Dodaj do ulubionych

"Gryzące się" utwory

02.03.05, 22:10
... czyli takie, które sąsiadują ze sobą na płycie, a nijak (w naszej opinii)
do siebie nie przystają a my, słychając ich czujemy niejaki dyskomfort.

Dla mnie najjaskrawszym przykładem takich utworów są Revolution 9 i Good
Night (The Beatles - White Album), czyli najbardziej odjechana,
eksperymentalna (niekoniecznie w pozytywnym sensie) kompozycja Beatlesów i
ich najbardziej słodka, wręcz przesłodzona, ale w sumie urokliwa piosneczka.
Dla mnie - bez sensu. Wiem, że było to zamierzone itd, ale takie sąsiedztwo
po prostu zwyczajnie mnie drażni.
Obserwuj wątek
    • roar Re: "Gryzące się" utwory 05.03.05, 13:15
      cze67 napisał:

      > ... czyli takie, które sąsiadują ze sobą na płycie, a nijak (w naszej opinii)
      > do siebie nie przystają a my, słychając ich czujemy niejaki dyskomfort.

      Mam parę takich. Ostatnio na przykład - prześliczna, stonowana (gitara + głos) "I Felt Your Shape" i zaraz po niej noise-rockowy "Samurai Sword" (utwór oparty(!) o partię perkusji) na "The Glow, pt. 2" Microphones. "Samurai Sword" to naprawdę świetny utwór, ale musiałem go z playlisty wywalić, bo takiego przeskoku moje uszy nie wytrzymują...

      ...pamiętam jeszcze "Lisa Goes Surfing" pomiędzy "Birdie" i "Wax and Feathers" na "All the King's Horses" Różowych Kropek. Ja rozumiem, że Edward nie byłby sobą, gdyby nie miał różnych dziwnych pomysłów, ale w tamtym miejscu jest to tak ewidentne przegięcie...

      Tudzież chciałbym zgłosić cały ostatni Trail of Dead. Tam nawet części w obrębie jednego utworu potrafią do siebie nie pasować... :/
      (Co nie zmienia faktu, że, ten fakt pomijając, jest to naprawdę dobra płyta.)
    • nauma Re: "Gryzące się" utwory 07.03.05, 12:57
      Mi akurat pasuje Good Night po Revolution :)
      Ale zżymam się na połączenia (pozostając przy Betalesach):
      - Darling po Maxwellu;
      - Dizzy po Yesterday...
      • cze67 Re: "Gryzące się" utwory 07.03.05, 13:06
        nauma napisał:

        > Ale zżymam się na połączenia (pozostając przy Betalesach):
        > - Darling po Maxwellu;

        Ja bym napisał inaczej: Maxwell przed Oh! Darling to jest dopiero dysonans!
        • nauma Re: "Gryzące się" utwory 07.03.05, 15:02
          Masz rację :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka