pszemcio1
12.02.06, 11:39
Termin Lo-fi nadal jest dla mnie niejasny. W moim pojęciu chodzi o produkcję,
że niby na na wpół amtorsko ma być, po części chałupniczo (a może się mylę?).
Słysząc lo-fi myslę o wczesnych albumach Smog czy wczesnej Cat Power, ale gdy
widzę że do wora wrzuca sie np Pavement to już przestaje być tak jasne. No a
jeszcze Guided by Voices? Built to spill? Sparklehorse?
Są jakieś wyraziste wyznaczniki terminu Lo-Fi? Czy ot tak, co się jakiemuś
recenzentowi przypomni i jest w miarę niezależne to se wrzuci do wora?