mmakowski
17.06.04, 16:09
Czy znaleźliście w jazz-rocku jakieś charakterystyczne motywy, które pomimo
tego, że są nieoczywiste, zawierają nie zawsze łatwe do powtórzenia przeskoki
melodyczne, często chodzą Wam po głowie? W moim przypadku są trzy takie fragmenty
1. W "Pharaoh's Dance" z "Bitches Brew" Davisa na 16:38 pojawia się motyw
grany na trąbce, który stopniowo krystalizuje się, aż na 18:24 rozbrzmiewa
jako solowy riff.
2. W "Facelift" z płyty "Third" Soft Machine po psychodelicznym intro,
brzmiącym trochę jak zabawa przełącznikami częstotliwości w generatorze fali
prostokątnej, ok. 6 minuty klawisze rozpoczynają motyw oparty na akordzie
septymowo-nonowym, z charakterystycznym pochodem do góry i szybkim,
chromatycznym powrotem w dół.
3. "Boogie Woogie Waltz"; końcowy riff na klawiszach to chyba jeden z
najbardziej charakterystycznych motywów wczesnego Weather Report.
Jak się teraz przyglądam temu zestawieniu to dochodzę do wniosku, że równie
ważny jak sama melodia jest kontekst, w którym riff się pojawia. U Zawinula
(1. i 3.) utwór się przez długi czas się rozwija aż do kulminacji, którą jest
właśnie riff. U Soft Machine z kolei riff wyłania się z chaosu i szumu. Być
może gdyby nie takie a nie inne umieszczenie tych motywów nie byłyby one aż
tak interesujące?