Dodaj do ulubionych

słuchanym było - listopad 2006

30.11.06, 17:28
ok, zapomnieliście o comiesięcznej spowiedzi:

Miles Davis - In a silent way - baaaardzo , kurde no druga część płyty
rozwala mnie tym rockowym rytmem, takim kopem w pewnym momencie , no super

Miles Davis - Amandla - z kolei ten album podoba mi się najmniej z 6 które
znam, jakis taki plastikowy. brzmienie wiele zawdzięcza muzyce pop lat 80-
tych, może nawet to nie zarzut, ale jakoś tak tylko mi się tu trąbka podoba.
reszta taka se

Tom Waits - Closing Time- 8/10 - no nie podejrzewałem go o taki debiut.
zupełny nieWaits, ale klimatyczny bardzo. knajpiany taki:)

Tom Waits - Real Gone - 8.5 - no kapitalna rzecz. taka strasznie, ja
wiem...jak z prozy Faulknera, duszna, sapiąca, ech...

Sparklehorse - Dreamt for Light Years in the Belly of a Mountain - 6.5 - nic
nowego, absolutnie. ale też nie gorsza , kurde brzmi po prostu jak 4 część
tej samej sesji pod nazwą Sparklehorse. no ale co z tego, kurde super nadal.

Beach House - Beach House - 6.0 - ładne, bardzo ładne odświeżenie dźwięków
spod znaków shoegaze i twórców z 4 AD. na zimowe wieczory

Yo La Tengo - I Am Not Afraid of You and I Will Beat Your Ass - 8.0 - płyta
roku?



Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 17:35
      ech, no i zapomłem:

      Bob Dylan - Modern Times i Love and Theft 2x 8/10

      Ilhan samżeś jest przehajpowany :P

    • kubasa Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 18:12
      Ddddawno tu nie pisałem, więc napiszę:

      Afro Kolektyw - Czarno widzę 8,0

      No grower straszny, może dlatego że dopiero niedawno kupiłem sobie oryginał,
      stąd ten nagły przypływ miłości, o ostatnim koncercie nie wspominając.
      Włąsciwie już wszystko mi sie podoba, nawet nie skipuje "Gościnnych występów"
      no i faworytów mam coraz to nowych (Kinga Miśkiewicz we "W poprzednim
      wcieleniu"). Tekstowo to kopalnia fenomenalnych zupełnie strzałów, od
      napęczniałego od hooków "Czarno widzę" przez refren "Trenera Szewczyka"
      i "Paranojenabloku" po "Dziesięć sekund". Nawet Pe specjalnie nie obniża
      poziomu tekstów, jak sobie teraz myślę. "Gramy dalej" Singiel roku.

      The Car Is On Fire - Lake & Flames 7,0

      Ze dwa razy przesłuchałem do tej pory więc pewnie ocena będzie rosła bo wierzę,
      że te utwory, które podobają mi się póki co mniej zaczną gdzies znajdywać swoje
      miejsce. Koncert znakomity.

      Papa Dance - Poniżej Krytyki 10,0

      Kurcze kiedyś uznawałem oczywistość wojny debiutu z follow-upem, dziś wyższość
      drugiego nie ulega dla mnie wątpliwości. Przede wszystim para otwierająca, jak
      jakieś dwa asy pik: "In Flagranti" i "Frankie czy Ci nie żal". Chciałbym
      usłyszeć którys z nich w wykonaniu Futureheads. Dalej po prostu nie jest
      gorzej: od klasycznych "Naj Story" i "Maxi Singla" aż po refleksyjne, synth
      popowe cuda: "Ocean wspomnień", "O La la", "Historyjka z talii kart". Kiedyś w
      przypływie emocji napisałem Ilhanowi, że jest to koncept-album o Oli Maj.

      "w pierwszej piosence podmiot liryczny trafia na nieciekawą sytuację w szkole,
      w zamian za milczenie udaje mu się dostać na wymianę i jedzie do Stanów,
      (Frankie), tam poznaję Olę, córkę polonijnego biznesmena, przeżywa z nią
      najstory, potem jest bez dopingu, taki trochę OT, co zawsze jest w filmach,
      potem ona nagle znika, jak już wrócili do Polski, stąd Ola, ale dzieki jego
      staraniom i wyznnaniom miłości w Wit Boyu wraca, wtedy pojawia się historyjka z
      talii kart - wie że smiesznie krótki wyznaczył nam czas los i że ma tylko
      chwile, robi bibę na kórej pzodrawia lud złotym berłem, wreszcie w maxi singlu
      opiewa całą tę krótką miłośc, ona jednak odjeżdzą i Paw zostaje sam, nie mgoac
      znaleśź sobie miejsca "szary wiruje pył, tylko on mnie nie opuszcza".

      Och ;(

      Niemen - Aerolit 9,5
      Niemen - Katharsis 5,0

      Na luziku dorównuje "Enigmatic" i "Marionetkom", wybijając się pierwszorzednym
      jak zwykle u Niemena openerem "Cztery strony świata". Ten iGor tu się
      inspirował Dzienksim chyba. "Katharsis" jest już męczącym słuchowiskiem.

      Joanna Newsom - Ys 9,5

      Hohohoho. Płyta roku chyba, pierwszorzędna, koncept od poczatku do końca
      zrealizowany, orkiestracje Van Parksa, wybinte teksty Newsom, nie chce mi się
      więcej pisać.

      Junior Boys - So This Is Goodbye 8,0

      Na poczatku odczuwałem wtórnośc wobec debiutu, ale bardzo szybko weszły mi te
      wszystkie ich piosenki, w zasadzie satnowiące dopełnienie do "Last Exit". Znowu
      brak raczej słabszych strzałów, z "In The Morning" jako czołowym singlem.
      Polecam też świetny remix tej piosenki a la Alex Smoke.

      Coś jeszcze słuchałem, ale nie pamiętam co. Przez Waitsa jeszcze nie
      przebrnąłem.

      Poza tym masa singli: trochę Nelly Furtado, Bondage Fairies "Miss Volkova",
      Alex Smoke, Alden Tyrell takie tam.
    • ton2 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 18:53
      Jedziem...

      Płyta miesiąca - Opposition - Blue Alice Blue - miłość od pierwszego
      przesłuchania w samolocie zresztą - męczyłem namiętnie, długo i nieprzerwanie,
      moja plyta jesieni i jedna z pieknieszych rzeczy jakie ostatnio slyszalem

      A dalej... (w wyniku olśnienia płytą Opposition nie mialem czasu na wiele
      wiecej), ale sluchanym bylo

      Andrew Bird – Weather Systems - poznalem pana przy okazji "Production Of Eggs",
      ale jak widze wysoki poziom nie jest nowoscia

      Annuals – Be He Me - chyba dla jeden z najfajniejszych debiutanckich albumów,
      jakie w tym roku slyszalem - emocjonalna, ciepła, wzruszajaca muzyka kojarzaca
      sie miejscami z Arcade Fire, a miejscami z Animal Collective - slyszal ktos?

      Jarvis Cocker – Jarvis - no ja tam nie wiem, ale wieje chlodem i lekką nudą, z
      trudem zmuszam sie do kolejnych przesluchań

      The Dears – Gang Of Losers - nudy panie

      Matt Elliott – Drinking Songs - kiedyś kilka razy przesluchalem, ale dopiero
      teraz docenilem wielkosc tej plyty - piekna rzecz

      Grizzly Bear – Yellow House - za malo przesluchan, zeby oceniac - na razie
      chyba nie kumam do konca

      The Isles – Perfumed Lands - takie tam wtórne brzdakanie, generalnie zrzyna z
      Interpolu i Smithsow

      Mitch & Mitch – 12 - właściwie wszystko znalem z koncertow, a kupilem raczej na
      znak wsparcia i solidaryzacji - w efekcie kilka przesluchan i same pozytywne
      emocje

      Joanna Newsom – Y’s - tak ta pani robi wrazenie - powalająca muzyka

      The Shins – Wincing The Night Away - poziom utrzymany, choc stylistyka nieco
      bardziej zroznicowana w porownaniu z dwoma poprzednimi plytami - glowa sie
      kiwa, a geba smieje

      Sufjan Stevens – Songs For Christmas 1-3 - wiem, ze o miesiac za wczesnie, ale
      co z tego, przecie to Sufjan, generalnie spoko, ale zachwycac nie zachwyca -
      ciekawe, czy rodzina zgodzi sie na sluchanie tego zamiast kolend z wyborczej

      Swan Lake – Beast Moans - pospieszylem sie z zalozeniem watku o nich nie
      zauwazajac, ze takowy juz byl i jak sie latwo domyslec przez pszemcia zalozony,
      wiec czym predzej poprosilem o wykasowanie - a sama plyta strasznie wciaga, i
      choc w sumie nie zaskakuje, bo sluchajac Kruga slysze Wolf Parade, a slyszac
      Bejara sprawdzam, czy to nie plyta Destroyer, to przy kazdym kolejnym
      przesluchaniu nowe smaczki sie wynajduje - na pewno przygoda na dluzej

      Tap Tap – Lanzafame - fajna indiepopowa plytka kapeli z Reading przywodzaca na
      mysl raczej kanadyjskie klimaty, jest tu folk, jest ska ( a co!), jest radosc,
      jest akordeon i dudniaca perkusja - kupa radochy

      TCIOF - Lake & Flames - sie sluchalo i sie na koncert poszlo i sie nie ma co
      ukrywac, ze sie pod wrazeniem jest pomyslow i poziomu produkcji (choc juz wiele
      glosow slyszalem, ze przeprodukowana nieco plyta ta jest), ale gdyby skrocic
      album i kilka skitowych kawalkow wywalic, byloby jeszcze lepiej

      Tom Waits – B,B & B - jasne, ze calosci nie ogarnalem, ale balladowi Bawlersi
      chyba najbardziej mi jak na razie podchodza - zreszta zawsze ta barowo, pijacko
      balladowa strona Waitsa mnie ruszala najbardziej

      Voxtrot – Your Biggest Fan - jak zwykle dobrze, ale nie robi takiego wrazenia
      jak EPki Raised By Wolves, czy Mothers Sister - kiedy w koncu plyta do cholery
      • pszemcio1 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 19:19
        ton2 napisał:

        > Andrew Bird – Weather Systems - poznalem pana przy okazji "Production Of
        > Eggs",
        > ale jak widze wysoki poziom nie jest nowoscia

        po zachłysnięciu się produkcją jajek, czego wyraz dałem nawet w recce na scr
        <palacz>, jakoś nie zgłębiałem pozostałych (chyba przez przekonanie, że jesli
        znam ten album to znam to co najlepsze)... ale może sięgnę

        Swan Lake – Beast Moans - pospieszylem sie z zalozeniem watku o nich nie
        > zauwazajac, ze takowy juz byl i jak sie latwo domyslec przez pszemcia
        zalozony,
        > wiec czym predzej poprosilem o wykasowanie - a sama plyta strasznie wciaga, i
        > choc w sumie nie zaskakuje, bo sluchajac Kruga slysze Wolf Parade, a slyszac
        > Bejara sprawdzam, czy to nie plyta Destroyer, to przy kazdym kolejnym
        > przesluchaniu nowe smaczki sie wynajduje - na pewno przygoda na dluzej
        >

        no właśnie trochę cicho o tym albumie, a to na prawdę intrygująca rzecz. mnie
        właśnie trochę zaskakuje bo jakby mniej oczywista. nie wiele tu typowych
        piosenek. aż se odswieżę jak wrócę do domu:)
        • ton2 Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 09:38
          >po zachłysnięciu się produkcją jajek, czego wyraz dałem nawet w recce na scr
          > <palacz>, jakoś nie zgłębiałem pozostałych (chyba przez przekonanie, że
          > jesli
          > znam ten album to znam to co najlepsze)... ale może sięgnę

          Bo rzeczywiscie "Jajka" są lepsze, ale słuchając tej płyty często mam wrażenie,
          że to tamten album. Mnóstwo podobieństw, więc nie wątpię, że ci się spodoba.
    • tomash8 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 19:22
      W tym miesiącu raczej powrót do cięzarów:

      I - Between two worlds - kolejni blackmetalowcy(tym razem z Immortal, Gorgoroth,
      i Enslaved) odkryli w sobie chęć grania rock'n'rolla i... bardzo dobrze, świetny
      album łączący grzanie w stylu Motorhead ze środkowym etapem twórczości Bathory i
      mimo wszystko mroźnopółnocnym klimatem Immortal.

      Killing Joke - Hosannas from the basement of hell

      This Mortal Coil - Blood

      Samael - Worship HIM - ten zespół to świetny przykład że niektórzy nie powinni
      się rozwijać wzbogacać brzmienia itp. Niby nowsze płyty świetnie brzmią itp, ale
      nawet miliony efektów gitarowych i klawiszy nie stworzą takiego klimatu jak np w
      "Into the pentagram"

      Dead Infection - Brain corrosion - najnowszy i najlepszy album rzeźników z
      Białegostoku

      Dropkick Murphys - Warriors code

      Siekiera - Archiwum - bootleg zawierający chyba wszystkie zarejestrowane kawałki
      pierwszego składu


      Cathedral - Endtyme - jedna z najwolniejszych i najcięższych płyt jakie znam.
      Brzmi troche jak Black Sabbath z pierwszych płyt na zwolnionych obrotach.

      Pentagram - Restless - absolutna klasyka amerykańskiego doom metalu, bez tej
      kapeli nie byłoby Kyuss, COC i tym podobnych

      The Vibrators - Pure mania i V2 - ostatnimi czasy mój ulubiony punkowy zespół

      Babe Ruth - First base

      Iggy Pop - the best of

      Deep Purple - Fireball - świetny a chyba troszeńke niedoceniany album
      • pszemcio1 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 19:26
        tomash8 napisał:

        > Dead Infection - Brain corrosion - najnowszy i najlepszy album rzeźników z
        > Białegostoku

        he he, kiedys mi kumpel nagrał na kompie jakiś ich album i się zachwycał, ale
        ten pan bardzo charczał jak coś chciał zaśpiewać więc olałem:)
        • tomash8 Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 19:55
          no gdzież tam :P

          www.youtube.com/watch?v=uKOhHBO9M0A
      • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 12:52
        > Siekiera - Archiwum - bootleg zawierający chyba wszystkie zarejestrowane
        kawałki pierwszego składu.

        Hmmm, a można coś więcej? Bootleg, czyli raczej nie do ujrzenia w
        ogólnodostępnych sklepach?
        • tomash8 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 14:49
          Widziałem to na pankowej giełdzie, pewnie w jakichś "true pankowych" sklepach
          się to dostanie, bywało na allegro. No i można ściągnąć z netu oczywiście. To są
          zwykłe CD-ry z kserowaną okładką.
          • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 14:55
            Czy to jest coś takiego?
            siekiera.serpent.pl/bootleg.html
            • tomash8 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 15:09
              Dokładnie to to tak wygląda:

              pudel.studentworld.avx.pl/siekiera.jpg
              • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 15:11
                O fak, aż dwie płyty nagrań starej Siekiery!

                Szczere wyrazy zazdrości.
    • d.a.r.e.k Re: słuchanym było - listopad 2006 30.11.06, 23:18
      faith , 17 secounds , pornography - the cure - porażające wrażenie nawet po
      latach, warto do tych płyt wrócić ale oczywiście nie za często.

      A tak a propos the cure to jestem świeżo po lekturze "nigdy dość - historia the
      cure" jeff'a apter'a choć to raczej pozycja dla fanów zespołu.A ja mam dzisiaj
      do nich stosunek raczej obojętnie - życzliwy - uważam na przykład że ostatnie
      wydawnictwo wcale nie jest takie nieudane jak o nim pisują, to pozycja ("nigdy
      dość") warta jest uwagi choćby ze względu na świetny portret tworzącego się w
      owych czasach post punkowego zimno falowego środowiska , zależności między
      Bunshes A Smithem, przypomina The Glove (z Severinem) Associated i And Also The
      Trees, Wire, Jam, jest nawet kilka zabawnych stwierdzeń i faktów o Japan i XTC i
      mimo pewnych irytujących niezręczności stylistycznych - spokojnie polecam.
    • glebogryzarka1 wyznania skatologa 01.12.06, 02:42
      PŁYTA MIESIĄCA:

      The Car Is On Fire - Lake & Flames 9/10

      OK, ja się mogę nie znać. Prawdopodobnie przegapiłem wiele znakomitych płyt.
      Wielu nie doceniłem. Ale dla mnie to jest najlepsza polska płyta rockowa od
      prawie dwóch dekad. Takiego nagromadzenia świetnych melodii i pomysłowych
      aranżacji nie spodziewałem się, podobnie jak takiego przycinania w chuj ze
      słuchaczem w zakresie form. Innymi słowy, w "Lake & Flames" widziałem płytę
      pop, którą się nie okazała. Przy pierwszym przesłuchaniu to było niekomfortowe -
      nie dało się nie zadać pytania czemu chłopcy bez żalu porzucają po jednym,
      góra dwóch strzałach najlepsze momenty płyty (początek "Red Rocker",
      intro "Take Me There", most "Parker Posey") - przy piątym wszystko się zgrało.
      O to chyba chodzi.

      Highlight: "Parker Posey"

      RESZTA:

      Dungeon Family - Even in Darkness 8/10

      Zajebiście progresywna i zajebiście przegapiona płyta sprzed pięciu lat. Trzeba
      sobie, koledzy, zdać sprawę, że przepowiada jednocześnie "Speakerboxxx/The Love
      Below" i "St. Elsewhere". Skojarzenie o tyle oczywiste, że umoczyli tu głęboko
      goście z Outkast, prawie całe Goodie Mob oraz oczywiście czołowi guest stars
      Atlanty: Killer Mike i Sleepy Brown. Nie mogło wyjść źle. Cały worek na to, że
      tak Andre z Antwanem, jak i Cee-Lo na "Even in Darkness" przećwiczyli sobie
      opcję typu co będzie jeśli pojedziemy ostrzej niż dotychczas. Do tego klasowa,
      żywa produkcja Organized Noise. Zjedzcie to.

      Highlight: Follow the Light

      Branford Marsalis - Braggtown 7.5/10

      Jazz pod zasadniczo każdą postacią mam ostatnio trochę w dupie i sam nie wiem
      dlaczego (REGRES PERCEPCJI pewnie), ale nowego Branforda zawsze. Album
      właściwie nic nowego nie wnosi - połowa numerów mogłaby się właściwie znaleźć
      na "Crazy People Music", a drugie pół na "Eternal" - ale dobrych kompozycji i
      zajebistych improwizacji nigdy za dużo. Zwłaszcza że sprawdzony patent
      Marsalisa na płyty polegający na sporym (jak widać) różnicowaniu nastrojów znów
      jedzie, zupełnie jak na genialnym "Contemporary Jazz". "Fate" to spokojny,
      funkowy, lekko brazylijski numer, później coltrane'owskie intro do "Blakzilla"
      pojechane na orientalnych skalach przechodzi w agresywny, nieparzysty hard bop,
      dalej w "O Solitude" (jedyny COVER) alt szefa brzmi jak skrzypce (!) zalewając
      słodyczą równych, długich nut, a w kolejnym numerze basista z pianistą pokazują
      w rozwalonych, trącących poważką pasażach rubato, jak się kurwa buduje i
      rozwija harmonie. Zaczynam sobie przypominać, za co lubię jazz. No dzięki,
      dzięki.

      Highlight: Sir Roderick the Aloof (plus nagroda za najgłupszy tytuł roku)

      Lloyd Cole & the Commotions - Rattlesnakes 5/10

      Miłe, ale niewiele ponadto. Praktycznie zero zaskoczeń - to znaczy nie chodziło
      o to, żebym się przy tym zdziwił, ale chciałbym poczuć się chociaż trochę
      trafiony w pompę. Prawie cały czas równe 4/4 (sorry, "Four Flights Up" ożywia
      schemat), nostalgiczne gitarki w roli głównego narzędzia aranżacji, ładne ale
      bezpieczne melodie, nieraz na wpół gadane zwrotki wskazujące na jakąś tam
      odległą inspirację Lou Reedem, niezłe teksty. Ale ilekroć "Rattlesnakes"
      próbuje zerwać się trochę, tyle razy siada kilka taktów później (brylantowy
      przykład - świetne refren i most "Patience" - smyczki! - rozwiązujące się w
      maksymalnie bezbarwny sposób). Niby podobne pierwsze impresje miałem i przy "16
      Lovers Lane". Więc. Ale.

      Highlight: Charlotte Street
    • grimsrund Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 03:40
      AFX CHOSEN LORDS
      Ładne! Ale ja się przecie nie znam na elektronice, ani żadnych innych Aphexach.
      Przepraszam.

      Amelia AFTER ALL
      Taki se skromny hamerykański bendzik z Portland, a jak miło posłuchać.
      Czekoladowawa wokalistka śpiewają ze skandynawskim akcentem piosenki muzycznie
      nierzadko przypominające utwory Toma Łejtsa. Co ciekawe, pani Helgerson dla
      zespołu postanowiła zaniedbać świetlaną ponoć karierę w pośrednictwie
      nieruchomości - a jednak istnieje miłość do muzyki :)

      Antimatter PLANETARY CONFINEMENT
      Zawsze i wszędzie, zdołowanie słuchacza zapewnione. Każdego.

      Steffen Basho-Junghans INSIDE
      Niemiecki gitarzysta niuejdżo-dżezowaty. Grzebie i grzebie na swojej gitarce,
      kompozycje rozciągają się na kilkanaście minut każda, ale miło się tego słucha.

      Tim Buckley GREETINGS FROM L.A.
      Nu, nie za taką muzykę wszyscy tego Pana znają i kochają. Tu z iście czarno-
      kantrowym wykopem. Bardzo dobra płyta.

      Isobel Campbell MILK WHITE SHEETS
      Pod wrażeniem. Ta pani będzie w tym roku wysoko.

      Cibelle THE SHINE OF DRIED ELECTRIC LEAVES
      Ale ładne :)

      Diane Cluck OH VANILLE / OVA NIL
      Ot, taki kolejny Dylan z harfą. Tyle, że bez harfy, za którą robi gitara
      brzmiąca jak harfa. Bardzo sympatyczne, a jak ktoś lubi Joanne Newsom, to
      pewnie jeszcze bardziej.

      Jarvis Cocker JARVIS
      Ja też chyba nie doznałem... przykro mi.

      Contemporary Noise Quintet PIG INSIDE THE GENTLEMAN
      Już było. Jest naprawdę nieźle.

      The Cracow Klezmer Band BERESHIT; SANATORIUM UNDER THE SIGN OF THE HOURGLASS;
      BALAN: BOOK OF ANGELS VOL. 5
      Current 93 HYPNAGOGUE / HYPNAGOGUE II
      The Czars GOODBYE

      Detektivbyran HEMVAGEN EP
      Szwedzi potrafią! Ich akordeon też. Skojarzenia z muzyką do AMELII bynajmniej
      nie błędne.

      Devastations COAL
      Australia wydała na świat kolejne potomstwo Nicka Cave'a i Tindersticks. Nie
      jest źle, ale Artur Rojek mógłby przystopować w "Dzienniku" z dawaniem każdemu
      jak popadnie 6 gwiazdek (jeszcze do tego wrócimy)

      David Dondero THE TRANSIENT; SOUTH OF THE SOUTH
      Gdzieś wyczytałem, że ten pan jest kolegą Conora Obersta - to by się zgadzało,
      bo też ma mocno chwilami irytujący głos. Na szczęście muzyka jest bardzo
      przyzwoita, a na drugą z tych płyt obok kantry-folku zakradło się nawet trochę
      hałasu.

      Dave Douglas STRANGE LIBERATION

      The Drones GALA MILL
      Tych australijskich młodziaków słyszałem już z wcześniejszej płyty, nowa nie
      jest gorsza. Znów Nick Cave patronem, ale tutaj ten mroczniejszy raczej. Głos
      wokalisty za to przypomina mi raczej konglomerat odgłosów paszczowych Jaggera i
      Iana Astbury'ego. Nie jest źle.

      Kate Earl FATE IS A HUNTER
      Matulu, ale ładna ta pani [tu Kolega Mameluch rzuca się do gugla], a i piosenki
      strawne (gdzieś tak od czwartej wzwyż, mówiąc szczerze). Pani (a właściwie
      panienka) przyjechała sobie z Alaski, i już za chwilę miała kontrakt z firmą
      płytową Johna Frusciante, a na jej debiutanckim albumie zagrali Jon Brion,
      Wendy Melvoin, Mitchell Froom oraz Michael Penn. A mówią, że uroda nie ma
      znaczenia.

      Jonathan Elias AMERICAN RIVER
      Rzecz warta wzmianki o tyle, że jest to prawdopodobnie (2004) ostatni gościnny
      występ Johnny'ego Casha na cudzej płycie. Kilka lat wcześniej, przy okazji THE
      PRAYER CIRCLE, Elias zdołał jeszcze uwiecznić głos Ofry Hazy.

      Entrance PRAYER OF DEATH
      Jednoosobowe młodociane death-country tornado naprawdę zwące się Guy Blakeslee
      uderzyło w bieżącym roku po raz kolejny (chyba już czwarty). Rzecz zafrapowała
      mnie na tyle mocno, że wyeBay'owałem sobie jego wcześniejsze płyty.

      Ben Folds SONGS FOR SILVERMAN
      Gil Mantera's Party Dream BLOODSONGS
      Greg Graffin COLD AS THE CLAY
      Guided By Voices HUMAN AMUSEMENT AT HOURLY RATES
      Robyn Hitchcock / Venus 3 OLE! TARANTULA
      Allan Holdsworth THE SIXTEEN MEN OF TAIN
      Gustav Holst THE PLANETS

      Joan As Police Woman REAL LIFE
      Myślałem jednak, że będzie tu lepiej. Pani Wasser może i muzykowała z Reedem,
      Antonym i młodym Wainwrightem, ale jej własne piosenki nie za dobrze wiedzą,
      czego właściwie chcą i dokąd zmierzają. Zmęczyła mnie bardzo ta płyta, może
      jeszcze się przełamię.

      Lilium SHORT STORIES
      Lilium to Pascal Humbert i Jean-Yves Tola, dwaj członkowie 16 Horsepower
      osieroceni przez Davida E. Edwardsa. Tutaj postanowili zaprosić do współpracy
      innych wokalistów (choć DEE też się raz pojawia), na płycie odgłosy paszczowe
      dają więc m.in. Tom Barman z dEUSa, John Grant z Czars oraz Cal Kahoone
      (Tarantella). Wśród gości instrumentalnych - Dana Colley i Billy Conway, czyli
      to co pozostało na świecie z Morphine.

      Aimee Mann THE FORGOTTEN ARM; ONE MORE DRIFTER IN THE SNOW
      Brad Mehldau THE ART OF THE TRIO, VOL. 1
      Mi and L'au MI AND L'AU
      Grant Lee Phillips NINETEENEIGHTIES
      Portastatic BE STILL PLEASE
      Marc Ribot SPIRITUAL UNITY

      Max Richter MEMORYHOUSE
      Po przygodach Pana Piotra z tym większą podejrzliwością przyglądać się będę
      Artystom próbującym zmierzyć się z Historią, a nawet Wymierzyć Sprawiedliwość
      Widzialnemu Światu. Zapodając tę płytę niemiecko-angielskiego minimalisty bałem
      się, że w najlepszym razie zaatakuje mnie drugi, jeno bardziej elektroniczny
      Zbigniew Preisner. Na szczęście nie jest aż tak źle.

      Damien Rice BBC FOUR SESSION

      Jamie Saft BREADCRUMB SINS
      Jamie Saft Trio ASTAROTH: THE BOOK OF ANGELS VOL. 1
      Zdolny chłopak! Tym bardziej że nagrywa płyty niepodobne do siebie jak dzień i
      noc. Tak niepodobne, jak te dwie - jedna elektroniczno-żydowsko-arabsko-mroczno-
      dyskotekowa, a druga spokojno-niespokojno-dżezowa.

      William Shatner HAS BEEN
      Tego pana nie trzeba chyba przedstawiać fanom SF. Kapitan Kirk ze STAR TREKU
      nagrał całkiem przyzwoitą płytę, podpierając się przy większości materiału
      niewątpliwym talentem Bena Foldsa. Jeśli ktoś jest zaś ciekawy, jak brzmi
      paszczowy duet William Shatner - Henry Rollins, to gdzie indziej niż tutaj tej
      ciekawości nie zaspokoi.

      SING A SONG FOR YOU: TRIBUTE TO TIM BUCKLEY
      Utarło się, że jesień to czas wspominania Tima Buckley'a i Nicka Drake'a. Niech
      i tak będzie. Na tym podwójnym wydawnictwie słychać m.in. takie byty jak Simon
      Raymonde, Anneli Drecker, Mojave 3, Brendan Perry, Shelleyan Orphan (w sumie
      więc silną reprezentację 4AD) oraz Mark Lanegan, Dot Allison, Lilys oraz The
      Czars (kończący drugi album swoją wersją SONG TO THE SIREN). I faktycznie chyba
      jest tak, że o tej porze roku podobne płyty odbiera się najlepiej.

      Sparta THREES
      Ech... [kolega Mameluch chyba już rozumie]

      The Vandermark 5 SINGLE PIECE FLOW; TARGET OR FLAG; SIMPATICO; AIRPORTS FOR
      LIGHT
      Jestem pod wrażeniem techniki graczy, choć klucza do podobnej twórczości nadal
      nie znalazłem. Nie zawsze musi być kawior...

      Chad VanGaalen SKELLICONNECTION

      Weird Al Yankovic STRAIGHT OUTTA LYNWOOD
      Moi faworyci - hymn do trzustki, Rollinsowo/RATMowa pieśń o pozwach oraz
      ostrzeżenie wirusowe - ubaw po pachy. Dobrze, że Al powrócił do formy po
      rodzinnej tragedii.


      Filmowe:

      David Arnold CASINO ROYALE
      Marco Beltrami HELLBOY
      THE BOOK OF LIFE
      BORAT!

      CHILDREN OF MEN
      Ciekawa sprawa - naćkano tu rzeczy ze wszystkich możliwych czasów i parafii
      (m.in. Parple, King Crimson, Donovan, Lennon, Roots Manuva, Kode9, Jarvis
      Cocker, Kills, Libertines), a jednak słucha się dobrze. Hajlajt - kower RUBY
      TUESDAY w wykonaniu Franco Battiato.

      Mychael Danna / Jeff Danna TIDELAND
      Jerry Goldsmith TOTAL RECALL
      Quincy Jones THE PAWNBROKER; THE DEADLY AFFAIR; IN THE HEAT OF THE NIGHT; THEY
      CALL ME MR. TIBBS!
      David Julyan THE PRESTIGE
      Clint Mansell / Kronos Quartet / Mogwai THE FOUNTAIN
      Basil Poledouris CONAN THE BARBARIAN; FAREWELL TO THE KING
      RESCUE ME
      TRUE FICTION PICTURES: MUSIC FROM THE FILMS OF HAL HARTLEY

      • jeangenie Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 09:34
        1.Jarvis - Jarvis
        Byłam bardzo ciekawa co wymyśli, niestety nie wymyślił za dużo a to co wymyślił,
        mogłoby się znaleźć na kolejnej płycie Pulp. Jedyny highlight moim zdaniem to
        ''Heavy Weather'', bo jako jedyny zapada w pamięci.
        2.Nicky Wire - I Killed Zeitgeist
        Nie wiem co to miało być ale nie da sie tego słuchać więcej niż raz. Muzycznie
        nie jest źle ale jego wokal jest dobijający i zabija przyjemność cieszenia się
        tą płytą. W post Manic Street Preachersowym pojedynku zwycięzcą jest James Dean
        Bradfield, do którego po kilku przełuchaniach przekonałam się bardzo. Nicky -
        NIE. Albo jestem mało wrażliwa.
        3.We Are Scientists - Crap Attack
        Ja ich po prostu lubię. A na tej płycie trochę zaskakują. Highlighty -
        "Hoppipolla" (być może tego kawałka wogóle nie da sie spieprzyć), "Bang Bang
        Rock`n Roll" (fajnie, że Art Brut) i "Be My Baby" (jestem dziewczyną..) Reszta
        też ok, fajne akustyczne wersje kawałków z WLWTS.
        4.The Car Is On Fire - Lakes And Flames
        Nie byłam nigdy fanką TCIOF i pewnie nie będę, ale to bardzo dobra płyta i
        żałuję, że nie byłam na koncercie we wtorek. Chyba nawet płyta miesiąca, przez
        to, ze tak mało nowych słuchałam w listopadzie.
        5. Robbie Williams - Rudebox
        Jestem fanką Robbiego od czasów..tak. Rudebox - to jest jakiś tam pomysł bla
        bla, Robbie jest bardzo wszechstronnym artystą, ale tutaj nie przekonuje mnie do
        końca. Wole wcześniejsze dokonania. Jestem tradycjonalistką a ta płyta jest dziwna.
        poza tym:
        Gary Numan - Exposure (dopiero zaczynam)
        New Order - Singles
        Razorlight - Up All Night (odświeżone)
        Marc Almond - Tenement Symphony
        James - Getting Away With It...Live
        The Guillemots - EP
        no i jeszcze
        Fratellis - Costello Music (nie mogę się od nich uwolnić)





      • mameluch Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 09:58
        grimsrund napisał:

        > Kate Earl FATE IS A HUNTER
        > Matulu, ale ładna ta pani [tu Kolega Mameluch rzuca się do gugla]

        toć żem widział jakżeś mi parę dni temu na mejla przysłał! ale spoko, mogę
        popatrzeć jeszcze;) ba! może nawet posłuchać!
    • ton2 Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 09:44
      > Dungeon Family - Even in Darkness 8/10

      No wlaśnie ja tej płyty nigdy nie mogę od początku do końca. Bo tak, jak
      początek mnie rozwala, to środkowa końcówka już miejscami męczy. No ale Cee-Lo
      jest mistrzem na tym albumie. Wybija sie spośród całej reszty i to właśnie tu są
      jego najlepsze zwrotki i choć uwielbiam Andre z czasów, gdy jeszcze nawijał, to
      jednak Cee Lo wiedzie tu prym i w sumie to dla niego do tej plyty wracam.

      Elo
    • ilhan Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 10:30
      Jeśli chodzi o płyty miesiąca, to nie wiem, więc tym razem bez tej kategorii.

      THE CAR IS ON FIRE - Lake & Flames
      Było.

      SQUEEZE - The Best Of Squeeze 1978-1982
      Autorska składanka z pierwszych pięciu płyt, przewymiata na mieście. O samym Squeeze nie będę się już rozpisywał, bo było dużo postów, była publikacja.

      SPLIT ENZ - History Never Repeats: The Best Of Split Enz
      Wyśmienita składanka singli, zdecydowaną większość tych piosenek plasuję w ósemkowo-dziewiątkowych rejonach. Jeśli chodzi o styl, to właściwie wpisałbym ich przy Squeeze w rubryce "similar artists".

      SUGAR - Copper Blue
      Jakieś trzy lata temu dostałem kopię od Kubasy i wtedy wzgardziłem, już nawet nie pamiętam dlaczego. Postanowiłem wrócić na fali podjarki Husker Du i załapało od razu. Peedzmy taka kontynuacja "Warehouse" (czyli ostatniej płyty HD) ze wszelkimi uaktualnieniami, jakie niesie ze sobą pięcioletnia przerwa (np. sporo Pixies słychać, acz ciężko to ocenić, bo Pixies też mnóstwo ciągnęli z Du, prawda). Krótko mówiąc, cytując Stefana Jabłońskiego na koncercie Wyjebanych w Dobrej Wierze, CHCIAŁEM PAŃSTWU ZAPROPONOWAĆ KAWAŁ DOBREJ GITAROWEJ ROBOTY.

      ROBYN HITCHCOCK & THE VENUS 3 - Ole Tarantula
      Spoko płyta, ale znów - jest wątek, więc nie mam nic do dodania.

      Oprócz tego słuchałem "Poniżeja" i innych Papsów, The Format, Junior Boys, trochę shoegaze'u, starego Hitchcocka, nowego katastrofalnego Trail Of Dead, nowego przyzwoitego-ale-nic-ponadto Badly Drawn Boya i tego co zwykle w ostatnich miesiącach: Byrds, XTC, Built To Spill.

      Hm, jakoś niewiele tego. Za to sporo koncertów.
      • ihopeyouwilllikeme Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 11:48
        Neil Young with Crazy Horse - '' Everybody Knows This Is Knowhere '' -
        generalnie rzadko wyjmowałem Younga z odtwarzacza w tym miesiącu, ale ww. płytę
        sobie
        ( wreszcie ) kupiłem, i nią się katowałem ( i wciąż katuję ) głównie.
        • pszemcio1 Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 14:51
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > Neil Young with Crazy Horse - '' Everybody Knows This Is Knowhere '' -
          > generalnie rzadko wyjmowałem Younga z odtwarzacza w tym miesiącu, ale ww.
          płytę
          > sobie
          > ( wreszcie ) kupiłem, i nią się katowałem ( i wciąż katuję ) głównie.

          bo to wielki album jest. może nawet najlepszy tego Pana

          • ihopeyouwilllikeme Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 12:59
            Wszystkich nie znam, ale wśród tych klasycznych ( lat 90 jeszcze nie tykałem )
            zdecydowanie rządzi ( co nie znaczy że reszta nie powala, bo powala ).
    • geigo Re: słuchanym było - listopad 2006 01.12.06, 17:33
      Najczęściej słuchane: z nowych - "Rogue's Gallery" i "Coal" Devastations (wyżej Grimsrund już napisał, że to mocno tinderstickowo-cave'owate granie, ja tylko dodam, że mnie się cholernie podoba). Z niezupełnie nowych - ostatnie Muse i "The Deep End" Madrugady (oba albumy przykleiły się do mnie dokumentnie i na szybkie odklejenie się nie zanosi).

      A całość listopadowego słuchania przedstawia się mniej więcej tak:

      firstplaye:
      VA - Rogue's Gallery: Pirate's Ballads, Sea Songs And Chanteys
      Devastations - Coal
      VA - The Harry Smith Project: Anthology of American Folk Music Revisited
      VA - Plague Songs
      Two Gallants - What The Toll Tells
      Babybird - Between My Ears There's Nothing But Music
      Albert Kuvezin & Yat-Kha - Recovers
      Smog - Supper
      White Magic - Dat Rosa Mel Apibus
      XTC - Drums And Wires
      XTC - English Settlement
      Susanna & The Magical Orchestra - List Of Lights And Buoys
      Susanna & The Magical Orchestra - Melody Mountain
      T-Bone Burnett - s/t
      Junior Boys - Last Exit
      Tom Waits - Orphans
      Clint Mansell - The Fountain OST
      James Yorkston and The Athletes - Year Of The Leopard

      (no i Grinderman, ale o tym na razie ćśśś... ;) )

      replaye:
      Madrugada - The Deep End
      Muse - Black Holes And Revelations
      The Veils - The Runaway Found
      The Veils - Nux Vomica
      Babybird - There's Something Going On
      Willard Grant Conspiracy - Regard The End
      Willard Grant Conspiracy - Let It Roll
      Woven Hand - Consider The Birds
      Woven Hand - Mosaic
    • pytajnick Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 17:27
      Lepiej późno niż wcale.

      To był dla mnie muzycznie najlepszy miesiąc tego roku. Niesamowite, że
      zawdzięczam to w znacznej mierze nowościom. Wreszcie! Wreszcie płyty, których
      chciało się słuchać częściej niż "wypada".

      Kawałki miesiąca:

      Joanna Newsom - Sawdust & Diamonds, Cosmia
      The Car Is On Fire - Falling Asleep & Waking Up
      Isis - Firdous E Barden
      z płytki "Rogue's Gallery" - Bully In The Alley (Three Pruned Man) oraz Lowlands
      Low (Bryan Ferry i Antony)

      ## Ania - Kilka historii na ten sam temat - nie zostałem zmieciony, ale cieszę
      się że takie płyty u nas wychodzą, momenty są. [6,5/10]

      ## Bass Communion - Dronework [4/10]
      ## Bass Communion - Vajrayana [4/10]
      ## Bass Communion - Indicates Void [7/10]
      - z wszystkich trzech, mocno dronowo-ambientowych rzeczy, wydanych na jakichś
      winylach w liczbie 150 egzemplarzy, zdecydowanie najpiękniej wypada "Indicates
      Void". Tytuły kawałków mówią same za siebie:

      1. guitar [10:27]
      2. clarinet [7:48]
      3. voice musical box [10:49]
      4. piano soprano sax [8:52]

      To materiał źródłowy, a po drodze dużo się działo. No więc choć "I.V." jest
      całkiem fajne, niesamowity klimat, to generalnie żałuję, że Bass Communion -
      jedno z moich dwóch ulubionych ambientowych zjawisk ever - poszło w tę własnie
      stronę. W sumie mając jedną taką płytę - ma się wszystkie.


      ## The Car Is On Fire - Lake & Flames [8/10*]
      - świetna płytka. Jedna z tych, z których wygrzebuje się odrobinę po odrobinie
      przy każdym przesłuchaniu. I nawet jeśli pierwsi faworyci zaczynają już robić
      sie nudni (Can't Cook już nie mogę słuchać...), to pojawiają się nowi.

      ## Cipher - Elemental Forces [6/10]
      - no i to miała być najpiękniejsza płyta ambientowa roku. Niestety, nie jest, bo
      po pierwsze panowie lekko (lekko!) obniżyli loty w stosunku do dwóch pierwszych,
      fenomenalnych moim zdaniem płyt, a po drugie - ukazała się:

      ## Tim Hecker - Harmony in Ultraviolet [7,5/10]
      - śliczna płytka. Przyjemny ambient, a zarazem "szorstki". Prosty, a
      jednocześnie niemonotonny, wciągający, ciągle coś się zmienia w tej magmie
      dźwięków. Polecam, nawet tym raczej stroniącym od ambientu.

      ## Dredg - Live At The Fillmore [6/10]
      - pierwszy raz słyszałem chłopaków grających na żywo i ni mniej nie więcej,
      tylko grają porządnie.

      ## Isis - In The Absence Of Truth [8/10]
      - jedno z odkryć. Odkryć, bo zdecydowanie niczego powalającego się nie
      spodziewałem po chłopakach - szczególnie jeśli nie odchodzą od tego, co już
      grali. A jednak - "In The Absence", plasując się gdzies w połowie drogi między
      "Oceanic" a "Panopticonem", odnalazło idealną równowagę. Rewelacyjna,
      wciągająca, olśniewająco monotonna i walcowata płyta. A przedostatnie "Firdous E
      Barden"... no rewelka, jeden z kawałków roku, tak jak ta płytka pewnie będzie w
      czołówce ostatecznej.

      ## Joanna Newsom - Ys [8,5/10]
      - no i kolejny "szacunek", kolejne odkrycie - chyba największe, bo przyszło
      absolutnie znikąd (nie miałem pojęcia o tej pani, trafiłem przypadkiem, ale hajp
      mnie zachęcił by szybciej zgłębić i bardzo dobrze). Nie jest to IMO nic
      ponadczasowego i jest raczej dość zużywalne, ale co tam, cieszę się tym póki
      mogę, a trwa to już któryś tydzień.

      ## Anna Maria Jopek - Niebo [6,5/10]
      - jak lubię tę panią, to nawet ja zaczynam się już nudzić tym samym lekko tylko
      modyfikowanym. A to taka nowa wersja starych płyt, tyle że pozbawiona
      highlightów. No i obok super kawałków (np. "Ucisz się" mnie rozwala, albo "Gdy
      mówią mi") pojawiają się takie beznadziejnie nijakie i rozmyte rzeczy jak
      "Pytanie O" czy "Z nadzieją że nie ma istnienia".

      ## Junior Boys - So This Is Goodbye [7/10]
      - moim zdaniem ta płytka jest znacznie lepsza od debiutu, tylko po prostu wyszła
      później. Zdecydowanie duża frajda i to przez dłuższy czas. Zasłużone miejsce na
      półce i na pewno częstsze powroty, niż do debiutu.

      ## Kaiser Chiefs - Employment [4/10]

      ## Nigel Kennedy - Blue Note Sessions [4,5/10]
      - nie, to nie jest muzyk jazzowy. Ratuje sytuację szacowne towarzystwo.

      ## Maria Peszek - Miasto Mania [och/10]

      ## Madeleine Peyroux - Half The Perfect World [4/10]
      - najbardziej nietrafiony hajp "Mojo" od dawna. Miało być odkrycie i "instant
      classic", a jest wtórna, pseudo-oldskulowa i niby-klimatyczna nuda. Nuda. No,
      poza otwierającym utworem, ten jest dosyć śliczny. Słodka polewa na wierzchu.

      ## Ry Cooder - Chavez Ravine [?/10]
      - nie czuję tego niestety, no nie umiem sobie poradzić z tą płytką. O co chodzi?

      ## Shakira - MTV Unplugged [2/10]
      - zawód roku. Słabiutko. :|

      ## Sting - Songs From The Labyrinth [3,5/10]
      - jest to pewien szok, usłyszeć w tym materiale Stinga, w takich aranżacjach,
      produkcji, harmoniach wokalnych, ale gdy pył opadnie - nie zostaje nic
      wartościowego.

      ## VA - Rogue's Gallery - Pirate Ballads, Sea Songs, & Chanteys [7,5/10]
      - i kolejne cudowne odkrycie (dziękuję Wam!). Najlepiej działająca na
      samopoczucie płyta 2006, a że ciągle pojawiają się nowe postacie - to i nawet to
      podwójne CD potrafi cały czas utrzymać ciekawość słuchacza. Piękna sprawa.

      ## Yo La Tengo - Im Not Afraid Of You And I Will Beat Your Ass [6,5/10]
      - zapowiadało mi sie na coś wielkiego, ale po kilku tygodniach okazało się, że
      próbę czasu wytrzymuje tylko kilka - naprawdę rewelacyjnych kawałków. Reszta
      przelatuje mimochodem, więc niestety lekki zawód z mojej strony i lekka już
      niechęć do używania słowa "wybitny" wobec tej płytki.

      z nowej dla mnie klasyki głównie:
      Giovanni Battista Pergolesi - Stabat Mater (Christopher Hogwood, Academy of
      Ancient Music, Emma Kirkby, James Bowman)
      Jordi Savall - Harmonie Universelle
      • pytajnick Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 17:36
        pytajnick napisał:

        > Kawałki miesiąca:

        zapomniałem o "Black Flowers" Yo La Tengo, a to może być najpiękniejsza ballada
        tego roku.
      • nemrrod Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 18:16
        pytajnick napisał:

        > ## Tim Hecker - Harmony in Ultraviolet [7,5/10]
        > - śliczna płytka. Przyjemny ambient, a zarazem "szorstki". Prosty, a
        > jednocześnie niemonotonny, wciągający, ciągle coś się zmienia w tej magmie
        > dźwięków. Polecam, nawet tym raczej stroniącym od ambientu.

        No tak, to jest to, o czym rozmawialiśmy z Pagajem - że wszyscy zaczną
        ekscytować się Heckerem przy okazji jego najsłabszej (i jednocześnie najbardziej
        hajpowanej) płyty. Niemniej jednak, z drugiej strony, dobrze, że ktoś w ogóle
        słucha ;)
        • pytajnick Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 18:28
          nemrrod napisał:

          > No tak, to jest to, o czym rozmawialiśmy z Pagajem - że wszyscy zaczną
          > ekscytować się Heckerem przy okazji jego najsłabszej (i jednocześnie najbardzie
          > j
          > hajpowanej) płyty. Niemniej jednak, z drugiej strony, dobrze, że ktoś w ogóle
          > słucha ;)

          Ano własnie, lepiej późno niż wcale. Ja się poddałem hajpowi pitchforkowemu
          chyba, ale jeszcze mocniejsze jest dla mnie, że napisałes, iż to jego najsłabsza
          płyta. Bo to oznacza, że to początek mojej przygody z tym panem, a nie przelotne
          spotkanie. ;-)
    • mechanikk Re: słuchanym było - listopad 2006 02.12.06, 22:08
      Waits - Sieroty
      Tyle pamiętam :P

      Aha, jeszcze VA - Plague Songs. W kategorii koncept-składanki rzecz doskonała.
      Długo będę pamiętać.
    • theagata Re: słuchanym było - listopad 2006 03.12.06, 15:24
      listopad objawił się niczym róg obfitości :)

      King Crimson - The Condensed 21st Century Guide To King Crimson 1969 - 2003
      10/10

      Tom Waits - Orphans 10/10

      Butchering The Beatles A Headbashing Tribute 8/10

      The Beatles - Love 10/10

      naturalna konsekwencja tego co powyżej:
      The Beatles - Please Me Please Me
      The Beatles - Abbey Road
      The Beatles - Parlophone
      The Beatles - Sgt. Pepper`s Lonely Hearts Club Band
      The Beatles - Yellow Submarine
      The Beatles - With The Beatles
      The Beatles - A Hard Day`s Night
      The Beatles - Beatles For Sale

      Deftones - Sutarday Nighy Wrist 9/10

      Incubus - Light Grenades 10/10
      Incubus - A Crow Left Of The Murder

      PJ Harvey - The Peel Sessions 1991 - 2004 9/10

      Yusuf - An Other Cup 8/10

      Rhythms Del Mundo Cuba 4/10 {po co komu tutaj Dido?}

      J.J. Cale & Eric Clapton - The Road To Escondido 8/10

      The Who - Endlesswire 3/10

      TCIOF - Lake & Flames 7/10

      i jak co miesiąc:
      The Mars Volta - Amputechture
      Tool - 10 000 Days
      Tool - Lateralus

      i jeszcze na jesienną melancholię:
      Archie Bronson Outfit - Der Dang Der Dang
      Arcade Fire - Funeral

      z sentymentu:
      Marillion - Script For A Jester`s Tear
      Fish - Return To Childhood

      w nawiązaniu do aktualnie czytanej lektury:
      Pink Floyd - The Piper Of The Gates Of Dawn
      Pink Floyd - A Saucerful Of Secrets

      i jeszcze:
      Genesis - From Genesis To Revelation {z Peterem Gabrielem - to lubię}
      Coheed And Cambria - Good Apollo I`m Burning Star IV, Vol. I {przypomnienie
      tego co zdarzyło się na początku b.r.}
      • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 12:30
        > The Beatles - Love 10/10
        >
        > naturalna konsekwencja tego co powyżej:
        > The Beatles - Please Me Please Me
        > The Beatles - Abbey Road
        > The Beatles - Parlophone
        > The Beatles - Sgt. Pepper`s Lonely Hearts Club Band
        > The Beatles - Yellow Submarine
        > The Beatles - With The Beatles
        > The Beatles - A Hard Day`s Night
        > The Beatles - Beatles For Sale

        Niniejszym wyrażam swoją radość z powodu, iż młode pokolenie (?) poznaje tę
        muzykę. I że się ona temu pokoleniu (a przynajmniej niektórym reprezentantom)
        podoba.

        > i jeszcze:
        > Genesis - From Genesis To Revelation {z Peterem Gabrielem - to lubię}

        Proszę coś więcej o wrażeniach - jest to bowiem nietypowa dla tego zespołu
        płyta, właściwie nieco zapomniana i w sumie nie zaliczana do "żelaznej"
        dyskografii.
        • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 12:49
          Płyta miesiąca:
          The Beatles - Love 9/10

          A dalej:
          Pere Ubu - The Modern Dance 9/10
          Pere Ubu - Dub Housing 9/10
          Pere Ubu - New Picnic Time 6/10
          Can - Canibalism 9/10
          Bob Mould - Workbook 8/10
          Type O Negative - The origin of the faces 7/10
          Type O Negative - Slow, deep and hard 7/10
          Type O Negative - The Best 7/10
          The Birthday Party - Hits - 9/10
          Erykah Badu - Worldwide Underground 8/10
          Republika - 1984 10/10
          Republika - Nieustanne Tango 8/10
          Republika - 1991 8/10
          Republika - Republika 8/10

          Niniejszym artystą miesiąca zostaje Republika.
        • theagata Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 22:28
          cze67 napisał:

          > > Genesis - From Genesis To Revelation >

          > Proszę coś więcej o wrażeniach

          to jest tak jak z The Piper At The Gates Of Dawn - Pink Floyd; czysta esencja
          rocka progresywnego czyli to co ja lubię najbardziej.
          1967 to był dobry rok - dwa rewelacyjne debiuty!
          btw.
          Genesis bez Petera Gabriela to jak Marillion bez Fisha, dla mnie nie istnieje.
          • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 09:19
            Hmmm, wydaje mi się, że akurat na debiucie Genesis rocka progresywnego jest jak
            na lekarstwo. Więcej tam słychać wpływów Bee Gees czy stonesowych balladek niż
            czegokolwiek zbliżonego np. do King Crimson. A i u pierwszych Floydów, więcej
            psychodelii niż progresji.

            Acha, i pierwsza płyta Genesis wyszła w 1969 roku.
            • theagata Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 09:30
              cze67 napisał:

              > Acha, i pierwsza płyta Genesis wyszła w 1969 roku.

              co racja to racja, się pomyliłam byłam ;)
    • hennessy.williams Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 01:53
      Słuchane w listopadzie było:

      PŁYTA MIESIĄCA:
      Tom Waits - Orphans
      No comments. Albo jedna: jakiś ułomek (par excellence) napisał, że to słaba
      płyta z odrzutami itp. Qwa, pokaż mi kogoś, kto ma takie odrzuty i wydaje tak
      świetne 180 minut!

      SIŁOGRAJ:
      The Car Is On Fire – Can't Cook (Who Cares?)
      Ależ wciąga ten numer!

      MÓJ PIERWSZY RAZ:
      Isobel Campbell – Milkwhite Sheets
      Jak dla mnie najlepsza Isobel so far. Poza The Gentle Waves.

      The Deers – Gang Of Losers
      Ładna okładka ;) A poza tym "Find Out Out Of Freedom" jest świetnym numerem.

      VA – Rogue's Gallery
      Mój słaby punkt. Kocham szanty i pieśni kubryków.

      Damien Rice – 9
      Nie mogę się przekonać do tej płyty, ale będę próbować. Na razie słaba czwórka
      (zamiest obiecanej dziewiątki).

      Bert Jansch – The Black Swan
      Gdyby nie Waits, to byłaby to murowana płyta miesiąca. I do tego Beth Orton. Och...

      Smolik – 3
      E, miałem n******ę, że będzie lepiej. Poprzednie płyty bardziej do mnie
      trafiały. Szczególnie Mika.

      PJ Harvey – The Peel Sessions
      Miszczyni. Mój ideał kobiety.

      Katharina Franck – First Take Second Skin
      Mam słabość do The Rainbirds. Solowa płyta pani Franck jest so so, ale ten głos.
      Nie do pomylenia (podrobienia).

      The Beatles – Love
      Wbrew "Teraz Rockowi" (red. Weiss) uważam, że to świetna płyta. Technicznie.
      Aranżacyjnie. Nie wiem, jaki cel przyświecał wydawcy (kasa?), ale mój cel
      uświęca środki, więc nowych fanów Beatlesów nigdy dość.

      Iron & Wine – Live Session (iTunes)
      Over and over again.

      Midaircondo – Shopping For Images
      Nic nie napiszę, poza tym, że zgadzam się w 200% z Braineaterem.

      The Car Is On Fire – Lake & Flames
      Dla mnie ta płyta zaczyna się od "Neyorkewr"-a (mój kandydat na przebój roku).
      Wcześniej jest nieźle, ale od połowy jest doskonale. Jedyny mankament – teksty.
      Ale i tak lepiej niż Razorlight ;)

      Mitch & Mitch – 12 Catchy Tunes
      Iha!


      PLAY IT AGAIN, HENNESSY:

      Dżamble – Wołanie o słońce nad światem (1969, powala 2006)
      Joanna Newson – Ys (Jak już pisałem miesiąc temu – zakręt na wieki. I to "Emily"
      jest najlepszym utworem na płycie.)
      The Decemberists – The Crane Wife
      Imohen Heap – Speak For Yourself
      Peter Bjorn & John – Falling Out
      The Shins – Oh, Inverted The World
      Grant Lee Phillips - Nineteeneightees
      • hennessy.williams Re: słuchanym było - listopad 2006 04.12.06, 08:30
        hennessy.williams napisał:

        > jakiś ułomek

        Przepraszam, miało być ułamek :P
    • d84 gazeta webmaster, burn in hell 04.12.06, 19:31
      K***a, nie mam już siły do engine'u tego forum. Pół godziny piszę opisy niżej
      wymienionych słuchanych w tym miesiącu płyt i jedno przypadkowe muśnięcie Ctrla
      wy**** je w kosmos :(

      TV On The Radio - Return To Cookie Mountain (2,5-3)
      Electric Wizard - Dopethrone (4)
      Wrens - Secaucus (5)
      Ekkehard Ehlers - A Life Witthout Fear (3)
      Oval - 94 Diskont (4-4,5)
      SunnO)))/Boris - Altar (3,5)
      Deftones - Saturday Night Wrist (3,5)
      John Zorn - Moonchild (3-3,5)
      Boards of Canada - Music Has The Right To Children (2,5)
      Adult - Gimmie Trouble (2)
      Quasimoto - The Unseen (3)
      Current 93 - Black Ships Ate The Sky (3,5)
      Replacements - Tim (5)
      Adam Janicki (0)
      • grimsrund Re: gazeta webmaster, burn in hell 05.12.06, 11:19
        > Adam Janicki (0)

        Widzę, że kult Adama Dżej rozlewa się już na całą Polskę :)
        • cze67 Re: gazeta webmaster, burn in hell 05.12.06, 11:21
          Kim jest ów człowiek?
          • grimsrund Re: gazeta webmaster, burn in hell 05.12.06, 11:40
            Zaiste, jest Kimś (poza tym, rzecz jasna, że duchowym druhem Graftmanna):


            www.porcys.com/Forum.aspx?id=3216






    • roar Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 13:14
      A, dobra. Skrótowy raport z placu boju:

      Marek Grechuta - Korowód (1971) [9/10]
      Highlights: Kantata, Świecie Nasz, Korowód, Niebieski Młyn
      Marek Grechuta - Droga za Widnokres (1972) [9/10]
      Highlights: Może Usłyszysz Wołanie o Pomoc; Wędrówka; Pewność
      Marek Grechuta - Magia Obłoków (1974) [7.5/10]
      Highlight: Godzina Miłowania

      ...And You Will Know Us by the Trail of Dead - So Divided (2006) [4/10]
      What. The. Fuck?
      High... eee, jedyne znośne: Eight Days of Hell

      CloudLand Canyon - Requiems der Natur, 2002-2004 (2006) [6.5/10]*

      Be Your Own PET - Be Your Own PET (2006) [4/10]*
      Tak właściwie to nie wiem, po cholerę tego słuchałem. :)

      Plus dużo różnych Red House Painters, ale na razie bez ocen.
      • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 13:18
        Roar, masz box Grechuty, czy pojedyńcze płyty?
        • roar Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 13:25
          cze67 napisał:

          > Roar, masz box Grechuty, czy pojedyńcze płyty?

          Pojedyncze. Ale zastanawiam się nad tym boksem mocno (mowa o tym 15-płytowym oczywiście?), dlatego ostatnio raczej ściągam, żeby się w razie czego nie dublować.
          • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 13:32
            NO ja właśnie też się zastanawiam, cena kusi (ok. 200 zł za 15 płyt). Tyle, że
            są tam albumy, które oceniane były raczej średnio (10 ważnych słów, Niezwykłe
            miejsca) lub które mniej mnie interesują (Piosenki dla dzieci). Ale i tak
            taniej mi wyjdzie kupienie boxu niż wszystkich pojedyńczych interesujących mnie
            płyt Grechuty (z trzeciej strony - po co mi płyty, których nie będę
            słuchał...).

            Zrobię sobie chyba prezent po świętach.
            • roar Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 13:59
              cze67 napisał:

              > Zrobię sobie chyba prezent po świętach.

              No ja też na pewno nie wcześniej.

              W razie czego wypowiedz się, proszę, NA FORUMIE paroma słówkami na temat płyt z lat 80. Bo o ile do "Szalonej Lokomotywy" włącznie jestem przekonany o wielkości, o tyle późniejsze nagrania to dla mnie terra incognita, w dodatku - po przebojach patrząc - nie całkiem zachęcająca. (Niezwykłe Miejsca, Piosenki dla Dzieci - wiadomo, na straty. Ale gdybym był pewien, że to są te dwie, trzy płyty na 15, tobym się tak strasznie nie zastanawiał. :)
              • cze67 Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 14:04
                Niektóre miałem na kasetach: wszystkie płyty do "Wiosny ach to ty" włącznie
                bardzo mi się podobały, "10 ważnych słów" jest bardzo słabe, ale dodatki, z
                tego co pamiętam, dosyć ciekawe.
                • cze67 Grechuta - Świecie nasz 15.01.07, 09:47
                  Chciałem oznajmić koledze roarowi i innemu zainteresowanemu koleżeństwu, że
                  śliczniutki piętnastopłytowy box stoi sobie właśnie u mnie na biurku i w
                  najbliższych dniach zostaną zamieszczone wrażenia ze słuchania tych mniej
                  znanych płyt (zastosuję niezwykle nowatorską metodę badawczą - będę słuchał
                  dyskografii Grechuty od tyłu).
                  • roar Re: Grechuta - Świecie nasz 15.01.07, 11:23
                    cze67 napisał:

                    > Chciałem oznajmić koledze roarowi i innemu zainteresowanemu koleżeństwu, że
                    > śliczniutki piętnastopłytowy box stoi sobie właśnie u mnie na biurku i w
                    > najbliższych dniach zostaną zamieszczone wrażenia ze słuchania tych mniej
                    > znanych płyt (zastosuję niezwykle nowatorską metodę badawczą - będę słuchał
                    > dyskografii Grechuty od tyłu).

                    No to bardzo się cieszę i ze zrozumiałych względów popieram metodologię. :)
                  • hennessy.williams Re: Grechuta - Świecie nasz 15.01.07, 12:55
                    cze67 napisał:

                    > Chciałem oznajmić koledze roarowi i innemu zainteresowanemu koleżeństwu, że
                    > śliczniutki piętnastopłytowy box stoi sobie właśnie u mnie na biurku i w
                    > najbliższych dniach zostaną zamieszczone wrażenia ze słuchania tych mniej
                    > znanych płyt (zastosuję niezwykle nowatorską metodę badawczą - będę słuchał
                    > dyskografii Grechuty od tyłu).

                    Kiedyś próbowałem słuchać płyt od tyłu, ale nie podobało mi się to, że nie
                    rozumiem tekstów.

                    A tak serio, to bardzo jestem ciekaw opinii nt. właśnie tych mniej znanych płyt,
                    bo też się zastanawiałem box czy hajlajty.
    • nemrrod Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 14:18
      PAPA DANCE Poniżej krytyki
      O tej płycie napisano już wszystko, także w tym wątku, więc nie będę się wysilał
      i udawał, że ogarniam. (Napiszę tylko, że "Maxi singiel" to piosenka miesiąca.)

      JOANNA NEWSOM The Milk-Eyed Mender
      JOANNA NEWSOM Ys
      Za "Ys" trochę nie nadążam, aczkolwiek są tam bardzo ładne momenty ("Cosmia"!) i
      rzeczywiście jest to jedna z najciekawszych rzeczy w tym roku. Natomiast debiut
      mnie oczarował i mimo wszystko trochę szkoda, że Joanna zrezygnowała z
      freak-przebojów w stylu "Peach, Plum, Pear".

      FENNESZ Field Recordings 1995:2002
      FENNESZ Hotel Paral.lel
      KID606 PS. I Love You
      MICROSTORIA Model 3, Step 2
      ALVA NOTO + RYUICHI SAKAMOTO Revep
      "Field Recordings" to zbiór epek, utworów z różnych kompilacji oraz remiksów
      (zrobionych dla Ekkeharda Ehlersa) i jak przystało na taki zbiór jest to rzecz
      zróżnicowana, od opartej na postindustrialnych rzężeniach i dziwnych beatach
      serii "Instrument" do soundu jaki ostatnio bardzo lubię (remiks "Betrieb"
      Ehlersa). "Hotel" przesłuchałem słabo, jest to pełnowymiarowy album, ale też
      dość zróżnicowany i nierówny - trochę laptop-noise'u, kawałki z beatami, ale
      jest też Fennesz jakiego znamy z "Endless Summer" ("Aus").
      Kid606 przedstawia własną wizję estetyki clicks & cuts i to wyciszenie chyba nie
      do końca mu leży, gdyż jest to człowiek, który lubi, delikatnie mówiąc,
      pohałasować, dlatego to jego noise'owe zacięcie też trochę daje tutaj o sobie znać.
      Microstoria bez zaskoczeń, glitch-ambient w klimatach Mouse on Mars z okresu
      "Instrumentals" i bardziej wyciszonego Ovala.
      Na epce duetu Noto/Sakamoto również nic nowego, trzy kawałki w konwencji, do
      jakiej nas przyzwyczaili (clicks & piano).

      ISOLEE Rest
      JETONE Sundown
      RHYTHM & SOUND See Mi Yah Remixes
      TO ROCOCO ROT Taken From Vinyl
      "Rest" wiadomo, choć chyba jednak gorsze od "Wearemonster". "Sundown" to
      tegoroczna epka Jetone - 4 nowe kawałki, fajne, choć gorsze od tych z
      "Ultramarin", oraz ich remiksy w klimatach nowoczesnego, klubowego minimalu.
      Rhythm & Sound prezentują zbiór naprawdę dobrych remiksów zeszłorocznego
      one-riddim albumu, którego wysłuchanie w całości gwarantowało
      mistyczno-transowo-narkotyczne wrażenia. Hajlajty: remiksy Villalobosa,
      Vainqueura, Sleeparchive i Hallucinatora.
      Żal że ominęły mnie koncerty TRR łagodziłem słuchając kompilacji epek zespołu,
      która ukazała się niedawno, nic specjalnego, ale zawsze coś.

      Kuriozum miesiąca:
      JIMI TENOR Deutsche Grammophon Recomposed
      Ukłony dla Braina, dzięki któremu mogłem się zapoznać z tym osobliwym
      wydawnictwem. Doprawdy dziwna, dziwaczna rzecz. Jimi bierze tu bowiem na
      warsztat dzieła takich klasyków jak Varese, Satie, Reich czy Boulez. Lubię takie
      zderzenia konwencji, covery i remiksy, ale tu nie wiem za bardzo co myśleć,
      zadaję sobie pytanie: genialny erudyta czy hochsztapler i szarlatan?

      Rozczarowania miesiąca:
      STEREOLAB Fab Four Suture
      JAN JELINEK Tierbeobachtungen
      Najgorsza płyta Stereolab, jednak zespól znajduje się już coraz niżej na tej
      równi pochyłej.
      Jelinek też przynudza, jakieś plamy dźwiękowe, trochę w klimacie "Planeten in
      Halbtrauer" z poprzedniej płyty, tyle że gorsze. Mam wrażenie że cały czas
      słucham tego samego utworu.


      Oprócz tego: MAPA Fudo (Dymiter i Wirkus, "pierwsza polska płyta postrockowa"),
      LABRADFORD Prazision i s/t (postrock/ambient/drony), BENOIT PIOULARD Precis
      (nowość z Kranky, dwudziestolatek z gitarą, któremu nieobce są studyjne techniki
      manipulowania dźwiękiem i nakładania na siebie kolejnych warstw, trochę jak
      Khonnor), FOOD Veggie (jazz z Rune Grammofon, reaktywacja), LCD SOUNDSYSTEM
      45:33 (już pisałem, fajne retro-futurystyczne disco).

      • roar Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 14:35
        > JOANNA NEWSOM Ys
        > Za "Ys" trochę nie nadążam, aczkolwiek są tam bardzo ładne momenty ("Cosmia"!)

        Właśnie. Update:

        Joanna Newsom - Ys (2006) [5.5/10]*
        Highlight: Cosmia

        Narzekać ani wybrzydzać nie zamierzam, fajne, ładne, ale akurat tym razem się do hajpu nie przyłączę. (I będę sam stał jak ten głupi.)
    • gregkor Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 15:41
      Liquid Soul – „One-Two Punch” 8/10
      Alain Caron – „5” 7/10
      Citrus Sun - "Another Time Another Space” 8/10
      Charlie Hunter – “Bing, Bing, Bing!” 9,5/10
      Morphine - “Cure For Pain” 8/10
      Zero 7 - "Simple Things" 7/10
      The Smiths - "The Queen Is Dead" 7/10
      Sztywny Pal Azji - "Szukam Nowego Siebie" 7/10
      Patricia Barber - "Companion" 9/10
      Stereo Mc's - "Deep Down And Dirty" 7/10
      Red Snapper - "Our Aim Is To Satisfy" 6/10
      Eberhard Weber/Jan Garbarek - "Chorus" 7,5/10
      Nicola Conte - Jet Sound Revisited" 7/10
    • braineater Re: słuchanym było - listopad 2006 05.12.06, 18:00
      Lecimy:

      <poza kategoriami - Tomasz Czekacz: Sieroty x 3. Oby więcej takich niechcianych
      dzieci na świat przychodziło, jestem skłonny fundować becikowe każdemu>

      Artysta miesiąca:

      się nie powinien tu znaleźć, bo pan ani nie śpiewa, ani nie tańczy, ani na
      niczym nie gra, po prostu stoi na scenie i gada (ale nie jest też żadnym MC).
      Dociera jednak do mnie głównie przez nagrania i to on na uszach był w tym
      miesiącu najczęściej i największa radość we mnie wzbudzał: Bill Hicks.
      Płyty:
      Arizona Bay
      Dark Poet
      Love Laughter and Truth
      Rant in e-minor
      Revelations
      Philosophy.

      Wątek ku czci tutaj
      i to w sumie wszystko na ten temat. Na kolanach.

      Muzyczny artysta miesiąca:
      i jest ciężko bo:

      1) CunninLynguists - A Piece of Strange - czyli Derrty South w natarciu, w
      formie mistrzowskiej zarówno producencko, jak i muzcznie oraz tekstowo, z
      genialnym w każdym calu hajlajtem Hellfire, czyli kawałkiem według przepisu,
      jak wyjebać sąsiadowi mózg, kręcą jedynie gałą Volume. Rymy w tempie serii z
      kałasza, sample na bogato od smyków i trąbek, przez oszalałe flety i
      ześwirowane wokale i do tego tłuściutkie bity, rzucające subwooferem po całej
      chacie. Płyta wrzucona na poranny tram budzi szybciej niż grubo posypana
      królewna ścieżka wpakowana w górne drogi oddechowe. Sam mjut po prostu.

      2) Geir Jensenn - Cho Oyu 8021 - czyli jeden z najlepszych, jeśli w ogóle nie
      najlepszy fieldrecording jaki w życiu słyszałem, zrobiony przez cywilna wersje
      Biosphere. Jeśli uznajemy, a ja uznaję:), że fieldrecordingi robi się głównie
      po to, by nie trzeba było pisać o wycieczkach, to płyta ta realizuje ten zamiar
      w 150%. Jensenn przy pomocy DAT'a i maksymalnie dyskretnej obróbki,
      przyozdobionej niewieloma bitami i szumami, przenosi słuchacza między Szerpów i
      yaki i w tym dośc krótkim materiale opowiada dużo więcej o włażeniu na 8k
      metrów, niż wszystkie pamiętniki zebrane Reinholda Mesnera. Arcydzieło w swojej
      klasie.

      3) Jimi Tenor - Deutsche Gramophon Recomposed - znaczy się nawiedzony Fin,
      próbuje powtórzyć swój własny gest artystyczny z Out of Nowhere i znów wymyka
      się do Krainy Dźwięków z Partytury. I wychodzi mu to. Nawet bardzo. W kawałkach
      takich jak Vexations, pokazuje, że funka odnaleźć można wszędzie, nawet w
      współczesnej poważce, a w numerku Wing on wing w pełni realizuje swoje
      programowe hasło, że music is much more psychodelic than any other drug.

      i
      4) Susannna and The Magical Orchestra - Melody Mountain - osobny wątek.

      Te cztery albumy zdecydowanie rządziły i kazden jeden w swojej kategorii sięga
      wyżyn moich niewyśrubowanych pragnień, tak więc uznaję egzekfę w tym miesiącu.


      Inne:
      V.A. - Rogues Gallery - osobny wątek, a na marginesie tylko powiem, że tylko i
      wyłacznie dzięki tej płycie udało mi się w tym miesiącu w miarę bezstresowo
      przetłumaczyć połowę najgłupszej książki, jaką kiedykolwiek musiałem tłumaczyć
      i za to wdzięczność moja nie zna granic. Co prawda Maj Lovli Łajf stwierdziła,
      że jak jeszce raz będe o 2 nad ranem śpiewał Bully in the Aley to mi zawartość
      komputra potraktuje deletem, ale co tam, flaga na maszt, pirat jest nasz.

      Niobe - White Hats, czyli danie spod znaku niemiecki sznycel cybernetyczny,
      gdzie pani sobie spiewa piosnki różne a dziwaczne, głównie przez pogłos i inne
      ustrojstwa, a muzycznie dzieją się rzeczy dogłębnie smutne, mimo, że wodewilowe
      z natury i na housowych bitach. Coś w deseń Dani Sicilliano, tylko tej pani
      ktoś kręci zdecydowanie grubsze blanty i zanurza w kwasie.

      Nostalgia 77 Octet - Sevens & Eights, czyli klasiko dżeziko marki awiko. Zimne
      jak zad polarnego niedźwiedzia napierdalanie przy użyciu instrumentów
      klasycznych <i mniej>, z kotłującą się gdzieś w tłach ognistą energią składu
      nagrzanych herą czarnuchów z lat 50' ubiegłego wieku. Pierwsze dwa trzy
      słuchania wyrywają z butów, potem zmienia się w przyjemna tapetę.

      Parov Stelar - Seven and Storm - nujazzyhouse czy co tam sobie jeszce na to
      mozna wymyslić. Idealne na spokojne niedzielne przedpołudnie, kiedy człowiek
      się budzi, sączy kawę i jego jedynym pragnieniem jest, żeby nic go nie
      wkurwiało.

      Rosa Ensamble - Blind Spot - minimalowy fortepian, ambientowe tła, monotonny
      bas, od czasu do czasu pani sobie śpiewnie, od czasu do czasu ktoś wytnie serię
      świdrów na skrzypcach i wiolonczeli, sympatyczne, acz można spokojnie przespać
      cała płytę i nawet tego nie zauważyć.

      Goldmund - Heart of High Places - pitu, pitu.

      Tyle z ważniejszych.

      P:)
      <oftop - czy zone alarm pro robi kuku klientowi Last.Fm? bo za cholere nie
      umiem się połaczyć>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka