Od czasu do czasu czytam Encyklopedię Rocka - W. Weissa (co prawda niedokończona - do litery L) i się zastanawiam co decyduje, że dana (oj dana

) muza jest albo nie jest zaliczana do rocka. Pozornie sprawa jasna: Haley i Comets - rock, Rolling Stones - rock, Led Zeppelin - rock, Ray Charles -r'n'b, soul, Tom Jones, Cliff Richard, Madonna, Lady Gaga - pop... Ale tu w różnych wątkach widzę jak to się miesza i nie jest jasne. Np. Queen - ktoś pisze że rock - inny - że pop. U Weissa też nie ma Raya Charlesa i Tamla Motown, ale jest Michael Jackson. A np. Bee Gees? Grający disco? Nawet z The Beatles nie jest taka jasna sprawa - moim zdaniem ich najlepszy czas po 66 roku - to byli prekursorzy art-rocka.
Jak wy rozumiecie ten podział? Wg. mnie prawdziwy rock skończył się na pocz. lat 80-tych, gdy zakończył działaność Pink Floyd i Led Zeppelin, zniknęli z horyzontu Uriah Heep, Jethro Tull, a Fleetwood Mac, Aerosmith, Chicago zmienili styl...
A może - rock - to tylko pewna odmiana pop-music i nie można tych dwóch pojęć odgraniczać?