Dodaj do ulubionych

Dream Theater - Systematic Chaos

09.06.07, 16:52
No więc nabyłem i przesłuchałem już ze cztery razy. Pierwszy plus mają za
tytuł, chociaź płyta jest raczej systematic, niź chaos:)

Może zacznijmy od tego, czy czynniki niszczące niemal każdą płytę DT, pojawiły
się również i na Systematic Chaos.

1. LaBrie piejący - spoko, da sie znieść, aczkolwiek na Octavarium było lepiej
pod tym względem
2. LaBrie fałszujący - raczej nie, wyczyścili go ładnie w studio
3. Granie szybko i bez sensu - zdarza się oczywiście, ale w żadnym razie nie
dominuje, czyli generalnie plus

A tera po kolei:
Obserwuj wątek
    • tymbarski Re: Dream Theater - Systematic Chaos 09.06.07, 16:53
      1. In the presence of enemies I 9.00
      Piosnka się z dwóch części składa - instrumentalnej oraz wokalnej. Jest to imho
      mocno miałkie. Ot, taki pop. Zwrotka refren, zwrotka refren. No i rozpierducha
      byle szybciej na koniec utworu. Od biedy to może i nawet jakieś radio by to
      zaryzykowało, gdyby nie to że trwa ów utwór 9 minut. 6/10

      2. Forsaken 5.35
      Klawisze ok, jakiś kawałek nawet porządnego rockowego riffu. Niestety wokal
      LaBrie tej piosence nieco przeszkadza. No i dramat się zaczyna w związku z
      refrenem. Jakiś taki wygładzony na maxa. Plus za solo gitarowe, które zagrane
      jest tak jak powinno, tzn tworzy całość z resztą dźwięków. 6,5/10

      3. Constant Motion 6.55
      Typowy Dreamowy riff. Typowy do bólu niestety. Ale bardzo spoko wokal
      (LaBrie+Portnoy jak sądzę), nikt nie wychodzi przed orkiestrę. Nieco zalatuje
      wczesną Metallicą, ale tylko nieco. Przynajmniej jakieś porządne pierdolnięcie
      daje się wyczuć w tym utworze. W połowie kawałka panowie się nieco rozwijają na
      boki, po swojemu - najpierw szybko na gitarze, potem na klawiszach - no ale co
      zrobić, taki ich urok. 7/10

      4. The Dark Eternal Night 8,53
      Interesująco się zaczyna. Cięźkie. Zwarta, nieco popieprzona rytmicznie, jak to
      zwykle bywa, gitara. Piosenka kompletnie nie Dreamowa, tylko taka hmmm... No
      chciałem napisać źe mi nu-matalem zajeżdża, ale to jednak byłoby nie
      sprawiedliwe. Krótkie, rwane ciosy. A potem chłopaki ruszają z popisem
      instrumentalnym, ale robią to w tym przypadku naprawdę wdzięcznie i z głową. A
      potem to juź metalowa napierdalanka. Obleci. 7/10

      5. Repentance 10.43
      Od startu mają u mnie minus. Za kopiowanie własnych riffów:) To żart. Piosenka
      zaczyna się po prostu od nawiązania do jednego z wcześniejszych kawałków
      Dreamów. Robili to zresztą wcezśniej wielokrotnie.
      Jest spokojnie, z klimatem. Zero zaskoczki, po prostu piosenka bardzo ładnie
      powoli sobie płynie. Petrucci dał solo jak trzeba - wszystko tak jak być
      powinno. Floydami to zajeżdża jak nie wiem, ale co tam...
      A w kawałku udzielają się wokalnie, czy teź recytacyjnie raczej: Jon Anderson,
      Joe Satriani, Steve Vai, Steven Wilson i paru innych. Bardzo fajne. 9/10

      6. Propeths of War 6.00
      No i mamy najazd na mistera Busha, Irak i takie inne. Muzycznie jest to mocno
      średnie. Pompatyczne jakieś i wzniosłe. No i jakieś takie - no właśnie -
      systematic tak, ale Chaos to juź nie. I znowu Metallicą zajeżdża momentami. 7/10

      7. The Ministry of Lost Souls 14.57
      Plus za tytuł utworu, ale... Początek jak z muzyki filmowej do Hollywoodzkiego
      przeboju. Pompa jak nie wiem. Potem juź lepiej. Znowu utwór płynący spokojnie,
      klimatycznie, bez fajerwerków. Wszystko razem gra, trudno się przyczepić.
      Przełom następuje w połowie utworu. Chłopaki wyraźnie szykują się do
      lotu...i...Petrucci strzela popisy do spółki z Rudessem. Szybko szybciej,
      najszybciej. Ale napisać źe to bez sensu nie mogę, bo jednak trochę to wszystko
      żre ze sobą. Potem znowu spokój, płynie to sobie i płynie. Spoko. 7,5/10

      8.In the Presence of Enemies 16.38
      Najdłuższe toto na płycie, czyli wiadomo, co będzie. Najpierw delikatne wejście
      w spokojny klimat, potem mocne uderzenie, potem pięć minut przygotowywania się
      do popisów, potem popisy, potem klamra z powolnym zakończeniem. Jest ok. 8/10

      Do albumu dołączona jest płytka DVD z zapisem jak album powstawał w studio.
      Trochę śmiechu, trochę wynurzeń, jak to byli "inspired".

      Dream Theater - Systematic Chaos - 7,5/10, może nawet 8/10
    • mmakowski Re: Dream Theater - Systematic Chaos 12.06.07, 16:18
      Na prawde fajna plyta. Po nudnym jak flaki z olejem Octavarium i niespecjalnie
      pochlebnej recenzji Systematic Chaos, ktora Kozlo wyprodukowal dla Teraz
      Rocka, mozna sie bylo spodziewac zupelnej kichy, a tu mila niespodzianka. Jest
      duzo fajnego, prostego lojenia na fajnych progresjach ("Constant Motion",
      "Dark Eternal Night"), bardziej skomplikowanego nie-tylko-lojenia (obie czesci
      "In the Presence of Enemies") i jedno kuriozum ("Prophets of War"). Petrucci
      jakby spieszy sie mniej niz zwykle i czasem nawet nie gra jak metronom --
      chyba, ze to solo w "In the Presence of Enemies pt. I" to nie jego (ale raczej
      jego).

      Malo to wszystko odkrywcze (moze poza dyskoteka i okrzykami rzymskiego legionu
      w "Prophets of War"), ale slucha sie z przyjemnoscia. Kolejny, po Fear of a
      Blank Planet, jasny punkt tego roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka