Dodaj do ulubionych

The Tigger Lillies

21.05.07, 19:23
Ha, dziś pierwszy raz odsłuchuje debiut Tiger Lillies - Births Marriages
Deaths (jakieś krajowe wznowienie? - okładka inna niż na allmusic, cgs -
prepress - Poland- ale ładnie wydane i obrazki śliczne w sumie).

Muzycznie rewelacja, czytałem że nieby punk-kabaret, ja tu punku nie słyszę,
kabaret już bardziej, ale generalnie brzmi mi to jak pieśni pijanych
marynarzy;) kurde nie znałem ich w ogóle , a płytę pożyczył mi ...Dyrektor
departamentu w którym dane mi pracować :0 . Gość kiedyś zagadał nt muzyki
jak apropo Milesa, którego mam na tapecie kompa (wiem , wiem, pierdolony snob
ze mnie - ale wolę Milesa niż zdjęcia kotków, piesków , chomików i rybek).

tak więc w tak niecodziennych okolicznościach poznałem tę muzykę, która choć
zdrowo pogięta - podoba mie sie oj podoba.

ktoś w temacie siedzi?

Obserwuj wątek
    • braineater Re: The Tigger Lillies 21.05.07, 19:55
      :)
      se kolega popaczy na 200 kapel, to kolega będzie wiedział:) Ja zacznę a dokończy Car of Fashion.
      Więc z Tajgerami jest tak, że to jest miłość, fanatyzm i koszulki z konterfektami od dobrych 15 lat, kiedym to dziecięciem będąc usłyszał Crack of Dome (is coming soon). Najpierw były koszmarne dźwięki wydobywane paszczą Jacquesa, który to koszmar spodobał mi się ogromnie. Potem wziąłem do łapy słownik, bo coś mi spokoju nie dawało w tekstach i tym sposobem Tajgersi obok Waitsa i Laurie Anderson spowodowali, że ze słownikiem w łapie zarabiam na życie:)
      Jak dla mnie sa to jedni z nielicznych w świecie twórców kompletnych, zamkniętych cąłości, w których nie można zmienić ani jednego elementu, bo się wszystko posypie. Jak dla mnie jest to oprócz cudownie pogiętej muzyki mistrzowska literatura w mistrzowskich interpretacjach - posłuchaj Schockheaded Peter, Gorey's End, Punch and Judy i zeszłorocznej In the mountains of Madness, żeby zobaczyć czym może być wokalna interpretacja klasycznego tekstu literackiego, albo opartych na własnych tekstach Jacquesa Farmyard Filth - z najpiękniejszą z całego kanonu tygrysich pisenek ballada miłosną Sex With Fly, albo cudownie przegięta tekstowo Bad, Blood, Blasphemy lub ich interpretację brechtowskich motywów i weillowskiej muzyki na Two Pennys Opera.
      Ja tak mogę długo, więc se daruję bo tu akurat nie ma co ściemniać, Tajgersi to nie jest muzyka, to jest po prostu religia.
      Amen

      P:)
      • braineater Re: The Tigger Lillies 21.05.07, 19:57
        with Flies ten sex:)
    • pagaj_75 Re: The Tigger Lillies 21.05.07, 20:07
      W całości znam tylko jeden album - bodajże drugi w dyskografii, "Brothel to the
      Cemetary" z kultowym już gdzieniegdzie "Banging in the Nails". Kapitalna kapela
      do wnerwiania sąsiadów i znajomych kastrackim falsetem wokalisty. Będę sobie
      dalej rozkminiał ich dorobek, bo mają szansę stać się, obok Waitsa, ulubionymi
      twórcami szeroko pojętej pieśni pijackiej.
      • jazzfoxy Re: The Tigger Lillies 22.05.07, 10:49
        Poznałam jakiś czas temu, bo Brajn zachwalał nie raz :)
        Zaczęłam chyba od "Gorey's End", później kilka innych.
        Świetna muzyka, z tekstami u mnie gorzej, ale muzycznie jest mi bliskie.
        Zdecydowanie dla fanów Waitsa.
    • carmody Re: The Tigger Lillies 27.05.07, 15:07
      "Why Are You Laughing?" z płyty "Punch and Judy" to kwintesencja Lilijek:

      "Why are you laughing? We’re all going to die tomorrow in agony we will all lie
      Why are you laughing why so amused? Tomorrow senility will you confuse
      Why are you laughing why so self assured? Tomorrow death and disease you’ll endure
      Why are you laughing to that happy music? Only fools and idiots are optimistic
      This isn’t a film with a happy end only death and disease wait for us at the end
      So why are you laughing?"

      Martyn Jacques też się śmieje. Nie z nami, nie z nas - to schizofreniczny rechot
      błazna. Śmieje się przez łzy wyśpiewując historie o wariatach, pijakach,
      włóczęgach, dziwkach, alfonsach, alkoholikach, narkomanach, zoofilach, głupkach
      i mordercach. Nieprzystosowani do rzeczywistości bohaterowie piosenek The Tiger
      Lillies sami będąc pewnego rodzaju klaunami, stają się obiektem błazeńskiego
      misterium odgrywanego przez zespół. I między tymi dwoma biegunami zawiera się
      geniusz Lillijek. Mniej więcej, bo pewnie jest to bardziej skomplikowane. Tiger
      Lillies nie stają po żadnej stronie - nie piętnują postaci ze swoich piosenek,
      ale też ich nie bronią. Niejednoznaczna błazenada odgrywana przed publicznością
      też nie daje pewności, czy starają się nas rozśmieszyć, czy wyśmiać - biały
      makijaż na twarzy Jacquesa świadczyć może o tym, że przez teatralność występu
      chcą się odciąć od jakiegokolwiek komentowania rzeczywistości. Chowając się za
      maską pokazują świat pełen chaosu, brzydoty, śmierci, chorób wenerycznych, a
      przy tym nieuzasadnionej radości. I cholera wie, czy taki świat im się podoba,
      czy nie. Eeee, khe.
      • nefil Re: The Tigger Lillies 27.05.07, 18:11
        Jestem wielkim fanem ich wspólnej płyty z Leningradem o niecenzuralnym tytule
        "Ch...nia". I chyba jednak wolę kiedy śpiewa Shnur, nigdy nie przepadałem za
        falsetem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka