sonia34
15.03.05, 19:14
Gdyby ktoś parę lat temu powiedział mi, że Blur nagra album, który już w
chwili ukazania się zostanie zaliczony do klasyki rocka... to odesłałam bym go
do psychiatry. Co prawda, zawsze grali sympatyczne, przebojowe piosenki, ale
do klasyków było im daleko. W 2000 roku wydali "The Best Of" - kompilacje
swych największych hitów umieścili na niej jeden premierowy utwór "Music is my
radar", (jedno z najlepszych nagrań w całej karierze zespołu) który był
zapowiedzią muzycznej ewolucji grupy.
Pierwszy singiel z płyty "Out of Time" od razu przypadł mi do gustu, nie
był to kolejny utwór Bluru z cyklu "ładna piosenka na listy przebojów" (ma w
sobie to coś, co nie pozwala o niej zapomnieć już po pierwszym przesłuchaniu).
Cały album to w zasadzie eksperymenty z nowoczesnymi brzmieniami (np.
"Ambulance") mieszanka rocka, elektroniki (jednak nie jest to typowa
elektronika do której nigdy nie miałam przekonania, towarzyszą jej rockowe
gitary i ...jazzowy saksofon - "Jets"). Na uwagę zasługuję piękna ballada
"Caravan". W czasach gdy bardzo wielu wykonawców stawia na perfekcyjną
produkcję i napchanie portfela forsą, Blur nagrali utwór prosty, ale
poruszający (eh coraz mniej powstaje takich nagrań niestety).
Ten album to nowa jakość, tzw. kamień milowy w historii muzyki. Czyżby nowy
"Ok Computer"? Nie spodziewałam się po Blur tak dobrej, dojrzałej płyty. Gdy
Damon Albarn kilka lat temu powiedział, że stworzy lepszą muzykę niż Radiohead
uśmiechnęłam się z politowaniem. Teraz stało się to całkiem prawdopodobne, że
to Blur będzie najważniejszą grupą na wyspach.
Polecam tę płytę, zachęcam do przebrnięcia przez tą niebanalną muzykę!
Naprawdę piękna płyta!
PS.Graham Coxon chyba nie mówił prawdy, że nie żałuje odejścia z Blur.