Dodaj do ulubionych

BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składankami

10.07.05, 19:46
Oto propozycja nowej forumowej zabawy. Jej pomysł nie zrodził się w mojej
głowie, rzecz jest już wiekowa i znana w świecie jako mixtape swap albo CDR
swap. Na czym polega?

Każdy, kto ma ochotę wziąć udział, zapisuje się na listę. Wkrótce otrzymuje
dane osoby, do której w określonym czasie (zwykle około 2 tygodni) wysyła
pieczołowicie przygotowaną przez siebie i wypaloną składankę. Może być na
zadany temat albo dowolny, wszystko jest do ustalenia. Zgodnie z regułami gry
można się spodziewać, że któregoś dnia i w naszej skrzynce wyląduje podobne
wydawnictwo.
Brałam udział w kilku swapach i zaręczam, że zabawa jest przednia. Nie wiem,
kiedy emocje są większe: gdy układa się własną kompilację czy przy
przesłuchiwaniu otrzymanej, bo ta bywa często wyzwaniem dla naszych upodobań
i uprzedzeń.

Mielibyście ochotę, mimo morderczych temperatur i letniego lenistwa, zabawić
się w taki sposób?
Jeśli będą zainteresowani, chocby kilka osób, wyłożę dokładne zasady :)
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 10.07.05, 20:17
      Ja mam ochotę wziąć udział, doskonały pomysł :)
      • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 10.07.05, 21:09
        ciekawe ciekawe, zgłaszam chęć udziału, pomimo nieustannego braku czasu (cos mi
        sie przypomniało że obiecywałem komus recenzję frusciantego, buuu, cały czas w
        myslach mych sie to kołacze)
        • geigo Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 10.07.05, 21:37
          Dołączam się do chętnych.
          • kwiat_paproci Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 07:50
            ja z chęcią, ale teraz odpada, bo na wczasy wyjeżdżam ;) Czy można się za 2, 3
            tygodnie dopisać ?
            • kkrzysiekk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 08:29
              ja też bym wystartował, najchętniej to od września, ale jak będzie trzeba
              wcześniej, to też się zepnę ;)
    • braineater Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 08:46
      Ja Jodła, ja Jodła, zgłaszam się, zgłaszam się, odbiór..
      • aimarek Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 09:12
        Zgłaszam się i czekam na instrukcje :|
    • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 09:42
      OK, też się zgłaszam, chociaż moje składanki mogą naprawdę stanowić wyzwanie dla
      wielu :)
    • ayya Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 10:47
      Ja też się piszę, ale od 1 sierpnia, bo wkrótce wyjeżdżam na wakacje :)
    • nemrrod Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 10:50
      Fajny pomysł! Ale niestety nie mogę wziąć udziału z powodu braku nagrywarki na
      czas nieokreślony :/ Dołączę się jak tylko to się zmieni.
    • mameluch Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 10:57
      piszę się również jak coś, jako twórca składanek łatwych w odbiorze:)
      ale też za jakiś czas dopiero, bo w zasadzie jestem do środy, a potem, z małymi
      wyjątkami (które jednak nie pozwolą na śledzenie foruma i nagrywanie
      składanki;), nie będzie mnie gdzieś do 10.VIII.
      ale pomysł przedni:)
    • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 11:09
      Zgłaszam się chętnie do zabawy, ale tematu nie dam sobie zadać.

      Precz z zadanymi tematami! Niech żyją tematy dowolne!! :))
      • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 12:07
        Ja byłbym jednak za jakimś tematem, określonym nawet abstrakcyjnie.
        Bo tak, to zupełnie nie wiem od czego zacząć :)
        • kubasa Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 12:19
          Tez chce. I tez temat bylby fajny.
    • martolka Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 14:47
      ja bym się dopisała, ale nie mam chyba wystarczająco dużo muzyki, żeby się nią
      dzielić... :-(, a jak co mam, to wszyscy znają :-(((
      • roar Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 18:55
        Niech w annałach zostanie zapisane, że ja również się zgłosiłem.
      • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 11.07.05, 22:52
        martolka napisała:

        > ja bym się dopisała, ale nie mam chyba wystarczająco dużo muzyki, żeby się
        nią
        > dzielić... :-(, a jak co mam, to wszyscy znają :-(((

        Ojej, Martolko, może się jeszcze zastanów, co? Naprawdę nie chodzi o ty, żeby
        zgrywać znawcę i popisywać się swoim smakiem.
        Dla mnie jesteś wymarzonym autorem składanki pt. "Demon sing love song",
        wszystkie te Cave'y i w ogóle :)
    • polleke Re: BURN BABY BURN, takie tam 11.07.05, 22:30
      Cieszy mnie, że pomysł chwycił. Trochę martwi, że niektórzy forumowicze
      przekładają wczasy i wakacje nad uczciwą zabawę :) Zastanawiam się teraz, kiedy
      byłoby najlepiej wystartować. Myślałam o zgłoszeniach do niedzieli i wysyłce do
      końca lipca, ale może warto wydłużyć termin do połowy sierpnia? Ayya i Kwiat
      zdążą wrócić z wczasów, a Nemrrod zdobyć nagrywarkę.
      Oczywiście nie mówię, że musimy skończyć na jednej edycji… :)

      Grimsrund – nie bój się tematu, zawsze można go nagiąć do swoich potrzeb :). A
      z tematem, choćby bardzo ogólnym, faktycznie łatwiej zacząć i wcale nie musi to
      ograniczać inwencji kompilatora. Myślałam o najbardziej oczywistym wątku, czyli
      o soundtracku lata, jakieś "Summer Is Here" albo "I Know Where The Summer Goes"
      (tytuły piosenek są idealne do nadawania tytułów składankom, ale się nie
      upieram). Albo "Obscurity Knocks", czyli dlaczego świat ich nie słucha?
      Może po prostu wpisujcie swoje propozycje, upał niekorzystnie wpływa na moją
      pomysłowość :)
      • ilhan Re: BURN BABY BURN, takie tam 12.07.05, 18:22
        polleke napisała:

        > Cieszy mnie, że pomysł chwycił. Trochę martwi, że niektórzy forumowicze
        > przekładają wczasy i wakacje nad uczciwą zabawę :) Zastanawiam się teraz, kiedy
        >
        > byłoby najlepiej wystartować. Myślałam o zgłoszeniach do niedzieli i wysyłce do
        >
        > końca lipca, ale może warto wydłużyć termin do połowy sierpnia? Ayya i Kwiat
        > zdążą wrócić z wczasów, a Nemrrod zdobyć nagrywarkę.

        To może zgłaszajmy się do niedzieli a potem miesiąc na wysyłanie?
        • polleke No dobra, zasady 12.07.05, 23:42
          Ponieważ nie było żadnych kontrpropozycji, demokratycznie zarządzam:

          * Chęć udziału można zgłaszać przez tydzień (czyli do środy, 20 lipca) na moją
          skrzynkę. Podawajcie adresy wysyłkowe, na które chcecie otrzymać CDR-a.

          * Kilka dni później dostajecie zwrotnie informację, dla kogo szykujecie
          składankę (ale nie o tym, kto szykuje ją dla Was).

          * Płyty powinny znaleźć się w skrzynce adresata powiedzmy do środy 17 sierpnia.
          Trochę to rozciągnięte w czasie, ale niech będzie. Jeżeli jakieś zdarzenie
          losowe (awaria nagrywarki, najazd Hunów, nieplanowana ciąża etc.) uniemożliwi
          Wam przygotowanie i wysłanie składaka, od razu mnie o tym informujcie, żeby
          nikt nie został na lodzie, czyli bez płyty.

          * Temat pierwszego swapa FSF brzmi „Summer Is Here”, a jego interpretacja
          zależy już tylko od Was :)

          * Jestem za tym, żeby listy utworów nie dołączać do płyty (fajny jest element
          zaskoczenia, no i słucha się bez uprzedzeń), a umieścić ją później na forum,
          dla informacji obdarowanego i całej reszty.

          Startujemy :)
          • kkrzysiekk Re: No dobra, zasady 13.07.05, 09:33
            polleke napisała:

            > * Jestem za tym, żeby listy utworów nie dołączać do płyty (fajny jest element
            > zaskoczenia, no i słucha się bez uprzedzeń), a umieścić ją później na forum,
            > dla informacji obdarowanego i całej reszty

            jak to się ma do zasady nr 2, że nie wiemy, kto szykuje składankę dla nas ?
            • pagaj_75 Re: No dobra, zasady 13.07.05, 09:39
              kkrzysiekk napisał:

              > jak to się ma do zasady nr 2, że nie wiemy, kto szykuje składankę dla nas ?

              o ile dobrze rozumiem, ma się to dobrze. nie wiemy W TRAKCIE przygotowywania
              składanki. bo w chwili gdy wyląduje ona w naszej skrzynce, to raczej się wyda.
              no chyba, że polleke chce robić za punkt kontaktowy i sama rozsyłać płyty ;P
              • ilhan Re: No dobra, zasady 13.07.05, 09:46
                No możemy się domyśleć w momencie otrzymania, kto nam daną składankę przygotował, ale nie musimy. A jeśli listy utworów nie będzie to element zaskoczenia tak czy owak zostanie.
              • polleke Re: No dobra, zasady 13.07.05, 09:58
                pagaj_75 napisał:

                > no chyba, że polleke chce robić za punkt kontaktowy i sama rozsyłać płyty ;P

                Będę wręczać osobiście :P
            • polleke Re: No dobra, zasady 13.07.05, 09:50
              kkrzysiekk napisał:

              > polleke napisała:
              >
              > > * Jestem za tym, żeby listy utworów nie dołączać do płyty (fajny jest ele
              > ment
              > > zaskoczenia, no i słucha się bez uprzedzeń), a umieścić ją później na for
              > um,
              > > dla informacji obdarowanego i całej reszty
              >
              > jak to się ma do zasady nr 2, że nie wiemy, kto szykuje składankę dla nas ?

              Nie bądź taki zasadniczy :P
              Wiadomo, że w końcu się dowiesz, ale jakaś niespodzianka musi być.

    • ayya Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 13.07.05, 11:03
      Czy Polleke obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych? :DDD
      • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 13.07.05, 19:38
        ayya napisała:

        > Czy Polleke obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych? :DDD

        Wydłużam termin, żebyś zdążyła z wakacji wrócić, a Ty mi tu z takimi, ech...
    • digsa Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 14.07.05, 17:39
      Po długim zastanowieniu postanowiłam dołączyć się do zabawy, wyjeżdżam dopiero
      11 sierpnia i to na weekend tylko :)
      Mam nadzieję, że komputer się nie zepsuje :>
    • polleke Re: BURN BABY BURN, lista 19.07.05, 12:48
      Chciałam tylko przypomnieć, zwłaszcza tym, którzy wcześniej deklarowali chęć
      udziału (Geigo, Kubasa, Mameluch?), że do jutra wieczorem przyjmuję zgłoszenia
      na moją skrzynkę, a później zajmę się swataniem uczestników.
      Tym, którzy się zgłosili, wysyłałam potwierdzenia, jesli ktoś nie dostał, nie
      ma go na liście.
      • ilhan Re: BURN BABY BURN, lista 19.07.05, 23:18
        No no, zgłaszajcie się, ja już wiem co na 100% będzie openerem :)
    • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 19:25
      Hie hie, moja już prawie gotowa :)

      Przy czym od razu zaznaczam, że podobanie się jej lub nie podobanie wyrażone
      przez osobę adresata nie ma dla mnie znaczenia - ważne, że mnie sie podoba :))
      • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 20:29
        grimsrund napisał:

        > Hie hie, moja już prawie gotowa :)

        Moja też już jest w fazie testów :)

        > Przy czym od razu zaznaczam, że podobanie się jej lub nie podobanie wyrażone
        > przez osobę adresata nie ma dla mnie znaczenia - ważne, że mnie sie podoba :))

        ech, ja to w sumie chyba współczuję osobie, która będzie słuchała mojej :)
        • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 22:54
          Moja w zasadzie gotowa, opener jednak nie ten co miał być, ale ogólnie wczoraj spędziłem nad tematem ze 3 godziny i odpadam ja słucham tego co ułożyłem ;)
    • dziewczyna_mickiewicza Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 20:44
      zesz kurde, a mi nagrywarka padla i nie chce sie samowskrzesic, niestety... :(
      • nemrrod Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 21:16
        Ja też cały czas bez nagrywarki :/ Ale mam nadzieję, że ten swap wypali, wtedy
        dołączam do następnego.
        • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 23:13
          nemrrod napisał:

          > Ale mam nadzieję, że ten swap wypali, wtedy
          > dołączam do następnego.

          No, ja też mam nadzieję :)

          Jeśli ktoś nie dostał maila z danymi osoby, którą obdarowuje składanką - proszę
          mnie alarmować, żeby potem nie było.



          • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 23:42
            He he, moya idzie pocztą jutro, co snadnie dowodzi, że chyba się nie
            przykładałem.

            Jak do niczego zresztą :))
            • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 25.07.05, 00:00
              a ja ma techniczno-logistyczne,a nawet moze glupie, pytanie:)
              jak to panstwo wysylaja? poleconym listem?
              • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 25.07.05, 02:35
                Ja tam pośpiesznym oczywiście nadam, ale polecenie to chyba zbędna ostrożność :)
    • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 24.07.05, 22:11
      moja w fazie skladania na razie, poza tym podchodze dosc luzno do zadanego
      tematu :)
      • kwiat_paproci Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 29.07.05, 21:17
        wracam z wczasów, otwieram skrzynkę, i co ja się dowiaduję ?! Co ja mu moge
        nagrać, jak on już wszystko słyszał ? ;) Współczuję tej osobie, która trafiła
        na mnie, bo wszyscy dostaną takie fajne, letnie składanki, a XXX dostanie taką
        beznadziejnie obciachową :(
        • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 29.07.05, 21:41
          ja tam nie pekam, daje to co mi sie podoba, co stwarza mozliwosc starcia sie z
          moim marnym gustem ;)

          w ogóle to jak juz autorzy skladanek umieszcza tracklisty na forum,i wszyscy
          zostana obdarowani to potem jakies recenzje powinny sie pojawic, surowe i
          krytyczne rzecz jasna ;)
        • roar Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 29.07.05, 22:31
          kwiat_paproci napisała:

          > wracam z wczasów, otwieram skrzynkę, i co ja się dowiaduję ?! Co ja mu moge
          > nagrać, jak on już wszystko słyszał ? ;)

          Hi hi hi, u mnie dokładnie tak samo... ;)

          Ale muszę przyznać, że w sumie spadł mi kamień z serca. Przynajmniej nie muszę się zbytnio przejmować stroną "odkrywczo/poznawczą" składanki, bo czego bym nie wynalazł, mogę być pewien, że adresat i tak już to zna. (No, może poza tymi paroma dziwnymi rzeczami, których już naprawdę tylko ja słucham. :) Mogę teraz z czystym sumieniem wybierać utwory (relatywnie) znane i martwić się tylko o spójność całości. :)
          • kwiat_paproci Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 29.07.05, 22:44
            roar napisał:

            > czego bym nie
            > wynalazł, mogę być pewien, że adresat i tak już to zna. (No, może poza tymi pa
            > roma dziwnymi rzeczami, których już naprawdę tylko ja słucham. :) Mogę teraz
            z
            > czystym sumieniem wybierać utwory (relatywnie) znane i martwić się tylko o
            spój
            > ność całości. :)

            Nie zrozum mnie źle, ale normalnie z ust mi to wyjąłeś ;) Ostatecznie
            zdecydowałam przyjąć dokładnie taką samą strategię.
            • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 29.07.05, 23:39
              He he, już dostałem swoją :))

              Jak tylko zidentyfikuję artystów, zaraz oskarżycielskim palcyskiem na
              podejrzanego wskażę :)

              (a tak na początek - fajna jest, dzięki :))
              • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 30.07.05, 18:29
                Paskudna sprawa... odbiorca mojej składanki najwyraźniej postanowił utajnić się
                tak skutecznie, że podał organizatorce niewłaściwe namiary. Dziś płytka wróciła
                do mojej skrzynki.

                Przydałaby się jakaś errata albo takie cuś... :((
                • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 03.08.05, 22:06
                  grimsrund napisał:

                  Dziś płytka wróciła
                  >
                  > do mojej skrzynki.

                  To wlasnie moze byc spowodowane brakiem polecenia.
                  Pani na poczcie powiedziala mi ze nie widzi innej mozliwosci jak wyslanie plyty
                  poleconym, co tez jutro uczynie, bo juz gotowe! :)
                  • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 03.08.05, 22:49
                    Ja wysłałem zwykłym bez adresu zwrotnego (bo niespodzianka miała być) i normalnie doszła :)

                    W ogóle co jest, tylko Grimsrund na razie dostał? Gdzie dyskusja, tracklisty, komentarze?
                    • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 03.08.05, 23:15
                      ja jeszcze nie dostalem, a tracklisty moglyby sie powoli pojawiac, umieram z
                      ciekawosci

                      swoja za jakis czas umieszcze, na razie chyba jeszcze nie pora :)
                      • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 04.08.05, 09:00
                        mechanikk napisał:

                        > ja jeszcze nie dostalem, a tracklisty moglyby sie powoli pojawiac, umieram z
                        > ciekawosci
                        >
                        > swoja za jakis czas umieszcze, na razie chyba jeszcze nie pora :)

                        Swojego składaka wyślę w weekend, jeszcze się trochę głowię nad kolejnością i
                        tytułem :) A setlistę umieszczę, gdy obdarowany potwierdzi, że przesyłka doszła.
                        Byłoby fajnie, gdyby do mnie płyta dotarła do końca następnego tygodnia, bo
                        potem mogę na trochę wyjechać.
    • janek0 A tak w ogóle... 03.08.05, 23:38
      To czy można się jeszcze dołączyć ? Od kolejnej rundy, ma-się-rozumieć.
      • polleke Re: A tak w ogóle... 04.08.05, 08:43
        janek0 napisał:

        > To czy można się jeszcze dołączyć ? Od kolejnej rundy, ma-się-rozumieć.

        No ba, koniecznie!
        • janek0 Re: A tak w ogóle... 04.08.05, 12:44
          polleke napisała:

          > janek0 napisał:
          >
          > > To czy można się jeszcze dołączyć ? Od kolejnej rundy, ma-się-rozumieć.
          >
          > No ba, koniecznie!
          To sprawdź pocztę.
    • glebogryzarka1 recenzja nr 1 05.08.05, 16:03
      Dostałem wczoraj. Przesyłka z Kutna, od osoby płci żeńskiej (brak nicka - kto
      to jest A.I.?), bardzo ładna okładka. Dziękuję. Czego nie znam, ocenię, a co
      znam, zgadnę ;)

      1 - nawet to grałem z jednym ze swoich zespołów w liceum. The Doors "Waiting
      for the Sun".
      2 - gershwinowskie "Summertime" w nieznanym mi wykonaniu, liryczne i
      melancholijne ale fajnie przybrudzone (jak większość utworów z tej składanki).
      Wokalista trochę mnie wkurza nadinterpretując. 6/10
      3 - marszowo liczony merseybeat z wokalistą przypominającym Perry Farrella. 3/10
      4 - ten wokalista z kolei brzmi jak ultraprzygnębiony Damon Albarn. Płynnie i
      ciekawie to jedzie, bogaty aranż. 7/10
      5 - zaczyna się bardzo fajnie, ambientowo z gitarą a la The Edge. Czar pryska,
      gdy okazuje się, że to intro trwa dwie minuty i nie kończy się właściwym
      utworem ;). 5/10
      6 - jeden z ciekawszych numerów z płyty, z której pochodzi, gitarzysta
      udowadnia że potrafi śpiewać lepiej niż wokalista zespołu. Red Hot Chili
      Peppers "Road Trippin'".
      7 - brzmi trochę jak Chumbawamba, trochę jak Stereolab, w repertuarze każdego z
      tych zespołów byłby (jest?) pozycją słabą. 3/10
      8 - zajebisty dialog wokalny między zmęczonym męskim głosem a orientalizującym
      żeńskim, po 50 sekundach kończy się żenującym zaśpiewem "dragonflies
      appear...". Dlaczego? 4/10
      9 - folkująca, snująca się powoli balladka, wokalista nawet fajnie śpiewa
      (zwłaszcza na wysokości 2:10), ale wszystko tu śpi. 2/10
      10 - ten numer przypadł mi do gustu najbardziej. Fajna harmonia, bardzo
      specyficzny, dziadowski sposób śpiewania, a całość kapitalnie się rozwija.
      Naprawdę świetne gówno. 9/10
      11 - numer oparty na prostackim walkingu basowym, przypomina mi historie w
      stylu Crosby Stills & Nash, albo Jefferson Airplane, no wiecie, takie gitarowe
      psychodelizujące balladki. Lekkie dysonanse pod koniec poprawiają wrażenie. 5/10
      12 - utopiony w reverbach, elegancko zaaranżowany (fortepian, organy,
      nienachalny bębniarz, harmonijka) kawałek. Wokalista próbuje śpiewać w
      zwrotkach pod Thoma Yorke'a, czy mi się tylko wydaje. 8/10
      13 - strasznie przypomina mi Tindersticks. Cholera, może to nawet jest
      Tindersticks albo Staples solo? Tak czy inaczej dobre, chociaż fortepian cyfrą
      brzmi. 6/10
      14 - kolejna balladka do spania. Wokalista brzmi jak Presley. Dają się zauważyć
      patenty, które słyszałem już we wcześniejszych numerach: dzwoneczki, chorusowe
      smyczki, głęboki głos wokalisty, tempo poniżej 80 BPM ;). 3/10
      15 - wracamy do Doorsów, ale w gorszym (wg mnie) wydaniu, z fałszującym niby-
      sitarem i okropnymi, stojącymi klawiszami. The Doors "Indian Summer".
      16 - wreszcie coś żywszego. Prosta, ale świetna harmonia w zwrotce. 8/10
      17 - brzmi jak cover. I do pewnego momentu okropnie toporny. Ale każde wejście
      ściany dźwięku, takiej jak na 0:36, poprawia wrażenie. 5/10
      18 - z czasów, kiedy jeszcze grali przekonująco. Nawet bardzo. U2 "Indian
      Summer Sky".
      19 - czy to Phil Collins? A nie, to ta produkcja wokalu typu 'śpiew w łazience'
      wprowadziła mnie w błąd... Energiczny, punkujący numer. Bardzo dobry, bardzo.
      8.5/10
      20 - znowu dzwoneczki (ksylofon chyba), smyczki i głęboki męski głos. Aranż
      trąci Cohenem (ten wyższy żeński drugi głos...), barwa głosu typa - Geldofem.
      Trochę za gładkie jak na moj gust. 5/10

      Ogólnie jestem przyjemnie zaskoczony, bo jak widzicie trafiła mnie składakiem
      osoba o gruntownie innych niż moje upodobaniach - w takich okolicznościach
      wystawienie aż czterem kawałkom oceny 8 lub wyższej uznajmy za sukces twórcy
      kompilacji.

      Wszyscy, recenzować. Bez tego do dupy jest zabawa.

      glebogryzarka is off i obiecuje że swój składak powierzy czułym dłoniom Poczty
      Polskiej Telegraf Telefon najpóźniej w środę
      • geigo Re: recenzja nr 1 05.08.05, 18:42
        Skoro przesyłka i doszła, i nawet doczekała się recenzji - pora się ujawnić :) Na początku przyznam się, że poczułam lekki stresik gdy dowiedziałam się, iż mam nagrać składankę Glebogryzarce1, właśnie z powodu jego - tak odmiennych od moich - muzycznych upodobań. Nic to, pomyślałam w końcu, tak czy inaczej zrobię to my way - ale szczerze mówiąc spodziewałam się większej masakry ;) Tak więc ja również jestem pozytywnie zaskoczona :)

        Teraz może rozszyfruję, co nierozszyfrowane:
        Nr 2 - "Summertime" zagrali i zaśpiewali The Twilight Singers - z płyty "She Loves You".
        3 - sama ledwo znam tę kapelę (choć mnie się podoba :) ): Birddog i "Summer Again".
        4 - The Dears "Warm And Sunny Days" z płyty "No Cities Left".
        5 - gitara nie tylko a la Edge, bo to The Edge we własnej osobie :) - U2 "4th Of July", oczywiście z "The Unforgettable Fire".
        7 - Belle & Sebastian "I Know Where The Summer Goes".
        8 - Devendra Banhart "Dragonflies" z "Cripple Crow" (i też bym chciała wiedzieć, czemu to tak szybko się kończy... :) ).
        9 - Summer At Shatter Creek "Home For The Holidays".
        10 - to również mój faworyt (obok "Indian Summer Sky") ze składanki by Geigo - Arcade Fire "Cold Wind" z soundtracku "Six Feet Under".
        11 - Can "She Brings The Rain".
        12 - Doves "The Storm" z "Some Cities".
        13 - Copenhagen "Afterstorm" z EPki "Home". Faktycznie nieco tinderstickują, ale ja to lubię :)
        14 - o zespole nie wiem w zasadzie nic, piosenkę znalazłam na jakimś muzycznym blogu: The Black Swans "Blue Skies".
        16 - Benzos "Warm Road" z "Morning Stanzas" - to również znajomość z internetu ;) Całej płyty nie znam, ale podoba mi się to, co dotychczas słyszałam.
        17 - powracają The Dears - "Summer Of Protest".
        19 - Aloha "Summer Away". Do niedawna jedyna piosenka tego zespołu, jaką znałam, ale ostatnio posłuchałam całego albumu ("Here Comes Everyone") i stwierdzam, że dobrze grają.
        20 - Copenhagen na bis - "Summer's Gone" z płyty "Tales From The Forest".

        Na koniec dodam, że ja też dostałam płytkę - dzisiaj, słuchałam póki co tylko raz, ale już było fajnie. Bardziej konkretnie napiszę później :)
        • kwiat_paproci Re: recenzja nr 1 05.08.05, 19:06
          Do mnie też już dotarła płyta. Z tego, co kojarzę, to ze Zgierza jest aimarek,
          więc to chyba jego sprawka :) Na razie jeszcze niewiele mogę o niej powiedzieć,
          bo jeszcze nie przesłuchałam jej do końca, ale jak na razie to jest bardzo
          fajnie. Zaczyna się od The Flaming Lips, potem są m.in. Pixies, The
          Dismemberment Plan, XTC, itd. Więcej napiszę jutro, na razie szykuję swoją
          składankę, bo wypadałoby ją wreszcie wysłać ;)
        • glebogryzarka1 Re: recenzja nr 1 05.08.05, 19:42
          > 10 - to również mój faworyt (obok "Indian Summer Sky") ze składanki by Geigo -
          > Arcade Fire "Cold Wind" z soundtracku "Six Feet Under".

          Aaa. Mam coraz większą ochotę na zapoznanie się z Arcade Fire, to już drugi
          utwór który do mnie dotarł i drugi bardzo dobry.

          A po trackliście widać, że ktoś tu myślał - tytuły się prawie układają w
          opowieść, super :)
    • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 20:42
      Ha! Ja również odebrałem dzisiaj składankę. Jest ona zupełnym zaskoczeniem, bo:
      a) bladego pojęcia nie mam od kogo :O (niby jest nadawca na kopercie, ale
      kompletnie nic mi to nie mówi. hej, kto tu jest z Łodzi?)
      b) na 16 utworów rozpoznałem 4, czyli 3/4 składanki to dla mnie totalna enigma.
      składanka jest mocno americano-niezal (o ile dobrze rozpoznaję), więc umówmy
      się, że nie było trudną rzeczą zagiąć mnie w tych klimatach ;)

      Ufff... Muszę się jeszcze oswoić, posłuchać kilka razy i wtedy będzie recka. A
      swoją płytę wysyłam w poniedziałek.
      • roar Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 21:36
        Ja składankę dostałem już parę dni temu; wiem od kogo, bo się niebacznie zdradził. ;) Jako całość fajna, żeby zrecenzować poszczególne kawałki, muszę się wsłuchać, więc to wkrótce. Natomiast jedną rzeczą jestem zachwycony. Nic, normalnie NIC stamtąd nie kojarzę. Zero, null, nada. (Pewnie się okaże, że tam są jakieś znane grupy i wszyscy mnie objadą i będzie mi wstyd... :)

        Swoją wyślę w poniedziałek. 2/3 już gotowe.

        A, i postuluję, żeby trzymać się tego, że nie publikujemy tracklistingów przed recenzjami. Najlepiej robić to zaraz po. :D (Bo oczywiście wszyscy napiszą recenzje, prawda? :)
        • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 21:40
          Ja mam jeszcze jedną uwagę: starajcie się (o ile Wasze oprogramowanie na to
          pozwala) wyłączyć opcję nagrywania CD-TEXTu na płycie :) Wprawdzie mam tylko
          tytuły utworów, ale gdyby mi się chciało grzebać po AMG to pewnie prędzej czy
          później bym doszedł sam co to za kapele. ;)
          • kwiat_paproci Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 22:00
            eee, to ja pewnie całą zabawę zepsuję, bo ja w niemal polowych warunkach
            musiałam płytę nagrywać i mi się tak zrobiło, że nie będzie żadnej
            niespodzianki chyba, bo wszystko widać jak na dłoni :( ale cóż, prędzej, czy
            później i tak by się wydało, a większość numerów to i tak chyba będą
            niespodzianki :)
            • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 23:09
              A zresztą po co Szanownemu Państwu tytuły? Po samych textach można szacher-
              macher prawie wszystko roszyfrować, jako to się mnie udało :)
              • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 23:10
                RoZszyfrować :))
              • geigo Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.08.05, 23:52
                grimsrund napisał:

                > A zresztą po co Szanownemu Państwu tytuły? Po samych textach można szacher-
                > macher prawie wszystko roszyfrować, jako to się mnie udało :)

                Hehe, no ja właśnie to samo zrobiłam - moja żyłka detektywistyczna górą :))Tylko instrumental mnie pokonał... :)
              • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 20:52
                grimsrund napisał:

                > A zresztą po co Szanownemu Państwu tytuły? Po samych textach można szacher-
                > macher prawie wszystko roszyfrować, jako to się mnie udało :)

                To gdzie tracklista z recenzją i ocenami jak u GG? Nooo, do roboty! :)
                • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 20:56
                  > Nooo, do roboty! :)

                  wlasnie wlasnie
                  do roboty ! :)
                  • grimsrund Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 23:19
                    (he he, tak mnie chcą podejść - niedoczekanie!!! :)) )

                    Precz z recenzjami! Precz z ocenami!!

                    Tracklista bedzie jutro... może :))
                    • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 23:45
                      A ja się tak starałem! Następnym razem dostaniesz samo Oasis i Bravery! :D
              • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 21:16
                grimsrund napisał:

                > A zresztą po co Szanownemu Państwu tytuły? Po samych textach można szacher-
                > macher prawie wszystko roszyfrować, jako to się mnie udało :)

                Hehe, no to odbiorca mojej składanki będzie miał twardy orzech do zgryzienia, bo
                u mnie większość utworów będzie raczej instrumentalna :)
      • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 07.08.05, 23:51
        > kompletnie nic mi to nie mówi. hej, kto tu jest z Łodzi?)

        ja ;)
        • geigo recenzja nr 2 08.08.05, 01:53
          Ilhan z Mechanikkiem nadepnęli mi na ambicję ("do roboty!" :) ), zatem na nocną porę nie zważając, zamieszczam co następuje:

          1. Zaczyna się ładnie - prawdziwie letnią, słoneczną, przestrzenną melodyjką. Staromodny syntezator, charakterystyczny wokal - nieocenione Google podpowiadają, że to Of Montreal - "The Party's Crashing Us". Bardzo fajne.
          2. A teraz wokal jeszcze bardziej charakterystyczny - Brett Anderson, czyli Suede i "Trash". Kawał czasu tego nie słuchałam - a szkoda, bo to dobra piosenka była (znaczy się, nadal jest - po prostu klasyka zniekształcać zanadto nie wypada :) ).
          3. Przepięknie wprost, przepięknie. Echo And The Bunnymen - "Killing Moon". I już milczę, bo szkoda zagłuszać TAKĄ piosenkę.
          4. Mistrz Bowie się kłania. "Sound And Vision" - ani dźwiękowi, ani wizji (blue, blue, electric blue, that's the colour of my room...) nic nie można zarzucić.
          5. The Go-Betweens - zapraszają na spacer, na "Streets Of Your Town". No pewnie, że idę.
          6. I ani na chwilę nie przestaje być dobrze, bo teraz kolej na British Sea Power - "Please Stand Up".
          7. Kurczę, jeśli ci Stone Roses zawsze grali tak ładnie, jak w "Waterfall", to ja mam do odkrycia sporo świetnej muzyki...
          8. Kolejny moment, kiedy przestaję oceniać i opisywać, a tylko zatapiam się w dźwiękach. No bo cóż innego można robić, gdy Mansun gra "Wide Open Space"?
          9. Zwięźle, krótko, po żołniersku: Pulp - "Common People". Moja reakcja równie zwięzła i krótka: Jarvis rulez! :)
          10. Zaintrygował mnie ten krótki utwór na tyle, że wygooglałam sobie go jako pierwszy w kolejności: Menswear - "Daydreamer". Urocze.
          11. XTC - "Helicopter". I już chciałam powybrzydzać, że ja wcale nie lubię takich radosnych, skocznych, tryskających szczęściem piosenek - ale ta mnie naprawdę kręci. Jak, kurczę, wirnik helikoptera :)
          12. Pavement - "Cut Your Hair". Te chórki, te chórki - jak czasów największej świetności (tfu, tfu) Golden Life, brrr :) Ale ogólnie - nienajgorzej.
          13. Głosu Albarna nie da się nie rozpoznać - melduje się Blur. Krótka sesja z Googlami i wiadomo już, co to za utwór - "Good Song". Tytuł nie kłamie - faktycznie, good :)
          14. Jedyna nierozwiązana zagadka. Rzecz instrumentalna, w niej powtarzająca się melodyjka wydawana przez przetworzony elektronicznie głosik o tembrze coś między falsecikiem a sopranikiem - pewnie drażniłaby po jakimś czasie, gdyby nie te wstawki: ni to gra na łyżkach, ni to dzwoneczki, trochę perkusji, odgłosy jakieś - jakby wydawane przez urządzenia gospodarstwa domowego? Kto to wie. Liczy się nie ich pochodzenie, ale rola - znakomite przełamywanie głównego tematu przez wygrywanie własnych, pozornie nie związanych z nim melodyjek i dźwięków.
          15. Zaczyna się elektroniką, lata osiemdziesiąte stają przed oczami jak żywe. I gdy się już wydaje, że tak będzie do końca, nagle zręcznym ruchem wchodzą gitary. Google mówią, że to Clor - "Love + Pain". Przyjemne granie, i do potańczenia, i do posłuchania.
          16. A tu klasycy - The Jam i "Beat Surrender". Oczywiście z chęcią idę za wezwaniem i poddaję się rytmowi, przy tej piosence pozostanie w bezruchu jest niewykonalne :)
          17. Znowu XTC - "Burning With Optimism's Flames". Niełatwo jest rozniecić w kimś nie mającym wiele wspólnego z optymizmem (a mówię tu o sobie, jakby się ktoś nie domyślał ;) ) takiż płomień - ale co tu kryć, zrobiło się co najmniej cieplutko :)
          18. Noo, spaliłabym się ze wstydu (idąc tropem strażackiej metafory z poprzedniej piosenki ;) ) albo też zwątpiła we własną poczytalność, gdybym nie rozpoznała Talking Heads. Piosenka - "And She Was" - i już wiadomo, że jest świetnie.
          19. A teraz robi się jeszcze świetniej, bo na scenę wkraczają The Smiths z "Bigmouth Strikes Again". I ja już nic nie piszę, ja się tylko zasłuchuję...
          20. I końcowe słowo - które należy do British Sea Power. "Oh remember me, oh remember me, will you remember me?" - o tak, na pewno nie zapomnę.

          O tej płycie też :)


          Teraz pozostaje mi już tylko poprosić szanowną Autorkę kompilacji o zdekonspirowanie się - i oczywiście poinformowanie, cóż to pod numerem 14 się ukrywa :)
          • digsa Re: recenzja nr 2 08.08.05, 16:03
            Na początku muszę powiedzieć, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona tak
            dobrą recenzją mojej składanki ;)

            Pod numerem 14. znajduje się utwór Four Tet "Smile Around the Face", z płyty
            Everything Ecstatic (2005).
            Przeważają optymistyczne piosenki, bo miała być składanka na lato :) Poza tym
            nie sądziłam, że uda Ci się tak łatwo rozszyfrować te wszystkie utwory :D

            Na koniec muszę powtórzyć, że naprawdę cieszę się, że moja składanka Ci się
            spodobała :) Ja swojej jeszcze nie dostałam.

            Pozdrawiam.
        • pagaj_75 Recenzja numer tszy :) 08.08.05, 22:45
          mechanikk napisał:

          > > kompletnie nic mi to nie mówi. hej, kto tu jest z Łodzi?)
          >
          > ja ;)

          Acha :) No to masz:

          Ja tam leniwy jestem, nie chciało mi się googlać, ani sprawdzać w AMG. Poza tym,
          wolałem pozostać jeszcze chwilę w słodkiej niewiedzy. Pierwszy zaskok już przy
          wkładaniu płyty do odtwarzacza: 16 utwórów w niecałe 61 minut. Czyli będzie
          zwięzłowato, ale treściwie.

          Na początek elektroniczne pikanie i mocny, jakby hiphopowy bit. No i zaraz
          słychać znajomy głos. No i nagle po minucie się kończy. Co jest? Ale potem nagle
          znowu się zaczyna, tylko trochę inaczej. I tym razem trwa prawie 4 minuty.
          Dziecięcy chór śpiewający "I need a gun"... Prawie jak "We don't need no
          education". Jest fajnie, wesoło, choć odrobinę przewrotnie w tej wesołości.
          Gorillaz "Dirty Harry". Ale ta minutowa wersja na początku? Skąd to?

          Nr 3. No i się uśmiechnąłem, bo dokładnie tego samego dnia usłyszałem po raz
          pierwszy płytę, z którego ta piosenka pochodzi. Tu dopiero robi się wesoło,
          skocznie i bujająco mimo trudnego metrum 5/8. Ale z czasem się uspokaja,
          wskakuje parzysty podział rytmiczny, ale nadal jest cudnie, dzięki smykom i
          różnym dmuchanym instrumentom. Zdecydowanie najładniejsza piosenka na tej
          składance. Sufjan Stevens "Come on! Feel the Illinoise".

          Nr 4. No i tu chyba ustala się główna stylistyka płyty. Pobrzękujące gitary,
          fajna choć bardzo prosta figura rytmiczna, jakieś klawiszowe smaczki w tle. No i
          chwytliwy refren, na na na... Miłe, ale nie mam bladego co to :)

          Nr 5. Zaczyna się trzaskami winylu, na tle których startuje automat perkusyjny
          niczym we wczesnych nagraniach Sisters of Mercy :) Następnie przesterowany do
          granic bas i efekty elektroniczne. Melodia i harmonie bardzo biczbojsowskie. No
          i głos wokalisty znajomy... Beck, tak? Za to końcówka to jest niezła jazda w
          stylu Autechre :)) Agonia automatu bębniącego. Really cool.

          Nr 6. Akustyczna gitara, prosty rytm, pojawiają się organy i inne ciekawe
          ozdobniki, ale bez udziwnień. Ot, piosenka z gatunku tych, których fajnie się
          słucha, ale zapomina się gdy tylko się skończą.

          Nr 7. Ha! Znam to, choć przez moment musiałem sobie przypominać. Te fałszujące
          flety na początku... Ale facet zaczyna śpiewać i wszystko jasne, bo tego głosu
          pomylić się nie da. Że też nigdy nie wpadłem na to, że to faktycznie bardzo
          letnia piosenka. Nick Cave "Breathless".

          Nr 8. Odrobinę smutno się robi, ale to żaden zarzut. Tylko dwie gitary
          akustyczne, fortepian, dwa męskie głosy i solo na jakiejś waltorni czy innym
          puzonie :) Ładne, chociaż zostawia pewien niedosyt.

          Nr 9. Ta piosenka chyba podoba mi się najbardziej z tych, których nie znałem.
          Głowa sama się kiwa do rytmu. Od czasu do czasu w chodzi fortepian z fajnym
          arpeggio, dodaje pewnej motoryki. No i ten zajebisty akcent wokalisty, dodatkowy
          punkt za to. Jest naprawdę git. Oni tak zawsze, czy tylko ten jeden kawałek im
          się udał? :)

          Nr 10. Trochę niuromantikiem zapchniało :) Fajny riff syntezatora, gdzieś tam w
          refrenie pojawia się Ultravoxowy fortepian. Niezłe. (I jak się teraz dowiem, że
          to The Bravery to się zabiję)

          Nr 11. To jest jedyny kawałek, który faktycznie sprawdziłem w AMG, bo aż wstyd
          że nie znam na wyrywki dyskografii tego zespołu, a głos wydawał się znajomy,
          chociaż jakby inny niż w tych kawałkach które znam. Fajnie młócą, bardzo lubię
          tą gitarę rzężącą jedną nutę przez prawie cały kawałek :) R.E.M. "Circus Envy".

          Nr 12. Kurde, gdzieś to już słyszałem, tylko gdzie? Ot fajne takie bujanie, w
          sam raz na wakacje na Hawajach. Przed oczami stają mi dziewczęta w naszyjnikach
          z kwiatów i krzyczące "Aloha!". Oldskulowe organy i (chyba) automat perkusyjny,
          pobrzękująca gitara i w sumie nijaki głos. Miłe, ale bez specjalnych emocji.

          Nr 13. Rytm na cztery usilnie próbujący być walcem. Wokalista brzmiący trochę
          jak niewyspany Billy Corgan. Podobny przypadek jak z nr 6 - niezłe dopóki gra.

          Nr 14. Aaaaaaaa! Niech ktoś nauczy śpiewać tą dziewczynę :) Faceta zresztą też.
          Całość brzmi jak nagranie z próby... albo koncertu po paru drinkach. Ale,
          cholera, pewien urok ma. Rozumiem, że może się podobać, ale chyba nie byłbym w
          stanie tego słuchać w kółko. :)

          Nr 15. No to czadu, panie! A nie, jednak nie. Błędem było to, że zaczęli
          śpiewać. Chyba jednak nie przepadam za takimi wokalami. A już to miauczenie w
          refrenie... Chyba najsłabszy punkt składanki, mimo ciekawych pomysłów
          aranżacyjnych (perkusjonalia!)

          Nr 16. Chciałoby się rzec: typowy closer. Ciekawa harmonia, lekki patos, ale bez
          przesady, ćwierkanie ptaków, przestrzeń, powiewa optymizmem. I zachęca do
          włączenia jeszcze raz. It's summertime.

          A teraz poproszę odpowiedzialnego o pełną tracklistę, bo parę rzeczy mnie
          zaciekawiło.
          • mechanikk Re: Recenzja numer tszy :) 08.08.05, 23:56
            No to here I go:

            Sam sobie puściłem teraz moje dzieło i czynię wyjasnienia.

            nr 1. Damon Albarn - "I need a gun"
            Coś jakby wersja demo "Dirty Harry'ego", ciekawostka znaleziona w sieci.
            Rzecz sie ukazała na wydanym w jakimś mikroskopijnym nakładzie podwójnym
            winylu Albarna z tym co udało mu sie nagrać, pewnie po pijaku, w hotelowych
            pokojach, pewnie podczas trasy Blur.Tytuł: "Democrazy". Całość nie bardzo do
            słuchania, niczym pierwsze solowe dokonania Frusciantego :)

            nr 2. Dodam tylko że cholernie mi się ten kawałek podoba. Przez
            ten "pesymistyczny optymizm".

            nr 3. Czekam na listonosza który przyniesie mi "Illinoise", a ten kawałek
            wymiata po prostu, druga połowa szczególnie.

            nr 4. The National - "Friend of mine", z "Alligattor" - zdecydowanie najlepszy
            moment i na pewno jeden z moich ulubionych momentów roku.

            nr 5. Beck - "Electric Music and Summer People" z singla "The New Pollution"
            Zdecydowała obecność słowa "summer" w tytule. I końcówka, bo,
            pomyslałem: "przyda się trochę zamętu".

            nr 6. Eels - "Lone Wolf"
            Najjaśniejszy punkt płyty "Shootenanny!", typowe dla tego artysty granie,
            czyli nic-specjalnego-ale-fajne. Polecam tegoroczny dwupłytowy "Blinking Lights
            and Other Revelations", na którym Mr.E przeszedł samego siebie, pisząc
            nieskomplikowane, ale wzruszające pieśni z życiowym przesłaniem ;) A nawet Tom
            Waits tam czasem porykuje.Aa, i Peter Buck robi chałturę, w pewnym momencie
            grając fragment czegos R.E.M., a udaje że to Eels.

            nr 7. No właśnie. Nie fajne to? A gdzieś przeczytałem, że to do dupy, bo takie
            mało mroczne i w ogóle Nick Cave na emeryture...

            nr 8. Kings of Convenience - "Gold in the Air of Summer" z "Riot on an Empty
            Street"
            Ładne, fakt.

            nr 9. Maximo Park - "I Want You To Stay" z "A Certain Trigger"
            Oni tak prawie zawsze. Płytę polecam, a żeby było fajniej wydał ją Warp. Pewnie
            dlategote świsty tam na trzecim planie ;) No i akcent. Akcent roku. Świetna
            świetna płyta. Franz nie da rady.

            nr 10. Ufff, to nie The Bravery!!
            Malcolm Middleton - "No Modest Bear" z "Into The Woods".
            Ze Szkocji.I też ma swój fajny akcent.To jedna druga Arab Strap, ta zwykle nie
            śpiewajaca. A ten kawałek to zmyła, bo płyta jest zasadniczo
            odmienna klimatem. Tu wyszedł mu taki Connor Oberst z "Digital Ash", żeby
            porównać do najmłodszych dzieł. A reszta bardzo arabstrapowa. Czyli smutnawa,
            gitarowa i elektroniczna, do samotnego alkoholu.

            nr 11. No właśnie, to rzężenie jest kul.Dałem to bo to taki olany przez
            wszystkich kawałek, z olanego przez wszystkich "Monstera", a ja jestem
            odmieńcem i stawiam ten album i piosenkę bardzo wysoko w rankingach różnych.

            nr 12. Yo La Tengo - "Season of the Shark" z "Summer Sun"
            Jesteśmy na wczasaaach, w tych Hawaaajskich lasach. Oni tak mają, że wokalista
            mamrocze.

            nr 13. LOL! To jest Billy Corgan, być może niewyspany :) The Smashing Pumpkins -
            "Once in a While"
            Pojawiło sie toto na singlu "Ava Adore", moim zdaniem całkiem urocze.
            Ja w ogóle mam słabość do tego pana (muzyczną of kors).

            nr 14. Niech ktoś ich nauczy śpiewać!
            The Arcade Fire - "The Woodland National Anthem" z debiutanckiej EPki. Może ja
            jestem szaleńcem, ale to jest mój ulubiony kawałek AF (z tych które znam) i
            często słucham se tego w kółko, choć podejrzewam, że nie byli trzeźwi grając
            to.

            nr 15. TV on the Radio - "New Health Rock"
            No nie wiem, jak dla mnie to zajebiste jest.

            nr 16. The Flaming Lips - "It's Summertime" z "Yoshimi..."


            Dodam tylko, że układanie tego zestawu upłynęło mi bardzo miło i zapisuję się
            na dalsze takie akcje, chyba, że forumowicze, hehe, zaprotestują.

            Czekam na dar dla mnie, ta poczta strasznie powolna chyba...



            • ilhan Re: Recenzja numer tszy :) 09.08.05, 00:34
              mechanikk napisał:

              > nr 9. Maximo Park - "I Want You To Stay" z "A Certain Trigger"
              > Oni tak prawie zawsze. Płytę polecam, a żeby było fajniej wydał ją Warp. Pewnie
              > dlategote świsty tam na trzecim planie ;) No i akcent. Akcent roku. Świetna
              > świetna płyta.


              Wow, w życiu bym nie pomyślał, że Pagajowi może się MP podobać.
              A ten "I Want You To Stay" to w sumie jeden ze słabszych kawałków wręcz.
              • mechanikk Re: Recenzja numer tszy :) 09.08.05, 00:36
                > A ten "I Want You To Stay" to w sumie jeden ze słabszych kawałków wręcz.

                a mnie jakos tak chwycil i zdaje mi sie ze to jeden z lepszych ;)
                • ilhan Re: Recenzja numer tszy :) 09.08.05, 00:42
                  mechanikk napisał:

                  > > A ten "I Want You To Stay" to w sumie jeden ze słabszych kawałków wręcz.
                  >
                  > a mnie jakos tak chwycil i zdaje mi sie ze to jeden z lepszych ;)

                  Nie będziemy się kłócić :) Powiem tylko, że prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu prawdopodobnie bardzo miła niespodzianka dla miłośników Maximo Park w jednym z działów jednego z polskich serwisów internetowych ;)
            • pagaj_75 Re: Recenzja numer tszy :) 09.08.05, 09:41
              mechanikk napisał:

              > nr 7. No właśnie. Nie fajne to? A gdzieś przeczytałem, że to do dupy, bo takie
              > mało mroczne i w ogóle Nick Cave na emeryture...

              Ja bym odesłał na emeryturę tych co tak gadajo.

              > nr 9. Maximo Park - "I Want You To Stay" z "A Certain Trigger"
              > Oni tak prawie zawsze.

              Szok. Sprawa o tyle śmieszna, że mam tą płytę od jakiegoś czasu na dysku i czeka
              w kolejce na przesłuchanie. No to od razu podskoczyła jej numeracja :)
              Może ja za mało Franza się nasłuchałem, ale jakoś mi się to z FF nie skojarzyło.

              > nr 10. Ufff, to nie The Bravery!!
              > Malcolm Middleton - "No Modest Bear" z "Into The Woods".
              > Tu wyszedł mu taki Connor Oberst z "Digital Ash"

              No nie przesadzajmy. "Digital Ash" mnie wynudziło sromotnie, a ten kawałek jest
              naprawdę w porzo. Nie słyszę podobieństw do Bright Eyes.

              > porównać do najmłodszych dzieł. A reszta bardzo arabstrapowa. Czyli smutnawa,
              > gitarowa i elektroniczna, do samotnego alkoholu.

              Brzmi zachęcająco :)

              > nr 12. Yo La Tengo - "Season of the Shark" z "Summer Sun"

              Ha! Wiedziałem! Wiedziałem, że z jakiegoś tajemniczego powodu ten kawałek
              kojarzy mi sie z Janem Zero :)

              > nr 13. LOL! To jest Billy Corgan, być może niewyspany :)

              Ups :)

              > nr 14. Niech ktoś ich nauczy śpiewać!
              > The Arcade Fire - "The Woodland National Anthem"

              Tak mi jakoś znajomo brzmiał ten kobiecy głos. Ale zajawka na Arcade Fire mi już
              przeszła zupełnie.

              > nr 16. The Flaming Lips - "It's Summertime" z "Yoshimi..."

              A tych kolesi to muszę sobie rozpracować.

              Generalnie po dotychczasowych recenzjach widzę jak bardzo moja składanka będzie
              się różnić od innych. Zwykle mamy tu do czynienia z mnóstwem krótkich, prostych
              piosenek, bo z takimi najczęściej ludziom kojarzy się lato. A u mnie 13 kawałków
              (a płyta wypełniona po brzegi, zastanawiałem się czy nie wyrzucić jednego),
              długo, czasami skomplikowanie, no i nie zawsze wesoło. Ale co poradzę, że tak
              lubię. :)
              • mechanikk Re: Recenzja numer tszy :) 09.08.05, 13:04


                > Malcolm Middleton - "No Modest Bear" z "Into The Woods".
                smutn
                > awa,
                > > gitarowa i elektroniczna, do samotnego alkoholu.

                pagaj_75 napisał:
                >
                > Brzmi zachęcająco :)
                >

                Bardzo polecam, z reguly solowe plyty ludzi z wielkich zespolów ni wychodza, a
                tu mile zaskoczenie, gdyby to byl Arab Strap, powiedzialbym ze to jedna z ich
                lepszych plyt.

                Ale zajawka na Arcade Fire mi juz
                >
                > przeszła zupełnie.

                ja nie miale nigdy specjalnej zajawki, "Funeral" nawet nigdy w calosci nie
                slyszalem.

                > nr 16. The Flaming Lips - "It's Summertime" z "Yoshimi..."
                >
                > A tych kolesi to muszę sobie rozpracować

                noo, najwyzsza pora :)
    • roar Recenzja #4 09.08.05, 00:53
      ...przegrałem brąz (bronz?) o setne sekundy. Za późno zacząłem finisz... Nic to, odbiję sobie na następnych mistrzostwach...

      01 (6.5/10) - Świetny początek, post-rockowe gitarowe rzężenie plus równie post-rockowe elektroniczne piki, potem wchodzi wokal, i, choć głos ma facet świetny, atmosfera siada. Szkoda.
      02 (6/10) - Fajny brit-pop (Brzmi jak coś znanego, ale nie mam pojęcia, co.) bez większych zobowiązań. I radosny, radosny! Trochę banalne wokale w refrenie, ale zasadniczo trzyma pion. :)
      03 (6/10) - O, elektronika. Chill-outowe techno. Przyzwoite, jak już się rozkręci, ale ta dziwna końcówka trochę irytuje i psuje atmosferę.
      04 (6/10) - Znowu brit-pop? Nawet nie będę strzelał, co mi to przypomina, bo oni wszyscy są tacy sami. Dobre, póki gra, jak to powiedział Pagaj. Chociaż z każdym kolejnym przesłuchaniem jakby zyskiwało...
      05 (6/10) - O, to już na pewno nie brit-pop. ;) Naprawdę solidna rzecz. Z akcentem na solidna, bo to już wyższa szkoła jazdy, żeby za pomocą tak prostych środków utrzymać uwagę słuchacza (moją) przez całe 5 minut.
      06 (6/10) - Tu z kolei gitary Ameryką zalatują. Fajna linia wokalu, ale znów zbyt proste, żebym mógł coś szczególnego powiedzieć.
      07 (6/10) - Wypełniacz. Ujdzie, ale zbyt mało senny, jak na coś tak monotonnego.
      08 (7/10) - Tak to chyba Muse grali? Znakomite, dopóki nie wejdzie wokal. Potem
      już jest gorzej, ale nadal dobrze. O, i refren znów znakomity. Fajne, ostre brzmienie, jak syreny strażackie. :) Mogłoby być trochę krótsze, tho.
      09 (7.5/10) - Aah, nu-jazz. Przy którymś tam przesłuchaniu dotarło do mnie, że sam powinienem coś takiego wrzucić do składanki. Małe cudeńko. Niby takie proste, a jak dobrze pomyślane. Piękne fragmenty z wokalami i tuż po nich.
      10 (7.5/10) - Piękne fleciki! Znakomity refren! Świetnie się komponuje z poprzednim nagraniem. I znów - wszystko oparte na takiej prościutkiej partii gitary i wokalu...
      11 (6.5/10) - Hmm... Everlast? Nic specjalnego, ale dziwnie wciągające. Taki radiowy przebój adult-alternative.
      12 (7/10) - Niepotrzebny przestój w środku. Facet ma świetny głos. Ewokuje skojarzenia z kombojami na koniach galopującymi po prerii. Już kiedyś coś takiego słyszałem, ale nazw i adresów nie podam.
      13 (5/10) - Najsłabsze chyba w zestawie, albo po prostu tak źle brzmi w tym otoczeniu. Albo też i zwyczajnie prostota popłaca, bo pieśń ewidentnie popsuta przez parę "smaczków". A i wokal niespecjalny. Posłuchać, zapomnieć.
      14 (5/10) - O wiele lepszy aranż/produkcja, niż w #14, ale nadal nie ma na czym uszu zawiesić. Lepiej by chyba brzmiało na płycie artysty...
      15 (7/10) - Cały czas jesteśmy w Ameryce, hi hi. Ech, hardkorowe country. Całej płyty mógłbym nie znieść, ale tu brzmi výborné. :)
      16 (7.5/10) - Takie małe cudeńko. Co ja mogę więcej powiedzieć.
      17 (8.5/10) - Jedyne, czego szukałem po Google'u, ale i tak nie znalazłem. Jakiś gospel, zgaduję, ale brzmiący, jakby śpiewał go i aranżował Will Oldham. Było tam wcześniej parę niezłych utworów, ale to jest rzecz autentycznie wielka. Just... wow!

      W całości... 7/10, myślę. Choćby za same walory poznawcze.

      ...a teraz Grimsrund mi wypunktuje kawałek po kawałku, czego nie rozpoznałem, a powinienem był. :)
      • kwiat_paproci Re: Recenzja #5 09.08.05, 01:44
        Przy pierwszym przesłuchaniu miałam wrażenie, że ja te piosenki dobrze znam,
        przy kolejnych zdałam sobie sprawę, że się mylę i bez googli się nie obędzie :D
        1. The Flaming Lips - Buggin'
        Tak się dziwnie składa, że u mnie też to się miało znaleźć na płycie :D
        Wybitnie letni utwór i myślałam, że takie lekkie klimaty będą do końca. Ale to
        by było za proste ;)
        2. The sea and cake - Jacking the ball
        O, tu już pierwsza skucha, bo chodziło mi to po głowie, ale nie wiedziałam co
        to. Oczywiście słyszałam to pierwszy raz w życiu, tylko mam urojenia ;)
        Piosenka mi się spodobała, taka melancholijna, prosta, ale bardziej by mi
        pasowała na składankę Autumn is here.
        3. The Silver Sunshine - I see the silver sunshine
        kochane google :) brzmi to tak: młodzi chłopcy nasłuchali się Beatlesów,
        chcieli grać proste, naiwne piosenki o słodkiej miłości pod rozgwieżdżonym
        niebem i im to wyszło :D
        4. Pixies - The Holiday song
        A to klasyk i nawet nie ma co pisać :D
        5. Archers of loaf - Plumbline
        Tego to nie znałam, zaczyna się od rzężącej gitary, potem wchodzi męski wokal,
        trochę klawiszy, chwytliwy refren i...to cała piosenka. Niespecjalne, choć też
        nie było słabe.
        6. The Dismemberment Plan - Gyroscope
        Rewelacyjna piosenka. Chociaż za DP nie do końca przepadam, ale tutaj pasowali
        idealnie.
        7. XTC - Helicopter
        To też miało być u mnie, ale mi do reszty nie pasowało :D No co tu pisać ? Z
        poprzednią piosenką stworzyły prawdziwie wakacyjny, energetyczny duet.
        8. ???
        Nie mam pojęcia co to było. Brzmi znajomo, ale pewnie znowu się mylę. Całość
        idzie tak: najpierw dużo hałasu, na tle którego nie słychać wokalu, potem
        spokój, słychać męski głos, potem znowu hałas i znowu spokój. Brzmi to trochę
        jak Pixies, w tych spokojnych momentach jak Morrissey. To może być wszystko ;)
        9. Utwór instrumentalny
        No, wreszcie chwila wytchnienia. To chyba Tarwater, takie podwodne dźwięki,
        bardzo odprężające.
        10. Kolejny utwór instrumentalny
        I znowu google mi nie chciało pomóc ;) To była już zupełnie inna bajka niż
        poprzednio, choć też leniwie i sennie (co absolutnie nie znaczy nudno). Taka
        pieśń znikąd, brakowało mi tutaj głosu jakiejś starej kobiety zawodzącj po
        hiszpańsku, pasowałaby jak ulał, chociaż nie, to już by było za dużo ;)
        Zahipnotyzowało mnie to i zaintrygowało, nie powiem.
        11. Soft Boys - Tonight
        Tego też nie znałam. Ale przyjemne to to jest, choć bez rewelacji. Dobra,
        końcówka ratuje numer.
        12. Reef - Place your hands
        Zabawne :D Gość artykułujący każdą głoskę najwyraźniej jak tylko się da, z
        takim śmiesznym zachrypniętym głosem, w kółko powtarza praktycznie to samo, w
        sam raz na jakieś głupie wakacyjne imprezy w stylu szalonych lat 70. Świetnie
        poprawia humor.
        13. tu też nie wiem
        to tez było zabawne, choć w trochę innym stylu. Najpierw pojawiła się pani z
        anemicznym (czytaj: delikatnym i subtelnym) głosikiem, potem włączył się
        chórek, żeby ją wesprzeć. Panny brzmiały trochę jakby po japońsku śpiewały ;)
        Wszystko oparte głównie na basie, ale dla mnie nudne niesamowicie. Nie moja
        bajka.
        14. Q and not U - Wonderful people
        Kocham google ;) Zaczyna się jak The Rapture, potem dołacza się TV on the radio
        i wychodzi takie cuś. Dość ciekawe i wciąga.
        15. Junior Senior - Shake me baby
        Bez płyty JS nie byłoby ubiegłorocznych wakacji ;) Dobrze, że są na tym świecie
        jeszcze takie bezinteresowne, popowe samograje.
        16. Mirah - Light the match
        Dla mnie bomba! Klimat kabaretowy, pani zaczyna jak początkująca szansonistka,
        ale potem daje ognia :D Do tego akordeon, skrzypki, czegóż chcieć więcej ?
        Proszę o rady, co z tym robić, od czego zacząć i czy ona tak zawwsze ? ;)
        17. Tego nie udało mi się rozszyfrować
        Pozostajemy w zadymionej knajpie, ale panią zastępuje melancholijny pan o
        delikatnym głosie. Na jeden raz może być, ale jak by cała jego płyta tak
        brzmiała, zasnęłabym przy trzeciej piosence. W połowie pan sobie idzie i
        zostają instrumenty i przestaje być melancholijnie, a robi się nawet dość
        depresyjnie.
        18. Everybody's got to learn sometime
        Ta piosenka mnie prześladuje od ładnych paru lat. Jest przepiękna, ale do tej
        pory znałam ją tylko z wykonań Zucchero i Becka, tu nie wiem kto ją wykonywał.
        Podejrzewam, że to może być oryginalne wykonanie, ktokolwiek by to nie był
        brzmi świetnie.
        19. Instrumentalne
        Zbliżamy się do końca, następuje zasada odwrtona niż na mojej płycie, czyli im
        bliżej do końca, tym wolniej ;) Oczywiście, z knajpy nie wychodzimy, choć kłęby
        dymu robią się coraz gęstsze i niewiele już widać. Teraz coś na jazzowo. Słyszę
        kontrabas i saksofon, czyli jest bardzo przyjemnie. Krótkie, ale mi się podoba.
        20. no i znów instrumentalna perełka...
        ale teraz głównie gitarowa. Taki płynący, nastrojowy drobiazg.

        Dziękuję bardzo aimarkowi za płytę, bardzo dobra, dość równy poziom, choć mi
        bardziej pasuje końcówka. No i o tym nie napisałam, ale ta płyta ma obrazować
        zmieniające się pory dnia, czyli od zmierzchu do świtu, co udaje jej się
        świetnie :D Proszę o uzupełnienie luk w track - liście. Ciekawe, kiedyż to moja
        płyta zostanie zrównana z ziemią i na dokładkę zmieszana z błotem :DDD
        *przepraszam wszystkich za moją recenzję, ale wiecie, późno było ;)
        • ayya Re: Recenzja #5 09.08.05, 11:09
          kwiat_paproci napisała:

          > 16. Mirah - Light the match
          > Dla mnie bomba! Klimat kabaretowy, pani zaczyna jak początkująca
          szansonistka,
          > ale potem daje ognia :D Do tego akordeon, skrzypki, czegóż chcieć więcej ?
          > Proszę o rady, co z tym robić, od czego zacząć i czy ona tak zawwsze ? ;)

          No Mirah jest niesamowita to fakt :) Generalnie warto sięgnąć po wszystkie jej
          płyty, ale na początek to "Advisory Committee", zeszłoroczne "C'Mon Miracle"
          i "You Think It's Like This But Really It's Like This".
        • aimarek Re: Recenzja #5 09.08.05, 11:33
          No to ja tytułem uzupełnienia.

          > 3. The Silver Sunshine - I see the silver sunshine
          > kochane google :) brzmi to tak: młodzi chłopcy nasłuchali się Beatlesów,
          > chcieli grać proste, naiwne piosenki o słodkiej miłości pod rozgwieżdżonym
          > niebem i im to wyszło :D

          No Silver Sunshine, ale "Way Up In The Big Sky". Oczywiście, że to muzyka wyjęta
          z lat 60., ale bardzo lubię ten kawałek. A całej płyty nawet nie znam.

          > 8. ???
          > Nie mam pojęcia co to było. Brzmi znajomo, ale pewnie znowu się mylę. Całość
          > idzie tak: najpierw dużo hałasu, na tle którego nie słychać wokalu, potem
          > spokój, słychać męski głos, potem znowu hałas i znowu spokój. Brzmi to trochę
          > jak Pixies, w tych spokojnych momentach jak Morrissey. To może być wszystko ;)

          E tam wszystko, to mogło być tylko Husker Du ;P Kawałek nazywa się "Celebrated
          Summer" i pochodzi z albumu "New Day Rising". Wspaniała płyta wypełniona takimi
          specyficznie letnimi przebojami.

          > 9. Utwór instrumentalny
          > No, wreszcie chwila wytchnienia. To chyba Tarwater, takie podwodne dźwięki,
          > bardzo odprężające.

          To Fennesz i "Caecilia" z płyty "Endless Summer". Kolejna wybitnie letnia płyta,
          choć jakże odmienna od "New Day Rising".

          > 10. Kolejny utwór instrumentalny
          > I znowu google mi nie chciało pomóc ;) To była już zupełnie inna bajka niż
          > poprzednio, choć też leniwie i sennie (co absolutnie nie znaczy nudno). Taka
          > pieśń znikąd, brakowało mi tutaj głosu jakiejś starej kobiety zawodzącj po
          > hiszpańsku, pasowałaby jak ulał, chociaż nie, to już by było za dużo ;)
          > Zahipnotyzowało mnie to i zaintrygowało, nie powiem.

          Cieszę się, bo "I Set My Face To The Hillside" to jeden z moich ulubionych
          kawałków Tortoise. Ten utwór zawsze kojarzy mi się z piciem tequili na
          oświetlonej zachodzącym słońcem meksykańskiej plaży ;)

          > 11. Soft Boys - Tonight
          > Tego też nie znałam. Ale przyjemne to to jest, choć bez rewelacji. Dobra,
          > końcówka ratuje numer.

          No dla mnie to akurat rewelacja. Sposób, w jaki to się rozwija do tego
          fantastyczne chwytliwego refrenu...no miazga przecież. W ogóle całe "Underwater
          Moonlight" to kapitalna, a w sumie zapomniana płyta. Może powinienem wrzucić
          "Positive Vibrations"...

          > 12. Reef - Place your hands
          > Zabawne :D Gość artykułujący każdą głoskę najwyraźniej jak tylko się da, z
          > takim śmiesznym zachrypniętym głosem, w kółko powtarza praktycznie to samo, w
          > sam raz na jakieś głupie wakacyjne imprezy w stylu szalonych lat 70. Świetnie
          > poprawia humor.

          Dokładnie :)

          > 13. tu też nie wiem
          > to tez było zabawne, choć w trochę innym stylu. Najpierw pojawiła się pani z
          > anemicznym (czytaj: delikatnym i subtelnym) głosikiem, potem włączył się
          > chórek, żeby ją wesprzeć. Panny brzmiały trochę jakby po japońsku śpiewały ;)
          > Wszystko oparte głównie na basie, ale dla mnie nudne niesamowicie. Nie moja
          > bajka.

          To z kolei Enon i "Knock That Door". Śpiewa Toko Yasuda i to ona robi "chórki".
          Jej głosik nie jest anemiczny tylko SwODziOoTqEe ;P

          > 16. Mirah - Light the match
          > Dla mnie bomba! Klimat kabaretowy, pani zaczyna jak początkująca szansonistka,
          > ale potem daje ognia :D Do tego akordeon, skrzypki, czegóż chcieć więcej ?
          > Proszę o rady, co z tym robić, od czego zacząć i czy ona tak zawwsze ? ;)

          Płyta "Advisory Committee" jest pełna takich fajnych niespodzianek. Teoretycznie
          to amerykański niezal, ale płytę produkował Phil Elvrum z Microphones, a sama
          Mirah to niezwykle kreatywna osóbka, więc co rusz wkradają się tu doskonałe
          pomysły i jest sporo zapożyczeń z totalnie odmiennych światów ("Cold Cold Water"
          to jak dla mnie utwór wręcz zjawiskowy - sprawdź koniecznie). Drugiego kawałka w
          takiej stylistyce jak "Light The Match" nie znajdziesz, ale jest bardzo, bardzo
          ciekawie.

          > 17. Tego nie udało mi się rozszyfrować
          > Pozostajemy w zadymionej knajpie, ale panią zastępuje melancholijny pan o
          > delikatnym głosie. Na jeden raz może być, ale jak by cała jego płyta tak
          > brzmiała, zasnęłabym przy trzeciej piosence. W połowie pan sobie idzie i
          > zostają instrumenty i przestaje być melancholijnie, a robi się nawet dość
          > depresyjnie.

          A to z tegorocznej solowej płyty Sama Prekopa (znanego też z Sea And Cake).
          Utwór "Dot Eye".

          > 18. Everybody's got to learn sometime
          > Ta piosenka mnie prześladuje od ładnych paru lat. Jest przepiękna, ale do tej
          > pory znałam ją tylko z wykonań Zucchero i Becka, tu nie wiem kto ją wykonywał.
          > Podejrzewam, że to może być oryginalne wykonanie, ktokolwiek by to nie był
          > brzmi świetnie.

          Zgadza się. To zespół The Korgis.

          > 19. Instrumentalne
          > Zbliżamy się do końca, następuje zasada odwrtona niż na mojej płycie, czyli im
          > bliżej do końca, tym wolniej ;) Oczywiście, z knajpy nie wychodzimy, choć kłęby
          >
          > dymu robią się coraz gęstsze i niewiele już widać. Teraz coś na jazzowo. Słyszę
          >
          > kontrabas i saksofon, czyli jest bardzo przyjemnie. Krótkie, ale mi się podoba.

          Chicago Underground Quartet, "Four In The Morning"

          > 20. no i znów instrumentalna perełka...
          > ale teraz głównie gitarowa. Taki płynący, nastrojowy drobiazg.

          Yo La Tengo, "I Heard You Looking". Ale drobiazg? Hmmmmm.....

          Cieszę się, że choć część kawałków trafiła w Twój gust i zachęcam gorąco do
          sięgnięcia po płyty wspomnianych wyżej wykonawców :)
          • janek0 Re: Recenzja #5 09.08.05, 15:04
            > > 11. Soft Boys - Tonight
            > > Tego też nie znałam. Ale przyjemne to to jest, choć bez rewelacji. Dobra,
            >
            > > końcówka ratuje numer.
            >
            > No dla mnie to akurat rewelacja. Sposób, w jaki to się rozwija do tego
            > fantastyczne chwytliwego refrenu...no miazga przecież. W ogóle całe "Underwater
            > Moonlight" to kapitalna, a w sumie zapomniana płyta. Może powinienem wrzucić
            > "Positive Vibrations"...
            Aimarku ! Bracie ! :D
            Wreszcie ktoś podziela mój zachwyt dla The Soft Boys !
            Znasz też Nextdoorland ? I wyczyny Hitchcocka solo ?
            • ilhan Recenzja #6 09.08.05, 16:36
              Hm, chwilę musiałem się pozastanawiać kto jest autorem tej składanki. Wychodzi, że jeden z najlepszych norweskich skoczków :) Nieudolne próby przelania na "papier" wrażeń poniżej. Proszę o wyrozumiałość (i rozwikłanie zagadek, specjalnie nie używałem google, żeby nie wpływać na zawartość komentarzy).

              Nr 1 - Instrumentalnie, sennie. Organy, dzwoneczki, wszystko podlane dużą ilością elektroniki. Bardzo ładny pejzaż, który mogłby spokojnie służyć za intro do jakiejś nocnej audycji radiowej. (7/10)

              Nr 2 - Skąd ja to znam? Skąd ja to znam? Ha! Engineers! "New Horizons". Pięknie skomponowany z poprzednim utworem (prawie jak jego przedłużenie), zrobił dużo lepsze wrażenie niż na albumie. (8.5/10)

              Nr 3 - Robi się lekko kosmicznie. Brzmi ciekawie, ale nie posiadam żadnej wiedzy ni terminologii w zakresie tego gatunku, więc po prostu na tym zakończę. (6.5/10)

              Nr 4 - Zaczyna się ślicznie: akustyk, ćwierkanie ptaków, łamiący się głos "it's summertime". Zaraz, czy to nie Coyne? Czy to nie Flaming Lips z "Yoshimi"? Haha, mam drugi punkt. (8/10)

              Nr 5 - Skąd ja znam ten motyw? Coś jakby "Staring At The Sun" U2, ale to nie to. Anyway, brzmi jak instrumentalny cover jakiegoś bardzo znanego utworu. Melodyjka przyjemna, ale szczerze mówiąc, to niespecjalnie mi leży to brzmienie klawiszy (Skojarzenie momentami z jakimś midi? Sorry jeśli obraziłem albo wychodzę na ignoranta). (5/10)

              Nr 6 - Nie no, nie no. To jest przecież nawet ten sam numer na oryginalnej płycie. "Let's Go Away For Awhile" Beach Boys. (9/10, choć czy jest sens oceniać?)

              Nr 7 - Zaczyna się od krótkiej post-rockowo-elektroniczej impresji. Ładniej, gdy wchodzi akustyk i to nie z jakimś rzępoleniem tylko szlachetnym motywem. Jeszcze ładniej, kiedy zaczyna się piosenka. (7.5/10)

              Nr 8 - Naprzód! Drużyno. O co chodzi, że rozpoznaję co drugi utwór? Nie pamiętam tytułu, "Friendship Update" to jest? (8/10)

              Nr 9 - Z początku elektronicznie i leniwie, potem zaczyna się lekka miazga, której nie umiem ubrać w słowa i nie zidentyfikuję (strzelałbym w Autechre z uwagi na drugą część - zresztą podejrzewam, że ten komentarz wywoła salwy śmiechu). Na końcu znów wraca do początkowego motywu. Intrygujące. (7/10)

              Nr 10 - Badly Drawn Boy "The Shining". Ale co to za dziwaczna, przepiękna wersja z tym cudownym intro? Dlaczego ja tego nie znałem? Ociera się o absolut. (9/10)

              Nr 11 - Pan gitarzysta ma szybkie palce. Jakiś duszny południowy klimat. (6/10)

              Nr 12 - Nie kojarzę tego. Sounds like Grandaddy. Melancholijne. Smutne. Ładne. (7/10)

              Nr 13 - Sympatyczna miniaturka. Rozpatruję bardziej w kategoriach przerywnika jednak. (6/10)

              Nr 14 - No, jest żwawiej! Smyczki głaszczą aż miło. Bardzo dobry instrumental, który mógłby posłużyć do zbudowania jakiegoś kapitalnego popowego numeru. (7.5/10)

              Nr 15 - Znam ten głos! The Thrills. To chyba nawet z debiutu, który kiedyś bardzo lubiłem, ale nie słuchałem równo od 2 lat. (6.5/10)

              Nr 16 - Ten główny motyw to na czym? Dwuminutowy instrumental z akustykiem, nieśmiałymi traceniami bębna i puzonem (?). (6.5/10)

              Nr 17 - To było nieuchronne jak, nie wiem no, jak 90 minuta meczu. Musiało być. Składanka Roara bez Polyphonic Spree? No way! Trzeci z debiutu. (9/10)

              Nr 18 - I jeszcze takie trzyminutowe instrumentalne coś na koniec. W sumie też mogłoby (?) być utworem Polyphonic Spree. (7.5/10)

              Średnia wychodzi 7.7 (jeśli się nie walnałem w prowizorycznej kalkulacji), co jest chyba dobrym wynikiem. I prawidłowo - bo składanka mi się bardzo podoba, choć jest chyba bardziej "nocna".
              • roar Re: Recenzja #6 09.08.05, 20:49
                Wow, szybko...!

                ilhan napisał:

                > Nr 1 - Instrumentalnie, sennie. Organy, dzwoneczki, wszystko podlane dużą
                > ilością elektroniki. Bardzo ładny pejzaż, który mogłby spokojnie służyć za
                > intro do jakiejś nocnej audycji radiowej. (7/10)

                Labradford - I
                Czyli reprezentanci post-rocka. Dopiero co ich poznaję, a utwór już pokonał w walce o otwieranie składanki takich tuzów jak Mogwai, więc coś w nich musi być...

                > Nr 3 - Robi się lekko kosmicznie. Brzmi ciekawie, ale nie posiadam żadnej
                > wiedzy ni terminologii w zakresie tego gatunku, więc po prostu na tym
                > zakończę. (6.5/10)

                Experimental Audio Research, Thomas Koener - 1
                ...czyli pierwsza ścieżka z "Koener Experiment", kolaboracji byłych (z akcentem na byłych) rockowców z E.A.R. z kompozytorem awangardowym nawet jak na ambient. Best of both worlds.

                > Nr 5 - Skąd ja znam ten motyw? Coś jakby "Staring At The Sun" U2, ale to nie
                > to. Anyway, brzmi jak instrumentalny cover jakiegoś bardzo znanego utworu.
                > Melodyjka przyjemna, ale szczerze mówiąc, to niespecjalnie mi leży to
                > brzmienie klawiszy (Skojarzenie momentami z jakimś midi? Sorry jeśli obraziłem
                > albo wychodzę na ignoranta). (5/10)

                Ray Lynch - Celestial Soda Pop
                To jeszcze sprzed epoki MIDI. :) 1986 rok (co poniekąd chyba wyjaśnia brzmienie :). Artysta obecnie zupełnie zapomniany, IMHO bardzo niesłusznie. (Miał pecha, urodził się w USA. Gdyby był Europejczykiem, stałby teraz w jednym szeregu z Vangelisem i JM Jarre'm.) Sam utwór był ponoć swego czasu za oceanem sporym hitem.

                > Nr 7 - Zaczyna się od krótkiej post-rockowo-elektroniczej impresji. Ładniej,
                > gdy wchodzi akustyk i to nie z jakimś rzępoleniem tylko szlachetnym motywem.
                > Jeszcze ładniej, kiedy zaczyna się piosenka. (7.5/10)

                Yo La Tengo - Tiny Birds
                Z "Summer Sun" - klasycznej płyty na lato. Właściwie od tego utworu zaczynałem układanie całej składanki.

                > Nr 8 - Naprzód! Drużyno. O co chodzi, że rozpoznaję co drugi utwór? Nie
                > pamiętam tytułu, "Friendship Update" to jest? (8/10)

                W rzeczy samej.
                ...dlaczego akurat dokładnie co drugi, to czort jeden wie ;), ale taki miałem mniej więcej zamiar - wymieszać utwory "znane" (czytaj: te, które pewnie już słyszałeś) z "nieznanymi" w proporci 1:1. Taki zgniły kompromis pomiędzy jakością całości a walorami odkrywczymi...

                > Nr 9 - Z początku elektronicznie i leniwie, potem zaczyna się lekka miazga,
                > której nie umiem ubrać w słowa i nie zidentyfikuję (strzelałbym w Autechre z
                > uwagi na drugą część - zresztą podejrzewam, że ten komentarz wywoła salwy
                > śmiechu). Na końcu znów wraca do początkowego motywu. Intrygujące. (7/10)

                Telefon Tel Aviv - Fahrenheir Fair Enough
                ...który broni na składance barw IDM-u. A zakwalifikował się tu z uwagi na ciepłe brzmienia, o które u Autechre i reszty zazwyczaj trudno...

                > Nr 10 - Badly Drawn Boy "The Shining". Ale co to za dziwaczna, przepiękna
                > wersja z tym cudownym intro? Dlaczego ja tego nie znałem? Ociera się o
                > absolut. (9/10)

                ...taką po prostu mam ściągniętą. Hmm... Hmm~m...

                > Nr 11 - Pan gitarzysta ma szybkie palce. Jakiś duszny południowy klimat.
                > (6/10)

                Six Organs of Admittance - Procession of Cherry Blossom Spirits
                Hmm... IMO tytuł wskazuje jednoznacznie na Japonię. Melodia trochę też. Ale, rzeczywiście, duchota jakby prosto z meksykańskiego puebla. :)
                Utwór z tego roku, z płyty "School of the Flower".

                > Nr 12 - Nie kojarzę tego. Sounds like Grandaddy. Melancholijne. Smutne. Ładne.
                > (7/10)

                Grandaddy - Underneath the Weeping Willow
                :)
                Cóż, tego specyficznego "plumkania" klawiszy (?) nie da się pomylić z niczym innym. :)

                > Nr 13 - Sympatyczna miniaturka. Rozpatruję bardziej w kategoriach przerywnika
                > jednak. (6/10)

                Kurihara Masaki - Mata Ashita
                No więc wyobraź sobie całą płytę... całe dwie płyty złożone w całości z takich miniaturek. Soundtrack z serialu "Azumanga Daioh" - chyba najdziwniejszy z moich najulubieńszych albumów...

                > Nr 14 - No, jest żwawiej! Smyczki głaszczą aż miło. Bardzo dobry instrumental,
                > który mógłby posłużyć do zbudowania jakiegoś kapitalnego popowego numeru.
                > (7.5/10)

                Heavy Blinkers - Veranda Celeste
                Bardzo miło mi to słyszeć. :) There's more where it came from :) - powyższy utwór to jedyny instrumental z "The Night and I Are Still So Young" - ostatniego, zdecydowanie najlepszego albumu grupy. Zbierałem się nawet swego czasu do małego hype'u, ale zrezygnowałem zorientowawszy się, że nie będę potrafił o nich napisać nic więcej ponad to, że prawie im się udało dorównać The Beach Boys.

                > Nr 15 - Znam ten głos! The Thrills. To chyba nawet z debiutu, który kiedyś bard
                > zo lubiłem, ale nie słuchałem równo od 2 lat. (6.5/10)

                The Thrills - Till the Tide Creeps In
                Nie miało ich tu być, ale tak się idealnie wpasował... Track na płycie trwa dziesięć minut i zawiera na końcu drugi, ukryty utwór - musiałem wycinać...

                > Nr 16 - Ten główny motyw to na czym? Dwuminutowy instrumental z akustykiem,
                > nieśmiałymi traceniami bębna i puzonem (?). (6.5/10)

                Kurihara Masaki - 'A'ttoiu ma no 3 Nenkan
                Główny motyw na flecie prostym - sztandarowym instrumencie pana Masakiego.

                > Nr 17 - To było nieuchronne jak, nie wiem no, jak 90 minuta meczu. Musiało
                > być. Składanka Roara bez Polyphonic Spree? No way! Trzeci z debiutu. (9/10)

                Powiedzmy, że postanowiłem się na płycie podpisać... ;)
                A miało być ich więcej... Ale przecież, kogo jak kogo, ale Ciebie nie będę nimi męczył... :)

                > Nr 18 - I jeszcze takie trzyminutowe instrumentalne coś na koniec. W sumie też
                > mogłoby (?) być utworem Polyphonic Spree. (7.5/10)

                Flaming Lips - Sleeping on the Roof
                Closer (no, prawie że...) "The Soft Bulletin".
                Wiadomo, Coyne i Lips są wymieniani jako główna inspiracja Tima. Ale mimo wszystko myślę, że PS nie byliby w stanie nagrać czegoś tak stonowanego... ;)

                > Średnia wychodzi 7.7 (jeśli się nie walnałem w prowizorycznej kalkulacji), co
                > jest chyba dobrym wynikiem. I prawidłowo - bo składanka mi się bardzo podoba,

                Ech, kamień spadł mi z serca. Zwłaszcza, że ciągle mi głupio, że podparłem się takimi sławami, jak Beach Boys, Damon Cough czy Flaming Lips... Ale jeśli się podoba, czuję się usprawiedliwiony. :)
                • ilhan Re: Recenzja #6 09.08.05, 23:03
                  > Ray Lynch - Celestial Soda Pop
                  > Gdyby był Europejczykiem, stałby teraz w jednym szeregu z V
                  > angelisem i JM Jarre'm.)

                  Chwilowe skojarzenie z Jarre'm było.

                  > Telefon Tel Aviv - Fahrenheir Fair Enough
                  > ...który broni na składance barw IDM-u. A zakwalifikował się tu z uwagi na
                  > ciepłe brzmienia, o które u Autechre i reszty zazwyczaj trudno...

                  No tak, ostrzegałem, że jestem ignorantem kompletnym.

                  > > Nr 10 - Badly Drawn Boy "The Shining". Ale co to za dziwaczna, przepiękna
                  > > wersja z tym cudownym intro? Dlaczego ja tego nie znałem? Ociera się o
                  > > absolut. (9/10)
                  >
                  > ...taką po prostu mam ściągniętą. Hmm... Hmm~m...

                  Przemilczmy to - sprawdziłem i to moja wersja była niepoprawna :D

                  > Heavy Blinkers - Veranda Celeste
                  > Bardzo miło mi to słyszeć. :) There's more where it came from :) - powyższy
                  > utwór to jedyny instrumental z "The Night and I Are Still So Young" -
                  > ostatniego, zdecydowanie najlepszego albumu grupy.

                  Spytaj się mnie za jakieś dwa miesiące czy aby na pewno już tego posłuchałem, bo w tej chwili przejawiam szczerą chęć :)

                  > > Nr 18 - I jeszcze takie trzyminutowe instrumentalne coś na koniec. W sumi
                  > e też
                  > > mogłoby (?) być utworem Polyphonic Spree. (7.5/10)
                  > Flaming Lips - Sleeping on the Roof
                  > Closer (no, prawie że...) "The Soft Bulletin".

                  Uh, dlaczego ja tego nie skojarzyłem? *duma*

                  > Ech, kamień spadł mi z serca. Zwłaszcza, że ciągle mi głupio, że podparłem
                  > się takimi sławami, jak Beach Boys, Damon Cough czy Flaming Lips... Ale jeśli > się podoba, czuję się usprawiedliwiony. :)

                  Jak najbardziej! Jeszcze raz wielkie dzięki i pozdrowienia.
            • aimarek Re: Recenzja #5 09.08.05, 16:43
              janek0 napisał:

              > Aimarku ! Bracie ! :D
              > Wreszcie ktoś podziela mój zachwyt dla The Soft Boys !
              > Znasz też Nextdoorland ? I wyczyny Hitchcocka solo ?

              Znam tylko "Underwater Moonlight". Mówisz, że fruwa ten Hitchcock?
              • janek0 Re: Recenzja #5 09.08.05, 20:55
                > janek0 napisał:

                > Znam tylko "Underwater Moonlight". Mówisz, że fruwa ten Hitchcock?
                No ba !
          • kwiat_paproci Re: Recenzja #5 09.08.05, 23:56
            zaczęłam się już zapoznawać z płytą "Advisory Committee" i jestem pod dużym
            wrażeniem. Podoba mi się to bardzo :)
      • grimsrund Re: Recenzja #4 09.08.05, 03:37
        Nuże zatem, Hieronimie, moje tytuły ze składanki dla Roara :))

        > 01 (6.5/10) - Świetny początek, post-rockowe gitarowe rzężenie plus równie
        post-rockowe elektroniczne piki, potem wchodzi wokal, i, choć głos ma facet
        świetny, atmosfera siada. Szkoda.

        1) Tarwater - Her Body Is Alive
        (tu chyba jedyny głos co go znać wypadało :) )

        > 02 (6/10) - Fajny brit-pop (Brzmi jak coś znanego, ale nie mam pojęcia, co.)
        bez większych zobowiązań. I radosny, radosny! Trochę banalne wokale w refrenie,
        ale zasadniczo trzyma pion. :)

        2) Ed Harcourt - This One's For You
        (młody, zdolny, gra na wszystkim i śpiewa. I to nie britpop żaden jezd,
        wypraszam sobie, ja britpopa nie lubie :) )

        > 03 (6/10) - O, elektronika. Chill-outowe techno. Przyzwoite, jak już się
        rozkręci, ale ta dziwna końcówka trochę irytuje i psuje atmosferę.

        3) White Hole - Charterflug
        (Niemce takie pokręcone :) )

        > 04 (6/10) - Znowu brit-pop? Nawet nie będę strzelał, co mi to przypomina, bo
        on i wszyscy są tacy sami. Dobre, póki gra, jak to powiedział Pagaj. Chociaż z
        każ dym kolejnym przesłuchaniem jakby zyskiwało...

        4) Tom McRae - Packing For The Crash
        (tego "britpopa" to ja Waści zapamiętam, nie ma bolca...; a za "tacy sami"
        jeszcze może bedzie z dynki na dodatek :))) )

        > 05 (6/10) - O, to już na pewno nie brit-pop. ;) Naprawdę solidna rzecz. Z
        akcentem na solidna, bo to już wyższa szkoła jazdy, żeby za pomocą tak prostych
        środków utrzymać uwagę słuchacza (moją) przez całe 5 minut.

        5) Go Plus - Trager
        (znów Niemce zdolne, i nawet po niemiecku :) )

        > 06 (6/10) - Tu z kolei gitary Ameryką zalatują. Fajna linia wokalu, ale znów
        zbyt proste, żebym mógł coś szczególnego powiedzieć.

        6) I Am Kloot - Over My Shoulder
        (no, Ameryka to to nie jest... ale za to najjaśniejszy kawałek na płycie, inne
        sie nie łapały na lato :) )

        > 07 (6/10) - Wypełniacz. Ujdzie, ale zbyt mało senny, jak na coś tak
        monotonnego

        7) Spyritual - Offtune Soulseeds
        (a to specjalnie miało usypiać, bo se właśnie przypomniałem że ma być łagodnie -
        tu usypiało po fińsku :) )

        > 08 (7/10) - Tak to chyba Muse grali? Znakomite, dopóki nie wejdzie wokal.
        Potem już jest gorzej, ale nadal dobrze. O, i refren znów znakomity. Fajne,
        ostre brzmienie, jak syreny strażackie. :) Mogłoby być trochę krótsze, tho.

        8) Kent - 400 Slag
        (to chyba cooltowa kapela miała być tu na forumie? Specjalnie dałem coś
        znanego, a tu poruta - że Muse niby :) )

        > 09 (7.5/10) - Aah, nu-jazz. Przy którymś tam przesłuchaniu dotarło do mnie,
        że sam powinienem coś takiego wrzucić do składanki. Małe cudeńko. Niby takie
        proste, a jak dobrze pomyślane. Piękne fragmenty z wokalami i tuż po nich.

        9) Wayward Shamans - Sunlight
        (przy okazji całą płytę ALCHEMY polecam, bo świetna, a Gusstaff wyprzedaje po
        jeno 20 złociszy :) )

        > 10 (7.5/10) - Piękne fleciki! Znakomity refren! Świetnie się komponuje z
        poprzednim nagraniem. I znów - wszystko oparte na takiej prościutkiej partii
        gitary i wokalu...

        10) Josh Rouse - James
        (he he, kol. Roar pozna czasem co dobre :)) )

        > 11 (6.5/10) - Hmm... Everlast? Nic specjalnego, ale dziwnie wciągające. Taki
        radiowy przebój adult-alternative.

        11) Tim Booth - Bone
        (tja, Everlast... żeś Waść tu przywalił, ech :)) Ale że przebój to powinien
        być, to pełna zgoda :) )

        > 12 (7/10) - Niepotrzebny przestój w środku. Facet ma świetny głos. Ewokuje
        skojarzenia z kombojami na koniach galopującymi po prerii. Już kiedyś coś
        takiego słyszałem, ale nazw i adresów nie podam.

        12) Marc Carroll - Love Over Gold
        (młody, zdolny Zoś Samoś (sam se nagrał płyte całą!!), o dziwo z... Irlandii, a
        nie z prerii; będą z niego ludzie)

        > 13 (5/10) - Najsłabsze chyba w zestawie, albo po prostu tak źle brzmi w tym
        otoczeniu. Albo też i zwyczajnie prostota popłaca, bo pieśń ewidentnie popsuta
        przez parę "smaczków". A i wokal niespecjalny. Posłuchać, zapomnieć.

        13) Matthew Sweet - I Saw Red
        (i tak kol. Roar podsumował jednego z bardziej uważanych hamerykańskich
        singersongwrajterów :)) BTW, na slajdzie gra tu sam Greg Leisz)

        > 14 (5/10) - O wiele lepszy aranż/produkcja, niż w #14, ale nadal nie ma na
        czym uszu zawiesić. Lepiej by chyba brzmiało na płycie artysty...

        14) Jim White - Objects In Motion
        (kolega Roar miewa czasem uszy z ciężkich metali, albo nie kuma czaczy :) Tak
        czy owak, tutaj z kolei nie pozwalający zawiesić uszu klimat ewokowała gitara
        Billa Frisella)

        > 15 (7/10) - Cały czas jesteśmy w Ameryce, hi hi. Ech, hardkorowe country.
        Całej
        > płyty mógłbym nie znieść, ale tu brzmi výborné. :)

        15) Vic Chesnutt - The Garden
        (masz Pan coś do kantry?! :) Ech, chyba nigdy mi się Vica nie uda tu
        wylansować... :( Aha - na gitarze znów wszechobecny Bill Frisell)

        > 16 (7.5/10) - Takie małe cudeńko. Co ja mogę więcej powiedzieć.

        16) Daniel Lanois - Carla
        (złośliwi rzekliby, iż nowa płyta tym piękniejsza, że pan L. w ogóle się na
        niej nie odzywa :) tak czy owak, BELLADONNA to jeden z moich albumów roku)

        > 17 (8.5/10) - Jedyne, czego szukałem po Google'u, ale i tak nie znalazłem.
        Jakiś gospel, zgaduję, ale brzmiący, jakby śpiewał go i aranżował Will Oldham.
        Było tam wcześniej parę niezłych utworów, ale to jest rzecz autentycznie
        wielka. Just... wow!

        17) Ollabelle - All Is Well
        (cieszem siem niezmiernie! Albowiem Amy Helm - córeczka Levona Helma z The
        Band - oraz jej koledzy naprawdę mają talent, a ich debiutanckiej płyty
        OLLABELLE, wydanej pod skrzydłami T-Bone Burnetta, nie powstydziłby się sam Ry
        Cooder :) )

        No, bedzie na tyle :)
        • roar Re: Recenzja #4 09.08.05, 09:05
          grimsrund napisał:

          > 1) Tarwater - Her Body Is Alive
          > (tu chyba jedyny głos co go znać wypadało :) )

          Oj, fakt. Powinienem był.

          > 2) Ed Harcourt - This One's For You
          > (młody, zdolny, gra na wszystkim i śpiewa. I to nie britpop żaden jezd,
          > wypraszam sobie, ja britpopa nie lubie :) )

          Nie no, Eda spokojnie można pod brit-pop... Zresztą mniejsza, ja się nie znam. W każdym razie tego pana kojarzyłem do tej pory raczej z takimi smętnymi, wlokącymi się utworami... to jakaś wolta, czy on tak od początku...?

          > 7) Spyritual - Offtune Soulseeds
          > (a to specjalnie miało usypiać, bo se właśnie przypomniałem że ma być łagodnie
          > - tu usypiało po fińsku :) )

          Heh. No, niestety, tu byłeś z góry na straconej pozycji, bo co jak co, ale od usypiającej muzyki to ja jestem specem. ;)

          > 8) Kent - 400 Slag
          > (to chyba cooltowa kapela miała być tu na forumie? Specjalnie dałem coś
          > znanego, a tu poruta - że Muse niby :) )

          Ojj, faktycznie, dałem ciała. Chociaż i tak dobrze, że to coś z nowej płyty, a nie z poprzednich, które "znam", bobym się jeszcze bardziej mógł wtopić... :)

          Nic a nic się nie zepsuli przez te lata. Miło.

          > 12) Marc Carroll - Love Over Gold
          > (młody, zdolny Zoś Samoś (sam se nagrał płyte całą!!), o dziwo z... Irlandii,
          > a nie z prerii; będą z niego ludzie)

          Zanotować - dziki zachód stworzyli Irlandczycy.
          Ale nie, serio - to naprawdę nie pierwszy irlandzki band, który gra, jakby się wychował na country. Nawet nie pierwszy na tej składance. ;) To ma jakieś wytłumaczenie? Może to country samo od celtyckiej muzyki pochodzi, stąd podobieństwa...?

          > 15) Vic Chesnutt - The Garden
          > (masz Pan coś do kantry?! :) Ech, chyba nigdy mi się Vica nie uda tu
          > wylansować... :( Aha - na gitarze znów wszechobecny Bill Frisell)

          Nie mam nic do kantry. :) Boję się tylko, czy można utrzymać taki poziom przez całą płytę przy użyciu tak prostych środków. :)

          > 17) Ollabelle - All Is Well

          ...pięknie! Niniejszym wskakuje z miejsca na początek mojej kolejki z napisem "to leech".
          • grimsrund Re: Recenzja #4 09.08.05, 10:55
            > Nie no, Eda spokojnie można pod brit-pop... Zresztą mniejsza, ja się nie
            znam. W każdym razie tego pana kojarzyłem do tej pory raczej z takimi smętnymi,
            wlokącymi się utworami... to jakaś wolta, czy on tak od początku...?
            >

            He he, może Ed i wlokące czasem rzeczy robi, ale na koncertach ten facet to
            chodzące (a nawet biegające) 100% optymizmu, ponoć skacze nawet po swoim
            fortepianie :))


            > Nie mam nic do kantry. :) Boję się tylko, czy można utrzymać taki poziom
            przez całą płytę przy użyciu tak prostych środków. :)

            Nie przez całą płytę, tylko przez kilkanaście płyt, które Vic nagrał do tej
            pory :))


            > > 17) Ollabelle - All Is Well
            ...pięknie! Niniejszym wskakuje z miejsca na początek mojej kolejki z napisem "
            > to leech".

            Jeśli pijawa nie da rady - w każdej chwili służę nagraniem :)
            • pszemcio1 Re: Recenzja #4 09.08.05, 18:11
              zgłaszam sie do Klubu Lubiących Eda Harcourta!!! Wole go od Sufjana i Obersta
              • grimsrund Re: Recenzja #4 09.08.05, 18:54
                I tak trzymać!! :))
    • glebogryzarka1 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 10.08.05, 16:44
      No, zaraz wysyłam. Współczuję nieszczęsnej, która będzie się przebijać przez
      ten stylistyczny burdel ;) Żeby słuchało się przyjemniej, spróbowałem składak
      domasterować, bo jeden kawałek świszczał 16 kilohercami (ciekawe - oryginalna
      płyta i coś takiego?), kilka było stanowczo za cicho itp.
      Czekam teraz na recenzję :)
    • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 12.08.05, 13:30
      wlasnie dostalem swoja! w ostatniej chwili, bo od jutra przez jakis czas mnie
      nie bedzie :))

      zaczynam sluchac, plyta wypelniona po brzegi, nadawca z poznania, ale za chiny
      nie wiem kto to, obiecal(a) mi okladke jeszcze :)) nie wiem czy zdaze dzis z
      recenzja, postaram sie wieczorem pare slów napisac

      zaczyna sie ciekawie - pod nr 2 cover "like a virgin" autorstwa niewiemkogo,
      taki troche w stylu blink 182 (sooryyy) ale z zamulonym wokalem :))
    • polleke Szewc bez butów chodzi 12.08.05, 13:49
      Jeszcze nic nie dostałam :( Bardzo PROSZĘ, żeby to się do środy zmieniło.
      • kkrzysiekk Re: Szewc bez butów chodzi 12.08.05, 15:45
        To tak jak ja, a jako że już wysłałem, więc też mogę ponarzekać, że nie
        dostałem ;-). Od czwartku wybieram się na urlop, więc byłoby miło, gdyby
        przesyłka dotarła do środy...
    • grimsrund Recenzja # 7.1 12.08.05, 16:57
      No dobra, niech bedzie. Jadem ze swojom recenzjom, część pierwsza :)

      1) Belle And Sebastian - I'M A CUCKOO (Iluś dodaje że remix The Avalanches -
      tyz piknie).
      Słoneczna mieszanka szkocko-afrykańska, idealna muzyka na lato. Klasa.

      2) The Triffids HELL OF A SUMMER
      Tak mnie sie spodobało, że zaraz wyebajowałem se ich płytę, inną niż z tym
      kawałkiem, bo IN THE PINES, ale niech tam. Chłopaki tną jak Stranglersi
      zmieszani z Bee Gees z ich najlepszych lat, wokal też do cornwellowego
      podobny. Stanowczo popieram!! :)

      3) The Go-Betweens BY BYE PRIDE
      He he, spróbowałbym co złego na nich powiedzieć... :)). Ale i tak nie powiem,
      bo to fajne jest. Niby nic wymyślnego, a słucha sie jak trza. Ciekawy,
      nienatrętny udział jakowegoś instrumenta dętego. Ci Australijczycy to umiom
      grać - akurat przyswajam też płytę braci Finn ENVERYONE IS HERE, i też łapie,
      im więcej przesłuchań, tym lepiej :)

      4) ?
      Pokręcona jazda z jakby zwierzęcym porykiwaniem na początku, a potem wszystko
      się jakoś tak uroczo bzycząco rozjeżdża. Na koniec ktoś szczeka... niezły
      ubaw :)

      5) The Monochrome Set EINE SYMPHONIE DES GRAUENS
      Tytuł odpowiedni do treści piosenki, traktującej o miłosnych perypetiach
      pewnego rozkładającego się nieboszczyka. Historyjka rodem z radiowego teatrzyku
      grozy odczytana przez paleobritpopowców z II połowy lat 70. Uśmiałem się do łez.

      6) The Flaming Groovies SHAKE SOME ACTION
      To "anthemic pop" pełną gębą jest, miłe nawiązanie do klasyki rocka, też połowa
      lat 70. Proste, ale bardzo przyjemne. Piosenka wiele razy potem kowerowana, w
      tym przez zespół Cracker, który lubię bardzo.

      7) Hoodoo Gurus I WANT YOU BACK
      Bardzo przyzwoity britpop, może bez fajerwerków, za to z ładnym chórkiem
      śpiewającym "Aaa aaa I want you back" :)

      8) The Jam SATURDAY'S KIDS
      Sama nazwa bendu mówi wszystko. Klasyka.

      9) Idlewild THERE'S GLORY IN YOUR STORY
      Strasznie krótkie, ale nawet ładne. Jakbym był młodym Anglikiem, to jeszcze
      bardziej by mi sie pewnie podobało :). Ciekawym, czy tytuł piosenki to
      przypadek był, lizusostwo czy może polemika? :)))

      10) ?
      Takie kentopodobne jak na mój gust, może nawet Kent sam? E, chyba nie, bo pan
      za dobrze po angielskiemu śpiewa, zresztą głos niepodobny nawet. Bardzo ładna
      ściana dźwięku tu utworzona, zdecydowanie może się podobać. I, kurde, znów o
      miłości - ten Iluś to jaki romantyk, czy co? :))

      Druga połowa bedzie może jeszcze dziś, a może jutro albo pojutrze, jak sie
      dorwę do stałego łącza wreszcie... :)
      • ilhan Re: Recenzja # 7.1 12.08.05, 21:13
        Woo hoo! Jest recenzja!

        > 2) The Triffids HELL OF A SUMMER
        > Tak mnie sie spodobało, że zaraz wyebajowałem se ich płytę, inną niż z tym
        > kawałkiem, bo IN THE PINES, ale niech tam.

        No to mnie załamałeś. Choć "In The Pines" to najdziwniejsza pozycja w całej ich dyskografii, która biegła sobie uporządkowanym torem oprócz tej płyty właśnie. Tu panowie zamknęli się w australijskiej stodole na zadupiu, postawili magnetofon i nagrali 13 króciutkich, maksymalnie niedoprodukowanych piosenek, na czele ze wspaniałą interpretacją tytułowego klasyku i półtoraminutowym "Born Sandy Devotional" (tytuł innej ich płyty z tego samego roku), co zakrawa na zbrodnię wszechczasów, bo utworek jest przepiękny. Mi się podoba ta płyta, ale zdecydowanie nie jest to dobry wybór na początek :)

        > 3) The Go-Betweens BY BYE PRIDE
        > He he, spróbowałbym co złego na nich powiedzieć... :)). Ale i tak nie powiem,
        > bo to fajne jest. Niby nic wymyślnego, a słucha sie jak trza. Ciekawy,
        > nienatrętny udział jakowegoś instrumenta dętego.

        To obój! Piękne solo.

        > 4) ?
        > Pokręcona jazda z jakby zwierzęcym porykiwaniem na początku, a potem wszystko
        > się jakoś tak uroczo bzycząco rozjeżdża. Na koniec ktoś szczeka... niezły
        > ubaw :)

        Hehe, też zawsze mi się poprawia humor przy tym.
        Gorky's Zygotic Mynci - Poodle Rockin'.

        > 7) Hoodoo Gurus I WANT YOU BACK
        > Bardzo przyzwoity britpop, może bez fajerwerków, za to z ładnym chórkiem
        > śpiewającym "Aaa aaa I want you back" :)

        Oz-pop :)

        > 9) Idlewild THERE'S GLORY IN YOUR STORY
        > Strasznie krótkie, ale nawet ładne. Jakbym był młodym Anglikiem, to jeszcze
        > bardziej by mi sie pewnie podobało :).

        Króciusieńkie, w dodatku B-side, a to jedna z moich ulubionych ich piosenek. Oj, to kiedyś dobry zespół był.

        > 10) ?
        > Takie kentopodobne jak na mój gust, może nawet Kent sam?

        Six By Seven - Bochum (Light Up My Life)
        Jak dla mnie to jeden z najlepszych singlowych kawałków ostatnich lat. Sunie do przodu jak jakieś pieprzone TGV :)

        No to do usłyszenia po przerwie! ;)
        • grimsrund Re: Recenzja # 7.1 13.08.05, 00:50
          > Six By Seven - Bochum (Light Up My Life)
          > Jak dla mnie to jeden z najlepszych singlowych kawałków ostatnich lat. Sunie
          do
          > przodu jak jakieś pieprzone TGV :)

          He he, tylko fakt, że to jakowyś obskurny kawałek jest mnie tłumaczy, bo ten
          zespół uważam niezmiernie za trzy pierwsze płyty. Ostatniej jeszcze nie znam :)
          • ilhan Re: Recenzja # 7.1 13.08.05, 11:29
            grimsrund napisał:

            > > Six By Seven - Bochum (Light Up My Life)
            > > Jak dla mnie to jeden z najlepszych singlowych kawałków ostatnich lat. Su
            > nie
            > do
            > > przodu jak jakieś pieprzone TGV :)
            >
            > He he, tylko fakt, że to jakowyś obskurny kawałek jest mnie tłumaczy, bo ten
            > zespół uważam niezmiernie za trzy pierwsze płyty. Ostatniej jeszcze nie znam :)

            To singiel właśnie z "04" z roku 2004. Potem wydali jeszcze jakąś składankę odrzutów i chyba coś jeszcze (nie wiem co). I się rozpadli :(
            • grimsrund Re: Recenzja # 7.1 13.08.05, 12:58
              &*%$#, nawet nie wiedziałem że sie rozpadli :(((((
    • mechanikk Recenzja8:What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 17:10
      Z powodu pospiechu pare słów, nie popartych głęboką analizą i przemyśleniami na
      temat otrzymanej dziś składanki, w miare możliwości proszę autora-autorkę o
      trackliste jak najszybciej, bo dziśmoje pożegnanie z komputerem na jakiś czas.

      No to tak. Płyta bardzo mnie ucieszyła z dwóch powodów.
      a) muzyka z mojej bajki :)
      b) prawie w całości dla mnie nowa, znaczy trzeba się bedzie podszkolić :))

      A co myslę...

      1. No to znam. To Primal Scream, ale tytułu nie pomnę. Wstyd, bo taki znany
      kawałek, był kiedyśw dawnych czasach openerem listy przebojów w Radiu Łódź. Od
      razu widać (słychać), że składanka wakacyjna.

      2."Like a virgin".Klaaasyka, man. Ale kto to gra tak pankowo? Przyjemne, gęba
      sie śmieje.

      3.Nie wiem co to, nic a nic, ale to pewnie jakieś amerykańskie indie z
      wczesnych lat 90., czy tak.Po drugim przesłuchaniu wiem,
      że lubie tą piosenkę.

      4.Fajny rockowy kawałek jakich są miliony. Ale ja takie lubię, czego dowodem
      była obecność takich "jednorazówek" na mojej płytce. Znów nie wiem co to.

      5.Nie wiem co to, ale wiem, że piękne. Jeden z jaśniejszych punktów płyty,
      okolice Flaming Lips i Sparklehorse.Prosze ujawnic szybko wykonawcę, bo mam
      zamiar sie tym zainteresować. Przyda się repeat :)

      6.Ameryka. College jakiś. Chopaki grają. Miłe. Nie identyfikuję wykonawców.

      7.Zaczyna się tak, że myślałem, że to cos w rodzaju "Czarnego autobusu"
      albo "Spychacza" Ścianki. A tu nie. Zwykła piosenka,
      ale podoba mi się od pierwszego razu. Wokalista ciekawy, troche jak ten z
      Maximo Park. Co to??

      8.Miła, delikatna piosenka, ożywia się trochę pod koniec, znów niezal z
      hameryki. Może to The Shins?

      9.Uuuaaauu. Jakie to fajne. Najpierw myslę: Beck. Niee, nie Beck, ja znam ten
      głos. To Beta Band. I tu jedyny raz sprawdziłem w guglu.
      Nie myliłem się, piosenka nosi tytuł "Dry the rain" i spowodowała że pukam się
      w głowę pytając" "Dlaczego nie mam dotąd żadnej płyty BB?"

      10.Lata 70. Nieśmiało zapytam (bardzo nieśmiało): czy to King Crimson?
      Spodziewam się że pewnie nie, ale gdyby odpowiedź była twierdząca to się nie
      zdziwię.

      11.Super, ptaszki spiewają, życie wkoło, z niczym mi się to nie kojarzy.
      Sympatyczna melodia, wszystko to klimatem bliskie Beta Band ale umieściłbym to
      w latach 80 chyba.Ale czemu kończy się tak nagle?

      12.Zaczyna sie od brzęczenia, potem gitara akustyczna prowadzi nas w bardzo
      sympatyczne rejony. Wokalista trochę jak Wayne Coyne zawodzi,
      ale to nie Flaming Lips. Ja chyba nie znam tego wykonawcy. Ładne dźwięki wydaje
      jakaś maszyna hydrauliczna ;) Szkoda że krótkie takie.

      13.Kolejna fajna nie wyróźniająca się niczym szczególnym piosenka z Ameryki.
      Ale świetny moment gdy pan spiewa "i love you to the max" (?),

      14.Zupełnie nie wiem co o tym napisać, od razu uwagi nie przyciąga, ale jest w
      tym cos fajnego. Klimatem w okolicach lat 80.
      sie to plasuje, if you like this try The Smiths. Zaraz się okaże że tjakiś
      klasyk i wstyd będzie, ze nie wim.

      15.To musi byc Pavement. Albo solowy Malkmus. Ale chyba raczej Pavement.

      16.Na wstepie jak Pink Floyd trochę. Smutna, snujaca się piosenka, w sam raz na
      zachód słońca. W środku robi się jeszcze podnioślej,
      a to dzięki walnieciom w perkusje i zawodzeniom gitar. No nie wiem zupełnie, a
      szukać po guglach nie mam czasu :)

      17.Niuorderowe trochę.

      18.Nie wiem co to, ale znów jest to coś co zaczęca mnie do poszukiwań. Sliczne,
      cudna elektronika i może niezbyt orginalny wokalista
      (okolice Badly Drawn Boya), ale lubię takie melodie: fantastycznie naiwne :)
      Last day of summer. Już?

      19.Już, bo finał jest przewrotny. Piosenka zdaje się o zimie. Countrowa
      balladka, miły finał i zapodajemy od początku.


      Dzieki ogromne. Po tych pobieżnych przesłuchaniach widze (słyszę:)) ze jest co
      zabrać na te krótkie wakacje! Teraz poproszę
      w miare szybko o spis utworów :)))) Pozdrawiam.
      • mechanikk Re: Recenzja8:What will you do when your suntan f 12.08.05, 17:17
        aha, i tytul ladny :)
        i teraz mi wstyd ze ja do swojej plyty nie wymyslilem tytulu ani okladki

        Pagaj, wybacz ;)
        • pagaj_75 Re: Recenzja8:What will you do when your suntan f 12.08.05, 18:20
          mechanikk napisał:

          > Pagaj, wybacz ;)

          wybaczam. :) ja też nie miałem już siły ani talentu do okładki. tytuł jedynie
          obmyśliłem.
      • polleke Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:00
        mechanikk napisał:

        > No to tak. Płyta bardzo mnie ucieszyła z dwóch powodów.
        > a) muzyka z mojej bajki :)
        > b) prawie w całości dla mnie nowa, znaczy trzeba się bedzie podszkolić :))

        Czytając te detaliczne recenzje powyżej trochę się bałam reakcji na moją płytę
        i pomyślałam, że najwyżej się nie przyznam :), ale teraz już mogę.

        > 1. No to znam. To Primal Scream, ale tytułu nie pomnę. Wstyd, bo taki znany
        > kawałek, był kiedyśw dawnych czasach openerem listy przebojów w Radiu Łódź.
        Od
        > razu widać (słychać), że składanka wakacyjna.

        "Loaded", chciałam zacząć z grubej rury.

        > 2."Like a virgin". Klaaasyka, man. Ale kto to gra tak pankowo? Przyjemne,
        gęba
        > sie śmieje.

        Nie znam Blink 182, ale czuję, że to coś obraźliwego - masz bęcki od Normana,
        Gerarda i Raymonda, starych panków z Teenage Fanclub :).

        > 3.Nie wiem co to, nic a nic, ale to pewnie jakieś amerykańskie indie z
        > wczesnych lat 90., czy tak. Po drugim przesłuchaniu wiem,
        > że lubie tą piosenkę.

        Z Anglii, i nawet z polskimi korzeniami – Adorable, "Sunshine Smile". Cholernie
        niedoceniony zespół, Alan McGee wypiął się na nich, kiedy do drzwi Creation
        zapukali Oasis.

        > 4.Fajny rockowy kawałek jakich są miliony. Ale ja takie lubię, czego dowodem
        > była obecność takich "jednorazówek" na mojej płytce. Znów nie wiem co to.

        The La’s – "Timeless Melody". Miliony?

        > 5.Nie wiem co to, ale wiem, że piękne. Jeden z jaśniejszych punktów płyty,
        > okolice Flaming Lips i Sparklehorse.Prosze ujawnic szybko wykonawcę, bo mam
        > zamiar sie tym zainteresować. Przyda się repeat :)

        Uwielbiam tę piosenkę. Ten rozmarzony gamoń to Baxter Dury – "Oscar Brown". Na
        pewno warto się nim zainteresować, jeśli ktoś lubi klimaty Spiritualized,
        Mercury Rev i tych wymienionych przez Ciebie. Wkrótce nowa płyta, może spróbuję
        przy okazji małego hajpu.

        > 6.Ameryka. College jakiś. Chopaki grają. Miłe. Nie identyfikuję wykonawców.

        College, hmm, ciekawe skojarzenie. A psychodelia to nie łaska? :P Jeden z
        ciekawszych zespołów w Elephant 6, Olivia Tremor Control - "Define a
        Transparent Dream".

        > 7.Zaczyna się tak, że myślałem, że to cos w rodzaju "Czarnego autobusu"
        > albo "Spychacza" Ścianki. A tu nie. Zwykła piosenka,
        > ale podoba mi się od pierwszego razu. Wokalista ciekawy, troche jak ten z
        > Maximo Park. Co to??

        Ci ordynarni zrzynacze z Maximo Park to Orange Juice i "Blue Boy" z 1980 :), a
        wokalistę czyli Edwyna Collinsa możesz kojarzyć z jego solowego przeboju "A
        Girl Like You".

        > 8.Miła, delikatna piosenka, ożywia się trochę pod koniec, znów niezal z
        > hameryki. Może to The Shins?

        "Kicking the Heart Out" - Rogue Wave, pogodniejsi od Elliotta Smitha, bardziej
        melancholijni od The Shins, gorąco polecam.

        > 10.Lata 70. Nieśmiało zapytam (bardzo nieśmiało): czy to King Crimson?
        > Spodziewam się że pewnie nie, ale gdyby odpowiedź była twierdząca to się nie
        > zdziwię.

        He, he. The Zombies – „Beechwood Park”.
        • polleke Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:21
          Ciag dalszy:

          > 11.Super, ptaszki spiewają, życie wkoło, z niczym mi się to nie kojarzy.
          > Sympatyczna melodia, wszystko to klimatem bliskie Beta Band ale umieściłbym
          to w latach 80 chyba. Ale czemu kończy się tak nagle?

          Tak jest na płycie, bo płynnie przechodzi w kolejny utwór, a ja nie umiałam
          tego wyczyścić. XTC – "Summer’s Cauldron"

          > 12.Zaczyna sie od brzęczenia, potem gitara akustyczna prowadzi nas w bardzo
          > sympatyczne rejony. Wokalista trochę jak Wayne Coyne zawodzi,
          > ale to nie Flaming Lips. Ja chyba nie znam tego wykonawcy. Ładne dźwięki
          wydaje jakaś maszyna hydrauliczna ;) Szkoda że krótkie takie.

          Najcieplejszy dziadowski głos ostatnich lat – M. Ward, "Sweethearts on Parade".

          > 13.Kolejna fajna nie wyróźniająca się niczym szczególnym piosenka z Ameryki.
          > Ale świetny moment gdy pan spiewa "i love you to the max" (?),

          Dokładnie tak śpiewa. The Silver Jews – "Punks in the Beerlight"

          > 14.Zupełnie nie wiem co o tym napisać, od razu uwagi nie przyciąga, ale jest
          w tym cos fajnego. Klimatem w okolicach lat 80. sie to plasuje, if you like
          this try The Smiths. Zaraz się okaże że tjakiś klasyk i wstyd będzie, ze nie
          wim.

          Niestety nie jest to klasyk, a szkoda. Jest za to również na składance Ilhana :)
          The Triffids – "Hell of a Summer"

          > 15.To musi byc Pavement. Albo solowy Malkmus. Ale chyba raczej Pavement.

          Pavement – "Gold Soundz".

          > 16.Na wstepie jak Pink Floyd trochę. Smutna, snujaca się piosenka, w sam raz
          na zachód słońca. W środku robi się jeszcze podnioślej, a to dzięki walnieciom
          w perkusje i zawodzeniom gitar. No nie wiem zupełnie, a szukać po guglach nie
          mam czasu :)

          And I saw you staring out in space... Big Star – "Kangaroo". Jestem przy tym
          jedną wielką ciarką.

          > 17.Niuorderowe trochę.

          Trochę, ale zwiastuje już Hood i innych postrockowców. Disco Inferno – "The
          Long Dance" , ich najbardziej popowy utwór.

          > 18.Nie wiem co to, ale znów jest to coś co zaczęca mnie do poszukiwań.
          Sliczne, cudna elektronika i może niezbyt orginalny wokalista
          > (okolice Badly Drawn Boya), ale lubię takie melodie: fantastycznie naiwne :)
          > Last day of summer. Już?

          Tytuł jak wyżej, Magnet aka Even Johansen.

          > 19.Już, bo finał jest przewrotny. Piosenka zdaje się o zimie. Countrowa
          > balladka, miły finał i zapodajemy od początku.

          Don't take it so bad, You know the summer's coming soon
          Fountains of Wayne – "Valley Winter Song"

          Wrzucę jeszcze kompletną (z albumami i datami) tracklistę, na maila wysyłam
          okładkę z gołą babę :)
          • ilhan Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:25
            polleke napisała:

            > > 14.Zupełnie nie wiem co o tym napisać, od razu uwagi nie przyciąga, ale j
            > est
            > w tym cos fajnego. Klimatem w okolicach lat 80. sie to plasuje, if you like
            > this try The Smiths. Zaraz się okaże że tjakiś klasyk i wstyd będzie, ze nie
            > wim.
            >
            > Niestety nie jest to klasyk, a szkoda. Jest za to również na składance Ilhana :)
            > The Triffids – "Hell of a Summer"


            *bije brawo*
            Ujmę to tak: wobec niniejszego wątku utwór ten już stał się klasykiem! :)
            • polleke Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:30
              ilhan napisał:

              > The Triffids – "Hell of a Summer"

              > *bije brawo*
              > Ujmę to tak: wobec niniejszego wątku utwór ten już stał się klasykiem! :)

              W ogóle to jestem ciekawa kompletnej tracklisty Twojej składanki, bo nie
              powiem, też się przymierarzałam do Monochrome Set i Go-Betweens :)
              • polleke Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:31
                * przymierzałam
              • ilhan Re: What will you do when your suntan fades? 12.08.05, 22:35
                polleke napisała:

                > ilhan napisał:
                >
                > > The Triffids – "Hell of a Summer"
                >
                > > *bije brawo*
                > > Ujmę to tak: wobec niniejszego wątku utwór ten już stał się klasykiem! :)
                >
                > W ogóle to jestem ciekawa kompletnej tracklisty Twojej składanki, bo nie
                > powiem, też się przymierarzałam do Monochrome Set i Go-Betweens :)

                Wszystko w rękach (uszach?) Grimsrunda. Bardzo czekam na part 2 recenzji i apeluję, żeby pojawiła się przed poniedziałkowym wieczorem, kiedy znikam na czas dłuższy.
                • grimsrund Re: What will you do when your suntan fades? 13.08.05, 01:00
                  Nu, jak już tak ładnie proszą, to postaram się dopiąć jutro (tzn. dzisiaj :)) )
          • polleke tracklist porządnie 12.08.05, 22:27
            What will you do when your suntan fades? (Polleke Entertainment, 2005)

            1 Primal Scream – Loaded (Screamadelica, 1991)
            2 Teenage Fanclub – Like a Virgin (Star Sign EP, 1991)
            3 Adorable – Sunshine Smile (Against Perfection, 1993)
            4 The La’s – Timeless Melody (The La’s, 1990)
            5 Baxter Dury – Oscar Brown (Len Parrot's Memorial Lift, 2002)
            6 The Olivia Tremor Control – Define a Transparent Dream (Dusk at Cubist
            Castle, 1996)
            7 Orange Juice – Blue Boy (Blue Boy, 1980)
            8 Rogue Wave – Kicking the Heart Out (Out of the Shadow, 2004)
            9 The Beta Band – Dry the Rain (The 3 E.P.'s, 1998)
            10 The Zombies – Beechwood Park (Odessey & Oracle, 1968)
            11 XTC – Summer’s Cauldron (Skylarking, 1986)
            12 M. Ward – Sweethearts on Parade (Transistor Radio, 2005)
            13 The Silver Jews – Punks in the Beerlight (Tanglewood Numbers, 2005)
            14 The Triffids – Hell of a Summer (Treeless Plain, 1983)
            15 Pavement – Gold Soundz (Crooked Rain, Crooked Rain, 1994)
            16 Big Star – Kangaroo (Third / Sister Lovers, 1978)
            17 Disco Inferno – The Long Dance (The Last Dance EP, 1993)
            18 Magnet – Last Day of Summer (On Your Side, 2004)
            19 Fountains of Wayne – Valley Winter Song (Welcome Interstate Managers, 2003)
          • mechanikk Re: What will you do when your suntan fades? 22.08.05, 21:08
            Wróciłem, a jak mnie mie było, zapoznawałem się dokładnie z płytką, baardzo
            dobrze sie jej słucha podczas jazdy rowerem, w ogóle to jedna z lepszych
            kompilacji spośród tych, które mam. Ponizej dodatkowe komentarze do
            najciekawszych momentów.

            >Nie znam Blink 182, ale czuję, że to coś obraźliwego - masz bęcki od Normana,
            >Gerarda i Raymonda, starych panków z Teenage Fanclub :)

            niech mi wybaczą tą drobna złośliwość :)



            > 4.Fajny rockowy kawałek jakich są miliony. Ale ja takie lubię, czego dowodem
            > była obecność takich "jednorazówek" na mojej płytce. Znów nie wiem co to.

            >The La’s – "Timeless Melody". Miliony?

            Faktycznie, kawałek zyskuje z każdym przesłuchaniem, zdecydowanie, nie ma
            milionów takich utworów, ale są setki. Bomba.

            > 5.Nie wiem co to, ale wiem, że piękne. Jeden z jaśniejszych punktów płyty,
            > okolice Flaming Lips i Sparklehorse.Prosze ujawnic szybko wykonawcę, bo mam
            > zamiar sie tym zainteresować. Przyda się repeat :)

            >Uwielbiam tę piosenkę. Ten rozmarzony gamoń to Baxter Dury – "Oscar Brown". Na
            >pewno warto się nim zainteresować, jeśli ktoś lubi klimaty Spiritualized,
            >Mercury Rev i tych wymienionych przez Ciebie. Wkrótce nowa płyta, może
            spróbuję
            >przy okazji małego hajpu.

            Bardzo mi się spieszy zeby zapoznac sie z nagraniami tego pana. Hajp jak
            najbardziej wskazany.

            >Ci ordynarni zrzynacze z Maximo Park to Orange Juice i "Blue Boy" z 1980 :), a
            >wokalistę czyli Edwyna Collinsa możesz kojarzyć z jego solowego przeboju "A
            >Girl Like You".

            roześmiałem się czytając te słowa, faktycznie to on!;)
            ten kawałek jest wspaniały, pewnego dnia słuchałem
            go na okrągło! kolejny zespół w kolejce do zapoznania się


            > 10.Lata 70. Nieśmiało zapytam (bardzo nieśmiało): czy to King Crimson?
            > Spodziewam się że pewnie nie, ale gdyby odpowiedź była twierdząca to się nie
            > zdziwię.

            >He, he. The Zombies – „Beechwood Park”.

            He. he. Po wsłuchaniu się w tekst pomyślałem, że to na pewno NIE King Crimson.
            Ehh, ta igorancja.


            >Tak jest na płycie, bo płynnie przechodzi w kolejny utwór, a ja nie umiałam
            >tego wyczyścić. XTC – "Summer’s Cauldron"

            Noo, z tym to ja sie MUSZE bliżej zapoznać. Jeden z czterech ulubionych
            momentów płyty.


            >And I saw you staring out in space... Big Star – "Kangaroo". Jestem przy tym
            >jedną wielką ciarką.

            Zupełnie zrozumiałe.


            >zwiastuje już Hood i innych postrockowców. Disco Inferno – "The
            >Long Dance" , ich najbardziej popowy utwór.

            Może te mniej popowe kojarzą się z Hood, ale ten to niuorder jest ;)

            >Magnet aka Even Johansen.

            Dobre na wieczorną jazdę rowerem, nad wodą oczywiście.

            >Don't take it so bad, You know the summer's coming soon
            >Fountains of Wayne – "Valley Winter Song"

            Tego kawałka Mark Knopfler by się nie powstydził. Nie wiem czy to komplement,
            ale podoba mi się, w przeciwieństwie do solowych dokonań Marka K.

            >Wrzucę jeszcze kompletną (z albumami i datami) tracklistę, na maila wysyłam
            >okładkę z gołą babę :)

            bardzo mi się podoba (okładka i baba też;))
            • ilhan Re: What will you do when your suntan fades? 23.08.05, 23:25
              mechanikk napisał:

              > >Tak jest na płycie, bo płynnie przechodzi w kolejny utwór, a ja nie umiała
              > m
              > >tego wyczyścić. XTC – "Summer’s Cauldron"
              >
              > Noo, z tym to ja sie MUSZE bliżej zapoznać. Jeden z czterech ulubionych
              > momentów płyty.

              Od razu odsyłam do mojej radosnej twórczości na temat ww. zespołu gdzieś tam na forum.
              To trzeba było zgrać razem z kolejnym na płycie "Grass" tak w ogóle :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka