grimsrund
12.10.04, 00:50
W ramach powrotów wszystkiego, co żyje (i nie żyje) na muzyczną scenę,
doczekaliśmy się również (tzn. nie my, oczywiście, tylko Amerykanie i inni
tacy, naturalnie :)) ) nowej płyty zespołu American Music Club, czyli grupy
pod wodzą Marka Eitzela.
tinyurl.com/6x6k2
AME to wspaniali artyści nagrywający bardzo ładne płyty. Grupa rozpadła się
jednak 10 lat temu, a Eitzel rozpoczął karierę solową, nagrywając równie
ładne płyty. Niewielu amerykańskich artystów potrafi tak ślicznie nudzić, jak
on, flirtować z jazzem, country i balladą, brzmiąc przy tym chwilami jak
zamorski klon niezastąpionego Davida Sylviana.
A teraz - nowa płyta panów Eitzela, Vudiego, Mooney'a i Pearsona pod
tytułem "Love Songs for Patriots" (tytuł, zdaje się, na czasie - czyżby ten
kolektyw też nie kochał G.W. Busha?). Miejmy nadzieję, że przynajmniej dobra.