Dodaj do ulubionych

W tym tygodniu słuchamy ...

17.12.05, 19:52
z okazji zbliżających się Świąt życzę Państwu wszystkiego
przy dzwiekach płyty "Blue Sunshine" zespołu The Glove rocznik 83

dziękuję z uwagę
Obserwuj wątek
    • pytajnick Re: W tym tygodniu słuchamy ... 17.12.05, 20:37
      Dobry rocznik. Mój.

      ;-)
      • hongkonggarden Re: W tym tygodniu słuchamy ... 18.12.05, 02:24
        pytajnick napisał:
    • ilhan Re: W tym tygodniu słuchamy ... 17.12.05, 22:27
      Smith? Severin? Similar Artists: The Dukes of Stratosphear? Influenced By: The Beatles?

      Super!
    • kubasa Re: W tym tygodniu słuchamy ... 17.12.05, 22:46
      The Glove... tego nie psuzczal ktos z Trojki? Beksinski?
      • jack9 Re: W tym tygodniu słuchamy ... 17.12.05, 23:15
        kubasa napisał:

        > The Glove... tego nie psuzczal ktos z Trojki? Beksinski?

        www.tbmp3.republika.pl/audycje/audycje3.shtml
        Owszem Beksiński puszczał to w 1989 roku
        pamiętasz?
        ;)
    • grimsrund Re: W tym tygodniu słuchamy ... 18.12.05, 00:20
      Łomatko! Pamiętam to! Nagrałem se nawet na szpulę z audycji Beksińskiego roków
      temu ponad piętnaście!

      Dzięki. Bardzo ładna płyta.
      • grimsrund Re: W tym tygodniu słuchamy ... 18.12.05, 00:22
        He he, z postu powyższego widzę, że pamięć mnie jeszcze nie zawodzi :))

        Tym bardziej nawzajem Wesołych Świąt! :))
      • good_morning Re: W tym tygodniu słuchamy ... 18.12.05, 15:29
        nie wiem, co to jest, ale skoro Beksinski zapodawal, tzreba poszukac :)
    • good_morning Re: W tym tygodniu słuchamy ... 19.12.05, 11:15
      zaczelam sluchac i az sie nie chce do pracy wychodzic... zostalby czlowiek w
      domu z tymi dzwiekami i panem smithem :)
    • mmakowski Re: W tym tygodniu słuchamy ... 09.01.06, 20:35
      Niestety, nie jestem w stanie tego słuchać. Nie cierpię automatów perkusyjnych,
      tandetnych syntezatorów, banalnych melodyjek, zawodzącego wokalisty, którego
      słychać, jakby stał na drugim końcu pustej piwnicy i prymitywnej harmonii z
      dysonansami potęgującymi wrażenie kakofonii. Pierwsze dwa utwory to koszmar,
      dalej pojawiają się interesujące fragmenty (utwór 8), ale nie mam siły zmagać
      się z materią tej płyty dla tych kilku udanych motywów.

      1. 16 Horsepower "Sackcloth 'n' Ashes"
      2. Faust "Faust"
      3. Shelleyan Orphan "Helleborine"
      4. Cloroform "Cracked Wide Open"
      5. Dredg "El Cielo"
      6. Señor Coconut Y Su Conjunto "El Baile Aleman"
      7. Vic Chesnutt "The Salesman & Bernardette"
      8. Craig Armstrong "As If To Nothing"
      9. The White Birch "Star Is Just A Sun"
      10. Augie March "Strange Bird"
      11. The Glove "Blue Sunshine"
    • neandertalski lata 80-te 10.01.06, 09:09
      a mnie się ta plyta podobala, moze z czysto sentymentalnego punktu widzenia?
      Mozliwe, choć słuchałem jej teraz po raz pierwszy w życiu.
      Ta plyta, ma w sobie wszystko to co niosły ze sobą lata 80-te, coś z trochę
      miejscami tandetnej elektronicznej stylistyki zimnofalowo - dyskotekowej, ale w
      dyskotekowym pojęciu pierwszej połowy lat osiemdziesiatych. Na płycie można też
      po latach usłyszeć dokad zmierzało już w tym czasie the Cure, dla mnie ich
      najlepszy okres zamykała płyta koncertówka, ktora chyba została nagrana w 1984
      roku, później zaczęło sie close to me i równia pochyła w strone the Cure lat 90-
      tych, za którymi ja już niestety nie przepadam i tak samo ziębią mnie płyty
      kiss me miss me jak i dezintegrejszyn itd. Wg mnie dowodzi to zresztą tego, ze
      tak naprawde muzyka z pierwszej połowy lat 80-tych była jednak drogą do nikąd,
      choc mnie samemu wtedy wydawała się objawieniem.
      Początek płyty przypomina mi jakiś kawalek classix nouveaux nawiasem mówiąc,
      chyba never again. Jest też kilka "polskich" akcentów, w szczegolnosci utwor nr
      3, który jakoś z automatu przywodzi mi na myśl pierwszą płytę Klausa Mitffocha
      i utwor "tutaj wesoło", z kolei parodią pomysłu albo polskim odpowiednikiem
      utworu nr 8 jest w naszym wydaniu orientalny "chyba umieram" Azylu P albo
      ewentualnie "nie ma wody na pustyni" bajmu, taka nasza polska odpowiedź na orgy
      the glove albo killing an arab the cure ;-)
      Z kolei polskim plagiatem utworu 10 czyli relax jest nasza stękana Republika,
      czyli jak mnie pamięć nie myli utwór "poranna wiadomość" z ich drugiej płyty.
      Przy czym japonski wydźwięk utworu zdaje się jest wynikiem jakiejś fascynacji
      filmem SZOGUN, który w polskiej muzyce z kolei odcisnął się piosenką zdaje się
      Wodeckiego "dżingishan andżin san" albo jakoś tak :-)
      Podsumowując to płyta wg mnie dla sentymentalnych, ze wskazaniem na emerytów
      takich jak ja albo archeologów muzyki popularnej.
      Choc musze przyznać, ze przy wszystkich myszką trącających brzmieniach tamtych
      lat, utwory insrumentalne naprawde nadal się bronią... No i jakoś czuć
      człowieka za tymi wszystkimi maszynami, nawet automat perkusyjny brzmi tu
      rozbrajająco ludzko :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka