Dodaj do ulubionych

Język angielski polskich wokalistów

20.01.05, 18:12
Pamiętam kiedy w połowie bodajże lat 80. wyszła anglojęzyczna płyta Lady Pank
i usłyszałem jak Panas śpiewa: "Samłans rand de kłona" to pokładałem się ze
śmiechu. Ale już np. anglojęzyczna płyta Republiki nie wzbudziła moich
większych zastrzeżeń...
Który z polskich wokalistów śpiewających po angielsku nie powinien używać
tego języka, a któremu wychodzi to znakomicie?
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 18:22
      Trochę offtopic, ale wyszła za granicą anglojęzyczna płyta Cool Kids Of Death, chłopaki *podobno* podbijają już Niemcy i szykują się na Wielką Brytanię.
      Fragmentów można posłuchać na:
      www.ckod.com.pl/mp3uk.htm
    • d84 Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 18:57
      W przeważającej większości jest bardzo źle - angielski naszych wokalistów jest
      strasznie "kanciasty". Źle dobierają dźwięki (prawie wszystkie są artykułowane
      inaczej niż w polskim), często źle akcentują.

      Nie ma w tym nic dziwnego, z powodu znacznych różnic fonetycznych ciężko jest
      się naszym wokalistom tego nauczyć. Trzeba znać dobrze język i mieć bardzo
      dobry słuch, w idealnej sytuacji każdy wokalista próbujący robić karierę na
      zachodzie powinien zaliczyć kurs fonetyki/fonologii :)

      Rojek - niedobrze, strasznie nienaturalny denerwujący akcent
      Gawliński - nierówno, ostatnie "Here I am" to tragedia (hiiraaajeeem, aj łejt
      for jor law - masakra), ale "Son of the blue sky" było całkiem znośne, jak na
      nasze standardy
      Maleńczuk - "Wild Nights" złe, więcej nie słyszałem
      Gość z Something Like Elvis - również bardzo denerwujące, zdecydowanie
      najsłabszy punkt zespołu
      CKOD - standard polski. Inna sprawa, co tyczy się też Myslovitz - te teksty
      tłumaczone słowo w słowo na angielski brzmią strasznie nienaturalnie, to
      należało napisać od nowa.
      Acid Drinkers - beznadziejnie, nieco lepiej wypadały zespoły deathmetalowe typu
      Vader, ale głównie dlatego że z tego growlingu i tak nic się nie da wyłapać ;)
      Ciechowskiego nie słyszałem
      Najlepiej, niespodziewanie, śpiewają ludzie w Idolu :D
      • nemrrod Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 19:01
        d84 napisał:

        > Gawliński - nierówno, ostatnie "Here I am" to tragedia (hiiraaajeeem, aj łejt
        > for jor law - masakra), ale "Son of the blue sky" było całkiem znośne, jak na
        > nasze standardy

        Hehe dokładnie, o tym samym chciałem napisać :) To "hiiiiir-aj-eeeeeemmmm" to
        była prawdziwa masakra. A właśnie w "Son of the..." całkiem nieźle było.
        D, widzę, że jesteś specjalistą, powiedz więc co sądzisz o angielskim Nosowskiej?

        • d84 Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 19:05
          Niestety słabo znam twórczość Nosowskiej, a już w ogóle nie kojarze jej
          śpiewającej po angielsku :/
      • ilhan Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 19:02
        Guziński z Homosapiens ok.
      • grimsrund Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 20:04
        He he, a ja akurat do Something Like Elvis nie mam zastrzeżeń wielkich - na
        tzw. tle, naturalnie :))

        Homosapiens - racja: OK.

        Wkurza mnie za to większość wokalistów i wokalistek naszych. Chociaż bronić
        honoru próbują Novika i pani Patrisia z Husky i czasami im się trochę udaje.

        • d84 Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 21:47
          Novikę można wytrzymać, ale wyczytałem gdzieś, że skończyła anglistykę - można
          było spodziewać się więcej :>
    • odcisk Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 21:08
      A teraz cos z zupelnie innej beczki (muzycznej): Mandaryna, bleee... :/
      wprawdzie tego typu muzyka jest mi obca, ale nie moge wyjsc z podziwu dla jej
      belkotu w refrenie "Here I go again" :)
      • d84 Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 21:45
        Kiedyś w jakimś wywiadzie powiedziała, że nie zna angielskiego i nie wie co i o
        czym śpiewa :))))
    • ejno Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 22:08
      Słychać.....tragedia nie tylko w językach....
    • bleri Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 22:30
      O, temat w sam raz dla mnie to i się wpiszę ;-)

      Generalnie w Polsce jest tak, że kiedy słyszę jakiegoś artystę śpiewającego w
      języku Szekspira, to od razu jestem w stanie wywnioskować czy ma on pojęcie o
      angielskim czy nie. Niestety, na palcach jednej ręki można policzyć tych,
      którzy sprawiają wrażenie obeznanych. I tak:

      Edyta Bartosiewicz - piękny angielski. Z przyjemnością się jej słucha.
      Kasia Nosowska - z nią jest dziwna sytuacja. O ile na pierwszych dwóch płytach
      całkiem nieźle się jej wymowy słuchało (mimo zabawnych błędów w tekstach), tak
      od kiedy na następnych krążkach pojawiła się adnotacja, że zespół wzbogacił się
      o osobę "dbającą o angielski", Nosowska zaczęła wymawiać o wiele gorzej. A już
      szczytem wszystkiego jest jej "pis iz olłejz bjudafol" - czyli w wolnym
      tłumaczeniu - pokój na świecie to fajna sprawa, które beztrosko uskutecznia na
      koncertach.
      Titus - ustalmy od razu, że Tomek głównie nie śpiewa po angielsku tylko "po
      swojemu" jeśli chodzi o wymowę. Mnie się to podoba, może dlatego, że
      jego "szczekający" wokal fajnie brzmi tak generalnie.
      Rojek - słabizna. Skoro chłopaki tak jeżdżą po świecie to może by lepiej się
      wsłuchiwali w wymowę, bo ja słuchająć Rojka mam wrażenie, że on kompletnie nie
      wie o czym śpiewa.
      Anja Orthodox - MASAKRA. Anglojęzycznych płyt Closterkellera nie da się słuchać
      właśnie przez pronounciation wokalistki chociaż pewnie znajdą się złośliwi
      twierdzący, że powód jest zupełnie inny ;-)
      Gadowski, Gawliński - ktoś już wspomniał, że jest nierówno. Pełna zgoda.
      Aha - jeszcze Mika Urbaniak ładnie śpiewa po angielsku (żart) ;-))

      Pamiętam, że kiedy skończyłam ogólniaka to wydawało mi się, że mój angielski
      jest niezgorszy, a kiedy pierwszy raz poszłam już na studiach, na zajęcia z
      fonetyki to myślałam, że się pod ziemię zapadnę, bo okazało się, że moja wymowa
      jest dość zabawna. Uwierzcie, żeby dobrze mówić w obcym języku trzeba poznać
      choćby zasady jego fonetycznej wymowy, bez tego ani rusz. Dlatego zawsze się
      dziwiłam tym śmiałkom, którzy brali się za śpiewanie (dodatkowo trudne, bo
      dochodzi jeszcze akcentowanie, frazowanie i interpretacja) w obcym języku bez
      jego elementarnej znajomości. Jak to wygląda w efekcie finalnym ujaskrawiła
      niedawno dość ekstremalnie niejaka Mandaryna.
      Ok, pomędrkowałam więc mogę odejść ;-))


      • d84 Re: Język angielski polskich wokalistów 20.01.05, 22:41
        > Edyta Bartosiewicz - piękny angielski. Z przyjemnością się jej słucha.

        Fakt, do tego co słyszałem nie miałem zastrzeżeń :)

        > Pamiętam, że kiedy skończyłam ogólniaka to wydawało mi się, że mój angielski
        > jest niezgorszy, a kiedy pierwszy raz poszłam już na studiach, na zajęcia z
        > fonetyki to myślałam, że się pod ziemię zapadnę, bo okazało się, że moja
        wymowa
        >
        > jest dość zabawna. Uwierzcie, żeby dobrze mówić w obcym języku trzeba poznać
        > choćby zasady jego fonetycznej wymowy, bez tego ani rusz. Dlatego zawsze się
        > dziwiłam tym śmiałkom, którzy brali się za śpiewanie (dodatkowo trudne, bo
        > dochodzi jeszcze akcentowanie, frazowanie i interpretacja) w obcym języku bez
        > jego elementarnej znajomości. Jak to wygląda w efekcie finalnym ujaskrawiła
        > niedawno dość ekstremalnie niejaka Mandaryna.
        > Ok, pomędrkowałam więc mogę odejść ;-))

        Widzę, że Koleżanka studiuje/studiowała to samo co ja :) Też pamiętam swoje
        zaskoczenie na zajęciach z fonetyki gdy okazało się, że jest bardzo ładnie tyle
        tylko że nie umiem "th" właściwie wymówić :D
        Wracając do tematu (to nie porcys) - pełna zgoda, zwłaszcza że angielska
        fonetyka (w przeciwieństwie do np. włoskiej) jest dla nas trudna, z resztą to w
        ogóle chyba najtrudniejszy element tego języka :)
    • maff1 Edyta Bartosiewicz 21.01.05, 11:35
      j.w.
      c.b.d.o.
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Język angielski polskich wokalistów 21.01.05, 11:41
      malo slucham pl wokalistow/tek po angielsku, bo raczej srednio mi to wychodzi,
      ale przypadkiem ostatnio uslyszalam wykonanie calkiem calkiem - nie jestem w
      stanie powiedziec kto to tak do konca, bo wszystko odbylo sie na koncercie
      wielkiej orkiestry. gosc nie jest jakis straszliwie mlody, spiewal w duecie z
      kayah (to bylo po pl akurat), ale wczesniej zapodal trzy swoje utwory i chyba
      wszystkie (z tego co pamietam) byly po ang. wyszlo calkiem ok. koles ma wokal
      troche jak chris rea, muzycznie takie tam, adult pop/rock to by chyba allmusic
      nazwalo, ale akcent pozytywnie mnie zaskoczyl, naprawde.
      • martolka Re: Język angielski polskich wokalistów 21.01.05, 16:54
        dziewczyna_mickiewicza napisała:

        > malo slucham pl wokalistow/tek po angielsku, bo raczej srednio im to
        wychodzi,

        ja podobnie, raczej staram sie nie sluchac polskiego angielskiego, bo nie
        podoba mi sie z reguly, drazni ucho, no chyba, ze dla smiechu (Rojek).
        Oprócz juz wymienianych to sluchalam takze Lipnickiej jeszcze w Varius Manx i
        pamietam, ze byla dosc znosnia po jakims czasie, kiedy juz sie
        przyzwyczailam :-)

        Natomiast wracajac do Rojka i Myslovitz to znam obcokrajowców, którzy sie nimi
        zachwycaja, znaczy nie przeszkadza im ta tragiczna wymowa. No i dobrze.
    • porcupine Re: Język angielski polskich wokalistów 22.01.05, 21:45
      ktoś kiedyś zapytał o to Manna- i z tego co pamiętam, nie wskazał nikogo, kto
      by źle śpiewał po angielsku (chyba przez grzeczność :), ale, o dziwo,
      powiedział że Gawliński ma bardzo dobrą wymowę.
      • grimsrund Re: Język angielski polskich wokalistów 23.01.05, 00:20
        Może i wymowę ma dobrą, ale z wyśpiewą miewa czasem problemy :)

        Bartosiewicz - faktycznie OK. Zapomniałem o niej, bo sama postanowiła dać się
        zapomnieć :((
    • abranova Jak już krytykujecie... 25.01.05, 19:48
      to dobrze byłoby zaznaczyć jedną rzecz. Nie ma czegoś takiego jak prawidłowy
      akcent czy wymowa w języku angielskim, bo zbyt wiele narodów go używa! Nas w
      Polsce najczęściej uczymy się klasycznego angielskiego w wersji brytyjskiej.
      Ale po angielsku mówią przecież też w Stanach, w Australii, w RPA czy nawet na
      Jamajce. Dlatego w świadomości ludzi anglojęzycznych istnieje duże przyzwolenie
      na obcą wymowe czy akcent - byleby ten angielski był gramatyczny. Nie bez
      przyczyny się przecież mówi, że jest on łaciną wspólczesności.
      Drugą sprawą są teksty po angielsku i tu rzeczywiście możemy być krytyczni i
      wymagający. Nikt nie lubi, gdy się kaleczy jego język.

      Tak więc chociaż podziwiam wszystkich, którzy bardzo dobrze znają angielski i
      płynnie nim mówią, to może nie bądźcie bardziej święci od papieża...
      • d84 Re: Jak już krytykujecie... 25.01.05, 20:20
        >Nie ma czegoś takiego jak prawidłowy akcent czy wymowa w języku angielskim, bo
        >zbyt wiele narodów go używa!

        Nieprawda. I nie mam na myśli tylko tzw. Standard English, ale
        wszystkie "naturalne" rodzaje wymowy - ten z RPA czy Jamajki także. Jest
        różnica między jamajczykiem naturalnie nawijającym po swojemu a Panasewiczem
        śpiewającym "Samłans rand de kłona" (dzięki Cze, mistrzowski przykład :D) Język
        kaleczy się także złą wymową

        Pozdr. :)
        • abranova Re: Jak już krytykujecie... 26.01.05, 09:54
          d84 napisał:
          Jest
          > różnica między jamajczykiem naturalnie nawijającym po swojemu a Panasewiczem
          > śpiewającym "Samłans rand de kłona" (dzięki Cze, mistrzowski przykład :D)
          Język
          >
          > kaleczy się także złą wymową

          Ok, no faktycznie istnieja skrajne przypadki językowego niechlujstwa i bełkotu,
          nawet w języku ojczystym. Ale nadal uważam, że dopóki Polak spiewający po
          angielsku jest zrozumiały, to nie musimy się za niego tak strasznie
          wstydzić...Z drugiej strony może to tylko my go rozumiemy, bo sami popełniamy
          te same błędy ;)

          Z innej beczki: powtarzalność nazwisk występujących w tym wątku uświadamia, że
          w sumie niewielu polskich artystów porywa się na śpiewanie po angielsku
          częściej niz incydentalnie. No chyba, że jest wokalistką cooltowego zespołu
          Blue Cafe :)))))
          • cze67 Re: Jak już krytykujecie... 26.01.05, 10:45
            Moze kluczowym pytaniem jest - dla kogo ten wokalista spiewa? Dla nas, Polakow, czy
            dla blizej nieokreslonej publicznosci anglojezycznej?
            • cze67 Re: Jak już krytykujecie... 17.02.05, 00:26
              NIkt nie podjął tematu, a pytanie wydaje mi się ważkie. Bo po co taki
              Panasewicz (że poznęcam się jeszcze nad nim) śpiewał po angielsku (dla grupy
              docelowej - Brytyjczycy, Amerykanie) kalecząc haniebnie ów język? Przecież
              wiadomo było, że przy takim podejściu do tematu zespół Lady Pank nie odniesie
              sukcesu na Zachodzie a będzie jedynie ciekawostką (jeśli nie pośmiewiskiem).

              Pytanie więc brzmi, czy nasi artyści śpiewają po angielsku, bo
              1. mają nadzieję na zrobienie kariery za granicą
              2. angielski brzmi lepiej gdy śpiewa się rockowe kawałki
              3. chcą ukryć fakt, że nie mają nic ciekawego (tekstowo) do powiedzenia?

              Oczywiście lepiej byłoby zapytać samych muzyków, ale może ktoś ma na ten temat
              jakieś przemyślenia.
              • mmakowski Re: Jak już krytykujecie... 17.02.05, 09:56
                cze67 napisał:

                > Pytanie więc brzmi, czy nasi artyści śpiewają po angielsku, bo
                > 1. mają nadzieję na zrobienie kariery za granicą
                > 2. angielski brzmi lepiej gdy śpiewa się rockowe kawałki
                > 3. chcą ukryć fakt, że nie mają nic ciekawego (tekstowo) do powiedzenia?

                Punkt trzeci ma chyba najwiekszy sens. Przy czym "ukrywanie" nie polega na tym,
                ze jak sie spiewa po angielsku, to sluchacze nie rozumieja, ale na tym, ze tekst
                nie odstaje specjalnie od poziomu przecietnej anglojezycznej liryki do ktorego
                owi sluchacze sa przyzwyczajeni.

                W moim przypadku bylo tak, ze jezyk angielski poznawalem sluchajac muzyki takich
                Queen, Led Zeppelin czy Deep Purple i sila rzeczy przyzwyczailem sie do poziomu
                prezentowanego przez ich teksty. Podobne wyczyny literackie w ojczystym jezyku
                by mnie razily, bo poziom odniesienia ustawiony zostal wyzej
                • ilhan Re: Jak już krytykujecie... 17.02.05, 11:04
                  Ja skłaniałbym się raczej ku opcji 2. To o czym pisze Maciek ma sens (słaby tekst po angielsku razi nas znacznie mniej, niż po polsku, gdzie często dyskwalifikuje utwór), ale wydaje mi się, że w grę wchodzi tu jeszcze pewien "walor" języka angielskiego, który ciężko mi zdefiniować, a który nazwałbym jego neutralnością. Być może wynika to z naszej doskonałej znajomości języka polskiego, ale wydaje się on znacznie częściej poruszać po dużo bardziej skrajnych emocjonalnie obszarach, niż np. angielski. Tzn. coś, co nas nie zwraca uwagi po angielsku (a nawet wydaje się brzmieć dobrze), po polsku może wydać się bardzo infantylne albo nadęte. Możliwe, że działa to też w drugą stronę, choć trudno byłoby to nam zweryfikować.
                  • jazzkam Re: Jak już krytykujecie... 18.02.05, 10:26
                    Jak dla mnie jeszcze bardziej neutralny do śpiewania jest szwedzki ; )) chociaż
                    wiele z niego nie rozumiem ze słuchu

                    Wydaję mi się, że projekt Play miał bardzo ładnie wyśpiewywane angielskie
                    piosenki, ale głowy nie dam, bo się nie znam.
              • abranova Re: Jak już krytykujecie... 17.02.05, 19:59
                cze67 napisał:

                >> Pytanie więc brzmi, czy nasi artyści śpiewają po angielsku, bo
                > 1. mają nadzieję na zrobienie kariery za granicą
                > 2. angielski brzmi lepiej gdy śpiewa się rockowe kawałki
                > 3. chcą ukryć fakt, że nie mają nic ciekawego (tekstowo) do powiedzenia?
                >
                > Oczywiście lepiej byłoby zapytać samych muzyków, ale może ktoś ma na ten
                temat
                > jakieś przemyślenia.

                Otóż niektórzy wokaliści sami na to pytanie odpowiadaja :) Język angielski nie
                tyle lepiej brzmi, tylko podobno łatwiej się w nim śpiewa. W sumie nie ma tam
                czrząszczy brzmiących w trzcinie, słowa są krótsze i bardziej
                sylabiczne...Chociaż efekty brzmieniowe sa oczywiście różne u polskich
                wokalistów. W każdym razie np Kasia Nosowska twierdzi, ze lepiej się śpiewa a
                także omawiana w innym wątku Edyta Górniak. Podczas "jej" Eurowizji
                obowiązywały jeszcze zasady śpiewania w narodowych językach. No i podczas
                eliminacji była ponoć tak zdenerowana, czy też miala jakieś problemy z gardłe,
                nie pamiętam - więc zaśpiewała swój utwór w wersji angielskiej, bo tak właśnie
                łatwiej.
                Jeżli przyjąc takie załózenie, to nie dziwi, że artystów specjalnie nie
                obchodzi jak poprawnie brzmi ten ich angielski. Teaktują go po prostu jako
                pewien zestaw dżwięków, jakby śpiewali "la la la" lub inne "yeah"
    • polleke Re: Język angielski polskich wokalistów 17.02.05, 12:04
      Czy ktoś może mi to nieszczęsne "Samłans rand de kłona" zapisać po angielsku?
      ZAchodzę w głowę, co to ma być...
      • cze67 Re: Język angielski polskich wokalistów 17.02.05, 12:12
        Chodziło o angielskojęzyczną wersję piosenki, która w polskiej wersji nazywała
        się "Pokręciło mi się w głowie" - "Someone's 'round the corner".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka