edytais
13.01.07, 23:21
Pare miesiecy temu mielismy faceta z firmy gazowej, zeby sprawdzil nasze rury
gazowe. Straszny z niego gadula. Przy okazji udzielil nam wykladu na temat
alarmow przeciwpozarowych tych domowych. Podobno wiekszosc tych na baterie
nie dziala bo sa za malo czule, szczegolnie jak kurzu troche nazbieraja.
On swojej rodzinie robi "fire drills" w srodku nocy. Nam to do glowy nie
przyszlo. Jak dzieci spia to nie smiem budzic... Facet twierdzi, ze
niedawno byl swiadkiem pozaru w domu, gdzie male dziecko zginelo, bo alarm
nie dzialal. Jak zadzialal to bylo za pozno. On swoje nauczyl co robic w
razie pozaru i raz w nocy rozbudzil rodzinke (5cioro dzieci). Niby wiedzialy
co robic, ale rozbudzone spanikowane rozbiegly sie we wszystkie strony i za
dlugo czasu uplynelo zanim wyszly z domu. Po tym on regularnie robi fire
drill. Moja najstarsza niby wie co robic, ale chyba tez trzeba
przetestowac. Mielismy to zrobic, ale za leniwi jestesmy. Temat wrocil, bo
dzisiaj dostalam emaila od znajomych na temat alarmu. Ich rodzinka malo sie
nie spalila. Zalaczyli ponizszy artykul, moze kogos tez zainteresuje:
www3.whdh.com/features/articles/hank/A94/
Moje dzieci na pewno nasz alarm przespia, bo mamy strasznie czuly. Byle
jajko przypalic na brazowo (nawet juz nie na czarno) to wrzeszczy "FIRE,
FIRE!" i glosna brzeczy. Raz zdarzylo sie wieczorem jak dzieci spaly i nikt
sie nie zbudzil. Raz tylko Nicole sie zbudzila i bardzo sie przestraszyla,
Emily przespala ten alarm.
Jak pogoda sie poprawi to moze i tez sprobujemy taki nocny trening
wyskakiwania z cieplego lozka. Poczekam na 65F w nocy na zewnatrz :)