Dodaj do ulubionych

Autocovery, czyli...

10.01.07, 12:17
piosenki nagrywane w innej wersji przez tego samego wykonawcę.
Ale nie chodzi mi o to ze na singlu mamy 3 wersje równolegle nagrane, ale o
takie gdzie od nagrania pierwotnej wersji dzieli 1 rok, a moze nawet co
najmniej dwa. albo 22 :)
Przykład:
Laila - E.Claptona
ta nowa wersja jest... no, sasmi wiecie.
Obserwuj wątek
    • mechanikk Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 12:19
      Pudelsi tak zrobili na składance "Legendarni Pudelsi" (?) z tym, że są to
      raczej "Chujowi Pudelsi". Omijać szerokim łukiem. Ja bym to mógł umieścić w
      wątku o wyrzuconych pieniądzach.
    • cze67 Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 12:21
      maff1 napisał:

      > Laila - E.Claptona
      > ta nowa wersja jest...

      ... bardzo często puszczana w radio. Tak często, że już zapomniałem, jak brzmi
      wersja pierwotna.
      Ad rem - Harrison nagrał kilka lta temu nową wersję My Sweet Lord, taką, by nie
      kojarzyła się z He So Fine:-) Mniej mi się podoba niż pierwowzór. Właściwie nie
      wiem, czy którykolwiek autocover przebija podstawową wersję.
      • cze67 Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 12:27
        Reaktywowani na krótko The Police nagrali w, bodajże, 1986 roku cover
        pochodzącego z 1980 utworu Don't Stand So Close To Me. Nie wiem po co.
        • cze67 Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 14:09
          Paul McCartney nagrał w 1984 płytę Give My Regards To Broad Street, na której
          znalazły się covery jego własnych utworów oraz nagranych w czasach Beatlesów.
          Nie są złe, jak tego słuchałem kilkanaście lat temu - podobały mi się nawet
          (ocena z allmusic wydaje mi się zaniżona). Choć wolę oczywiście pierwowzory:
          www.allmusic.com/cg/amg.dll?p=amg&sql=10:5v2tk6sx9kra
          • maff1 Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 16:03
            skoro jesteśmy przy beatlesach:
            One after 909 - wersja z Let it Be wydawała mi sie taka.. niedopracowana.
            Pózniej po ponad 20 latach poznalismy wersje z bodaj 1964 - rockendrolową i
            rozkołysaną. Nooo, ta wersja mnie powaliła.
            • cze67 Re: Autocovery, czyli... 10.01.07, 16:31
              Mnie też pierwsza wersja tego utworu bardziej pasuje, niż ta z Let It Be. Tamta
              była po prostu młodzieńcza i żywiołowa i nie za bardzo mi pasiła w wykonaniu
              podstarzałych już rockmanów*:-)

              *Ringo, najstarszy z Beatlesów w czasie nagrywania Let It Be miał 29 lat.
              • luukasz4 Re: Autocovery, czyli... 11.01.07, 16:16
                Maanam nagral na plycie Derwisz i Aniol Karuzele marzen z plyty pierwszej. Nie
                wiem po co, brzmi podobnie tylko troche gorzej. Lyszkiewicz nagrywal na
                kolejnych plytach Chlopcow z Placu Broni kolejne wersje Kocham Cie. Kobranocka
                na ostaniej plycie nagrala nowa wersje piosenki Gorycz w chlebie (to wlasciwie
                trzecia wersja, po oryginalnej i zaspiewanej po angielsku na plycie drugiej.
                Republika tez nagrala plyte 1991 z nowymi wowczas wersjami starych singli.
                Hmm, czemu zazwyczaj te autocovery sa gorsze od oryginalow??
    • jarecki32 Re: Autocovery, czyli... 11.01.07, 16:34
      Przykład:
      > Laila - E.Claptona

      czemu tylko Layla ? Cala seria MTV unplugged to sa autocovery,
      a wiec Clapton, Dylan, Nirvana, Peral Jam, Alice in Chains, you name it
      A tytulow nie wymieniam bo sie nie zmieszcza w jednym w poscie
      Poza tym wersje koncertowe utworow to sa czesto autocovery albo nowe
      interpretacje.
      Powiadaja, ze Stevie Ray Vaughan nigdy nie wykonal na koncertach zadnego ze
      swoich utworow tak samo, czyli prawdziwym artysta byl..
      • tomash8 Re: Autocovery, czyli... 11.01.07, 19:18
        Ja bym jednak nie brał pod uwagę wykonań koncertowych, chyba to nie ma większego
        sensu. Ostatnio wiele metalowych zespołów nagrywa swoje klasyczne utwory na
        nowo, np. Testament z płytą "First strike still deadly", Exciter "New
        testament"(też cały album(składanka), i jest to chyba jedyny przypadek gdzie te
        kawałki naprawdę brzmią i są zagrane duzo lepiej niż w oryginale), Saxon -
        również kompilacja - "Heavy metal thunder" itp.
        • maff1 Re: Autocovery, czyli... 11.01.07, 19:31
          tomash8 napisał:

          > Ja bym jednak nie brał pod uwagę wykonań koncertowych, chyba to nie ma
          większeg
          > o
          > sensu.

          podzielam tę opinię. Wspomniana Layla pomimo ze pochodzi z MTV to brzmi jak
          studyjne nagranie. I zapewne tak by brzmiała nagrana w studiu nagraniowym.

          dorzucam:
          Mike Oldfield - Tubular Bells.
          choc - to nie autocover tylko raczej wierna replika :)
    • peternurek1 Re: Autocovery, czyli... 12.01.07, 01:22
      Wuthering Heights, no przecież.
      I sam już nie wiem, którą wersję wolę, więc niech będzie że jej się udało.
      No ale to Kate Bush, więc się nie liczy. Jej się wszystko udało ;))

      Here Comes The Flood. Gabriel nagrał na jakąś składankę przepiękną wersje na
      samo pianino, mnie oczarowała, w przeciwieństwie do oryginału, który sobie
      cenię, ale na kolana mnie jakoś nie rzucił. Sam nie wiem czemu, bo to świetna
      rzecz jest ;]

      No i U2, a jakże. Ale tylko jeden z kilku przykładów. Nie wiadomo czemu na
      składankę Best Of 80-90 nagrali nową wersję The Sweetest Thing, mdłą, nijaką i
      z udziałem jakiegoś boysbandu (sic!). Zresztą mi i tak najbardziej podoba się
      wersja demo ;]

      --
      Red Hill Mining Town - Forum o U2
      • pytajnick Re: Autocovery, czyli... 12.01.07, 10:33
        peternurek1 napisał:

        > Here Comes The Flood. Gabriel nagrał na jakąś składankę przepiękną wersje na
        > samo pianino, mnie oczarowała, w przeciwieństwie do oryginału, który sobie
        > cenię, ale na kolana mnie jakoś nie rzucił. Sam nie wiem czemu, bo to świetna
        > rzecz jest ;]

        Na solową płytkę Roberta Frippa "Exposure" to nagrał, i jest to jedyny kawałek
        dla którego ten album warto mieć. I tak, to zdecydowanie piękniejsza wersja niż
        oryginał.
        • cze67 Re: Autocovery, czyli... 12.01.07, 10:54
          pytajnick napisał:


          > Na solową płytkę Roberta Frippa "Exposure" to nagrał, i jest to jedyny kawałek
          > dla którego ten album warto mieć.

          Tak źle? Wiele dobregho o tej płycie słyszałem, i nawet jakoś tam się do niej
          przymierzam...
          • pytajnick Re: Autocovery, czyli... 12.01.07, 11:08
            cze67 napisał:

            > Tak źle?

            Źle, nawet w okresie relatywnie dużego zainteresowania rzeczami crimsonowatymi
            trudno mi się jej słuchało.

            > Wiele dobregho o tej płycie słyszałem,

            Od kogo? Jeśli na serwisach "gatunkowych", to się nie dziwię, bo to w swoim
            gatunku zupełnie niezła płyta jest. Ale tyle płyt dookoła...

            > i nawet jakoś tam się do niej
            > przymierzam...

            Nie zniechęcam - właśnie ze względu na Gabriela. :]
            • ihopeyouwilllikeme Re: Autocovery, czyli... 12.01.07, 14:10
              Inne przykłady z U2 - w 1997 nagrali wespół z Williem Nelsonem nową wersję
              piosenki Slow Dancing, która pierwotnie ukazała się w 1993 na stronie b singla
              Stay ( Faraway, So Close ! ), a pochodziła jeszcze z czasów LoveTown Tour.
              Pierwsza wersja - tylko akustyk i wokal, druga - full band. No i jeszcze One z
              Merydżejblajdż.

              Na składance " The Best Of 1990 - 2000 " ( 2002 ) znalazła się nowa wersja Gone,
              piosenki pochodzącej z płyty Pop ( 1997 ). Nagrywając ją zespół wyraźnie
              inspirował się bardzo mocnymi wykonaniami tego utworu z Elevation Tour,
              niestety, owej mocy do studia przenieść się nie udało.
              • maff1 Re: Autocovery, czyli... 13.01.07, 20:33
                Czerwone gitary - Wrócmy nad jeziora. Ale wszyscy wiedza ze yo task naprawde
                piosenka Krzysztofa Klenczona. Po latach nagrał ją ponownie.. i ze smutkiem
                stwierdzam ze to bardzo marny autoplagiat. Nawet nie autocover.
            • cze67 Re: Autocovery, czyli... 15.01.07, 13:31
              > Od kogo?

              O, tu na przykład:
              tiny.pl/wdp6
              • cze67 Re: Autocovery, czyli... 17.01.07, 13:07
                Jak napisałem w odpowiednim wątku, Grechuta nagrał po 20 latach raz jeszcze
                album "Droga za widnokres". Z całkiem niezłym skutkiem. Zamiast jednej
                rewelacyjnej płyty mamy dwie:-)
                • moore_ash Re: Autocovery, czyli... 24.01.07, 01:14
                  sting - "All this time"
                  jak dla mnie bardzo udana plyta.

                  pzdr.
                  tb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka