cze67
11.07.04, 16:27
Dosyć trudny wątek, ale spróbujmy. Czy potraficie określić (np. nazwą
wykonawcy lub gatunkiem muzycznym) rodzaj muzyki, "powyżej" której już nie
jest dla Was ona do strawienia?
Ja to na przykład bardziej agresywnego grania niż Slayer właściwie nie jestem
w stanie na dłuższą metę strawić (chociaż pamiętam, że kiedyś dałem radę
zespołowi D.R.I., lecz w tej chwili nie udałoby mi się wysnuć tezy, czy jest
to muzyka bardziej czy mniej ekstremalna niż Slayer).
Jeżeli chodzi o drugi biegun, czyli muzykę łagodniejszą, popową, to dla mnie
do zaakceptowania są niektóre piosenki Kylie Minogue, ale dalej to już ani
rusz.
Po zastanowieniu mogę wyznaczyć jeszcze trzeci biegun - hip-hop. Tu taką
barierą poniżej której mój organizm nie daje sobie rady jest Paktofonika.
Niektóre nagrania jeszcze przyjmuje, ale większości już nie.