Dodaj do ulubionych

Red Hot Chili Peppers - " Dani California "

25.04.06, 17:02
Jest tu paru sympatyków Papryk, więc ciekawi mnie, czemu nikt się jeszcze nie
ustosunkował do nowego singla.. tzn. ciekawiło, dopóki tego shitu nie
posłuchałem, w zasadzie nie ma się za bardzo do czego ustosunkowywać. Znów
powraca do mnie pytanie, jak facetom z takim stażem nie wstyd firmować swoimi
nazwiskami/pseudonimami takich <z przeproszeniem>. Jeśli Stadium Arcadium to
są dwie płyty takich smętów, to ja nie wiem... W ogóle, co to jest ostatnio
za moda, żeby wydawać muzykę na tony ? Pomysł trzypłytowego nowego albumu
Guns'n'Roses chyba upadł, ale znowu się niedawno dowiedziałem, że nowe AC/DC
ma być dwupłytowe... WTF ? Chodzi o kasę ?
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 17:22
      o kase? chyba nie...tzn logiczne wydaje się że dwupłytowego kolasa trudniej
      sprzedać, no chyba że chodzi po cenie takiej jak pojedyncze
    • pytajnick Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 17:51
      ihopeyouwilllikeme napisał:

      > Chodzi o kasę ?

      Jak nie da rady z jakością, do - paradoksalnie, zamiast odchudzić i wybrać
      najlepsze - niektórzy idą w ilość.

      Jest to zjawisko od dawna obserwowane i w często praktykowane m.in. w tzw.
      neoprogressive..
      • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 17:56
        Aha, czy tylko mi zwrotki kojarzą się z " You May Be In Love " Blue Cafe ? :D:D
        • d84 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 20:27
          Blue Cafe znacznie lepsze ;)

          Track - dramat. Ale bez zaskoczenia, bo cięzko było oczekiwać czegoś lepszego
          po zespole który jest artystycznym trupem od ponad dekady.
          • theagata Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 23:30
            d84 napisał:

            > Blue Cafe znacznie lepsze ;)

            z tym polemizować nie mogę ponieważ nie znam twórczości w.w.
            Dani California podoba mi się bardzo i z niecierpliwością czekam na album.
            z zapowiedzi wiem że będzie na nim dużo gitarowego grania by John Frusciante,
            którego uwielbiam. ciekawe czy się doczekam na płytach RHCP jego udziału
            wokalnego, to mogło by być interesujące.
            • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 11:25
              > z zapowiedzi wiem że będzie na nim dużo gitarowego grania by John Frusciante,
              > którego uwielbiam.

              Fru rządzi, ale nawet tutaj podpadł. Wydawało mi się, że kto jak kto, ale on
              nigdy nie wymyśli debilnej solówki. Po prostu ma nosa do takich spraw, ma moc,
              ma niebywały talent, dla mnie jest geniuszem gitary. Niestety, w Dani
              California nawet solówka jest beznadziejna. Coś jest bardzo nie tak z tymi
              panami.
    • mechanikk Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 19:51
      2/10.

      W ogóle to dziwne. Frusciante solowo wydał 7 płyt w ciągu 12 m-cy, w tym
      przynajmniej dwie świetne i jedną wybitną, a RHCP nie ma nawet porządnego
      singla.
      • mr.glam Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 25.04.06, 21:53
        a to dziwne, bo mi brzmi zwinnie i dziarsko. a nic mi ich tak nie brzmiało od
        bardzo dawna.
        • grimsrund Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 00:42
          Eee no, panowie, naprawdę są gorsze piosenki.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 11:23
            > Eee no, panowie, naprawdę są gorsze piosenki.

            Owszem, np. wspomniane You May Be In Love :D
          • cze67 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 11:29
            grimsrund napisał:

            > Eee no, panowie, naprawdę są gorsze piosenki.

            Pewnie są. Chodzi jednak o to, że RHCP kontynuuje trend z By The Way -
            nagrywania dosyć bezpłciowych i bez pomyślunku numerów, które nie zapadną w
            pamięć jak numery z BSSM, Mother's Milk czy chociażby Californication.
    • moore_ash Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 00:42
      za to teledysk jest fenomenalny:)

      zwlaszcza sexpizdols pieknie zrobione, a i kurt kombajn nie gorszy:)
      usmialem sie

      pzdr.
      tb
      • pizmak31 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 14:22
        A ja tam bardzp lubie plyte By the Way.
        • cze67 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 14:41
          pizmak31 napisała:

          > A ja tam bardzp lubie plyte By the Way.

          Eeee, flaki bez oleju...
        • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 16:23
          > A ja tam bardzp lubie plyte By the Way.

          Zdziadziałe, bezpłciowe, wtórne, nudne, słabe.
          • cze67 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 16:25
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > Zdziadziałe, bezpłciowe, wtórne, nudne, słabe.

            W dodatku niektóre kompozycje Beatlesami zalatują. Zgroza.
          • d84 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 23:37
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > > A ja tam bardzp lubie plyte By the Way.
            >
            > Zdziadziałe, bezpłciowe, wtórne, nudne, słabe.


            Imho dokładnie takie samo było Californication. Ba, chyba nawet BTW darzę
            większą sympatią :>
            • grimsrund Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 26.04.06, 23:48
              "Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny"...

              Skonstatowawszy to ze smutkiem, wyznam jednak, że CALIFORNICATION nadal bardzo
              mi się podoba, o :)
              • mr.glam Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 27.04.06, 01:20
                no cóż, ja przy Californication i tym bardziej tym następnym albumie.. to
                spałem.. ale naprawdę fajny ten singel jest i klip, nie wiem z czego ten dym.
                • obly Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 27.04.06, 08:04

                  własnie!!
                  senne to jakies takie i młot juz nie wali po łbie.
                  ale na wizjii klip jest mega fajowy.
                  serio warto było to pozerkac i pozgadywac i ponabijac sie who is who.
                  i wam powiem ze kurde powinnismy zrobic zawody.
                  kto ile znajdzie tam
                  ja widziałem:
                  hendrixa
                  nirvane
                  ...
                  kto da wiencey?

                  hehehe poison?
                  • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 27.04.06, 10:44
                    Californication bardzo lubię. Nie słuchałem jej od paru lat, a pamiętam
                    wszystkie utwory.
                  • d84 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 27.04.06, 10:53
                    obly napisał:

                    > kto da wiencey?

                    Trudne nie będzie, bo leci to w kółko w Tv puszczonym w tle :)

                    Elvis/jakiś rockabilly band (?)
                    Beatles '64
                    Beatles '67
                    T. Rex (?)
                    Funkadelic
                    Sex Pistols
                    Misfits
                    jakiś pudel metal (pewnie i Poison ;)
                    Nirvana

                    Hendrixa akurat nie widziałem :>
                    • ihopeyouwilllikeme Stadium Arcadium 06.05.06, 14:05
                      Rozczarowałem się. Miałem nadzieję na wspaniały relaks z dużą i piękną kupą g...
                      ( a naprawdę wiele sobie obiecywałem, wiecie, po TAKIM singlu... ), a tu...
                      płyta jest ohydnie PRZECIĘTNA. Nudna, siermiężna, wymęczona, ale, niestety, nie
                      aż tak zła, by poprawić mi humor. Słabszych kawałków od Dani California jest
                      naprawdę niewiele - stawiam na Snow ( Hey Oh ) ( który brzmi, jakby był dziełem
                      gimnazjalistów ), i Desecration Smile ( w którym podobno Frusciante zmienił się
                      w Briana Wilsona - jestem w stanie się z tym zgodzić, o ile bycie Brianem
                      Wilsonem oznacza monotonne stukanie w perkusje, monotonne męczenie kilku
                      banalnych akordów na akustyku, i monotonne wyśpiewywanie " na na na " i " la la
                      la " - w przeciwnym wypadku ktoś tu chyba czegoś nie dosłuchał, być może ja ).
                      Pozostałe kawałki brzmią jak odrzuty z By The Way i Californication, mi
                      najbardziej podobały się Humb De Dumb - niezły groovik, można nawet potupać
                      nóżką i pokiwać główką - i Make You Feel Better, który na upartego mógłby wejść
                      na płytę z basenem na okładce, w charakterze całkiem znośnego wypełniacza. Są
                      jednak także plusy naprawdę dodatnie - znakomita produkcja i realizacja nagrań (
                      nie dałoby się inaczej - np. niemal wszystkie ballady są takie same, więc zespół
                      próbuje to zatuszować, każdą z nich aranżując odmiennie ), i, mimo wszystko,
                      wciąż genialny Frusciante. Dani California i Desectration Smile to niechlubne
                      wyjątki, w pozostałych przypadkach Fru naprawdę daje popalić - próbuje różnych
                      efektów, brzmień, zagrywek ( choć, po prawdzie, zdarza mu się powielać patenty z
                      poprzednich płyt ), nie oszczędza się, słowem wyciska z tych mizernych
                      kompozycji ile się tylko da, dzięki czemu czasami łapałem się na tym, że słucham
                      wręcz z przyjemnością :) Gdyby nie ten gość, nie warto byłoby nawet brać tej
                      płyty do ręki - a tak fanom Frusciantego ( a jest ich tu kilku ) mogę polecić,
                      ze dwa razy można posłuchać i nic się nikomu nie stanie. O ile oczywiście nie
                      przytłoczy Was ogrom tego materiału - bo tu nie ma żartów w rodzaju " dwie płyty
                      po 30 minut " - Stadium Arcadium to bite dwie godziny muzyki, i trzeba mieć
                      sporo samozaparcia, żeby to wszystko zaliczyć za jednym podejściem. Ja
                      spróbowałem, i raczej nie mam ochoty na powtórkę. Werdykt może być zatem tylko
                      jeden - Red Hot Chili Peppers skończyli się definitywnie. A Fru powinien jak
                      najszybciej od nich odejść na dobre, bo marnuje tylko czas i talent. Rzekłem.
                      • grimsrund Re: Stadium Arcadium 06.05.06, 19:05
                        Podobne wrażenia. Ze względów czasowych rzecz jest fizycznie trudna do
                        przejścia - duży błąd strategiczny zespołu, tym bardziej że żadne kawałek nie
                        kopnął mnie tak, jak większość utworów z CALIFORNICATION.

                        A Frusciante rządzi - tu też zgoda. Jakby jemu po prostu najbardziej się
                        chciało.
                      • d84 Re: Stadium Arcadium 06.05.06, 20:11
                        ihopeyouwilllikeme napisał:

                        > Rozczarowałem się. Miałem nadzieję na wspaniały relaks z dużą i piękną kupą
                        g..
                        > .
                        > ( a naprawdę wiele sobie obiecywałem, wiecie, po TAKIM singlu... ), a tu...
                        > płyta jest ohydnie PRZECIĘTNA. Nudna, siermiężna, wymęczona, ale, niestety,
                        nie
                        > aż tak zła, by poprawić mi humor.

                        A bu; chyba więc poświęcę 2 godziny z życia na coś innego :/

                        >wciąż genialny Frusciante

                        >wyciska z tych mizernych kompozycji ile się tylko da

                        >A Fru powinien jak najszybciej od nich odejść na dobre, bo marnuje tylko czas
                        i talent.

                        Hm, a nie czy to przypadkiem nie Frusciante odpowiada za tą agonię? Denne
                        kompozycje to chyba nie robota Kiedisa czy Smitha. No bo tak dziwnym trafem
                        niedługo po jego (JF) przybyciu zaczęła się trwająca do dziś agonia tego bandu.
                        Wtedy zaczęło się to niewyobrażalnie męczące i denerwujące jęczenie przy
                        półakustycznych podkładach, pseudoballady i ogólna muzyczna kastracja. Już na
                        dobrą sprawę nawet na BSSM zaczał się etap Smęt Knot Chilli Peppers,
                        przejawiający się w takim np. "Breaking the Girl".

                        Może i granie za czasów Slovaka było gówniarskie, prymitywne czy nawet
                        momentami śmieszno-smutne ale przynajmniej bujało i trudno było im odmówić
                        wykopu/jaja. A Fru w tym bandzie niestety najlepiej wypadał próbując kopiować
                        powyższego, solowe płyty (słyszałem chyba 3) mnie nie powaliły.

                        (tak, autor posta jest Frusciantesceptykiem, nie bić ;)
                        • martolka Re: Stadium Arcadium 15.05.06, 10:07
                          d84 napisał:

                          > Smęt Knot Chilli Peppers,

                          piekne, po prostu piekne :-)))

                          tak tak, oni graja ciagle te sama piosenke.

                          no i ta Dani Minogue w tytule :-/
                          • ihopeyouwilllikeme Re: Stadium Arcadium 15.05.06, 10:26
                            > tak tak, oni graja ciagle te sama piosenke.

                            A mimo to wszędzie dostają bardzo wysokie oceny... Tylko recenzent Tygodnika
                            Powszechnego odważył się napisać, że wszystkie ballady są zrobione według tego
                            samego schematu :D No ale on pewnie jest niezależny :D
                      • motyla.noga Re: Stadium Arcadium 14.05.06, 23:18
                        Od 3 dni tego słucham i probuje sie doszukac chociaz jednego numeru na tej
                        plycie ktory zblizylby sie chocby do Blood Sugar albo Mother's Milk. I NIC.
                        Straszne jakies takie miekkie faje z tych kolesi sie zrobily. Chcialem jechac na
                        koncert ale odpuszcze sobie. Zbyt wielkie ryzyko ze ktos mnie poparzy
                        zapalniczka podczas grania tytulowego utworu z plyty :)
                    • libertine Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 06.05.06, 17:14
                      d84 napisał:

                      > obly napisał:
                      >
                      > > kto da wiencey?
                      >
                      > Trudne nie będzie, bo leci to w kółko w Tv puszczonym w tle :)
                      >
                      > Elvis/jakiś rockabilly band (?)
                      > Beatles '64
                      > Beatles '67
                      > T. Rex (?)
                      > Funkadelic
                      > Sex Pistols
                      > Misfits
                      > jakiś pudel metal (pewnie i Poison ;)
                      > Nirvana
                      >
                      > Hendrixa akurat nie widziałem :>

                      z hendrixem to się kojarzy ten beatles'67 (anthony). poza tym, to ja widzę
                      samych red hotów (ostatnie wcielenie) i motley crue, a poza tym w glam rockowej
                      części jest i sam david bowie (flea). a po elvisie to nie buddy holly (okularki
                      z uśmiechem)?
                      • d84 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 06.05.06, 19:56
                        Ano prawda, to chyba rzeczywiście miał być Hendrix, ale co do wersji z '64 to
                        chyba jednak Beatles mieli być - Buddy miał inna fryzurę afair
    • jarecki32 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 15.05.06, 13:57
      Nie czytalem zadnych recenzji (za wyjatkiem allmusic 3.5/5) a plyty slucham od
      kilku dni i musze uczciwie przyznac,ze podoba mi sie bardzo.
      Ten watek chyba za bardzo sie nie nadaje do chwalenia RHCP bo dostaja tutaj po
      glowie, ale z braku innego watku niech bedzie ten.
      Tak sie sklada, ze ja wole ten zespol z ich mniej speedrapowego okresu
      dzialalnosci wiec nie mam absolutnie problemu z ich rock-balladami.
      Uwazam, ze znacznie podniesli jakosc swojej muzyki od czasu kiedy John
      jest "clean" ( jakies 4-5 lat). Wprawdzie fakt, ze przestal sie szpikowac
      poczatkowo grozil rozpadem zespolu gdyz Flea nie mogl sie pogodzic z jego linia
      artystyczna ale pozniej uznal jego wartosc i dominujaca role w zespole i to byl
      klucz do powstania tej plyty. Mialo na niej byc nie wiecej niz 12 utworow, ale
      powstalo ich prawie 40. A to wszystko za sprawa Frusciante, ktorego
      artystyczna wena jest po prostu fenomenalna ( 6 plyt solowych w ciagu roku).
      Nie przeszkadza mi wcale, ze wolniejsze kawalki na plycie sa czasem do siebie
      dosc podobne, bo slucham tej plyty jako pewna calosc i fakt, ze powraca tam
      pewien motyw melodyczny nawet mi sie podoba. Wklad JF do tej plyty jest
      dominujacy nie tylko z powodu znakomitych solowek. Znakomita wiekszosc
      kompozycji to jego pomysly, ktore powstawaly po rozlicznych jam-sessions z Flea
      i Smithem. On takze dogrywal drugie i trzecie gitary oraz inne instrumenty.
      Anthony wreszcie zaczal spiewac ( okazuje sie,ze potrafi) a nie tylko
      wykrzywkiwac i sylabizowac. Bardzo dobra plyta RHCP ( 8/10) ale spodziewam sie
      wkrotce jeszcze ciekawszej.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 16.05.06, 09:22
        > Anthony wreszcie zaczal spiewac ( okazuje sie,ze potrafi) a nie tylko
        > wykrzywkiwac i sylabizowac.

        Tak w ogóle to kwestia gustu oczywiście, ale przecież Anthony śpiewał już na
        Blood Sugar Sex Magic !? Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
        • jarecki32 Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 17.05.06, 14:15
          > Anthony wreszcie zaczal spiewac ( okazuje sie,ze potrafi) a nie tylko
          > wykrzywkiwac i sylabizowac.

          Tak w ogóle to kwestia gustu oczywiście, ale przecież Anthony śpiewał już na
          Blood Sugar Sex Magic !? Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

          Kiedis sam przyznaje (Spin, May 2006), ze w ostatnich latach duzo pracowal nad
          tym aby z rapera (okazyjnie probujacego spiewac wolniejsze kawalki) zrobic z
          siebie wokaliste. Wedlug mnie efekty sa slyszalne, chocby na
          zamykajacym "Mars" "Death of a Martian".
      • obly Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 16.05.06, 09:32
        strasznie mi sie nie podoba, jest pedałkowato-poprawna i mrugająca oczkiem.
        coraz bardzej przekonuje mnie behemoth
        gruaaaaargrgrgr grgrgr grgrgr

        wracam sobie do "hollywood" z rozewnieniem RHCP
        look at that turtle go....
        • perlagina Re: Red Hot Chili Peppers - " Dani California " 20.05.06, 16:47
          Ja tam nie wiem. Nigdy nie słuchałam RHCP zbyt dokładnie i jakoś nigdy mnie nie
          pociągali specjalnie, ale ten teledysk to jak dla mnie mistrzostwo! Świetne,
          kolorowe i z humorkiem. Jeśli płyta jest rzeczywiście tak słaba, to pozostaje
          tylko stwierdzić, że klip udał im się, że paluszki lizać.
          Najbardziej rozbawił mnie 'Kurt' :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka