Dodaj do ulubionych

po 70-tce: JOHN MAYALL

06.08.04, 13:55
tyle tu ciekawych wątków, zespołów, solistów, że ośmielę się przypomnieć ojca
Białego Bluesa (niech mi Alexis Korner wybaczy...)
Kiedyś był dla mnie Numerem Jeden a i teraz lubię do niego wracać, boć
przecież on ciągle żyje (oby jak najdłużej!) i nagrywa. Jednak najwyżej sobie
cenię Jego początkowe lata i płyty - z końca lat 60-tych i początku 70-tych.
Widziałem go na żywo w Opolu (chyba w 1972?), ale już wtedy kombinował z
popem co trudno się łączy z bluesem. No i miał cudowny okres współpracy z
amerykańskimi jazzmanami ("Jazz Blues Fusion" i "Moving On").
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 06.08.04, 14:34
      Chociaz blues to nie moja domena, ale kiedys zasluchiwalem sie w Jego plyte "Turning
      Point". Ta harmonijka byla po prostu nieziemska.
      • foxy21 Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 06.08.04, 14:45
        cze Jotesz!
        Ja lubie Mayalla, mam jego koncert z 70 urodzin,
        nadal swietnie sie trzyma,
        najbardziej lubie go w Bluesbreakers,
        z ojcow blesa to warto jeszcze przypomniec Petera Greena.
        • jotesz Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 06.08.04, 15:38
          mam 16 wczesnych mayalli (i o dziwo 15 to oryginały!) - chętnie bym się mienił
          na tę 70-tkę, bo ostatnie płyty dziwnie się drożą...
          • foxy21 Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 06.08.04, 16:17
            Masz moze koncert Mayalla z Budapesztu?
            • jotesz Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 09.08.04, 08:06
              chyba chodzi ci o Behind the Iron Curtain, wydany u nas w Polsce jeszcze na
              analogu i oczywiście pod ZUPEŁNIE innym tytułem. Mam tylko tego analoga
              Polskich Nagrań... Co z ewentualną wymianą kopii (chodzi mi o tę 70-tkę...)
              Oprócz cdsów i ananloga mam dużą kolekcję Mayalla na kasetach, które sobie
              słucham w samochodzie albo z walkmana. Będąc w pobliżu białego bluesa dorzucę,
              że mam też trochę Savoya Browna (zwłaszcza z wokalistą Chrisem Youldenem) oraz
              również mego ulubieńca Cuby + Blizzards (to byli blusowcy holenderscy z
              genialnym gitarzystą Eelco Geelingiem, którego sam Mayall chciał skaptować do
              swej kapeli. Mieli oni smakowite powiedzenie, że trzy najlepsze rzeczy na
              świecie to: blues, piwo i kobieta (właśnie w takiej kolejności!)
              muzyka łagodzi obyczaje?
              • foxy21 Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 09.08.04, 09:48
                Ja powiedzialabym, ze chodzi o : jazz, mezczyzni i wino:)
                Mayalla mam tylko na dvd.
                • jotesz Re: po 70-tce: JOHN MAYALL 09.08.04, 11:03
                  rzeczywiście - koncert na 70-tkę wydał ci on na dvd i cd...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka