyzeczki znikly ? A jesli wprowadze taka zasade, ze kazdy kto chce przekroczyc
      progi mojego domu musi wniesc najpierw oplate 100 dolarow i musi sie w pas mnie
      uklonic 10 razy, to bedziesz pisal epistoly na temat brudu w moim domu ?
      Nie lepiej siedziec u siebie w domu ? Gdzie czysto i schludnie, wszystko jest
      przemyslane, poukladane a wszyscy mowia do siebie "prosze, dziekuje i
      przepraszam" ?
      • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 17:03
        hieihe uscislijmy jestem kobeta wole damskie zapachy.
        tu masz racje,ze maja prawo kontrolowac co sie dzieje u nich w "domu",ale jest
        jedna sprawa,dlaczego robia to wybiorczo:D
        kto powiedzial,ze ci co dostaja wizy sa czysci i zadbani i pachnacy,a dwa ci co
        nie maja obowiazku wizowego sa tacy sami?:) nie ma pijakow,kretaczy i zlodzieji
        w innych panstwach.
        Kwestia tego,ze zawsze tlumacza nam to w jedna strone,ze sie bronia itd przed
        naplywem emigrantow i masa innych rzeczy tylko,ze inaczej postepuja,niech ktos
        mi udowodni,ze kazdy z zachodniej europy,ktory wjechal tam,nie pracowal,albo
        wrocil w terminie,co tylko my tacy polacy jestesmy zli,ze tam sie wpychamy
        drzwiami i oknami?pracujemy an czarno,jestesmy brudni,smierdzacy i do niczego
        niezdatni?:D:D
        Dlatego mowie,niech sprecyzuja warunki,a nie wciskaja nam kity:D

        Pozdrawiam
    • sajjitarius Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 16:57
      vdal napisała:

      > Ta cala sprawa,o ktora tocza sie dyskusje caly czas i praktycznie
      > wszedzie,gdzie mozna spotkac forum w tytule zawierajace slowo "USA" to zawsze
      > wizy:D
      > Czemu jest to takie kontrowersyjne?Bo dla wielu z nas jest to niezrozumiale i
      > nie tylko dla tych, co w zyciu nie starali sie o wize,albo dla tych co im
      > odmowiono wizy,lub tez dla tych co dostali,sa tam lub tez wrocili.
      > Tlumaczeniem USA w sprawie wiz dla niektorych "wybranych "krajow jest fakt,ze
      > obawiaja sie,ze zaleje ich masa emigrantow.
      > Ok rozumiem ich obawy,ale jak sama historia mowi,ten kraj stworzony jest z
      > emigrantow.Dwa wiekszosc panstw Unii Europejskiej nie ma obowiazku starania
      > sie o wize i wjezdza do USA na 3 miesiace sobie spokojnie w celach
      > turystycznych/biznesowych.Podobno mieszkancy tych krajow nie przebywaja
      > dluzej niz owy okres i nie pracuja tam nielegalnie.Niech ktos mi powie,kto
      > mieszkal,albo byl w Nowym Jorku ilu tam jest Slowencow,Niemcow, Anglikow i
      > czy wszyscy maja legalny status?:DNie trzeba tez tutaj mowic o NY jest
      > jeszcze Los Angeles,California i inne wieksze miasta.Ale przeciez wedlug USA
      > z tych krajow sie nie emigruje.Tylko Polacy.
      > Druga sprawa-BEZPIECZENSTWO.
      > Skoro tak bardzo obawiaja sie atakow terrorystycznych,dlaczego proces
      > kontroli na lotniskach nie obejmuje krajow zachodniej Europy.Jaki jest cel
      > dzialan antyterrorystycznych skoro sa to dzialania wybiorcze.Jezeli boje sie
      > zlodzieji to nie wpuszczam do budynku kazdej obcej osoby bez jej blizszego
      > poznania,a nie co druga?:)Zwlaszcza,ze poprzednie ataki z tego co media
      > donosily byly prowadzone z panstw takich jak Francja,Niemcy,Anglia:D
      > Wiec gdzie logika?:)
      > Obiecano nam zniesienie obowiazku wizowego,kiedy upadnie u nas komunizm i
      > zmieni sie ustroj polityczny.Dokonalismy tego,a wizy nadal istnieja.A dwa
      > oplaty za wizy tez.Mowi sie,ze to nie wiza tyle kosztuje,a proces,starania
      > sie o nia.Niech ktos mi wytlumaczy w czasie 15 sekund do 2 min,co jest w
      > stanie sprawdzic konsul?Moge miec w garazu magazyn bronii,a on nawet o tym
      > moze nie wiedziec:D
      > Za kilka pytan placimy 385 zl(niby rownowartosc 100$,ktos sprawdzal dzisiaj
      > kurs:P).Prosze powiedziec w takim razie ,kiedy on mnie sprawdza.Od momentu
      > telefonu do biura obslugi,do czasu rozmowy?:D
      > Trzecia sprawa.Nie zniosa wiz do momentu kiedy ilosc odmow nie bedzie
      > przekraczala 3%,u nas z tego co sie nie myle jest odmow ponad 40%.Jak ma nie
      > byc odmow,skoro nie jest scisle okreslone,jakie warunki musimy spelnic,zeby
      > wize chociazby turystyczna otrzymac.Niech podadza,ze konto w banku tyle i
      > tyle,samochod,dom,firma i nie wiem co jeszcze.I jakie sa powody odmow??
      > Rodzice nie maja samochodu,nie jedzie pan/pani z zona/mezem,jedzie pan/pani z
      > zona/mezem,wczesniej pan/pani jechal/a na 3 miesiace,teraz na 1 miesiac i
      > jeszcze kilka innych nie rzeczowych podstaw do tego,zeby odmowic wize,bo znam
      > ludzi,ktorzy maja swoje firmy w Polsce,mase kasy,samochody i jezdza tam do
      > pracy,a znam tez tych,co chcieliby pojechac,zeby chociaz zobaczyc mecz
      > footballu amerykanskiego(ktory uwielbiam:P),albo smignac nad Niagare,czy tez
      > nad wielki Kanion.Znowu gdzie logika?!!
      > Nam robi sie problemy jak chcemy wprowadzic wizy dla
      > Bialorusinow,Ukraincow,Rosjan i innych krajow,dzieki czemu mozemy chronic
      > nasze granice.Byla afera jak nie pozwolono marynarzom ze statku filipinskiego
      > zejsc na lad w porcie w Gdansku bodajze,dopoki nie wykupia wizy.Nie wazne ,ze
      > zlamali prawo morskie.Wszystkie kraje obuzone.
      > Tez strasznie przerazaja ich emigranci,a niech sie amerykanic ruszy do takiej
      > pracy jak kontraktorka,czy tez scinanie trawnikow!!A co z czarnoskorymi
      > Amerykanami,ktorym daja za darmoche mieszkania,zasilki i inne
      > takie "udogodnienia"?dlaczego ich nie scigna?
      > Porzadny emigrant z Polski pracuje tam po 12 godzin ,7 dni w tygodniu ,placi
      > podatki.W nadzieji,ze kiedy bedzie mogl zalegalizowac swoj pobyt.Jest tyle
      > mozliwosci,zeby takiego emigranta wytropic i deportowac,a jakos tego nie
      > stosuja Amerykanie,a dlaczego?Bo maja z tego zysk.On tam pracuje,podatki
      > placi,kasa wiec leci do skarbca USA.:D
      > Czy gdybysmy posiadali tez ten okres 3 miesieczny,czy ktos by zostawala na
      > dluzej??
      > Sa ludzie,ktorzy maja tam rodziny,swiadomosc tego,ze dostal ktos wize i
      > nastepnym razem moze jej niedostac juz przemawia komus do rozsadku,ze jednak
      > jest lepiej troszke dluzej zostac,albo na stale.
      > Dlaczego wiec USA moze postepowac w taki sposob wobec nas,bez zadnych
      > konsekwencji.Jakie mamy korzysci z tego "zwiazku" z USA??
      > Te kilka uzywanych samolotow za,ktore slono zaplacimy??Mcdonald?KFC???
      > Jakie nowe wymowki mozemy sluchac?:D

      "Porzadny emigrant z Polski pracuje tam po 12 godzin ,7 dni w tygodniu ,placi
      podatki.W nadzieji,ze kiedy bedzie mogl zalegalizowac swoj pobyt"

      Acha, czyli ten "porzadny emigrant" ktory dopiero ma nadzieje zalegalizowac
      pobyt, nie jest jeszcze emigrantem i w zwiazku z tym nie jest porzadny bo juz
      lamie prawo amerykanskie. Ale oczywiscie, wedlug bardzo pokretnej logiki tego
      calego postu, to Polacy maja wylaczne prawo do decydowania o tym ktore prawa
      amerykanskie Polacy maja obowiazek przestrzegac, a ktore maja prawo bezkarnie
      lamac. A poza tym wedlug tej pokretnej logiki, to zanim Amerykanie zlapia i
      deportuja Polaka za zlamanie (jakiegokolwiek) prawa amerykanskiego, to
      Amerykanie maja obowiazek wykazania (przed kim ? ONZ ?), ze kazdy inny rezydent
      USA ktore tez zlamal to samo prawo juz zostal ukarany/deportowany, albo nastapi
      to lada dzien. No to juz wiem dlaczego Amerykanie wiz nie zniesli i predko nie
      zniosa, mam nadzieje.
      • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 17:16
        masz racje ,moze wyrazilam sie nie jasno,kwestia poukladania spraw w jedna
        mysl,kiedy sie podchodzi do tego zbyt emocjonalnie.za to moge tylko przeprosic.
        sama cierpie z tego powodu,ze ktos kiedys wyjechal tam nielegalnie,jest tam
        nielegalnie i dzieki temu ja nie moge dostac wizy,bo konsul mi na ladne oczy
        nie wierzy i pomimo,ze ja dotrzymalam warunkow wizowych to nie moge otrzymac
        kolejny raz.wiem,ze gdybym teraz miala taka mozliwosc wyjechania nielegalnie to
        bym to zrobila,bo jak sie juz przekonalam uczciwosc nie poplaca,bo dostaniesz
        po poopie:Pfakt,ze mozesz spojrzec w lustro.ale za ta moja uczciwosc moge teraz
        patrzec w lustro,ale nie prosto w oczka mego mezczyzny,ktory tam czeka za
        wielka woda.jest legalnie,wyjechal legalnie.moge miec pretensje do tych co tams
        a nielegalnie:D,ale nie mam ,bo widocznie tak musieli zrobic,ale powiedz mi,czy
        skoro tak wyciagasz czyjas uczciwosc,czy sam w zyciu byles do konca taki
        uczciwy i nie zlamales rpawa.nigdy nie przebiegales na czerwonym swietle,nie
        jechales na gape tramwajem/autobusem i czy zawsze ustepowales miejsca
        staruszce:D?wydaje mis ie,ze tutaj kwestie moralnosci w sprawie wiz,nie powinny
        byc poruszane tylko calkiem odmienne ,ale w miare logiczne i zrozumiale dla
        innych:D(nie tak jak moj post:P)
        podobno wiza jest przywilejem,tytul chociazby magisterski tez,a jednak
        wiadmo ,co trzeba zrobic,zeby magistra dostac;)

        goraco pozdrawiam i oddaje honor:D
        • sajjitarius Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 19:03
          vdal napisała:

          > masz racje ,moze wyrazilam sie nie jasno,kwestia poukladania spraw w jedna
          > mysl,kiedy sie podchodzi do tego zbyt emocjonalnie.za to moge tylko
          przeprosic.
          > sama cierpie z tego powodu,ze ktos kiedys wyjechal tam nielegalnie,jest tam
          > nielegalnie i dzieki temu ja nie moge dostac wizy,bo konsul mi na ladne oczy
          > nie wierzy i pomimo,ze ja dotrzymalam warunkow wizowych to nie moge otrzymac
          > kolejny raz.wiem,ze gdybym teraz miala taka mozliwosc wyjechania nielegalnie
          to
          >
          > bym to zrobila,bo jak sie juz przekonalam uczciwosc nie poplaca,bo dostaniesz
          > po poopie:Pfakt,ze mozesz spojrzec w lustro.ale za ta moja uczciwosc moge
          teraz
          >
          > patrzec w lustro,ale nie prosto w oczka mego mezczyzny,ktory tam czeka za
          > wielka woda.jest legalnie,wyjechal legalnie.moge miec pretensje do tych co
          tams
          >
          > a nielegalnie:D,ale nie mam ,bo widocznie tak musieli zrobic,ale powiedz
          mi,czy
          >
          > skoro tak wyciagasz czyjas uczciwosc,czy sam w zyciu byles do konca taki
          > uczciwy i nie zlamales rpawa.nigdy nie przebiegales na czerwonym swietle,nie
          > jechales na gape tramwajem/autobusem i czy zawsze ustepowales miejsca
          > staruszce:D?wydaje mis ie,ze tutaj kwestie moralnosci w sprawie wiz,nie
          powinny
          >
          > byc poruszane tylko calkiem odmienne ,ale w miare logiczne i zrozumiale dla
          > innych:D(nie tak jak moj post:P)
          > podobno wiza jest przywilejem,tytul chociazby magisterski tez,a jednak
          > wiadmo ,co trzeba zrobic,zeby magistra dostac;)
          >
          > goraco pozdrawiam i oddaje honor:D

          No jednak nie rozumiemy sie. Ja nie mowie o moralnosci, mowie o przestrzeganiu
          prawa, wiec ustepowanie miejsca staruszce w autobusie jest pisaniem nie na
          temat. To po pierwsze. Po drugie, co wlasciwie znaczy zdanie: "a jednak
          wiadomo, co trzeba zrobic, zeby magistra dostac" ? Moze wlasnie w tym caly
          problem, ze Polacy maja talent do komplikowania spraw i zaklamywania swojej
          wlasnej rzeczywistosci do tego stopnia, ze nawet nie zauwazaja, ze w normalnym
          swiecie to co mowia jest niezrozumiale i brzmi co najmniej dziwnie, a reakcje
          sa takie jakie sa, czyli przykladowo odmowy wiz USA.
          Ja zrobilem studia magisterskie w Kanadzie a jedyna rzecza ktora musialem
          zrobic w celu uzyskania tego magisterium a pozniej doktoratu to bylo dokladnie
          to, czego sie na uniwersytecie od studenta oczekuje - mianowicie wystarczylo
          studiowac i miec dobre oceny i napisac prace doktorska na temat. Jezeli w
          Polsce to nie wystarcza, kraj jest przezarty korupcja, bez lapowek, ukladow,
          mrugania oczami i swiadczenia roznego rodzaju uslug nie da sie nic zalatwic to
          jest to bardzo smutne. Ale nie jest to problem Amerykanow, ale Polakow.
          Najwiekszym problemem Polakow w skali indywidualnej, w zderzeniu z
          rzeczywistoscia powiedzmy Kanady, jest natomiast to (i nie do konca ich za to
          winie), ze swoja pokrzywiona rzeczywistosc zaczynaja traktowac (czesto
          nieswiadomie) jako cos normalnego i po (a czesto jeszcze przed) przyjazdem do
          tego kraju dzialaja tak jak umieja, czy tak jak uwazaja, ze jest "normalnie".
          Do dzisiaj pamietam pewnego mlodego Polaka, ktory po wyladowaniu w Kanadzie,
          dostal sie na studia 4 roku na uniwersytecie w Toronto (mial zaliczone
          czesciowo studia z Polski), chcial sie dostac na studia magisterskie (Graduate
          Studies), wiec przychodzi do mnie i wali prosto z mostu "Z kim tutaj trzeba
          wypic, zeby dostac sie na studia magisterskie ?" Moja odpowiedz: "Nie trzeba z
          nikim pic, wystarczy dobrze zaliczyc studia undergraduate, zlozyc podanie i
          zostanie sie przyjetym" wywolala konsternacje polaczona z totalnym
          niedowierzaniem. Identyczna odpowiedz na pytanie "A jak zalatwic stypendium ?"
          byla juz otwarcie odrzucona jako bajka...biedny czlowiek nie wiedzac z kim ma
          wypic podania na studia magisterskie nie zlozyl.
          No ale wracajac do wiz USA, to nie Amerykanie maja obowiazek wykazania
          petentowi z Polski dlaczego wizy nie dostaje, to petent z Polski ma obowiazek
          wykazania wladzom imigracyjnym ze istotnie jedzie jako turysta a nie po to by
          zostac i pracowac nielegalnie. I formalne kryterium (o ktore sie upominasz), ze
          powiedzmy ktos musi miec tyle tysiecy dolarow na koncie, trzy domy w Polsce
          etc. nie ma nic do rzeczy. Ktos moze miec 50 tysiecy dolarow na koncie i trzy
          domy w Polsce, ale jesli jednoczesnie Amerykanie maja w swoich systemach
          komputerowych zapisane, ze delikwent wjechal do USA jako turysta dziesiec lat
          temu, a wyjechal rok temu, to automatycznie wiedza skad te dolary na koncie i
          te domy...i wizy nie bedzie...upominamy sie o te formalne kryteria, bo jako
          narod mamy talent w omijaniu przepisow, a stajemy sie bezradni w sytuacji kiedy
          oczekiwana jest od nas jedynie wiarygodnosc...
          • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy 11.07.04, 20:37
            i znowu sie nie zrozumielismy.
            z magistrem nie chodzilo mi o kombinowanie,chodzilo mi o to,ze tytul tez w
            pewien sposob mozna uznac za przywilej,bo nie kazdy moze sobie na niego
            pozwolic,ale jedno jest pewne,zeby go otrzymac musisz chodzic na
            studia,zaliczyc wszystko i napisac dobra prace,ktora pozniej dobrze obroni
            prawda:D o to mi chodzilo.ja tak zrobilam i dzieki temu mozna powiedziec,ze
            jestem posiadaczem owego tytulu.
            moze sie zdziwisz,ale na studiach nie sciagalam,nie dawalam flaszek ,zeby
            popchnac egzamin i nie wlazilam w dupsko kazdemu prof, dr. czy mgr.bylam
            twarda,ale czesto gesto za to mi sie oberwalo.
            mowisz o wiarygodnosci ok.
            w 2001 roku staralam sie o wize turystyczna,bo w takim celu mialam zamiar tam
            pojechac,odwiedzic chlopaka i troszke posmigac po usa,zobaczyc moj ukochany
            football amerykanski.owszem mozna powiedziec,ze zle zrobilam,bo na wniosku
            napisalam, ze chce wyjechac na 2 tyg(zwiazane to bylo ze studiami) otrzymalam
            promese na miesiac i to od terminu starania sie o wize,w zwiazku z tym i tak
            musialam zawalic sprawy zwiazane wlasnie ze studiami(troszke ,ale jednak:P,bo w
            ciagu tygodnia musialam zakupic bilet,spakowac sie i leciec.na miejscu
            otrzymalam wize pobytowa na 6 miesiecy. dodatkowo dowiedzialam sie,ze nawet jak
            wroce to i tak mi to nie zmieni to mojej sytuacji an studiach,wiec zostalam w
            usa przez 5,5 miesiaca.moze kolejny raz cie to zdziwi,ale bylam uczciwa i nie
            pracowalam.mam taki charakter,ze jak cos mieszam to sie wydam:P,a dwa nie lubie
            robic cos wbrew prawu.prawie cale 5,5 miesiaca spedzilam na czekaniu,az moj
            mezczyzna wroci z pracy, na smiganiu po necie i zbieraniu informacji do pracy
            magisterskiej(pisalam o siecioholizmie),na smiganiu na mecze,wypady za miasto i
            w ciekawe miejsca ameryki min niagare.kiedy zaczynal sie rok akademicki
            wrocilam z nadzieja,ze na ferie bede sie starac znowu o wize.nie przekroczylam
            terminu waznosci wizy,nie pracowalam,nikogo nie zabilam,nie okradlam,nie
            przeszlam na czerwonych swiatlach:P,nie lezalam pijana na ulicach i nie robilam
            zadym:P
            stawilam sie grzecznie przed konsulem,majac zaliczona sesje i glowe pusta od
            problemow zwiazanych ze studiami.
            mialam papierki na to,ze studiuje,ze trenuje,zaswiadczenia o zarobkach moich
            rodzicow(calkiem dobrych,zaswiadczenie o moim stypendium sportowym,zaswiadczeni
            o bycie czlonkiem kadry narodowej,zaproszenia,zaswiadczenia o zarobkach osoby
            zapraszajacej,akt wlasnosci samochodu i sterte innych papierkow i co?
            konsul wszystko odrzucil ze slowami:"pracowalas", na samym wstepie jak tylko
            zobaczyl we wniosku gosciu ten sprawdzajacy na dole, to powiedzial mi,ze nie
            dostane wizy,bo za dlugo bylam. pozniej na wstepie rozmowy konsul nawet nie
            zobaczywszy papierow tylko wniosek powiedzial,ze jak bylam 5 miesiecy to
            napewno pracowalam.wiec ta wiarygodnosc mam wypisana na twarzy???
            na kazde pytanie odpowiedzialam mu rzeczowo podkladajac z miejsca odpowiedni
            papier,a jednak uparl sie,ze pracowalam.skoro place te 385 zeta ,to niech to
            sprawdzi:Dzeby wynajal najlepszego detektywa to nie znajdzie na to
            dowodow.odprawil mnie z karteczka ze slowami:"idz juz!".
            nie zlamalam zadnych przepisow wizowych jak widzisz.
            Wiec powiedz mi w jaki sposob mozna udowodnic ta wiarygodnosc.
            stad chcialabym wiedziec,co oni sobie roja w tej malej glowce,zeby starajac sie
            nastepnym razem o wize mogla wiedziec,ze tego nie ma i tego,zeby zasluzyc na
            ten przywilej.
            teraz po czesci zaluje,ze bylam glupia i wierna swoim zasadom i nie
            rpacowalam,chociaz jednego dnia,a dwa,ze nie przekorczylam qrka terminu wizy
            nawet o jedna minutke.przynajmniej wiedzialabym,ze konsul osadzil mnei
            sprawiedliwie.
            dobrze,ze sa teraz te kontrole na lotniskach,przynajmniej to rejestruja
            qrde,kto tak naprawde przekroczyl termin.
            moze jak uda mi sie wkoncu wyjechac i wroce w terminie,to przynajmniej
            nastepnym razem nie bedzie mi wmawial,ze przekroczylam termin wizy,bo bedzie
            mial to w komputerze:D
            nie wszyscy kombinuja,nie bierz wszystkich pod jeden paragraf.

            pozdrawiam

            Ps: co do staruszki...to miala byc przenosnia,ze czasami kazdemu zdarza sie byc
            bad;P
            • checkout Re: USA -odwieczna batalia o wizy 12.07.04, 05:39
              vdal, Twoje rozumowanie ma sie nijak do amerykanskiej rzeczywistosci. Kompletne
              odwrocenie pojec:

              > skoro place te 385 zeta ,to niech to
              > sprawdzi:Dzeby wynajal najlepszego detektywa to nie znajdzie na to
              > dowodow.

              Nie, to Ty masz udowodnic, ze nie zlamalas i nie zlamiesz prawa. Urzednik
              zaklada, ze chcesz wyemigrowac - tak stanowi amerykanskie prawo imigracyjne. On
              nie musi szukac "dowodow" - to Ty masz go przekonac, ze poprzedni wyjazd byl
              rzeczywiscie w celach turystycznych - mimo, ze przedluzony do 5 1/2 miesiaca -
              i ze masz po co wracac do Polski.

              Zastanow sie tez, ilu Polakow moze sobie sfinansowac 5 1/2 miesieczny
              TURYSTYCZNY pobyt w USA. Facet potraktowal Cie rzeczywiscie nie fair, ale mial
              ku temu podstawy. Zwlaszcza, ze teraz kruszysz kopie z powodu (miedzy innymi)
              385 zl wydanych na wize ("skoro place te 385 zeta, to..."). Sorki, ale jak duzo
              mozesz zwiedzic za 385 zeta w Stanach? Wnetrze taksowki z lotniska i pokoj w
              hotelu na jedna noc.

              • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy-checkout 12.07.04, 07:18
                te 385 zl mi wisi,kasa nie jest wazna,ale fakt w jaki sie postepuje.w jaki
                sposob oni postepuja uwazasz,ze warunki starania sie o wize,a chodzi tu o
                przebieg tego procesu jest w fair.wiem,mozna powiedziec,ze to ich reakcja na
                nasze postepowanie,ale wtedy trzeba byloby sie klocic,"co bylo pierwsze
                jajko,czy kura":P.
                Na wniosku 156 jest punkcik:osoba,ktora pokryje koszty podrozy i koszty pobytu
                w usa,wiec nie koniecznie musi Polaka na to stac:D.
                Na pytanie konsula,kto pokryl koszty mojego ostatniego pobytu,odpowiedzialam,ze
                ja,oraz sooba zapraszajaca na co pokazalam dowody.Wiem,mogly byc nie
                wystarczajace:D,ale w takim razie jakie sa wystarczajace?:D
                Poza tym w kwestii formalnej moja wiza nie byla przedluzona,bo takowa
                otrzymalam na miejscu 6 miesieczna:D
                Jada luzie na miesiac ,maja firmy w Polsce,mase kasy i znam przypadek wlasnie
                takiej osoby,kiedy konsul odpowiedzial mu:jak pan ma tyle kasy to po co jedzie
                pan do usa i dzien dobry odmowa??:D
                A tak wracajac do kasy to cytuje:"Opłata za podanie wizowe nie jest opłatą za
                wydanie wizy. Jest to opłata za procedurę wizową"
                Ktos moze mi wyjasni na czym ta procedura polega?:D
                Dlatego w tytule uzylam slowa batalia,bo oni swoje i my swoje:D

                pozdrawiam:D
                • checkout Re: USA -odwieczna batalia o wizy-checkout 12.07.04, 08:04
                  Nie, nie uwazam, ze warunki starania sie o wize sa fair. Amerykanskie prawo
                  imigracyjne w zestawieniu z nadgorliwoscia polskiej obslugi zatrudnionej w
                  konsulatach USA daje takie wlasnie efekty.

                  Bez wzgledu na to, co wpisalas na podaniu o wize, bedziesz traktowana jako
                  potencjalna emigrantka. I nie pomoze Ci fakt, ze samolot Ci oplacil narzeczony,
                  a jego rodzina z przyjemnoscia pokryje Twoje wydatki w USA. Ty masz miec po co
                  wracac do Polski i udowodnic, ze nie zlamalas i nie zlamiesz prawa.

                  Piszac o przedluzeniu wizy mialem na mysli to, ze dostalas wize poniewaz
                  podalas, ze chcesz jechac na dwa tygodnie. Nie jest powiedziane, ze by Ci ja
                  wydali, gdybys we wniosku wpisala, ze chcesz jechac na 5 1/2 miesiaca. Smutas w
                  konsulacie "wycenil" Cie na 2 tygodnie i dostalas kolorowa naklejke do
                  paszportu. Nie mowimy o decyzji urzednika na granicy, tylko tego w kosulacie w
                  Polsce - bo to on zadecydowal za drugim razem, ze wizy nie dostalas.

                  Tak, zgadza sie, $100 nie jest oplata za wydanie wizy. Polska nalezy do krajow,
                  od ktorych obywateli USA nie pobiera oplat za wydanie wizy. Tacy np. Jemenczycy
                  placa $100 za rozpatrzenie wniosku i $30 za wydanie wizy.

                  "Most non-diplomatic and non-official visas issued by United States consular
                  officers abroad require a visa "application" (machine-readable visa - MRV) fee
                  that recovers for the United States the costs associated with manufacturing,
                  processing, and printing the visa. The current visa "application" fee is
                  $100.00."

                  Trzeba bylo zatrudnic kogos, zeby wklepal Twoje dane do komputera, trzeba bylo
                  zaplacic za maszyny, ktore drukuja te teczowe naklejki, za skanery do zdjec.
                  Pan "konsul" tez nie pracuje za friko, podobnie jak i bramkarze przy wejsciu.
                  Nie widze powodu, dlaczego mieliby za to placic amerykanscy podatnicy.

                  Dla porownania poszukaj sobie w necie ile polski konsulat w USA bierze za
                  wydanie wizy (tak, wiem, ze nie od Amerykanow). Albo jeszcze lepiej za wydanie
                  polskiego paszportu. Albo przybicie pieczatki "za zgodnosc z oryginalem"...
                  Mozesz sie zdziwic.
                  • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy-checkout 12.07.04, 08:28
                    nie mam pretensji o to,ze placimy te 100$:D,bo wiem,ze tak jak piszesz kazdy je
                    placi,ale niech sie troszke wysila.Jak nie dostaje wize to jaki to jest
                    kolorowy papierek wklejony:P?a dwa w ciagu dnia obsluza z jakies 500 osob,wiesz
                    iel to jest kasy?:D.taki pan konsul,ochroniarz i pani wklepujaca dane to musi
                    niezle zarabiac:Pniezla fucha w tym konsulacie hie hie:D
                    i tu sie z toba zgodze to nadgorliwosc chyba niestety tych smutasow w polsce
                    powoduje,ze tyle jest odmow,trzesa teraz portkami,bo puscili kilku baranow,ale
                    niech nie popadaja ze skrajnosci w skrajnosc, nie?:D
                    tak mi przyszla teraz mysl,ze qrka dzieki nam tak naprawde pan konsul ma prace:P
                    gratuluje mu tej posady:D

                    pozdrawiam:D
                    • checkout Re: USA -odwieczna batalia o wizy-checkout 13.07.04, 00:43
                      vdal, zrob krotkie streszczenie swoich maili, zaryzykuj kolejne 385 zeta i umow
                      sie na kolejne spotkanie w konsulacie. Jesli zobaczysz, ze sprawy przybieraja
                      nienajlepszy obrot, to przedstaw urzednikowi swoje poglady na temat wiz i oplat
                      za nie. Mozesz zaczac od np. "Listen, jackass, since my money is paying your
                      wages..."
    • Gość: dradam Re: USA -odwieczna batalia o wizy-jakie wizy ? IP: *.direcpc.com 11.07.04, 18:02
      zupelnie nie rozumiem tylko jednej rzeczy.

      Dlaczego tyle jest dyskusji na temat uzyskiwania wizy "turystycznej" , po to
      aby "pracowac i zarabiac" w USA ?

      Dlaczego , tak mi sie wydaje, nie ma tendencji uzywania wiz turystycznych do
      turystyki, a innych wiz - do podjecia pracy lub studiow (nauki) ? Tak jak to
      przewiduja przepisy amerykanskie.

      Cala energia idzie w gwizdek wlasnie po to , aby lamac przepisy miejscowe
      (ktore USA ma prawo ustawiac tak jak wladze amerykanskie to widza za celowe).

      Pozdrawiam

      dradam
      • Gość: brcm Re: USA -odwieczna batalia o wizy-jakie wizy ? IP: *.broadcom.com 11.07.04, 20:16
        Wystarczy poczytac to forum i nie ma sie wiecej co dziwic ze USA nie znosza wiz.
        Do rzadkosci naleza pytania typowo turystyczne.
        Niestety prawdziwi turysci sa dyskryminowani ale tylko dzieki tym ktorzy oszukuja.
        Pretensje niec maja wiec do tych ktorzy pracuja na czarno a nie USA.
    • hermione_p jeeeeeezz.... 12.07.04, 00:04
      Glupota nie boli - a powinna. Niektorzy na tym forum to sie zachowuja jakby nie
      umieli czytac. Nie przejmuj sie Vdal..szkoda Twojej gadki.....


      Pozdr.
    • Gość: Ktosia Re: USA -odwieczna batalia o wizy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.07.04, 14:31
      Vdal popieram Cie w Twoich argumentach i w pelni rozumiem! A powiedz mi...?
      Mowilas u konsula ze jedziesz do narzeczonego czy do znajomych? ;-) Dlaczego
      nie starasz sie o wize narzeczenska? Ile mozna trwac w narzeczenstwie...
      • vdal Re: USA -odwieczna batalia o wizy 12.07.04, 21:24
        mowilam,ze jade do kuzyna.teraz chce powiedziec,ze do narzeczonego,chociaz z
        gory wiem,ze to mnie przekresli:P
        w narzeczenstwie mozna trwac dlugo:Pnie staramy sie narazie o ta wize,bo moj
        mezczyzna nie ma jeszcze obywatelstwa,jest w trakcie zalatwiania spraw,a
        dokladnie po odciskach palcow.jak tylko zdobedzie to obywatelstwo,to chcemy
        wziac slub i starac sie o wize malzenska,aczkolwiek po postach zawartych na
        forum,chyba lepsza bedzie narzeczenska:/

        pozdrawiam
        • Gość: Ktosia Re: USA -odwieczna batalia o wizy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.07.04, 22:49
          Ja mam wlasnie problem tego typu, ze jezeli teraz staralabym sie o wize
          turystyczna i leciala do mojego chlopaka to zaproszenie mialabym od jego
          rodzicow, ale raczej tego bym nie powiedziala ze lece do mojego chlopaka tylko,
          ze lece do znajomych moich rodzicow. nie chcialabym mowic ze lece do Niego bo
          jak wiadomo wtedy bylabym od razu skreslona. Za jakis czas jednak zapewne bede
          starala sie o wize narzeczenska i co wtedy? Okaze sie ze predzej sklamalam i
          lecialam jednak do chlopaka bo dokumenty potwierdzajace nasza milosc beda z
          wczesniejszych czasow niz moj ewentualny wylot do stanow w celach
          turystycznych....

          P.S.Jesli ktos nie ma w zyciu problemow to niech sobie wymarzy wakacje w USA ;)
          a problemy na pewno sie znajda hehehehe
          • checkout Re: USA -odwieczna batalia o wizy 13.07.04, 00:30
            Tu sie ubawilem: "dokumenty potwierdzajace nasza milosc beda z wczesniejszych
            czasow niz moj ewentualny wylot do stanow w celach turystycznych..." Kurde, to
            juz w konsulacie zadaja dowodow milosci, no no...

            Ktosia, doczytaj do czego sluzy taka wiza narzeczenska i jak wyglada procedura
            jej przyznawania zanim zaczniesz sie zamartwiac chronologia swojego uczucia w
            kontekscie wyjazdu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka