Dodaj do ulubionych

Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe

31.08.06, 09:46
Oczywiście - muzyczne. Dwa przykłady:

W znakomitej książce Łobodzińskiego i Brzozowicza autorzy opisali Revolvera
Beatlesów jako pierwszą płytę zespołu, która ukazała się w tej samej wersji
(z tymi samymi utworami) w Wielkiej Brytanii i Stanach, budując przy tym
tyleż efektowną, co w kontekście oczywistej pomyłki ryzykowną tezę, że zespół
zaczął traktować swoje płyty jako zamknięte dzieło. Tzn. zespół tak, ale
wydawcy - jeszcze nie. Pierwszą płytą wydaną wszędzie w tej samej wersji był
Sierżant.

W równie znakomitym pierwszym, i chyba ostatnim, tomie dzieła Wiesława
Weissa "Wielka encyklopedia rocka" autor opisując duet Shelleyan Orphan
zrobił z PANA Jemaura Tayle PANIĄ:-)
Obserwuj wątek
    • tomash8 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 31.08.06, 10:09
      Dwa lata pod rząd w katowickim dodarku do wyborczej: "niemiecki zespół Saxon", z
      tejże gazety dowiedziałem się także, że Metallica na koncercie w Chorzowie
      zagrała "Welcome home".
      • cze67 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 31.08.06, 10:24
        tomash8 napisał:

        > Dwa lata pod rząd w katowickim dodarku do wyborczej: "niemiecki zespół
        Saxon",

        Może z Accept im się myliło:-)
      • tymbarski Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 01.09.06, 10:14
        tomash8 napisał:
        > tejże gazety dowiedziałem się także, że Metallica na koncercie w Chorzowie
        > zagrała "Welcome home".

        O ile pamiętam, to pełny tytuł piosenki z albumu Master of Puppets brzmi
        Sanitarium (Welcome Home) - więc od biedy można wybaczyć
        • tomash8 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 20.10.06, 14:42
          ale nie o to chodzi. Tego kawałka Metallica wtedy nie zagrała wcale :D Jedynie
          gitarzysta podczas solówki zagrał kilka pierwszych dzwięków
    • nesihonsu Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 31.08.06, 10:35
      W przedostatnim numerze Polityki znalazł się artykuł pt. Magia gigów przy czym
      wg autora gig to megakoncert. Z lektury prasy muzycznej wynika jednak, że
      słówko gig to po prostu jeszcze jeden synonim koncertu, każdego koncertu nawet
      jeśli odbywa się w małym klubie.
      • tomash8 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 31.08.06, 10:48
        A czym to się różni jeśli można wiedzieć?
        • internetauta The Beatles / Frank Zappa 31.08.06, 12:45
          Leszek Rudziński w swojej książce "The Beatles: Za kulisami sławy" pisał, że po
          ukazaniu się White Albumu pewne poważniejsze pisma podawały, że to pierwszy
          podwójny album w dziejach rocka. Rudziński sprostował to mówiąc, że nie-
          pierwszym był debiut Franka Zappy "Freak Out!" z 1966.
    • cze67 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 01.09.06, 10:18
      cze67 napisał:

      > W znakomitej książce Łobodzińskiego i Brzozowicza

      "100 płyt, które wstrząsnęły światem".
    • ilhan Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 01.09.06, 23:20
      Jakiś tam Kozyra (nie wiem kto to) z jury konkursu w Sopocie ocenił dziś, że Vanilla Ninja to granie a la Metallica.
      • mechanikk Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 01.09.06, 23:31
        > Jakiś tam Kozyra (nie wiem kto to)

        Po tej wypowiedzi trzeba mieć na niego oko.
        • ilhan (przeklejam) 20.10.06, 10:01
          Wczoraj przeglądając przed zajęciami "Metropol" trafiłem na zapowiedź koncertu Myslovitz w Stodole zawierającą sylwetkę zespołu.
          A tam napisane - cytuję z pamięci, bo zostawiłem gazetę w sali po ćwiczeniach - że muzycy Myslovitz byli zaangażowani w różne
          inne projekty, m.in. Delons, Negatyw (? - a to tym nie słyszałem), Penny Lane itd. Ale najlepsze dalej: okazuje się, że również
          Artur Rojek miał swój własny projekt. Przez kilka lat występował solo jako Lenny Valentino :|
          • ihopeyouwilllikeme Re: (przeklejam) 20.10.06, 13:13
            > Artur Rojek miał swój własny projekt. Przez kilka lat występował solo jako
            Lenn
            > y Valentino :|

            Od razu mi się przypomniało jak czytałem, że niektórzy ludzie myślą że Jethro
            Tull to imię i nazwisko :D
            • cze67 Re: (przeklejam) 20.10.06, 13:22
              Bo to jest imię i nazwisko, konstruktora jakiegoś tam rodzaju siewnika.
            • ilhan Re: (przeklejam) 20.10.06, 13:43
              ihopeyouwilllikeme napisał:

              > > Artur Rojek miał swój własny projekt. Przez kilka lat występował solo jak
              > o
              > Lenn
              > > y Valentino :|
              >
              > Od razu mi się przypomniało jak czytałem, że niektórzy ludzie myślą że Jethro
              > Tull to imię i nazwisko :D

              To było chyba w Armageddonie, nie? (swoją drogą film na 0).
              • ihopeyouwilllikeme Re: (przeklejam) 21.10.06, 15:50
                > To było chyba w Armageddonie, nie? (swoją drogą film na 0)

                Z Armageddonu pamiętam tylko piosenkę Aerosmith, oraz że grał tam Bruce Willis,
                więc pewien nie jestem :) Ale pamiętam że mi się podobał, nie mam nic przeciwko
                niezobowiązującej zabawie, a ambitnego kina nie znoszę. Natomiast już np.
                Czerwona Planeta był filmem tak absurdalnym, że ledwo dociągnąłem do końca. No
                ale to nie ten topik.
                • cze67 Re: (przeklejam) 23.10.06, 10:00
                  ihopeyouwilllikeme napisał:

                  > Z Armageddonu pamiętam tylko piosenkę Aerosmith, oraz że grał tam Bruce
                  Willis,

                  A że urocza Liv Tyler tam grała to nie pamiętasz?-:)
    • carmody Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 21.10.06, 04:17
      Popastwię się troszku nad jedną z recenzji na screenagers.pl Może błędy nie są
      wynikiem niekompetencji autora, a niedbalstwa - w każdym razie, żeby nie było,
      że tylko Łobodziński i dziennik Metro się mylą:

      "Sam zespół pochodzi z Japonii i jego główną postacią jest niejaki Makoto
      Kawabata, znakomity gitarzysta, który zgromadził wokół siebie wielu muzyków z
      Kraju Kwitnącej Wiśni (m.in. Cotton Casino, Higashi Hiroshi czy Kawabata Makoto)"
      W zasadzie przekładając nazwiska azjatyckie na nasz, czy anglielski mamy wybór -
      Kawabata Makoto (nazwisko, imię - tak się Japończyk przedstawi Japończykowi) lub
      Makoto Kawabata (imię, nazwisko - jak u nas). Nie znaczy to, że są to dwie różne
      osoby:) /aha - kompetentny się w tym temacie nie czuję, bo ja jeno yakuza-geki i
      różnych animów się naoglądałem, zafanbojowałem się w Miike Takashim, Shinya
      Tsukamoto, Ryuhei Kitamura (wybaczcie, ale nie odmieńam kurna takich cudów po 3
      piwach...) i słucham AMT i innych Meltów, Boredomsów, Ruinsów i Otomów - jak się
      mylę to 'w dupie'/

      i dalej:
      "w celu tworzenia eksperymentalnej, psychodelicznej muzyki inspirowanej
      twórczością Karlheinza Stockhausena, krautrockiem, progresywnym hard rockiem z
      lat 70-tych, a także acid rockiem i miejscami noise'm."
      To już nie błąd, czy przyjebka, a tylko refleksja - czuję jakieś zażenowanie jak
      sobie każdy mordę Stockhausenem wyciera... Typu: mamy artystę awangardowego -
      jak są dęciaki, to na pewno inspiracje Colemanem; jak nie mamy dęciaków -
      Stockhausen, Cage. Ale ja się nie znam, bo słucham Turbonegro.
      • ilhan Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 21.10.06, 11:27
        carmody napisał:

        > Popastwię się troszku nad jedną z recenzji na screenagers.pl

        Ależ całkiem słusznie. Thx.
      • anselmo84 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 21.10.06, 14:15
        carmody napisał:

        > > "Sam zespół pochodzi z Japonii i jego główną postacią jest niejaki Makoto
        > Kawabata, znakomity gitarzysta, który zgromadził wokół siebie wielu muzyków z
        > Kraju Kwitnącej Wiśni (m.in. Cotton Casino, Higashi Hiroshi czy Kawabata
        Makoto"

        Ilhan wywołał mnie do tablicy, więc już odpowiadam :)
        Oczywiście to totalna bzdura co napisałem, z tego co mi wiadomo Makoto Kawabata
        nie występuje w przyrodzie w dwóch osobach. No chyba, że ma rozdwojenie jaźni,
        ale tutaj można tylko dywagować. W każdym razie błąd jest to wynik niedbalstwa,
        na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że to bardzo stara recenzja i
        niekoniecznie udana.

        > i dalej:
        > "w celu tworzenia eksperymentalnej, psychodelicznej muzyki inspirowanej
        > twórczością Karlheinza Stockhausena, krautrockiem, progresywnym hard rockiem z
        > lat 70-tych, a także acid rockiem i miejscami noise'm."
        > To już nie błąd, czy przyjebka, a tylko refleksja - czuję jakieś zażenowanie
        ja
        > k
        > sobie każdy mordę Stockhausenem wyciera... Typu: mamy artystę awangardowego -
        > jak są dęciaki, to na pewno inspiracje Colemanem; jak nie mamy dęciaków -
        > Stockhausen, Cage. Ale ja się nie znam, bo słucham Turbonegro.

        Hmm to już jednak kwestia subiektywna. Muzyka AMT to taki koktajl stylistyczny,
        można doszukiwać się różnych odniesień. Na pewno jednak nie myśle w ten sposób,
        że jak są dęciaki to inspiracje Colemanem, a jak nie do Stockhausenem i Cagem.
        Pewnie też dlatego, że nie jestem znawcą w tej materii.
        • internetauta Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 28.12.06, 14:07
          Ja nattrafiłem ostatnio [wczoraj] na ciekawą pomyłkę - bzdurę.
          Otóż, przeglądałem sobie książkę Rudnickiego "The Beatles. Kulisy Sławy".
          Wspomniał w niej, że Linda McCartney jest autorką... słynnej fotografii
          [pierwotnej, 'rozbieranej]] do płyty "Electric Ladyland" Jimiego Hendrixa.
          Ciekawe. Zdizwiło mnie to, bo nigdy takiej opinii nie słyszałem; sięgnąłem po
          archiwalny numer 'Teraz Rocka' [Kower Story, październik 2004] i co widzimy?
          "Wykonanie zdjęcia zlecono Davidowi Montgomory'emu, który bez trudu namówił 21
          przypadkowo spotkanych pań...". Czarno na białym. I kto ma rację? Według mnie
          Wiesław Weiss z TR, bo o wersji z Lindą nigdy nie słyszałem. Ktoś wie więcej?
          • cze67 Re: Pomyłki/bzdury książkowo-prasowe 28.12.06, 14:10
            Nie jestem ekspertem, ale i mnie się wydaje, że Linda akurat w tym zdjęciu
            obiektywu nie maczała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka