jotesz
06.08.04, 13:55
tyle tu ciekawych wątków, zespołów, solistów, że ośmielę się przypomnieć ojca
Białego Bluesa (niech mi Alexis Korner wybaczy...)
Kiedyś był dla mnie Numerem Jeden a i teraz lubię do niego wracać, boć
przecież on ciągle żyje (oby jak najdłużej!) i nagrywa. Jednak najwyżej sobie
cenię Jego początkowe lata i płyty - z końca lat 60-tych i początku 70-tych.
Widziałem go na żywo w Opolu (chyba w 1972?), ale już wtedy kombinował z
popem co trudno się łączy z bluesem. No i miał cudowny okres współpracy z
amerykańskimi jazzmanami ("Jazz Blues Fusion" i "Moving On").