pszemcio1
30.11.06, 17:28
ok, zapomnieliście o comiesięcznej spowiedzi:
Miles Davis - In a silent way - baaaardzo , kurde no druga część płyty
rozwala mnie tym rockowym rytmem, takim kopem w pewnym momencie , no super
Miles Davis - Amandla - z kolei ten album podoba mi się najmniej z 6 które
znam, jakis taki plastikowy. brzmienie wiele zawdzięcza muzyce pop lat 80-
tych, może nawet to nie zarzut, ale jakoś tak tylko mi się tu trąbka podoba.
reszta taka se
Tom Waits - Closing Time- 8/10 - no nie podejrzewałem go o taki debiut.
zupełny nieWaits, ale klimatyczny bardzo. knajpiany taki:)
Tom Waits - Real Gone - 8.5 - no kapitalna rzecz. taka strasznie, ja
wiem...jak z prozy Faulknera, duszna, sapiąca, ech...
Sparklehorse - Dreamt for Light Years in the Belly of a Mountain - 6.5 - nic
nowego, absolutnie. ale też nie gorsza , kurde brzmi po prostu jak 4 część
tej samej sesji pod nazwą Sparklehorse. no ale co z tego, kurde super nadal.
Beach House - Beach House - 6.0 - ładne, bardzo ładne odświeżenie dźwięków
spod znaków shoegaze i twórców z 4 AD. na zimowe wieczory
Yo La Tengo - I Am Not Afraid of You and I Will Beat Your Ass - 8.0 - płyta
roku?