tomash8 15.05.05, 19:25 No właśnie. Ciężko sobie wyobrazić rockowe, zwłaszcza cięższe granie bez gitary, ale jednak tacy wykonawcy istnieją... pierwsze co mi przychodzi na myśl, to: Crazy world of Arthur Brown Plebania Wypisujcie innych... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pagaj_75 Re: rock bez gitar 15.05.05, 19:34 Van Der Graaf Generator - łapią się nawet mimo okazjonalnego brzdąkania na gitarze Hammilla i gościnnych występów Frippa. Odpowiedz Link
jarecki32 Re: rock bez gitar 16.05.05, 14:39 osmiele sie zaprotestowac. Wiekszosc historykow rocka zgadza sie, ze rock and roll zostal wynaleziony przez Chuck'a Berry okolo roku 1955 ( Hej, mamy zlote gody, trzeba wymyslec odpowiedni "historyczny watek" :)) Na jakim instrumencie gral Chuck Berry wszyscy wiedza. Tak wiec gitara w rocku jest nieodlocznym elementem instrumentarium , podobnie jak perkusja. Jest niejako w definicji klasycznie pojetego rock'a. A ze z czasem rozpoczely sie muzyczne eksperymenty to juz inna sprawa. Tyle ze historycy i krytycy maja na te eksperymenty swoje nazwy. Bo na dobra sprawe to mozna z kazdej granej muzyki zrobic rock dodajac jakis tam przedrostek ( pop-rock, slow-rock, soft-rock, symphonic-rock, jazz-rock, fusion-rock, rap-rock i tak bez konca) A rock bez gitar ? Czemu nie: Guitarless Rock :) Tyle, ze dla mnie jest to zabawa w slowotworstwo. Odpowiedz Link
tomash8 Re: rock bez gitar 16.05.05, 15:02 jarecki32 napisał: Tak wiec gitara w rocku > jest nieodlocznym elementem instrumentarium , podobnie jak perkusja. A Sisters of mercy? > A rock bez gitar ? Czemu nie: Guitarless Rock :) > Tyle, ze dla mnie jest to zabawa w slowotworstwo. Ja uważam że jednak można grać najprawdziwszego rocka bez gitar, tylko że przeważnie coś tą gitare zastępuje(saksofon, harmonijka, klawisze, skrzypce, wiolonczela...), np. czy taki EGG nie był zespołem rockowym? albo wspomniany już gdzieś ELP... Odpowiedz Link
jarecki32 Re: rock bez gitar 16.05.05, 16:34 Wychodzi na to, ze jestem rockowym konserwatysta. OK, niech bedzie, ze jestem. Moze dlatego,ze gitara to dla mnie instrument, ktorego mozliwosci muzycznej ekspresji sa omal nieograniczone i czasem listosc bierze jak sie slyszy w dzisiejszych czasach to gitarowe granie. Wiec moze faktycznie lepiej to zastapic wiolonczela czy saksofonem i grac w duchu rocka (the spirit of rock, qu'est-ce que c'est ?) Odpowiedz Link
tomash8 Re: rock bez gitar 16.05.05, 19:00 hehe, zawsze to mnie wytykano rockowy konserwatyzm:) Jasne że w 99% przypadków gitara jest niezbędna, ale jednak są wyjątki, a biorąc pod uwagę że piszą tu ludzie znający się na rzeczy, po prostu chciałbym te wyjątki poznać. Gdybym na forum "muzyka" założył taki temat to najpierw bym się dowiedział że teraz się nie słucha rocka, a potem zeszłoby na nowy teledysk Kaji Paschalskiej... Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: rock bez gitar 16.05.05, 15:43 jarecki32 napisał: > Na jakim instrumencie gral Chuck Berry wszyscy wiedza. Tak wiec gitara w rocku > jest nieodlocznym elementem instrumentarium , podobnie jak perkusja. E tam. Dla mnie rock to jest kwestia pewnego ducha, podejścia do muzyki, a nie użytego instrumentarium. Bo potem okazuje się, że znów na koncert do Polski przyjeżdża "wielka legenda muzyki rockowej" Joe Cocker. Albo Tina Turner. Bez jaj. Odpowiedz Link
glebogryzarka1 Re: rock bez gitar 15.05.05, 19:42 Ben Folds Five przychodzi mi do łysego łba... Odpowiedz Link
d84 Re: rock bez gitar 15.05.05, 21:00 Morphine + masa muzyków rapowych czy elektronicznych ma ten tzw. rock'n'roll spirit ;) Odpowiedz Link
tomash8 Re: rock bez gitar 15.05.05, 21:23 d84 napisał: > > + masa muzyków rapowych czy elektronicznych ma ten tzw. rock'n'roll spirit ;) No jasne, poza tym to czy coś jest rockiem czy też nie to chyba jednak kwestia umowna:) Przecież nawet wymieniony CWOAB można podciągnąć pod - nie jestem pewny, nie znam się - soul, ale że grali tam Vincent Crane i Carl Palmer, to uznaje się to za rock... Odpowiedz Link
t.o.m.e.k Re: rock bez gitar 15.05.05, 21:31 tomash8 napisał: > No jasne, poza tym to czy coś jest rockiem czy też nie to chyba jednak kwestia > umowna:) Przecież nawet wymieniony CWOAB można podciągnąć pod - nie jestem > pewny, nie znam się - soul, Arthur Brown i soul??? Protestuję! To było takie mroczne, progresywno- hammondowe granie, charakterystyczne dla przełomu lat 60. i 70., ale oczywiście z niesamowitym głosem Browna jako czynnikiem wyróżniającym... > ale że grali tam Vincent Crane i Carl Palmer, to > uznaje się to za rock... Bo to był rock jak najbardziej. A a propos rocka bez gitar - oczywiście Emerson Lake & Palmer. > Odpowiedz Link
maff1 Re: rock bez gitar 16.05.05, 12:31 > A a propos rocka bez gitar - oczywiście Emerson Lake & Palmer. no to juz lekka przesada. no i wtedy nazywaliby sie Emerson & Palmer. Odpowiedz Link
t.o.m.e.k Re: rock bez gitar 16.05.05, 13:06 > > A a propos rocka bez gitar - oczywiście Emerson Lake & Palmer. > > no to juz lekka przesada. > no i wtedy nazywaliby sie Emerson & Palmer. Hmmm - powiedzmy, że Lake był gitarzystą... Ale chwytał za sześć strun jak już naprawdę musiał (i tak rzadko kiedy coś ciekawego z tego wychodziło - a "From The Beginning" i "Still... You Turn Me On" to wyjątki potwierdzające regułę) i nie z tym instrumentem jest kojarzony. Inny zespół - z naszego podwórka tym razem: Dżamble :-) Odpowiedz Link
z.x.c.v.b Re: rock bez gitar 16.05.05, 18:38 jak dla mnie rockowe sa Deutsch Amerikanische Freundschafta albo Nitzer Ebb. nie ma gitar, perkusja czesto zywa, zamiast gitarowego, elektroniczny cos jakby "riff" Odpowiedz Link
ihopeyouwilllikeme Re: rock bez gitar 17.05.05, 10:17 Rare Bird - nb. pięknie grali :) Odpowiedz Link